Blog dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej
Wychowanie

10 tekstów dorosłych, które działają mi na nerwy

Mam wrażenie, że świat się zatrzymał milion lat temu, kiedy do wychowania dziecka była potrzebna cała wioska. A przynajmniej mentalność społeczna nie zmieniła się od tamtej pory. Chodzi mi o “dobre rady” udzielane przez np. pana lat 50 w warzywniaku, panią z pieskiem w parku itepe itede.
Nie wiem dlaczego, ale prawie każdy czuje swój obywatelski obowiązek żeby coś tej biednej matce, która nic nie wie i nie potrafi, pomóc. Mało tego, czasami słyszę też jak dorosły zasoli do dziecka taki tekst, że mi ręce opadają. Żałuję bardzo, że nie wszyscy zdają sobie  z tego sprawy. Spiszę tu top of the top najgorszych tekstów.
1. Pan/ Pani Cię zabierze.
 Nie wiem skąd się wziął ten głupi tekst, ale z tego co słyszę to ma się bardzo dobrze i dzieci się boją Pana i Pani w sklepie, bo może je wziąć pod pachę jak bułkę (chleba- regionalizm podlaski) i wyjść z sklepu z owym dziecięciem. Kiedyś jeszcze była czarna Wołga, oj brrr boję się do dziś. Buki też się bałam.
2. Nic się nie stało.
Sytuacja typowa i do tego patowa. Biegnie, biegnie, biegnie i wielkie bum bez telemarku. Podchodzi rodzic, podnosi dziecko, tuli (no ok, normalne-pomyślicie) i mówi “Nic się nie stało przecież”. Ten tekst doprowadza mnie do szału. Często jest też używany do zbycia dziecka, któremu coś się zepsuło i przychodzi zapłakane żeby mu naprawić. I znów ciach “Nic się nie stało”. Oj stało! Jakby mi się zepsuło, coś bardzo ważnego to stała by się tragedyja nie z tej ziemi. Czemu, więc tak traktujemy problem dziecka? To nie jest sprawa błaha i nieważna, to coś na czym bardzo jej/jemu zależało.
3. Nie płacz
Kolejny tekst z życia wzięty. Bardzo częsty z resztą. Dzieciom nie zabraniam płaczu. Niech płacze, przytulam, żałuję, głaszczę po głowie. Mówiąc “nie płacz” uczymy dziecko, że płacz to coś złego. A to są emocje. Dzieci tak jak dorośli mają różne. To czemu zabraniamy dziecku płakać? Bez sensu. Kiedyś w dedetefałen byłą Pani psycholog, ze swoimi pacjentkami i ich mamą. Była przedstawiona cała historia, że dziewczynki często płaczą i mama sobie nie radzi. Pani psycholog wymyśliła świetne rozwiązanie. Namówiła mamę, żeby kupiła im Kury pluszowe i nauczyła je, że kiedy dziewczynki są smutne i płaczą to moją iść właśnie na te kury i tam sobie z własnym płaczem poradzić. No błagam. Płacz tylko wtedy przynosi ukojenie kiedy jest przeżywany z kimś. Ale nie z kimś kto ma dziobek i pazury. Takie “dobre rady” uczą dziecko, że płacz to coś złego i trzeba płakać w samotności. Okropne!
4.A ładnie zjada?
Tekst pediatry. Z chęcią bym odpowiedziała: “Nie, brzydko je. Brokuły ma nawet z uszami, stół cały wymazany, no podłodze brokułowa papa”.  Drugi podobny: czy ładnie śpi. No śpi bardzo ładnie. Wygląda jak anioł. Ale budzi się 6 razy w nocy, a może nawet 16 już sama nie pamiętam z wycieńczenia.
5. A grzeczna jest?
Dziwne to jest, że przymiotnik “grzeczna” w naszych głowach ma dwa kucyki, różową sukienusię, uśmiechniętą buzię i nigdy nie płacze. Odnosi talerzyk po jedzeniu, kłania się sąsiadom i stoi równiutko na apelu. Niestety w naszym społeczeństwie dziewczynki od małego naznaczone są tym stygmatem. Martwi mnie to bardzo, że takich zachowań się tylko wymaga od dziewczynek. Zabrania się złości, płaczu i innych emocji.
6. Nie biegaj bo się spocisz/upadniesz/pobrudzisz spodnie
To słyszę bardzo często. A najczęściej z ust nianiek/babci na placu zabaw. Czasami mi się wydaje, że idealne dziecko na placu zabaw siedzi na ławce i patrzy na inne dzieci i do tego je tłustego pączka (nie wiem co to za skojarzenie z tym pączkiem;). Przecież po to tu przyszło, nie?
7. No idź do dzieci…
Nagminnie to słyszę w różnych kulkolanadach i innych bawialniach. A może dziecko woli być z mamą? Tak jak w poprzednim punkcie, przecież przyszło się bawić z dziećmi.
8. No nie wstydź się
Łatwo powiedzieć…
9. Za babcię, za dziadka, za panią z warzywniaka lub drugi tekst: “Jak zjesz to dostaniesz…”. Uczymy dziecko w ten sposób, że jedzenie to nic przyjemnego i trzeba to robić dla kogoś lub za coś.
10. Okłamywanie dzieci. Denerwuje mnie traktowanie dzieci jako istot niemyślących.
Mogłabym jeszcze pisać i pisać. Nikt nie jest idealny. Czasem mi się wyrwie jakieś słowo, ale zawsze robię rachunek sumienia i wiem, że więcej tak nie zrobię. To chyba najważniejsze.
Co byście dodali?

Ten wpis ma 38 komentarzy

  1. Iwona

    Ocenianie wyglądu zewnętrznego “jaki on drobniutki/chudziutki” itp. Dorośli na swój widok raczej nie wydają okrzyków w rodzaju, “o jaka Pani wysoka”, albo “o jaki Pan gruby”.

    • Aga

      Niestety czasami wydają okrzyki w stosunku do dorosłych, mam 180 cm wzrostu i często słyszę:Ale jesteś wielka!Hehehe

      • AZK

        Hehehe mam to samo, choć trochę niższa jestem (174). Ja wtedy odpowiadam, że zależy od perspektywy ;D

    • Agata

      Ojej! Też mnie to denerwuje! Mam bobasa z 80centyla i wiele Pan na jej widok mówi „jaka tłuściutka”, a słyszy to trzylatka :/ nie chcę by moje dziewczyny przejmowały się swoim wyglądem! Sama długo z tym walczyłam i ważne jest dla mnie by nauczyć je, że wygląd nie jest najważniejszy! A tu że tłuściutka! No błagam! Zazwyczaj staram się grzecznie tłumaczyć, ze to nie jest przymiotnik na miejscu, ale czasami mam chęć odpowiedzieć a Pani stara lub brzydka 😉

      • Sylwia

        No i może trzeba by było tak powiedzieć. Ludzie maja zero taktu ogłady a co gorsza dobrego wychowania.

  2. Magda

    Sytuacja na placu zabaw, bawia się roczniaki w tym mój. Przychodzi chłopiec na oko 4 lata i mówi “baba jaga idzie” – powtarza jak mantre. W końcu nie wytrzymuje rozglądam się – mama siedzi w drugim końcu pochlonieta plotkami przez telefon, pytam o co chodzi, dlaczego tak mówi “mama powiedziała że jak będę niegrzeczny to baba jaga mnie zabierze” – to jest dopiero kombo, co?

    Niestety “nic się nie stało” jest nagminne i bardzo smutne. Kolejne kombo “przestań płakać przeciez nic się nie stało, przestań, uspokoj się” – kurtyna.

    Moje ulubione “to przez Ciebie…” – ale to juz mocny kaliber.

  3. Karolina

    Zrób to bo babci będzie przykro/smutno. Albo babci jest teraz smutno a poszło o wysypanie dwoch borówek…

    • Gosia

      I udawanie, że babcia płacze do tego, żeby wzbudzić w dziecku poczucie winy….

  4. AJ

    Mnie wkurzaja teksty w stylu badz grzeczny jak… imie dziecka, albo nie jedz juz, patrz on juz sie najadl (bo rodzicielka stwierdzila ze 1.5 roczne dziecko jest “za grube” i zabrania jesc normalnych rzeczy w stylu mieso i chleb). …Wieczne porownywanie… w ten sposob “dołuje” swoje dziecko…

  5. Anna

    Właśnie jestem po tygodniu z moją mamą i babcią swojego dziecka. “Nic się nie stało” i “Dzieci nie płaczą” przemaglowałam z nią, już tak nie mówi, aż mnie ścisnęło jak to pierwszy raz usłyszałam.

  6. Ona

    Mi ostatnio nie spodobał się tekst mojej teściowej. Moja półtoraroczna córka zaczęła płakać w domu a teściowa podniosła palec do góry i mówi “a patrz tam jest kogucik, szukaj kogucika, gdzie jest kogucik”. Kogucika nigdzie nie było. Dziecko rozglądało się dookoła. Poprosiłam by więcej tak nie robiła, bo moim zdaniem to ogłupianie dziecka.

  7. Ela

    Kiedy rodzic chce już iść z placu zabaw, a dziecię w najlepsze się bawi i nie reaguje, pada magiczne: “to ja już idę, a ty zostaniesz. Nie czekam na ciebie. Ktoś cię zabierze….” i nie raz byłam świadkiem, jak wystraszone dziecko nie zdołało nawet butów założyć, tylko z płaczem bieglo boso za rodzicem, czy babcia. Strasznie mi wtedy smutno…

    • Gosia

      A jakie znasz metody na zabranie dziecka z placu zabaw, kiedy te nie chce iść?

    • Magda

      A mnie ciekawi jak Pani radzi sobie w takiej sytuacji gdy trzeba już wracać do domu a dziecko nie reaguje na Pani racjonalne argumenty. Oczywiście nie pochwalam tego, że dziecko przerażone leci za rodzicem. Ale chciałabym poznać sposób skuteczny i jednocześnie nie powodujący poczucia przegranej/krzywdy u dziecka.

      • admin

        Mówię wcześniej, że niedługo idziemy, później znów przypominam. A kiedy już czas to mówię, że idziemy i często też dodaję, co będziemy robić ciekawego w domu.

    • Magda

      Też tak robię, informuję kilka razy, zachęcam tym, co będziemy robić później. Jest jedno ale… co w przypadku, gdy to na dziecko nie działa, bo na placu bawi się tak świetnie, że perspektywa innych ciekawych rzeczy przegrywa z placem zabaw? Bo tak jest często (nie mówię tylko o swoim dziecku, ale i o innych, gdy słyszę, jak inni rodzice próbują zabrać po dobroci dziecko z placu). Nie chcę, żeby to wyglądało na droczenie się, tylko pokazuję, że w idealnym układzie dziecko zachęci się tym, co go czeka w domu, ale tych sytuacji idealnych jest niewiele…

      • admin

        Jak tak jest to wymyślam coś na poczekaniu. Każda sytuacja jest inna. Ostatnio niosłam Julka na barana. Albo daje Lilce klucze żeby sama otworzyła drzwi

  8. Monika

    A ja kiedyś do takiej ‘baby’ która powiedziała że zabierze mojego syna że sobą to powiedziałam żeby lepiej się nie zbliżała bo na policję zadzwonię ;). Syn się zdziwił to mu jasno przy niej wytlumaczylam że jak ktoś chce kogoś zabrać to się nazywa przestepstwo i policja musi go złapać. Mina ‘baby’ bezbłędna ;D.

  9. MarysiaORJ

    Moje ulubione to jednak „nie biegaj bo się spocisz” 🤦🏻‍♀️

  10. Monika

    a mama, która do swojej “na oko” sześcioletniej córki, mówi: no nie ganiaj tej mewy już (dzieciak się uganiał za ptactwem na plaży w najlepsze), bo i tak jej nie złapiesz!

    ojciec dwóch chłopców namiętnie budujących zamki, fosy, na widok mojego syna-niszczyciela upomniał swoich synów, że byli niezadowoleni kiedy ten niszczył ich budowle – “każdy ma prawo tu chodzić – niech sobie depta!”

    pani na ryneczku: ” o mądra mama, pozwala dziecku niemyte jeść…. ja patrzę, a nawet nie wiem kiedy wyżej wymieniona pani wcisnęła dzieciakowi truskawki w rękę i zadowolona, że zjada….

    mój syn jest “towarzyski”, ogólnie lubi obcych ludzi absorbować sobą, podaje cześć i się uśmiecha…. dla dorosłych to jest meeega fajne, a mnie nosi, jak słyszę” to co, idziesz ze mną…???” k***rwa co to ma być?

    no i wisienka na torcie, jak się wnuczek przewróci, to go później babcia nosi cały spacer, bo jak to tak, ma się znowu wywalić???

  11. maryś

    Mnie najbardziej denerwuje : Poczekaj przyjdzie tato/ mama to się z Tobą rozprawi, albo idzie mama/tato i będzie krzyczeć.

  12. Ewka

    Mówiłam dziecku “nie skacz po łóżku bo spadniesz” nie powinnam prawda? i co? Młody spadł i rękę złamał. Taki tego był finał.

    • Kasia

      Skakanie po łóżku nieodłącznie kojarzy mi się z dzieciństwem , ej czytelnicy zabraniacie tego dzieciom serio ?

  13. Malikanhe

    Ostatnio usłyszałam dwa zdania pod moim i moich dzieci adresem: “jakie one nie usłuchane “, ponieważ bawiły się po swojemu i nie szczególnie zwracały uwagę na ciągłe uwagi dziadka, tego nie, tak nie itp. No a drugie, że rozpuszczone, nie znają słowa “nie” od osoby, która terroryzuje swoje dzieci karami i nagrodami.

  14. Olga

    “Uspokój się/przestań natychmiast albo idziemy do domu”. Bez precyzowania, co znaczy, że ma się uspokoić albo co ma przestać. Rzecz jasna tekst leci po 20 razy w ciągu 5 minut, a rodzic z ławki się nie rusza… A potem zdziwienie, że dziecko wyje na pożegnanie z placem zabaw, skoro wcześniej mu wdrukowali, że to kara.

    Sama mam na sumieniu “nie płacz” i “nic się nie dzieje” – ale nie w opisanej sytuacji, tylko jak moje dziecko jęczy przy ubieraniu albo myciu rąk. No bo kurczę, naprawdę się nic nie dzieje… Mówię to automatycznie, niestety. Staram się zamieniać na “tak, wiem, że nie chcesz myć rąk” itp, no ale czasem się zdarzy.

  15. Paola

    No dobrze a ja mam pytanie co w takim razie powiedzieć dzięki zamiast “nic się nie stało”, gdy tak naprawdę nic się nie stało. W sytuacji np gdy się przewróci i nic mu się nie stało, bądź w innych podobnych sytuacjach…

  16. Karolina Ch

    Mnie denerwuje przerywanie dziecku zabawy, bo dziecko “nieładnie się bawi “…… czyli nie tak jak wyobrażał to sobie opiekun… sytuacja przykładowa: dziecko dostaje pistolet na wodę na placu zabaw. No to leje wodą po wszystkim i wszyskich-jednym słowem -bawi się. I tu wkracza opiekun z tekstami: “tu nie psikaj, bo dzieci, tu bo pani siedzi, tam nie bo coś tam”. Dziecko w konsternacji, próbuje bawić się dalej, ale zaraz jest krzyk ze nie umie się ładnie bawić i w takim razie idziemy do domu. Kończy się histerią dziecka, dla mnie całkowicie zrozumialą, tez się wkurzam jak mi ktoś przerywa dobrą zabawę.

  17. Ewelinam

    Synek płacze w wózku, więc biorę go na ręce. Reakcja obcej baby “no i wymusił, żeby nie być w wózku”. Ugryzłam się w język, żeby nie komentować, bo różne słowa miałam w myślach 😀

  18. Magda

    Hit nad hitami:

    – przyjdzie tata to zobaczysz.

    Nie ma to jak straszyć ojcem :/

  19. Emka

    Mi kiedys Pani do syna wywalila “bo moja wnuczka nie będzie Cie kochac” to powiedzialam”nie musi” a ta Pani stwierdziła ze jestem niewychowana. Haha to sie uśmialam

  20. Ania

    Dokładnie! Aż go udostępnie!❤

  21. Beata

    powiedz dzień dobry do pani, no powiedz…no już ładnie powiedz dzieeeeń doooobryyyy 😂

  22. Natalia

    Mnie doprowadza do szału kłamanie, najczęściej w ogóle bez powodu. Jeden przypadek to typowa fantazja np. Kto tu mieszka? Baba Jaga. Drugi przypadek to agitacja – Przyjdzie piesek i Ci zje. Trzeci – kiedy tak jest łatwiej np. Dziecko chce otworzyć maskarę i słyszy, że się popsuło i się nie da. A czwarty przypadek to już w ogóle bez sensu, np. idę do lekarza, a babcia mówi że idę do sklepu. Niestety wszystkie przykłady z mojej rodziny.

  23. daruu

    Fajnie fajnie ale „nic się nie stało” ? Jak wyleje wode, herbatę , nabrudzi , delikatnie uderzy czy coś zepsuje mam z tego robić problem ( który dla dziecka nim jest jak zauważasz ) skoro wg mnie to żaden problem i dobrze żeby dziecko od najmłodszych lat nabierało dystansu do wielu spraw , no zepsuł mi się komputer przedwczoraj nie robię z tego tragedii , po prostu się zepsuł przyjechał pan „naprawiacz” uszykuje i będzie jak nowy. NIC SIĘ NIE STAŁO . Bynajmniej nie jest to lekceważenie uczuć dziecka.

    • admin

      Ale nie Napisalam, że ten zwrot ma tylko takie zabarwienie. Mnie wkurza jak ktoś do mnie mówi „nic się nie stało” jak się stało, wiec tak samo traktuje innych. Do męża tez nie powiem, że się nic nie stało, jak widzę, że się tym martwi. To są moje teksty, które mnie denerwują. Ciebie może to nie ruszać i ja to szanuję.

  24. mala_Mi

    buhahahaha! Mnie raduje, ze moj starszy syn wychowany troche w nurcie NVC sam tlumaczy glupim (no bo jak inaczej?…) doroslym jak cos palna takiego jak w temacie… wiecie, wyrosniety 8latek ktory tlumaczy pani zeby nie straszyla dziecka baba jaga 😀
    …Jakis czas temu wlasnemu ojcu tlumaczyl, ze model wychowawczy sprzed 30 lat z krzykiem i grozeniem to juz do lamusa… znaczy sie, maja dobre relacje chlopaki ze sie syn nie boi tak tacie powiedziec 🙂
    Ja mam problem z tym, ze my w domu NVC czyli tak, stalo sie, upadlas, boli Cie, wystraszyles/-las itd, a w predszkolu/szkole te farmazony nic sie nie stalo, jak zjesz ladnie to… ja po prostu mowie moim dzieciom (5,5 i 8 lat) ze ludzie powtarzaja to bezmyslnie bo innej metody nie znaja, bo sie nie nauczyli… i te dzieci moje zlewke maja na takie glupie teksty obcych ludzi/babc i dziadka bo wiedza, ze tamci to z niewiedzy…

  25. Dominika

    Wczoraj dopingowalam dzieci na małym tour de pologne w moim mieście. Tuż obok mnie przewróciła się dziewczynka (na oko 8-9 lat). Nic bardzo groźnego się nie stało – choć upadek był spory. Od razu do niej podeszłam (byli też panowie Strażacy ale mało rozgarnieci;). Dziewczynka ewidentnie bardzo się wystraszyla i cały czas jak mantrę powtarzala pytanie “Nic się nie stało?” “Ale nic się nie stało?”. Ja, jak do wlasnych dzieci, spokojnie mówiłam że się przewróciła, troszkę się poturbowała. Pytałam co ja boli (sama jestem lekarzem więc odruchowo ja przejrzalam). Starałam się ja uspokoić mówiąc ze wiem że jest teraz wystraszona i pewnie ja boli, że jej pomożemy i ze zaraz przyjdzie Pani która jej opatrzy rany i zawiezie ja do rodziców… A ona ciągle tylko pytała czy nic się nie stalo? W pierwszej chwili nie rozumialam dlaczego ciagle o to pyta? Bo przecież stało się, przewróciła się i trochę pokiereszowala… I wiecie ze dopiero uspokoila się jak świadomie odpowiedziałam: TAK, NIC SIĘ NIE STAŁO. Całe napięcie z niej zeszło… No niebywałe jak można człowieka zaprogramować… Skoro Mama / Tata mówi nic się nie stało to co tam że mam brodę rozwalona, zdarty łokieć i potluczone pół ciała… bo przecież nic się nie stało.

  26. Milena

    A czy ktoś kojarzy tekst: “bo za moich czasów…”
    Słyszałam będąc dzieckiem, nastolatką, młodą kobietą, a teraz matką. Od każdego. Babć, cioć, sąsiadów, nauczycieli, rodziców. Tekst uniwersalny i jakże denerwujący…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *