Blog dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej
Gadżety dla dzieci

Krzesełko do karmienia – porównanie naszych 4 modeli

Krzesełko do karmienia to nazwa mebla, która moim zdaniem powinna być zmieniona. Kojarzy mi się z karmieniem dzieci i na podstawie tej funkcji tak je nazywamy. Bo kiedy myślimy o tym, jaki model wybrać (szczególnie na początku życia dziecka) to właśnie tym się kierujemy i trochę nas to zapędza w pułapkę. Ja zdecydowanie wolę nazwę: krzesło rosnące z dzieckiem, które niekoniecznie służy do karmienia.

I kiedy inaczej spojrzymy na ten mebel, możemy znaleźć coś naprawdę świetnego, co będzie nam służyło przez lata.

Dziś chcę porównać 4 krzesła, których używaliśmy i często mnie pytacie, które jest lepsze.

od lewej:

Stokke Tripp Trapp, Kidsmill Grow Up!, Ikea Antilop, Nomi

Zacznę od tego, że kiedy 5,5 roku temu szukaliśmy krzesła, to na rynku było niewiele ciekawych modeli, dlatego po wielu radach uznaliśmy, że najpopularniejszy model Ikea Antilop to najlepszy pomysł z takich względów:

  • jest tanie
  • łatwe w czyszczeniu
  • składa się i możne je przewieźć
  • kawałek wchodzi pod stół z Ikea

I to by było na tyle. Nie widziałam żadnych wad tego krzesła, tylko same zalety. Jednak podczas użytkowania wyszło sporo minusów, których wtedy nie widziałam. Dziś Wam o nich napiszę:

  • oparcie nie jest regulowane i kiedy dziecko jest małe, to doły kolanowe są w zgięciu, a plecy nie dosięgają do oparcia. Jedni używają poduszki z zestawu lub innej, a niektórzy nie używają niczego. Dzieci siedzą, bez oparcia, bo żeby dotknąć do niego plecami musiałyby się położyć, co jest niebezpieczne przy jedzeniu
  • nie ma podporu dla nóg i jest to niezdrowe
  • dziecko nie jest w stanie bezpiecznie do niego wejść i wyjść
  • kilka razy moje dziecko przycięło sobie skórę zapięciem, więc je odmontowaliśmy
  • nie wspomnę ile razu uderzyłam się w mały palec u nogi w wystającą nogę krzesła
  • nie da się go wsunąć pod stół i przez to zajmuje sporo miejsca

Nasza córka odmówiła siedzenia w tym krześle około 18 miesiąca życia. A ja z przyjemnością wrzuciłam je do komórki. Od tamtej pory jadła przy stole stojąc na kolanach. Widać, że było jej niewygodnie, bo po natychmiastowym jedzeniu od razu odchodziła od stołu. Nie siedziała na nim też jak coś chciała zrobić w kuchni.

Aż w końcu miałam dość i zdecydowałam się na flagowy produkt Stokke, czyli Tripp trapp. To było coś niesamowitego, bo różnica była ogromna. Zacznę od plusów, które spowodowały, że w końcu mogliśmy siedzieć przy stole dłużej niż 10 minut, a córka zaczęła też rysować przy dużym stole:

  • dopasowanie do postawy i wzrostu dziecka – to jest bezsprzeczny argument – naprawdę warto kupić takie krzesło rosnące z dzieckiem już na samym początku.
  • my akurat nie lubimy tacek, bo nigdy nie chciałam “izolować” dzieci od stołu. Od początku chciałam żeby jadły na stole tym, co my. Tripp trapp bez “baby seat” idealnie wchodzi pod stół.
  • samodzielne wchodzenie i schodzenie – to ogromy plus, bo dziecko od początku jest samodzielne i dajemy mu wolnosć
  • nie można się na im przewrócić do tyłu, ani się huśtać
  • na dole krzesła można stanąć i dosięgnąć do tego, co chcemy. Moje dzieci używają tej możliowści jak w kitchen helper
  • łatwość czyszczenia po jedzeniu

Minusy, które widzę po kilku latach użytkowania:

  • cena – jest zdecydowanie droższe, ale jest do 140 kg i rośnie razem z dzieckiem. Warto pomyśleć o nim jak o inwestycji w zdrowie, w relacje przy stole i później np. przy godzinach spędzonych przy biurku
  • regulacja – aby zmienić ułożenie podpórek, dziecko musi zejść z krzesła – trochę czasu i zachodu to zajmuje zanim znajdziemy odpowiednią wysokość
  • jeżeli nie przykleicie zabezpieczeń pod nóżki krzesła to porysuje Wam podłogę
  • moje dziecko nie jest w stanie samo się przysunąć do stołu – krzesło jest dość ciężkie i nie da rady tego sama zrobić
  • mamy krzesło w kolorze szarym i gdybym jeszcze raz się decydowała to wybrałabym naturalne, bo dość szybko odprysnęła nam farba w zetknięciu ze stołem
  • baby seat nie wchodzi całkowicie pod stół z Ikea o wysokości   i dziecko musi się nachylać

Stokke Tripp trapp najtaniej kupicie TUTAJ

Właśnie dlatego kiedy urodził się Jul zdecywoałam, że spróbujemy krzesła innej marki, która być może okaże się lepsza. Wybór padł na Kidsmill Grow up – holenderskiego producenta. Jest ono tańsze od Stokke i ma kilka świetnych udogodnień.

Kidsmill Grow up kupicie TUTAJ

Zacznę od zalet:

  • ma niższą cenę, a jakość wg mnie jest podobna do Stokke
  • według mnie mniejszym dzieciom (do roku) jest wygodniej w Kidsmill, bo ma wyższe oparcie. Kilka razy się zdarzyło, że Jul mocno się odchylił do tyłu w Stokke. Na tym krześle jest pełne podparcie pleców.
  • jest niższe i bez problemu wchodzi pod stół
  • regulacja jest podobna, aby zmienić wysokość trzeba zdjąć dziecko, następnie przykręcić śrubki
  • siedzonko dla muchów, ma regulowany pas, a nie plastik jak w Stokke, według mnie jest to wygodniejsze dla muchów
  • krzesło ma z tyłu małe kółka i dziecko może samo się przysunąć i odsunąć od stołu
  • nie da się na nim przewrócić odchylając się
  • jest trochę mniejsze i w małej kuchni nie zajmuje dużo miejsca

Minusy:

  • tak jak przy Stokke, lekko starła się farba – gdybym to wiedziała, to wybrałabym kolor naturalny, który jest pociągnięty tylko bezpiecznym lakierem

Tak wyglądają razem przy stole:

obydwa wchodzą pod stół

Dla porównania Antilop, którego nie używamy, ale wyciągnęłam go do zdjęć

Jak widać, nie wchodzi pod nasz stół i mocno wystaje.

Ostatnie krzesło to Nomi by Evomove, nasz ostatni wybór do biurka. Co ciekawe, zaprojektował je Peter Osvik, który jest autorem projektu Tripp Trappa. Ma ciekawy design i świetnie wygląda w nowoczesnych wnętrzach. Poprzednie modele, które pokazałam są raczej klasyczne. Nomi  ma w sobie coś, co bardzo przyciąga oko.

Kupicie je np. TUTAJ

Zacznę od zalet:

  • to jest krzesło, które Lila bardziej lubi, a to już coś mówi. Twierdzi, że wygodniej jest jej na nim siedzieć.
  • najważniejsza zaleta – krzesło można wyregulować z dzieckiem, które na nim siedzi, dlatego tak idealnie dopasowuje się do ciała. Regulacja jest płynna, więc możemy je dopasować, co do centymetra
  • jest bardzo lekkie 4,9 kg
  • nowoczesny wygląd
  • Nomi w porównaniu z poprzednimi modelami wciąż wygląda jak nowe. Chociaż nie ma styczności z jedzeniem, ale wiele razy szorowałam je gąbką z niezmywalnych mazaków. Naprawdę jestem w szoku, że wciąż jest w takim stanie
  • przez to, że ma siedzisko i podporę na nogi nie wykonaną z drewna, jest trochę bardziej “miękkie” i odrobinę dopasowuje się do ułożenia dziecka. Drewniana noga jest wykonana z drewna bukowo- dębowego
  • dziecko jest w stanie samodzielne się przysunąć i odsunąć
  • dzięki wypustce dziecko może skorygować postawę przez odepchnięcie się
  • to jest krzesło  również dla aktywnych dzieci, którym ciężko jest wysiedzieć w normalnych i potrzebują dodatkowej stymulacji np. pocieranie stóp o wypustkę
  • utrzyma nawet rodzica do 140 kg

Wady:

  • chyba tylko cena, która jest dość porównywalna do Stokke

Pamiętajcie, jeżeli zależy Wam żeby krzesło długo wyglądało jak nowe kupcie kolor naturalny.

Na rynku są też inne krzesła, których niestety nie miałam okazji przetestować. Napiszę Wam modele, a może sami ich używacie i napiszecie o zaletach i ich wadach.

Sefety 1 st Timba (258 zł)  więcej info TUTAJ

Hauck  Beta (269 zł) więcej info TUTAJ

Babydan danchair (489 zł) (do 40 kg ) więcej info TUTAJ

Childhome Lambda (489 zł) więcej info TUTAJ

Fillikid (215 zł) więcej info TUTAJ

ABC design Hopper (Składane!) (715 zł) więcej info TUTAJ

Cybex Lemo  (769 zł) więcej info TUTAJ

Geuther (769 zł) więcej info TUTAJ

Roba (289 zł) więcej info TUTAJ

Na pewno też zapytacie o ubranka, w których są dzieci – to polska marka Pan Robak – zachwyciły mnie wzory i fasony. Jeżeli też chcecie poznać Pana Robaka, to mam dla Was rabat na -10 % ważny do końca października, na hasło nebule.

Jeżeli spodobał się Wam ten wpis to kliknijcie “lubię to i udostępnijcie go swoim znajomym – podziękują Wam.

Ten wpis ma 24 komentarzy

  1. Basia

    Jest jeszcze jitro baby, ale to dokładny plagiat tripp trappa. My mamy Safefy first. Kupiliśmy je jak nasza starsza miała ok 2 lat i wtedy było super, bo właśnie mogła razem z nami normalnie siedzieć przy stole i faktycznie wytrzymuje wszystkie dziecięce akrobacje, brawo dla projektanta. Natomiast dla niemowlaka jest średnie. Są tam trzy punktowe pasy i nie czuję się z nimi bezpiecznie. Moja mlodsza córka próbowała już kilka razy wyciągnąć nogę i chyba chciała wyjść górą. Ale ona nie lubi żadnych więzów..

  2. Ada

    Od dłuższego czasu zastanawiam się nad Nomi. Ze względu na wysoką cenę, zastanawiam się, czy nie jest na nie trochę za późno. Mój syn ma 2,5 roku. Jak myślisz, do jakiego wieku realnie może posłużyć?

  3. kaja

    a Stokke Steps? czemu jego nie dodałaś w liście na dole artykułu? z jakiegoś szczególnego względu?

  4. Aga

    Fajny post. Jedna uwaga, moze warta dopisania – od niedawna mozna kupic podnozek do Antilopa, dzieki dziewczynom z alaantkowegoblw http://kuiki.w2t.pl/drewniany-podnozek.html

  5. Magda

    Rok temu o tej porze zaczęliśmy rozszerzanie diety przy stokke trip trap, wybór padł na szare 😉 na szczęście zadnych odpryskow, jestem bardzo zadowolona. W naturalnym kolorze miałam okazję obserwować jak sciera sie od nóg, na kolorowych tego nie widać mam nadzieję 😉 Zastanawialam się kiedy ściągnąć zabezpienie i dopiero zrobilismy to w zeszlym tygodniu i myślę że za długo z tym zwlekalismy. Cena moze i duza ale krzesło będzie z nami długo, trzeba wydać i zapomnieć :p do dziadków kupiliśmy krzesełko z ikea. Jedyny plus to cena i łatwość czyszczenia i wrzucenia do komórki jeśli wnuka nie ma. Jestem ciekawa jak nowe krzesełko z ikea się sprawuje,może ktoś ma?

  6. Niunia

    Czy w najbliższym czasie planujesz Lili zmienić krzesełko na inne?

  7. Kasia

    Mamy od ponad 4 lat Safety 1st Timba i teraz kupiłam drugie dla młodszego dziecka – jest rewelacyjne i cena też świetna w relacji do jakości. Faktycznie rośnie z dzieckiem, moja 5-latka korzysta z niego codziennie przy jedzeniu, rysowaniu, zabawie przy stole.

  8. Gosia

    Witaj. My mamy Stokke . Kupilismy uzywane w kolorze naturalnym i mamy je juz 2 lata. Oczywiscie z babyset nie wchodzily pod stol z ikea , ale kupilismy metalowe podkladki wbijane pod nozki stolu . Stol jest wyzszy o 1 cm i spokojnie wchodzi krzeslo pod niego 😛 Pozdrawiam

  9. Pimposhka

    Jak każda mama korzystałam z wielu krzesełek (bo to u rodziny, dziadków, w restauracji). Moi rodzice mają Antylopę i jest dość mała a szeroki rozstaw nóg to porażka. Fakt, oni akurat mają w domy hektary więc im nie przeszkadza. Ale nasza córka szybko z niego wyrosła i trzeba było kupić inne krzesełko, padło na Ingolf, z którego raz spektakularnie spadła bo się bujała.

    W domu mamy TrippTrappy i są niesamowite, Uwielbiam te krzesła. My pierwszego TrippTrappa kupiliśmy będąc jeszcze w ciąży z nakładką NewBorn nest. Tak jak piszesz rodzice kupują ‘do jedzenia’ i zaczynają się za krzesełkiem rozglądać gdzieś tak od czwartego miesiąca. A dla mnie to gniazdko było super i zastapiło wszelkie bujaczki (oczywiście nie godziny dziennie), używaliśmy TrippTrappa od urodzenia. Ta druga nakładka (typu plastikowe majtki) ma również podpórkę na plecy, wygląda to tak jak w Kidsmill Grow (no i można zdemontować). Zauważyliśmy natomiast, że starsza zaczęła nagle chętniej siadać na naszych krzesłach niż na swoim. Okazało się, że było jej za twardo i teraz ma na TrippTrappa pokrowiec.

    A jeśli chodzi o odchylanie to się mylisz. W sieci krąży filmik z małym chłopcem, któru odbija się od stołu i leci na TrippTrappie do tyłu. Więc da się. Od tego są właśnie te plastkiowe ‘nartki’ na nogi. Nie do chronienia podłogi (choć to pewnie też) ale po to aby krzesło się ‘ślizgało’ a nie odchylało do tyłu.

    My mamy dwa TrippTrappy, oba w kolorze naturalnym i zgadzam się z przedmówczynią, że na podnóżku ściera się lakier. Podoba mi się to krzesło Nomi i chyba się niem zainteresuję jak już starsza będzie miała swoje biurko.

  10. Paulina

    Stokke ma w juz w swojej ofercie krzesła bejcowane więc problem odprysków znika 🙂 I wyglądaja świetnie z widoczną strukturą drewna pod kolorem 🙂

  11. Ewa

    Świetny post. Szkoda że miałam zaćmienie umysłu i kupiłam 3 letniej córce krzesło w ikea INGOLF, a teraz czytając posta przypomniało mi się że są takie fajne krzesła. Mam prośbę o podanie wymiarów Kidsmill wysokość maksymalna siedziska i wysokość całkowita krzesła. W necie jest informacja że wysokość to 65m cm ale w porównaniu ze stokke to jakaś pomyłka (Tripp Trapp ma 78 cm wysokości – zgodnie z danymi na stronie producenta). Dziękuje i pozdrawiam:)

  12. Olga

    Mamy Tripp Trappa, a u rodziny Stokke Handysitt i Antilopa. Te dwa pierwsze kupiłabym drugi raz 🙂

    Tańsze “zamienniki” TT mają atest tylko dla dzieci i w okolicy wieku szkolnego trzeba je wymieniać.

  13. Agata

    My mamy Babydan danchair. Kupione jako następca nieszczęsnego antilopa, którego syn nienawidził. Sprawdza się super. Mamy kolor ciemnego drewna. Nie odpryskuje, poza ryskami i nie widać śladów używania. Z minusów chyba to samo, co przy Stokke, czyli dziecko samo się nie przysunie, oraz trzeba podkleić nogi, bo bardzo rysuje podłogę… Za to cena o połowę niższa.
    Mi w tym krześle też się podoba to, że w przeciwieństwie do Stokke ma “boczki” po obu stronach siedziska i mój ruchliwy osobnik nie spada z krzesła (ze Stokke u znajomych zleciał) i czasem może na nim siedzieć dwójka dzieci 😀

  14. Ania

    A jak myślisz, jak sprawdzi się Tripp Trapp jako krzesło do biurka? Nomi wygląda bajecznie, ale niestety cena powala (szczególnie że musimy kupić dwa). Tripp Trappy też najtańsze nie są, ale na rynku jest sporo używanych w dobrym stanie.

    • admin

      Myślę, że ok. Dziewczyny podpowiadają żeby na nóżki przykleić filc – wtedy dziecko będzie mogło się przysuwać i odsuwać.

    • Ada

      W sklepach stacjonarnych Nomi, o dziwo, jest tańsze nawet o 150 zł. Nie jest to nadal cena używanego, ale zawsze coś.

  15. azk

    To ja dorzucę dwoje trzy grosze na temat krzesełka Nomi.

    Kupiliśmy cały zestaw jak nasz maluch miał trzy miesiące i korzystamy już 10 miesięcy więc jakieś pierwsze podsumowanie już można zrobić. Moja ocena uwzględnia cenę tzn. pewnie przy tańszym produkcie wiele rzeczy można by “odpuścić”, ale jednak cena jest wysoka więc wymagania również 🙂

    I tak:

    Nomi baby – leżaczek dla malucha
    Generalnie fajny – maluch jest wysoko (jak ktoś ma psy to na pewno doceni), 5 punktowe pasy bezpieczeństwa (trochę ciężkie zapięcie), dwustronny pokrowiec z fajnej tkaniny (nic się po praniu nie dzieje).
    Ale… siedzisko jest bardzo małe i płytkie (nośność jak większość leżaczków do 9 kg) i tak naprawdę naszemu maluchowi już pod koniec 4 miesiąca było ciasno. W wieku 6 miesięcy miał 9 kg więc już wyrósł wagowo i wzrostowo zresztą też, a siedzieć zaczął dopiero w wieku 10 miesięcy więc mieliśmy 4 miesiące, w których nie wiadomo było co zrobić. W mojej ocenie leżaczek powinien być większy i mieć większą nośność. Porównując rozmiar siedziska np. z babybjorn to jest ogromna różnica – nawet teraz 13 miesięczny maluch mieści się bez problemu.

    Nomi mini – dobry dodatek dla siedzącego już malucha, choć nie podoba mi się, że z przodu widoczne jest takie kółko – pozostałość z produkcji (no przykro mi…. nie w tej cenie)

    Tacka – jest ok, choć mogłaby być stabilniejsza, mamy wersję szarą – nie traci koloru ani nie robią się na niej plamy (a synek je z tacki pomidory, buraki, marchewkę, dynię itp.) Tacka (przynajmniej mój egzemplarz) jest trochę niedorobiona tzn. wzdłuż krawędzi nie jest gładka tylko taka trochę postrzępiona (jakby szew z odlewu czy natrysku (jakkolwiek to produkują) – w sumie w tej cenie spodziewałabym się, że takich niedoróbek nie będzie.

    Pasy – totalna porażka. W zasadzie nie są to stricte pasy a uprząż, Zapinka na pasku montowana między nogami i pasy naramienne z bocznymi montowane na pasku z tyłu siedziska. Aby wsadzić dzieciaka trzeba sobie najpierw pasy w krzesełku ułożyć (!) – totalnie niefunkcjonalne. Zapinka duża na brzuchu trochę przeszkadza i obija się o nomi mini. Pasy trudne do czyszczenia (w zasadzie nie można ich wytrzeć – trzeba prać), a aby je zdemontować trzeba usunąć tackę, nomi mini i opuścić siedzisko. No gorzej to już nie mogło być wymyślone. Zastanawiam się czy nie zdemontować pasów i nie używać samego nomi baby, ale trochę się obawiam czy maluch nie wypadnie.

    Samo krzesełko jest ok. Fajna płynna regulacja siedziska i podnóżka. Trochę problemów przy montażu było – elementy nie pasowały do siebie idealnie.
    Stopki i tylne kółka niszczą podłogę drewnianą. Kółka wykonane są z tego samego materiału co całe krzesełko a aż prosi się o jakieś kałczukowe kółka i dodatkowe stopki przednie do podłóg twardych.

    Wygląd każdy sobie sam oceni 🙂

    • azk

      Aha…. jeszcze mi się takie uwagi nasunęły

      Leżaczek jest dość stabilny tzn. nie buja się mocno (jeśli już to przy większej wadze niemowlaka) – tu duża różnica w porównaniu do babybjorn – mi akurat to pasowało

      Materiał z jakiego wykonana jest tacka ma lekką fakturę – miseczki (i inne) na przyssawkę się nie trzymają).

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *