Blog dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej
Wychowanie

10 różnic pomiędzy wychowaniem pierwszego i drugiego dziecka

Kiedy urodziłam drugie dziecko, miałam już wizję kształtowania nowego członka naszej rodziny. Jako doświadczona mama wiedziałam, że będę wychowywała je podobnie. Jak się okazało jest to… niemożliwe. Dlaczego? My jesteśmy już innymi rodzicami, młodsze dziecko jest zupełnie inne, a i starsze rodzeństwo ma swój wpływ.

Materiał zrealizowany w ramach współpracy z Disney Junior Polska

Pierwsze macierzyństwo jest jak wspinaczka na szczyt górski. A drugie jak … bieg ze szczytu. Po błocie. W japonkach. Trzymając kubek kawy w ręku.

Ile ja miałam planów i pomysłów, które sprawdziły nam się przy pierwszym dziecku, a zupełnie nie wyszły przy drugim. Czasem się nawet sama sobie dziwię, że tak postępowałam przy Lilce. Moje pomysły wymagały bardzo dużo zaangażowania. Nie ukrywam, że przy drugim dziecku już mi się nie chce, bo wiem, że i bez tego przeżyje.

Dziś stworzyłam listę moich przekonań, które tak bardzo się zmieniły w przeciągu tych kilku lat.

  1. Rozszerzanie diety

Pierwsze dziecko jadło tylko według metody BLW. Jednak muszę przyznać, że była to bardzo ortodoksyjna odmiana, bo NIGDY nie nakarmiłam córki łyżką. Przysporzyło nam to sporo: bałaganu, ćwiczeń cierpliwości przy zjadaniu groszku palcami i plam na obraniach. Ale było warto! Przy drugim dziecku trochę z lenistwa, a trochę z obserwacji dziecka postanowiłam wprowadzić papki (a nawet słoiki). Dodam, że przy pierwszym nigdy nawet takiego wynalazku dla leniwych nie korzystałam. A przy drugim dziecku stałam się mamą w stylu SMART i uznałam, że przecież to nic złego. Młodszy ma się dobrze, a je więcej niż starsza siostra, która teoretycznie powinna być smakoszem.

2. Podejście do słodyczy i cukru

Cukier to zło i przy pierwszym dziecku do 3 roku życia praktycznie nie podawaliśmy nic słodkiego. Nawet siłą perswazji przekonaliśmy ją, że nie lubi czekolady (biedna Lilka;) Słodyczy ze sklepu praktycznie nie widziała, a ja stawałam na głowie, jak dostała czekoladowego Mikołaja. Do 3 roku życia nie znała też smaku lodów, bo cały czas kupowaliśmy jej same rożki. A młodszy sam się upomniał o swoje i każe sobie kupować lody o smaku “smakującym” i samymi wafelkami już dawno gardzi. Niestety nie da się przekonać najmłodszego członka rodziny do zdrowszych zamienników i kiedy raz na jakiś czas kupujemy starszej słodycze – to musi to być coś, co młodszy też będzie mógł zjeść.

3. Bajki i seriale dla dzieci

Pierwsze dziecko wprowadzaliśmy w świat bajek bardzo ostrożnie, dobierając bajki przeznaczone dla jej wieku. Dodam też, że razem siedzieliśmy przed telewizorem i oglądaliśmy je wspólnie. Jak urodził się młodszy, to Lilka miała prawie 4 lata i już wtedy miała swoje ulubione bajki. Teraz kiedy ma prawie 6 to rozumie już tak wiele, że wybiera  seriale dla dzieci z rozbudowaną akcją i ciekawymi bohaterami. Jako, że czas na oglądanie przypada wtedy, kiedy młodszy nie śpi, to często jej przy tym towarzyszy. Julek posiedzi kilka minut, obejrzy, coś zapyta, zrobi kilka podskoków i biegnie dalej. Tak razem oglądają Pidżamersów (więcej napisałam o nich na dole wpisu). A później bawią się w drużynę  nieustraszonych bohaterów. Lilka jest oczywiście Sowellą. Razem z młodszym bratem chowa się do szafy i obmyśla plan niesienia pomocy.

4. Plastikowe zabawki

Przy pierwszym dziecku prawie wszystkie zabawki mieliśmy drewnienie lub materiałowe. Prawie w ogóle nie mieliśmy plastiku, a już tego grającego i świecącego zwłaszcza. A przy drugim… Najważniejsze żeby dziecko czymś się zajęło – nieważne czy to łyżka do butów, czy grający samochód. No i przyznam szczerze, że mamy teraz tego sporo.

5. Ubrania

Oh, ile to pierwsze dziecko miało pięknych, białych i totalnie niepraktycznych ubranek. A o butach niechodkach, nie wspominając. Drugie dziecko ma same ubranka, które muszą spełniać te wymogi:

  • ciemne, żeby nie było widać plam
  • nie za mnóstwo pieniędzy (patrz punkt wyżej)
  • łatwe do wkładania i zdejmowania (bez udziwnionych zapięć)

Owszem podobają mi się piękne ubranka, ale dbam o swoje zdrowie psychiczne i ich nie kupuję.

6. Przy pierwszym dziecku nie miałam na nic czasu

Dziecko było moim wszechświatem i samym pępkiem tegoż. Przy drugim dziecku musiała podzielić ten świat na pół i znaleźć jeszcze coś dla siebie. Paradoksalnie mając dwójkę dzieci mam naprawdę więcej czasu dla siebie, bo się inaczej organizuję. Jak sobie przypomnę jak z Lilką leżałam godzinami na podłodze na macie, to teraz mam wyrzuty sumienia kiedy wysypuję Julkowi miskę suchego makaronu i daję kuchenne łyżki do makarony, a sama piję kawę i kątem oka czytam gazetę.

7. Sorry Montessori, nie mam już na to czasu

Jak pewnie pamiętacie, przy pierwszym dziecku bardzo dużo pracowałam z córką tworząc rozwojowe pomoce. Bardzo dużo czerpałam z tej pedagogiki, ale w pewnym momencie się poddałam. Przy dwójce dzieci, pracy z domu nie dałam zwyczajnie rady. Panie w przedszkolach nie mają prania, gotowania, 15 nieprzeczytanych  meili w skrzynce. Mogą na bieżąco prezentować pomoce, pomagać przy sprzątaniu i proponować coś nowego. Mi na to nie starczyło czasu i determinacji. Kiedy tylko moje dzieci zajmują się czymś, to ja się ulatniam do swoich obowiązków. A później przez resztę dnia chodzę i zbieram np. figurki z budowlami świata, które Julek powkładał do butów. Oczywiście wciąż się staram przygotowywać edukacyjne pomoce i w miarę możliwości prezentować je dzieciom, ale naprawdę jest tego dużo mniej.

8. Zajęcia dla dzieci

Z pierwszym dzieckiem chodziliśmy na Gordonki i na naukę pływania dla niemowląt.  A z drugim w ramach atrakcji idę np. do serwisu samochodowego albo na zakupy do warzywniaka;)  Serio, nie mam za bardzo kiedy chodzić na dodatkowe zajęcia, a z resztą dopiero teraz widzę, że one nie są mu do szczęścia potrzebne. Jemu wystarczy mama i plac zabaw. No może jeszcze piłka.

9. Wizyty lekarskie i choroby

Nawet nie zliczę ile razy byłam z pierwszym dzieckiem u lekarza z katarem. Przy drugim dziecku, kiedy już się wie, że od kataru się nie umiera to wizyty odbywam niezwykle rzadko. Zapisuję dziecko na wizytę po kilku dniach infekcji albo nie idę wcale. Eskapada z dwójką do lekarza to już nie taka prosta sprawa, więc rozważam wszystkie za i przeciw. A poza tym widzę, że Jul dzięki temu, że ma starszą siostrę – choruje mniej.

10. Dokumentacja

Przy pierwszym dziecku mam wszystko zapisane: kiedy pierwsze zęby, pierwsze “Mama”, pierwsze przewroty z brzucha na plecy. A z drugim? Nawet nie zauważyłam kiedy wyszły mu wszystkie czwórki. Lilka miała nawet album, który regularnie uzupełniałam.

Niesamowite jest to, że Ci sami rodzice mogą tak zmienić swoje poglądy odnośnie wychowywania dzieci. Gdyby ktoś mi powiedział, że będę dwulatkowi kupować prawie codziennie gałkę lodów waniliowych to bym się popukała w czoło. Mimo tego, że teraz zmieniło się nam podejście i mocno poluzowaliśmy, to jesteśmy w tym szczęśliwi. I nasze dzieci również, a o to w tym wszystkim chodzi.

A Pidżamersi to serial emitowany na kanale Disney Junior. Odważni bohaterowie: Gekson, Kot Boy i Sowella razem, wspólnymi siłami ratują świat. Pomagają sobie nawzajem rozwiązywać tajemnicze zagadki i pokonują przeszkody używając swoich supermocy. Ze swoich eskapad wyciągają zawsze wartościowe wnioski i lekcje. W najnowszych odcinkach serialu Pidżamersi, które będą emitowane od 12 maja, w każdą sobotę, o godzinie 8:00 tylko w Disney Junior czekają na Was nowe przygody i nowe emocje. Spotykamy się przed telewizorami – będzie po prostu rewelacyjnie!

Ten wpis ma 33 komentarzy

  1. Aga

    Czuję się rozgrzeszona 🙂 DZIĘKUJĘ!

  2. Zuza

    6 lat temu urodziłam swoje drugie dziecko i niestety dla mnie pojawiło się wtedy mnóstwo pouczajacych blogów i tyle samo pouczajacych Mam a ja okazalam się ta zła Matką która nie karmi dziecka metodą BLW, która kupuje plastikowe zabawki i która nie wie co to jest metoda Montessori. I cieszę się że przy drugim dziecku Mamy normalnieją!

  3. Seso

    Jezuniu mam jedno a.jestem jak mama dwójki 😀

  4. Basia

    Nigdy nie zodstawiłam tu żadnego komentarza, ale tego wpisu nie mogę nie skomentować! Ja mam IDENTYCZNIE, DOSŁOWNIE I W 100 % TAK SAMO! Pierwsze dziecko wychowane przy pomocy “madrych” poradników i na wzorcu pedagogiki Montessori, drugie – byle nie zrobić mu krzywdy 😂
    Tosia 5 lat, Adam 2 lata.

  5. Vegalova

    Jakie to prawdziiwe…. tymczasem ide pozbierać śpiące dzieci z podłogi

  6. ita88

    My chyba ze starszą nabraliśmy dużo luzu. Choć nadal wyznajemy BLW, słodycze to tylko w soboty i to jeśli sobie w ogóle o nich przypomni. Bajki na tablecie to liczenie po angielsku, które sama wybrała. Przedszkole Montessori sprawia, że my już nie pracujemy w domu, chyba że ona tego chce i jak chce. Lody kochamy naturalne i od roku jesteśmy stałymi klientami.
    A młodszy? Od pierwszych dni pokazuje mi, że dzieci są inne. Od początku jeszcze bardziej aktywny, rozwinięty społecznie. Codziennie uczy mnie, że jest wyjątkowy i kluczem nie jest mój plan wychowawczy, ale jego osobowość i potrzeby.

  7. Geny po ojcu

    Jakbym czytała o sobie i naszych chlopakach 😂😁😉

  8. Magdalena

    Jakbym czytała o sobie. Nawet nasze córki mają tak samo na imię 😉 ja przy starszej “zdobywałam” ekologiczne warzywa, mrozilam, wekowalam, sama robiłam posiłki z kartką w ręku. Powiedziałam jej, że ma alergię na czekoladę i słodycze żeby ich nie jadła 😀 i działało do momentu aż zjadła kawałek czekolady i zadowolona oznajmiła, że nic jej nie jest i “żyje” i ma się dobrze 😀 zajęcia dodatkowe, ogrom poświęconego czasu na naukę słów/dźwięków i inne “bajery”. A teraz? Synek jest jeszcze mały ale już widzę totalną różnice w moim podejściu do macierzyństwa, chociażby to, że nie mam zamrażarki wypełnionej warzywami od rolnika 😉

  9. markdottir

    Jej, a ja mam ciągle wyrzuty sumienia. Zwłąszcza z powodu braku dokumentacji. I tylko na Gordony chodzę dopiero z drugą i widzę jak bardzo ja to rozwija muzycznie (z pierwszą nie chodziłam, bo przecież na pewno będą chore dzieci i sie zarazi).

  10. K.

    Ten wpis to prawdziwy sztos 😁 Przy pierwszym dziecku byłam tak zaangażowana , ze wydawało mi się , ze jestem najbardziej zapracowanym człowiekiem świata 😂 Później urodziłam bliźniaczki i wyluzowałam i wszystkim to wyszło na dobre 👍💪😀

  11. Ania

    Podpisuję się pod kazdym punktem i płaczę ze śmiechu☺😆 To wszytko jakby o mnie i pewnie wiekszości mam. Doskonaly wpis!

  12. Martyna

    Dodałaś mi otuchy! Przy jednym ledwie wyrabiam 😀 Chociaż jest jest dwójka to już się zajmą sobą nawzajem 😛
    Faktycznie przy dzieciach (pierwszych) kobiety są nakręcone i traktują to trochę jak “perfekcyjny projekt”.

  13. Jakie to prawdziwe! Mam podobnie i z delikatnym rozbawieniem obserwuję bratową z pierwszym dzieckiem i to, że zachowuje się dokładnie tak jak to opisałaś. Przy pierwszym dziecku miałam jakiś stupor, że muszę lepiej, więcej, mocniej, bo mi wyrośnie niezaopiekowana, nie dość inteligentna, nie dość towarzyska córka. Teraz wiem, że zajęć dodatkowych (balet, matematyka, plastyka, taniec, warsztaty z fizyki, pływanie, piłka nożna…..) miała zbyt dużo, zbyt słabo dopasowanych, co ją trochę też przytłaczało. Odpuściłam po urodzeniu syna, bo czasu jakby zabrakło na wszystko. Córka wybrała tylko te zajęcia, które JĄ interesowały. Syn, lat zaraz 2, poza regularnym basenem nie ma żadnych zajęć dodatkowych i na nieszczęśliwego nie wygląda:-)
    Aniu, jesteś obok mrs.polka dot, moją ulubioną internetową mamą. Dziękuję że potrafisz się przyznać do bycia nieidealną mamą, która popełnia błędy, wyciąga nich wnioski i publicznie się do tego przyznaje. To rzadkie w naszych czasach.

  14. Paulina

    Przewspaniały artykuł😁
    Mam jedną, cudną niuniuszkę (5 miesięcy), a myślę już o drugim😮😉
    Po tym artykule tylko się utwierdziłam, że będzie jedynie… ciekawiej 😉😂

  15. Freeya

    I właśnie dlatego nie będę miała drugiego dziecka. Strasznie mi żal drugich dzieci. Naprawdę aż mi przykro się zrobiło od czytania tego. Nigdy nie zostawiam komentarzy, ale teraz musiałam. Później widać, jak młodsze rodzeństwo gorzej się uczy i ma większe problemy w kontaktach z ludźmi. Smutne to strasznie, przy drugim dziecku rodzicom już się nie chce starać.

    • admin

      Hmm, ja jestem jedynaczką i bardzo żałuję, że nie ma rodzeństwa. Szczególnie jak jestem dorosła, to brakuje mi tej drugiej osoby, bliższej niż przyjaciółka. To co napisałaś jest nieprawdą. To nie chodzi o to żeby przestać się starać tylko być normalnym rodzicem bez spiny.

      • ita88

        Przyjaciół wybierasz sama, co do rodzeństwa nie masz wyboru. Wszystko zależy od obu stron i ich zaangażowania. Mam starszą siostrę. Przez całe moje życie rodzice nam powtarzali, że jak im się coś stanie przynajmniej będziemy miały siebie. Teraz moja mama umiera na raka, a moje kontakty z siostrą są raczej poprawne i sporadyczne. Nawet okoliczności tego nie zmieniają. Dokonałyśmy innych wyborów i inne rzeczy są dla nas ważne. Moje dzieci może kiedyś będą się przyjaźnić, może nie. I to zależy tylko od nich. Posiadania tych samych rodziców nie determinuje nic.

    • ita88

      Ktoś kiedyś powiedział, że nie da rady zbyt długo stać na palcach. I powołując się na Juula ważna jest nasza autentyczność. Dlatego sporo wartości u nas zostało, bo są nasze (np nie jemy batoników tylko piekę etc). Jako młodsze dziecko i żona tego młodszego mam w sobie dużo uważności w trakcie wychowywania tego młodszego. I wcale nie jest tak, że te młodsze mają gorzej. One mają bardziej autentycznie. Mój syn dostał mamę, która świadomie wybierała szpital do porodu, była pewna przy kp, nie bała się iść do fizjoterapeuty kiedy coś zauważyła, czy jest szczęśliwa bo umie zadbać o siebie, a nie zmęczona i sfrustrowany. A co najważniejsze umie zobaczyć dziecko i jego wyjątkowość ze wszystkimi potrzebami, a nie co ludzie powiedzą.

    • Szczypior

      Freeya, to nie do końca jest tak, że przy drugim dziecku rodzicom się nie chce. Po prostu fizycznie niemożliwe jest poświęcanie takiej samej ilości czasu i energii dwójce dzieci jak jednemu. No chyba że masz jakiś patent na zakrzywianie czasoprzestrzeni, to się podziel 😉
      Ja tam się na psychologii nie znam, to się wypowiem…ale na przykładzie z życia wziętym 🙂 Pierwszy syn – wiadomo – non stop mu czytałam, śpiewałam, układałam z nim puzzle, klocki, cuda wianki, no generalnie klaskałam uszami i stawałam na głowie żeby się dobrze rozwijał. I faktycznie chłopina zaczął mówić w wieku 12 miesięcy, teraz jest niesamowicie inteligentnym i elokwentnym pięciolatkiem. Ale niestety brak mu samodzielności, a kreatywność leży i kwiczy. Co najczęściej słyszę od mojego mózgowca…? Mamo, NUUUUUDZI MI SIE!!! Mamo, co robimy? Masz jakiś pomysł? Nie? To wymyśl coś! NUUUUUUUUDA!
      A drugi synek? No tak jak to Ania napisała. Wycieczki krajoznawcze to do warzywniaka, taki mamy klimat 😉 Rezultat jest taki, że drugi synek w wieku 2,5 lat dopiero zaczyna mówić jako tako, ale za to głowa mu pęka od pomysłów (strach się bać, he he!), potrafi się bawić przysłowiowym patykiem i czesto to on animuje starszego brata, a nie odwrotnie. I jak tak na nich patrzę, to mam wątpliwości czy to ten drugi jest taki biedny i skrzywdzony…
      Wychowujemy dzieci nie dla siebie a dla świata, i jakoś w tym świecie będą sobie musiały radzić – bez rodziców krążących ciągle nad głową. Pozdrawiam 🙂

  16. Iwona

    Każdy punkt…w punkt!
    Pamiętam jak jako mama pierwszego (rocznego wówczas dziecka) popatrzyłam na znajomą, która opowiadała o lodach u swojej 1.5 rocznej córki (jej drugie dziecko). Ona to spojrzenie podchwyciła i powiedziała: “Drugiemu nie da się nie kupić jak pierwsze dostało.” Pomyślałam zgorszona:”Tja, yhym, wymówka!” I generalnie z lodami było u nas ostrożnie do 3 roku życia pierwszej panny. Po urodzeniu drugiego dziecka pukam się w czoło na każde wspomnienie tej sytuacji:)
    Świeżo po drugim porodzie zastanawiałam się też, co ja robiłam z czasem, gdy miałam tylko jedno dziecko…I jak to jest możliwe, że dałam radę wygospodarować coś dla drugiej córki.
    A co do organizacji, przy dwójce odrośniętej już ciut od ziemi jest łatwiej, bo dzieci zajmują się trochę sobą nawzajem. Czasem się cieszę jak starsza nie idzie do przedszkola i bawią się z młodszą-święty spokój dla matki!…do czasu! Ale to zawsze coś:)

  17. Ewa

    Ja dość szybko zluzowałam przy pierwszym, a teraz oczekuje drugiego i strach się bać jaki mnie wtedy ogarnie luz 😂

  18. justyna

    Dziękuję!!! Wspaniały wpis, myślałam już ze ze mną jest coś nie tak ;)))

  19. ania

    Kiedyś usłyszałam że gdy pierwsze dziecko połknie monetę pędzi się na SOR, przy drugim czeka się aż zrobi kupkę, a przy trzecim czeka się aż odda z kieszonkowego:-)

  20. Ola

    Ania u made my D 😀 jestem matką jedynaczki, ale byłam identyczna jak Ty z Lil, jestem pewna że przy drugiej bym zluzowała. ważny, fajny, zabawny wpis.

  21. stała czytelniczka

    Jestem mamą jedynaka rówieśnika Lil. Z podziwem patrzyłam Aniu na Twoje zaangażowanie w wychowanie córki. Gdyby nie blog byłabym mamą od wycieczek do warzywniaka,a tak to mnie sumienie gryzło że robię dużo mniej niż mama Nebule ,więc np. pod wpływem bloga zapisałam synka do p-kola Montessori. Przyznaję bez bicia po to by ktoś za mnie tą “robotę ” odrobił. Czyli płaciłam za edukacje dziecka i “luzik” po południu. będąc mamą jedynaka. To dopiero patologia 😉
    Zdarzało mi się dać makaron by się zajął sam sobą i ukradkiem pić kawę oraz czytać bloga.To mnie relaksowało;) Reasumując nie byłam mamą, która bardzo się spinała przy 1szym więc odpuściłam temat drugiego. Jeśli komuś z 1szym nie chce się bardzo zasuwać to kolejne chyba nie bardzo. Lubię, potrzebuję czasu tylko dla siebie i byłabym wiecznie sfrustrowana mama dwójki. To chyba zdrowiej mieć jedno.
    Na swoje częściowe usprawiedliwienia mogę tylko napisać,że cały dom był na mojej głowie, bo mąż – leń był nieobecny dosłownie i w przenośni. Słaby związek podcina skrzydła i zapał, niestety.

  22. Martyna

    Mamy ta sama roznice wieku i bardzo podobne obserwacje dlatego sie usmialam czytajac ten tekst. I odnosnie wypowiedzi wyzej, ze jej zal drugiego dziecka…Ja widze o ile samodzielniejsze jest drugie dziecko bo dostaje na to przestrzen. Bycie pierwszym a drugim w rodzinie ma swoje plus i minusy, natomiast to co rodzenstwo daje sobie jest nieocenione. U nas starsza corka rozwinela sie bardzo w kwestii empatii czy troskliwosci, a mlodsze jest duzo bardziej rozwiniete bo chce to co siostra…

  23. luna

    Super wpis. Mam teraz z drugim dokładnie tak samo. Też byłam takim skarjnym ortodoksem, a teraz poluzowałam… pozdrawiam

  24. Lila

    Aniu, witaj w klubie 😀 przy jednym dziecku wszystko jest znacznie prostsze. Też przewartosciowalam swój świat po urodzeniu drugiego dziecka. Nie ma już czasu na to cackanie się 😉
    Pozdrawiam serdecznie.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *