Blog parentingowy dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej
Testujemy

Fotelik rowerowy – THULE RideAlong – test i recenzja

W ubiegłym roku złapaliśmy bakcyla rowerowego. W dzisiejszym wpisie przeczytacie o naszych wyborach fotelikowych.

Rok temu bez większego przekonania kupiłam sobie rower. Jak tylko przyszła wiosna to zaczęłam używać go częściej niż auta. Mój mąż mi pozazdrościł i sam też się przesiadł na jednoślad. Najpierw jeździliśmy sami, a później zdecydowaliśmy, że czas kupić fotelik dla Julka. Tak nam się spodobało, że po kilku dniach dokupiliśmy też drugi dla Lili – ścieżki rowerowe w Centrum są dość zatłoczone i ciężko nam się jeździło na 3 rowerach. Tak więc robiliśmy wycieczki rowerowe we 4 – z 2 dzieci w fotelikach.

I wszystko by było super gdyby nie fotelik, który nam się połamał w strategicznym miejscu. W tym roku uznałam, że znajdę coś lepszego i bardziej trwałego i wybór padł na fotelik rowerowy THULE.

Podczas szukania ideału kierowałam się kilkoma wytycznymi, które były dla nas ważne:

  • fotelik do 22 kg (Lila też w nim jeździ)
  • możliwość szybkiej zmiany wysokości pasów i wysokości pasków na nogi
  • ochrona zewnętrzna nóżek
  • wygodne, szerokie szelki, które w bardzo prosty sposób można wyregulować
  • ergonomiczne siedzenie, które niweluje wstrząsy
  • duże siedzisko, w którym mieści się też 6-latka ważąca 19 kg i mierząca 116 cm
  • łatwy montaż

To wszystko znalazłam właśnie w tym foteliku.

Mam wrażenie, że dosłownie wszystko jest w tym foteliku dopracowane. Porównując do poprzedniego naszego wyboru jest zdecydowanie bardziej przyjazny rodzicowi, który nie musi niczego ciągnąć, szarpać i się denerwować.

Wszystkie regulacje fotelika są płynne i dzięki temu tak sprawnie możemy zmienić wysokość pasów. Fotelik jest też odchylany do spania, jednak my z tej opcji nie korzystamy, bo ciało w śnie jest bardziej wiotkie i podatne na urazy. (Ale w razie długiej wycieczki rowerowej na pewno się przyda).

MONTAŻ:

Najpierw montujemy na ramie kostkę mocującą (wszystkie potrzebne akcesoria znajdziecie w zestawie). Kostka ma też kluczyk, więc możecie być spokojni, że ktoś się na niego połasi. Montaż jest banalnie prosty i ja sama zamontowałam fotelik z bazą na moim rowerze. Jednym ruchem zdejmiemy też fotelik z roweru.

BEZPIECZEŃSTWO:

Tak jak wspominałam pasy są bardzo szerokie, łatwo je dopasować do wzrostu dziecka i do tego szybko zapiąć. Dziecko nie jest w stanie samo rozpiąć sobie pasów. Siedzisko ma opatentowany system zawieszenia DualBeam™ amortyzuje wstrząsy, zapewniając dziecku płynną i wygodną jazdę. Z tyłu jest czerwone światełko.

WYGODA:

Fotelik jest wyścielony dwustronną, oddychająca wkładką. W razie wpadki na wycieczce możecie ją obrócić na drugą stronę. Duże siedzisko amortyzuje wstrząsy i poprawia jakość jazdy.

Podsumowując, fotelik rowerowy THULE RideAlong jest naprawdę wart uwagi. Zdaję sobie sprawę, że jest droższy od innych modeli, ale sprawdziłam też cenę używanych. My będziemy z nim jeździć pewnie przez kolejne 3 lata i po tym czasie fotelik można sprzedać za pół ceny. Jeżeli szukacie ideału to ten właśnie taki jest.

Możecie kupić go w https://scandinavianbaby.pl

Ten wpis ma 11 komentarzy

  1. Betin

    Czy są jakieś zalecenia czy wozić dziecko lepiej z tyłu lub z przodu?

  2. Aga

    Hej

    Na prawdę wkładasz 6 latkę do fotelika na rower?Właściwie prawie 7 latkę? Jest to fizycznie wykonalne? I ona chce jechać w foteliku? Jakoś mi to ciężko sobie wyobrazić. Dodałaś zdjęcie z Julkiem a z Lila już nie? Jakoś nie mogę sobie wyobrazić tak dużego dziecka w foteliku z tyłu.
    Sama mam 6 latke i prawie 3 latka. Córka jeździ na dwóch kółkach odkąd miała 4 lata. Teraz ma normalny rower z przerzutkami i jeździmy na długie wycieczki rowerowe. W życiu by nie chciała wsiąść do fotelika. Dlatego dziwi mnie, że tak duże dziecko chce jechać w foteliku. Mały już powoli nam się buntuje , że on chce sam.
    Poza tym jazda na rowerze to sama frajda. Po co jechać na wycieczkę rowerowa jak trzeba siedzieć w foteliku?
    Fotelik ok fajny choć bardzo drogi. Za 300 zł można kupić fotelik hamax z podobnymi parametrami i funkcją spania.

    • admin

      Aga, jak jedziemy wszyscy razem to tak właśnie jedziemy – jest to zdecydowanie bezpieczniejszy sposób jazdy w Centrum Warszawy. Po podwórku jeździ chętnie sama codziennie na swoim rowerze. Naprawdę nie widzę w tym nic złego. Gdybym miała pod domem bezpieczne ścieżki rowerowe, gdzie nie jeżdżą elektryczne hulajnogi to byśmy podróżowali 3 rowerami. Każde dziecko jest inne i myślę, że nie powinnaś porównywać – moja córka od początku miała problemy z napięciem mięsniowym i nauczyła się jeździć dopiero rok temu. Hamaxa też mamy, i owszem – to właśnie od się połamał po kilku użyciach.

  3. Ania

    Mogę zapytać jaki się u Was nie sprawdził aby wiedzieć czego nie kupować?
    Pozdrawiam

    • admin

      To był Hamax Smiley – nie wiem, czy faktycznie takie są czy trafił nam się wadliwy egzemplarz.

  4. Aga

    Nie mowie ze wozenie 7 latki w foteliku jest czyms zlym tylko ze dziwi mnie ze ona chce w nim jechac. Szczerze powiedziawszy nigdy nie spotkalam tak duzego dziecka w foteliku a jeżdżę. Codziennie. Hamaxa mam od paru lat. Jezdzi w nim trzecie dziecko i jest jak nowy. A ze kupilam go uzywanego za 100 zl więc na pewno wiecej dzieci wozil.

    • Czytelniczka

      Moja prawie 6 latka, choc nauczyla sie jezdzic na rowerze w wieku 4 lat, tez jezdzi w dluze trasy w foteliku, wiec nie ma sie co dziwic. Wszystko zalezy od dziecka i dlugosci trasy. My pokonujemy ok 40-50 km, wiec taki dystans dla dziecka do samodzielnej jazdy to troche duzo, natomiast odcinki ok 10 km pokonuje sama na swoim rowerze bez problemu. My akurat mamy fotelik Hamax Siesta. Pozdrawiam

  5. markdottir

    Aniu, a nie myśleliście o holu dla Lili?

  6. Myszamysza

    🙂 a ja technicznie – jest we wpisie takie zdanie „Kostka ma też kluczyk, więc możecie być spokojni, że ktoś się na niego połasi.” – ktore brzmi jak zacheta do polaszenia sie (= kradzieży). Ja bym tam nie byla spokojna, ze ktos sie na MOJ kluczyk polasi…
    Wydaje mi sie, ze w oryginalnym zdaniu brakuje „nie”? 🙂
    Ja sie tez technicznie zastanawiam nad relacja fotelik-kierowca – moj maz jest duzy gabarytowo, 125kg i 1,9m i juz 2latka w foteliku za nim miala ciasno, a jesli mialm na plecach plecak, to ów prawie opieral sie o jej glowe… maz oczywiscie ma stosunkowo duzy rower – ale to nie pomaga. Widze tez czasem w miescie, jak wiekszy rodzic wiezie w foteliku dziecko, ktore ma nos w plecach (…pupie) rodzica.
    Opcja z holem na dlugie wycieczki wydaje sie kuszaca. A krotkie mozna na wlasnych dwoch kolkach kazdy, a mozna i inaczej – wedle uznania.
    A jak wyglada wsiadanie rodzica na rower, w ktorym juz w foteliku siedzi dziecko? Pomagalam kiedys pewnej pani, ktora kompletnie nie mogla zsiasc z wlasnego roweru – a na tylnym kole fotelik z dzieckiem. Byla przerazona. I sie nie dziwie. Wiem, ze moj maz opieral rower z fotelikiem mocno o sciane i dopiero wsiadal…

    • admin

      My mamy z przodu plecak przypięty. Ja nie mam problemu ze wsiadaniem i zsiadaniem, myślę, że to kwestia przyzwyczajenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *