Blog dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej
Zabawa

Czar Maileg

Kiedy wchodzę do supermarketu i przechodzę obok działu z zabawkami to mam dreszcze. To co widzę na półkach sklepowych najczęściej jest brzydkie, świecące i różowe. Wiele z nich jest postaciami z bajek nadawanych w telewizji lub w kinie. Nie chcę żeby w ten sposób był kreowany gust mojej córki- przez te wrzeszczące, czasami wulgarne i niesmaczne zabawki. Jestem lekko przerażona, w którą stronę pójdzie moda za rok, dwa.

Wszystkie moje koleżanki, które mają starsze dzieci ostrzegają mnie, że jak Lilka pójdzie do przedszkola to nie będę w stanie jej odmówić kucyka Pony czy paskudnego Monster high. Jak na razie jeszcze nie wymyśliłam co zrobię w takiej sytuacji. Dziś mówię głośne:”Nie” kiedy wrzuca taką poczwarę do wózka.  A jak będzie dalej? Zobaczymy.

Dziś chciałam poruszyć nie tylko temat estetyki, ale również potrzeby kolekcjonowania. Jako dziecko najpierw zbierałam pocztówki. Później przyszedł czas na karteczki z pachnących notesików. A na końcu zbierałam ulotki reklamowe (nie pytajcie;). Dzieci uwielbiają kolekcjonować różne rzeczy. Coś co ma wspólny mianownik zapewnia poczucie bezpieczeństwa.

Ja pewną serię odkryłam już jakiś czas temu. Czekałam na dobry moment, bo nie chciałam popełnić żadnego falstartu. Chciałam żeby ta seria skradła jej serce i miała ochotę na więcej.

Na Wielkanoc kupiłam pierwszą myszkę Maileg w pudełku. Lilka uwielbiała ten zestaw. Kilkanaście razy dziennie układała do pudełka pościel, poduszkę i myszkę. Byłam zdziwiona jak z tych 4 rzeczy powstają długie historie. Po jakimś czasie dokupiłam następne elementy z tej rodzinki. No i znów- strzał w 10. Całość tworzy przepiękny zestaw, którym można bawić się samemu lub z koleżanką. Za jakiś czas- pewnie na 3 urodziny dokupimy kolejne rzeczy pasujące do tego zestawu.

Wszystkie dostępne rzeczy dobiera się na zasadzie rozmiarów myszek i króliczków. Możemy im stworzyć całe królestwo. A do tego te wszystkie elementy są bardzo ładne i są wykonane z naturalnych materiałów.

A kto ma chociaż odrobinę talentu sam może doszyć różne akcesoria.

DSC_5663

DSC_5665

DSC_5675

DSC_5673

DSC_5683

DSC_5712

DSC_5709

DSC_5711

DSC_5704

DSC_5728

DSC_5725

DSC_5738

DSC_5719

Wszystkie produkty Maileg znajdziecie TUTAJ

Ten wpis ma 31 komentarzy

  1. Maki w Giverny

    Jeju, jakie piękneeeee! sama mogłabym zbierać takie myszki! co do dominujących w sklepach zabawek i przedszkolno-szkolnych zbiorów: mam podobne odczucia.
    Jednak ulegam.
    Dziecko ma tak wielką potrzebę identyfikacji z grupą, że nie da się – przynajmniej ja nie umiałam i do końca nie chciałam się przeciwstawić pasji zbieractwa, no serca bym musiała nie mieć! Wszystkie zbierają – to idzie jak zaraza. Przy czwórce dzieci przeszliśmy I to i tamto i owamto. Grunt to zachować rozsądek i umiar i proponować coś na odtrutkę 😉
    pozdrawiam

  2. Olga

    Dalej może (ale nie musi) być trudniej. Moc rówieśników czasem niweczy wszystkie nasze prace (? ;)). Niestety wiem co mówię ;D Bardzo się broniłam przed szkaradkami, ale odpuściłam. Ma jednego kucyka, jedną lalkę-szkaradkę. Cieszyła się z nich bardzo, śmiejąc się, że “mama uważa, że to ohydki”. Tak, mama tak uważa, ale córka niech ma czas na swoje wnioski. Na razie bawi się i moimi wyborami, i szkaradkami.

    • Nebule-Ania

      Mam nadzieję,że nam również uda się zachować równowagę. Mówisz o kucyku Pony? Czy już coś nowego wymyślili?

  3. Aga

    Do niedawna tez myslalam, ze bede starala sie chronic corke przed rozem i plastikiem. Potem trafilam na wpis Reni: http://dzikieziemniaki.pl/drewno-czy-plastik/ i na dzien dzisiejszy podpisuje sie pod nim rekami i nogami 😉

    Ps. Przepraszam, ze brak polskich znakow.

    • Nebule-Ania

      Oczywiście my też mamy trochę plastikowych zabawek. Nawet po to żeby córka mogła odróżnić jakie coś jest w dotyku i czy się niszcz. Ja też jestem za tym, żeby zdrowy rozsądek pomagał nam w wyborach.

  4. Gizanka

    Mi osobiście bardzo podobają się te myszy i akcesoria maileg, niestety często są poza moim zasięgiem finansowym. Ostatnio zauważam, ze moja Ala częściej bawi się zabawkami zrobionymi przeze mnie własnoręcznie niż kupionymi gdziekolwiek 🙂 To dodaje mi skrzydeł, a fakt że sama potrafię uszyć takiego królika czy myszkę tylko nakręca mnie do działania w tym kierunku 😀

  5. Toczka

    Myszki są przecudne, bardzo lubię takie klimaty. Jako dziecko miałam wielki domek Barbie, ale zdecydowanie bardziej lubiłam malutki drewniany domek, który dostałam jako maluteńka dziewczynka, a w nim drewniane mebelki i rodzinka pluszowych maleńkich misiów :3 Uwielbiałam go! Mimo, że miałam dostęp do super plastikowych straszydeł ^_^ Także pozostaje mieć nadzieję, że Twoja córa będzie miała podobnie, ja również mam taką nadzieję co do swojej i zapisuję sobie adres sklepu 😉

    • Nebule-Ania

      Bardzo pocieszający jest Twój komentarz:) Ja kiedyś dostałam od Chrzestnej piękne drewniane mebelki. Mam mówi,że wszystko zniszczyłam. Ciekawe jak!

  6. ewelka

    Ja też zbierałam i karteczki i ulotki, nie ma w tym nic śmiesznego 😛 Taka moda była, no co! 😀 a myszki świetne, ale faktycznie ceny zabójcze… ja na szczęście mam synka więc on się takimi zabawkami bawił nie będzie (bo nie ukrywam, że też lubię takie klimaty 😉 ) ale… za moich czasów (he jak to brzmi 😉 ), kiedy bawiłyśmy się lalkami Barbie, szyło się ubranka dla tych lalek samemu, bo mało kto miał rodzica, którego było stać na to, aby w Pewexie kupić nam oryginalne ubranka dla lalek Barbie, a frajda z zabawy i tak była niesamowita 🙂 mebelki dla lalek robiło się z kartoników po soczkach, łóżeczko tata pospawał z drutów, które były przeplecione sznurkiem itd. itp. Ale to były fajne czasy 🙂 A teraz wszystko się kupuje…

    • Nebule-Ania

      Ja szylam ciuchy dla Barbie (podróbki) ze skarpet. To było moje hobby 🙂

      • ewelka

        No to Ania trzeba hobby odnowić i uszyć coś dla Lilkowych myszek 🙂

  7. aga

    Ciekawe, czy chlopcy bawią się tego typu zabawkami? Może kupilabym synowi:)

  8. Iza - łowca zabawek

    Wygląda to pięknie bez dwóch zdań, ale ja znając moją Izę obawiam się, że pobawi się pobawi i odłoży a cena jest niemała…

  9. Marta

    Nie ma co sie stresować jak to bedzie jak dziecko pójdzie do przedszkola -!dobrze bedzie. Moja córka ma 5 lat nie ciągnie ją w stronę barbie, monster high. Wcale ją nie porywa ten świat. Oczywiście czasem o cos pyta ale staram sie z nią rozmawiać czy rzeczywiście bedzie sie tym bawić. Znakomicie sprawdzają sie zabawki używane bo rodzeństwie znajomych dostała barbie nie bawi sie wiec nie kupujemy nowych a i ona sama wcale ich nie chce.. Drugim sposobem jest pokazywanie innych zabawek. My chodzimy na targi, a tam mała zachwyca sie pięknymi rzeczami

    • Nebule-Ania

      I to jest bardzo dobre i zdrowe podejście! My mamy tylko samych chłopców w rodzinie i dostajemy po nich tylko książki.

  10. M.

    Mój synek ma 4 lata. Przez 3 (gdy był ze mną w domu) wiedział tylko, że jest Dusty i Zygzak Mcqueen ale jako obrazek, figurka. Bajek nie znał. Jak poszedł do przedszkola to zaczęło sie nadrabianie zaległości filmowych. Nie jestem zachwycona, ale wiem, że potrzebuje się zidentyfikować z grupa. W wieku 4 lat fajniejsze jest być jednym z grupy niż bycie “innym” (przepraszam za określenie). Zabawek nie potrzebuje – nie lubi ich. Woli puzzle, układanki. Czuje pewna satysfakcję gdy przechodzimy obok badziewnych straganów bez zainteresowania a z księgarni nie mogę go wyciągnąć 🙂
    Córka ma 2 latka. Ma dwie słabości – lalka baby born i konie. Konie maja stajnie, trzeba dać im jeść, wyprowadzić na pastwisko, itp. Lalą trzeba tez sie opiekować 🙂 ale lala jest tylko ta jedna konkretna. No i książki we wszystkich ilościach! 🙂
    Myszki mi sie podobają bardzo – ale chyba jeszcze na nie za wcześnie. Tak samo jak sylvian i domek na drzewie z imaginarium :-). Bardzo bym chciała, żeby myszki i inne zwierzątka zamieszkały z nami 🙂

  11. Justyna

    Mój synek distał pierwszą myszkę na drugie urodziny i bardzo ją polubił, lada moment urodził mu się brat i dokupiliśmy wtedy myszkę dzidziusia. Był wniebowzięty, że ma brata, tak jak myszka. Posłużyło nam to do uświadamiania jak się obchodzić z maleństwem. Zabaw bez liku 🙂

  12. ewela

    Aniu powiedz szczerze…… czy to jest wpis sponsorowany? Twojego bloga czytają też przeciętni rodzice których nie stać na takie rzeczy;-) sa piękne ale czy bez nich a z plastikami dzieciństwo jest gorsze? Wydaje mi się że to nasze wymysły-tzn. rodziców. Ja tez nie lubię różu- wystrzegałam się tego jak ognia, ale moje dziecko chciało mieć różowe rzeczy trochę spasowałam i ma różne ubrania. Zabawki też kupuję różne i drewniane i plastiki. Czasami mam wrażenie że drewniane kupuję dla siebie a plastiki dla niej. Zwracajmy uwagę na potrzeby dzieci 😉

    • Nebule-Ania

      Ewela, tak jak jak pisałam Myszę w pudełku z pościelą kupiłam sama. Resztę dostaliśmy. Plastik na półkach absolutnie nie jest czynnikiem warunkującym. Ostatnie zdanie jest najlepsze:)

  13. markdottir

    Myszki są prze-urocze. I cały ich świat. Piękne, choć drogie… U nas potrzeba kolekcjonowania jest aktualnie realizowana w kamieniach i patykach. 😉
    W zabawkach mojej córki, głównie dzięki prezentom, równowaga między “gustem mamy” a “plastikiem-fantastikiem” jest zachowana. 😛 Jeśli Madame sprezentowanym “badziewiem” się bawi, to “badziew” zostaje. Jak olewa – z radością się pozbywam. 😉
    Madame jest “w placówce” odkąd skończyła 1,5 roku. Teraz ma 3,5 i coraz częściej pojawiają się prośby o coś, co mają inne dzieci. Wcześniej chyba nie zwracała na to uwagi i nie było jeszcze takiej potrzeby, żeby mieć to, co inni. Ostatnio wspomina o “różowym koniku do czesania” (zapewne chodzi o pony, ale mam gdzieś swojego kucyka z dzieciństwa, jak będzie dalej drążyć, to go poszukam…), księżniczki też są na tapecie, ale na razie wystarczył ołówek z księżniczkami (ale wciąż prosi, żeby rower był koniecznie z księżniczkami). W porównaniu z koleżankami ubranymi od stóp do głów we “Frozen” albo Myszkę Miki nasze dziecko wypada jak totalny outsider. 😉 Podejrzewam, że brak TV ma tu spore znaczenie. Ona o istnieniu Miki, Pepy czy księżniczek Disneya dowiaduje się powoli i po trochu w przedszkolu od koleżanek (np. Puzzle z księżniczką Zosią identyfikuje jako puzzle z księżniczką, bo bajki o Zosi nie zna). Na szczęście własne zabawki do przedszkola wolno przynosić tylko jeden dzień w tygodniu, a w samym przedszkolu zabawek “z TV” nie ma. 😉

    • Nebule-Ania

      To moja jest w takim razie bardziej świadoma, bo często np mnie prosi o kupienie gazetki z plastkiem- fantastikiem. Jeżeli to nie jest coś tak tragicznego go Monster high czy Winx to się zgadzam. Dużych plastików nie kupuję, bo uważam, że to strata pieniędzy.
      Co do bajek… Lilka również ma podobnie i chyba nie chcę jej sama wprowadzać w ten świat. Jak będzie gotowa to sama mnie poprosi.

      • markdottir

        Moje dziecko jeszcze “biedne” 😉 nie wie, że można poprosić o kupienie czegoś w sklepie, bo w sklepie to się jedzenie kupuje, a resztę przynosi pan listonosz. 😉
        Pierwszy raz poprosiła nas o coś tak konkretnie i wielokrotnie jakieś 3 miesiace temu. Umówilismy się, że spełnimy prośbę, ale jako prezent na dzień dziecka. A zażyczyła sobie autobus do wożenia ludzików duplo i taksówkę “ale taką małą, żeby zmieściła się do torebki, mamo”. Te życzenia to efekt uważnego studiowania witryny naszego osiedlowego kiosku oraz pojawienia sie u nas na ulicy postoju taksówek. 😉

  14. Esk

    Aniu, maileg skradły moje serce. A co uważasz o plastikowych zabawkach typu duplo czy lego?

    • Nebule-Ania

      Mamy, leżą i się kurzą od roku.

    • Anna

      A my lego duplo bardzo lubimy i czarujemy z nich cuda- budujemy krzesła i stoły m.in. dla królików Maileg, dworce kolejowe, domki 2-kondygnacyjne dla figurek z Sylvanian Families, tiry, tunele dla pociągów , studnie głębionowe, a nawet półki na książki 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *