Blog parentingowy dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej
My

Dni płyną wolno

…ale lata lecą szybko.

Też masz takie dni kiedy wydaje Ci się, że wskazówka na zegarze stoi w miejscu? Sekundy, minuty, godziny dłużą się niemiłosiernie, a Ty na oparach siły jedną ręką mieszasz kakao, a drugą wkładasz smoczek płaczącemu dziecku. W myślach powtarzasz „Oby do wieczora”. Czas płynie między wycieraniem nosa jednemu, a robieniem inhalacji drugiemu.

Niestety, choroby dopadły i nas. Miesiąc chorowania za nami – czas mocno obciążający całą rodzinę. Mam wtedy sporo czasu na przemyślenia i przewartościowuję pewne sprawy. Tak sobie wtedy zawsze myślę, że nie doceniamy takiej zwykłej codzienności. Dopiero kiedy coś się dzieje i ta „nudna” codzienność odchodzi w zapomnienie to wtedy tak bardzo pragniemy do niej wrócić. 

Dlatego celebruję te chwile, kiedy jesteśmy razem. Chociaż wtedy kręgosłup boli od noszenia na rękach, a czytana 10 raz ta sama bajka wcale nie cieszy. Kiedy jedno  w końcu zaśnie, a drugiemu włączam bajkę, bo mam parę spraw do załatwienia przy komputerze. Młodszy po chwili się budzi z płaczem, bo ciężko mu oddychać z zapchanym nosem. Kiedy mam wrażenie, że wszystkie zabawki z półek specjalnie leżą na podłodze i tylko czekają aż się o nie potknę. Pranie pierze się po trzy razy, bo kończy się akurat wtedy kiedy nie mam jak nawet wyjść do łazienki. Nie przebieram się nawet z piżamy, bo i tak wycierają o mnie gile. Kiedy 10 minut spóźnienia Taty wydaje się trwać 2h, a na obiad znów ta sama zupa. Kiedy odkurzacz z aspiratorem i inhaltor są stałymi, dizajnerskiemi dodatkami wnętrza. Kiedy o 15.30 uświadamiam sobie, że nawet nie umyłam zębów, ale za to pamiętam, że już 3 filiżanki   kubki kawy za mną…

Ciężki to czas i chociaż staram się uwieczniać tylko te dobre momenty i o nich tutaj pisać, to dziś jest inaczej. Chcę żeby każda z Was wiedziała, że tak też jest u nas. Kiedy staję w środku tego wszystkiego i sama mam ochotę się rozpłakać, że już nie dam rady… Wiem, że to przechodzi i już jest lepiej. I wtedy znów zaczynam doceniać tą zwykłą codzienność, kiedy czas nie płynie od podania leku do zrobienia inhalacji.

W takich dniach ratuję się malutkim przyjemnościami. Jak już w końcu mam chwilę to zrobię sobie coś dobrego albo  jak mąż wróci to wyjdę chociaż na pocztę. Stoję wtedy w kolejce i myślę, niech ta Pani dłużej te kwity wypisuje, a ja odpocznę chociaż.

I wtedy znów sobie myślę o tej codzienności, co kiedyś nudna mi się wydawała.

20161023-dsc_0836

20161023-dsc_0847

20161023-dsc_0851

20161023-dsc_0861

20161023-dsc_0932

20161023-dsc_0920

20161028-dsc_1329-2

20161028-dsc_1333-2

20161031-dsc_1347-3

20161105-dsc_1678-3-2

20161105-dsc_1697-3

20161105-dsc_1702-3

Lilki  mięciutka piżama MUS MUS

Jula rampers Leorganic

Pościel Mumla

Ulubiony kubek Lilki z hipkiem i  Sillydesign i talerzyk z królikiem tutaj

Mój kubek i talerz w kwiaty Bloomingville 

Sprawdźcie koniecznie kakao Makao – bez cukru z ksylitolem – przepyszne jest. Pijemy z Lilką ostatnio codziennie ze spienionym mlekiem z ekspresu.

Książka Jane pisałam o niej tutaj

 

Ten wpis ma 16 komentarzy

  1. Ania

    Na zdjęciach jednak kolorowo;) wiadomo wszystkie mamy mamy takie dni.. A gdzie kupujesz to kakao mam swoje ulubione w NL,ale w Polsce nie mogłam ostanio nic bez cukru znalezc.

  2. Aniversum

    „Niech ta pani dłużej kwity wypisuje” <3 <3 <3

    Ostatnio jadąc autobusem po Emmę do przedszkola, zachwycałam się jakaż to przygoda. Jak w drodze powrotnej wysiadłam na złym przystanku to już mi się mniej podobała.

    Zajmowanie się dziećmi bywa nudne, obciążające i czasem się nie chce, ale mało kto ma odwagę to powiedzieć. Bo jednocześnie wiadomo, że się te dzieci kocha i tylko w tym właśnie momencie jest trudno.

    Rozumiem refleksje z poczty. Stoję tam zaraz za tobą. 😉

    • Nebule-Ania

      Dzięki! Tak, ja wiem, że wszystkie matki tak mają. Tylko te wszystkie matki nie wiedzą, że inne też… Chorobowa kumulacja na szczęście zdarza się rzadko;)

    • Nebule-Ania

      Tak, są:) Ja o bałaganie tylko piszę, zdjęć nie robię:) tylko dobre momenty chcę utrwalać.

      • Ania

        O, nie, ja zamawiam zdjęcia bałaganu, stosu zabawek na ziemi, a w zlewie góry brudnych talerzy! No bo jak to, że tu na śniadanie gofry i artystyczne kanapki z awokado, a nie pajda chleba z miodem? 😉 (Najszybsze i najulubieńsze śniadanie moich dzieci, jak mam wyrzuty sumienia, że jedzą to samo trzeci dzień z rzędu, to wmawiam sobie, że miód co prawda słodki, ale i zdrowy.)

  3. Małgosia

    Jak ja bardzo to rozumiem. Przechodzę przez to za każdym razem gdy mój przedszkolak choruje, bo wiem, że zaraz po nim zachoruje jego mała siostra, którą to przecież niezależnie od stanu zdrowia trzeba wyprzytulać i wycałować, a przy okazji okaszleć i nakichać. Ech… Co poradzić, takie życie z nimi – raz tęcza, raz Allegro 😉

  4. Gosia

    Dzięki. Zawsze jak czytam, że u kogoś też czasem to samo pranie pierze się 3 razy, to robi mi się lżej 🙂 I te 10 min, które trwają tyle, co 2 godziny…

  5. Monika

    Fantastyczny wpis… już myślałam, że takie problemy dotyczą tylko mnie. Mam 3 latka, który zdaje się mieć nie kończące się pokłady energii i 6 tygodniową córkę. Nigdy bym nie pomyślała, że sen może być luksusem.

  6. Ewelina

    Ja troszkę nie w temacie. Czy będzie jakiś wpis prezentowy? Najlepiej jak by prezenty były w rozsądnych cenach – nie po 200 zł -te są z wyższej półki i każdy by coś wybrał 😉 sztuką jest coś sensownego wybrać z nadciągającej fali plastiku i kiczu. Ja się gubię w tym brak mi pomysłów dzieci mają tego dużo. Ja muszę coś kupić dla około 8-ki dzieci. Przeraża mnie to 🙂

  7. Daria

    Świetne zdjęcia, robią super wrażenie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *