Blog dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej
Podróże

Nasze wielkie, węgierskie wakacje

Niedawno wróciliśmy z kolejnego wyjazdu na Węgry. Rozpakowuję walizki i wciąż dostaję od Was wiadomości, że zachwyciłam Was tym krajem i miejscami, które odwiedziliśmy. W dzisiejszym poście zebrałam wszystko: miejsca gdzie spaliśmy, restauracje i atrakcje. Postaram się opisać je jak najdokładniej żebyście mieli gotową, ciekawą trasę na wyjazd.

Dlaczego Węgry? 

W tym wpisie opisałam to, co nas tam ciągnie, czyli: jedzenie, bliska odległość, źrodła termalne, ciekawe atrakcje dla rodzin z dziećmi. Jeżeli jeszcze się wahacie, to przeczytajcie ten wpis.

https://www.nebule.pl/10-powodow-dla-ktorych-warto-odwiedzic-wegry/

Jeżeli szukacie czegoś blisko to bardzo Wam polecę okolice Miskolca. W tym wpisie poniżej macie wszystko:)

https://www.nebule.pl/wegry-z-dziecmi/

A teraz przechodzimy do naszego wyjazdu z tego roku. Bardzo chcieliśmy znów tam pojechać, dlatego zdecydowaliśmy się na objazdówkę. To był strzał w dziesiątkę – zobaczyliśmy bardzo dużo, dzieci były zachwycone różnorodnością, a my zrobiliśmy też rekonesans, gdzie warto następnym razem przyjechać na dłużej. Nasza podróż trwała 16 dni i tak jak zawsze zaczęliśmy od Rzeszowa, gdzie mamy dziadków.

Wybieraliśmy różne miejsca, tak żeby zobaczyć jak najwięcej.

W sumie przejechaliśmy około 2000 km. Tak wyglądała nasza trasa. Pomiędzy jednym a drugim miejscem mieliśmy od 50 do 100 km, więc niedużo.

ETAP 1

Wieczorem wyruszyliśmy do Rzeszowa, tam spędziliśmy u dziadków 2 dni i rano wyjechaliśmy na Węgry. Droga do granicy jest dość mocno uczęszczana, a do tego wąska. Nie pojedziecie tam zbyt szybko. Ale jak tylko przekroczycie granicę to jedzie się super. Prawie cały czas jest dwupasmówka. Tylko w jednym miejscu jest mała serpentyna, ale później już jest prosta droga. W połowie drogi zatrzymaliśmy się restauracji, którą odwiedziliśmy poprzednim razem i skradła nasze serca. Warto tam się specjalnie zatrzymać. Jest w miejscowości Encs, ok 40 km od Miskolca.

Anyukám Mondta link do FB

Pod wieczór dotarliśmy do naszego pierwszego naoclegu.

RADA: wybraliśmy trochę za długi odcinek na początek. Lepiej by było zatrzymać się np. w okolicach Egeru lub nawet w Miskolcu. Chociaż jechaliśmy długo to dzieci zniosły podróż świetnie. Ale następnym razem inaczej bym to zaplanowała. Na końcu wpiszę Wam fajne miejsca, które mam w swoim sekretnym folderze “Do odwiedzenia”.

Północ Balatonu - region Kali-medence

Nie ukrywam, że jest to najpiękniejszy region Węgier, jaki do tej pory widziałam. Chciałabym kiedyś przyjechać tam na dwa tygodnie i poruszać się tylko w tym regionie. Wszędzie jest przepięknie, są pagórki, na których winorośle wznoszą się do słońca. Najlepsze jedzenie jadłam właśnie tam. Każda miejscowość wygląda, jak z pocztówki. Piękne domy, wspaniałe restauracje i ludzie z południowym trybem życia. Bardzo żałuję, że byliśmy tam tak krótko, bo się nie nasyciłam.

Noclegi: zależało nam ogromnie żeby spać w Kali Art Inn (basen, pyszne jedzenie, mega klimat), ale za późno zabraliśmy się za rezerwacje i znaleźliśmy w miejscowości Zánka nad Balatonem.

FÜGEKERT Bed & wine – przyjemna agroturystyka z klimatycznymi pokojami. Właściciel bardzo pomocny i wesoły (na rezerwacji zobaczył wiek dzieci i kupił im książki dostosowane do ich umiejętności). Rano śniadanie wszyscy jedzą na tarasie. Pięknie i smacznie, chociaż mojemu mężowi brakowało typowych dań. Ale ja byłam zachwycona. Dla dzieci jest mały plac zabaw i hamak.

Rano jak wstaliśmy to chcieliśmy pojechać do Aquaparku (KLIK) na cały dzień do Balatonfüred (około 20 km od Zanka). Niestety okazało się, że Annogora jest czynna od 14.06 do 2.09, więc nie mogliśmy skorzystać.

Tuż obok aquaparku jest Sun City – miasteczko do którego weszliśmy przenosząc się w czasie. Chatki i zabudowania wyglądały na Egipt, a nie Węgry. Okazało się, że wieczorem odbywają się tam imprezy. Ale miejsce jest naprawdę wyjątkowe.

Później specjalnie pojechaliśmy do znanej piekarni: Peklany (KLIK). Pieczywo z tej piekarni śni mi się po nocach. Kupiliśmy pyszne cynamonowe csiga (czyli ślimaki) i dużo innych specjałów. Węgrzy potrafią robić obłędne pieczywo, ale trzeba wiedzieć gdzie. Piekarnia jest czynna w soboty dość krótko, więc sprawdźcie godziny.

W tej miejscowości jest też świetna restauracja: Bistro Sparhelt

Później pojechaliśmy do Tihany pozachwycać się najpiękniejszym widokiem na Balaton. Miejscowość jest typowo turystyczna, więc zobaczyliśmy, co chcieliśmy i pojechaliśmy dalej. Mieliśmy jeszcze pójść na plac zabaw (wpiszcie w google Tihany jatszoter), ale dzieci były głodne, więc pojechaliśmy na obiad.

W Kali-medence jest jedna wioseczka (Koveskal), która ma absolutnie doskonałą restaurację (mają też nocleg) Kővirág, jest też twyżej wspomniany KaliArt Inn. Musicie jednak pamiętać żeby do Kovirag zadzwonić z rezerwacją na obiad. To miejsce to jest absolutny majstersztyk pod każdym względem: jest pięknie, przepysznie i jest znakomita obsługa. Kiedyś na pewno tam wrócimy.

Miałam zapisanych kilka miejsc z tego regionu i chciałam koniecznie je odwiedzić. Na lody pojechaliśmy do wioski obok. Ko fagyi (KLIK) to niesamowite miejsce. Wchodzi się jak do kogoś na podwórko na wsi i jesz je na murku. Lody były przepyszne. Mój mąż delektował się lodami o smaku białego wina. Czynne jest tylko w weekendy!

Jak już byliśmy tak blisko to podjechaliśmy do pubu Kali Kapocs (KLIK). Bardzo ciekawe miejsce – pub w stylu “ruin bars”. Weszliśmy zobaczyć i bardzo nam się podobało.

Później pojechaliśmy do naszej miejscowości Zanka (5 km od Koveskal) i poszliśmy na plażę. Jest tam plac zabaw i sporo zieleni.

Na koniec dnia poszliśmy na piechotę z Fugekert do restauracji na kolację. Pięknie położona na wzgórzu Neked Foztem Zanka (KLIK). Była muzyka na żywo, pyszne jedzenie, zachód słońca i świetna łódka dla dzieci. Spędziliśmy tam świetny czas:)

To było pierwszy bardzo intensywny dzień, który można by było rozłożyć na kilka dni. Ale tak byliśmy głodni wrażeń, że chcieliśmy tego wszystkiego spróbować!

Rano (niedziela) spakowaliśmy się i pojechaliśmy na klimatyczny, okoliczny węgierski targ, który jest tylko w niedzielę KLIK. Pojedliśmy specjałów, pooglądaliśmy różne ciekawe rzeczy i pojechaliśmy dalej.

Zmierzaliśmy na zachód Balatonu, więc po drodze chcieliśmy się zatrzymać w ciekawym miejscu. Padło na Heviz i jezioro termalne (największe w Europie KLIK). Pomysł wydawał nam się wspaniały – spędzimy w ciepłej wodzie kilka godzin i pojedziemy dalej. Całość wyglądała imponująco – plac zabaw, zacienione miejsce na trawie na koc, sporo ludzi. Czar prysł jak Daniel wszedł do wody. Cieplutka woda była wspaniała, ale niestety było głęboko. Całe jezioro (z jednym małym wyjątkiem) ma głębokość około 2,8 m. Z dwójką dzieci było naprawdę ciężko – cały czas musiałby pływać. Węgrzy przychodzą ze swoimi makaronami, które unoszą ich na wodzie. Ale jednak z małymi dziećmi to nie był dobry pomysł. Znaleźliśmy jedno miejsce na środku jeziora, do którego wchodzi się przez budynek, gdzie był wstawiony niewielki płytki basen. Polecam to miejsce do wypróbowania, ale nie z małymi dziećmi.

Na obiad poszliśmy w Heviz do Brix Bistro. Było bardzo smacznie i miło.

ETAP 2

Na kolejny nocleg wybraliśmy Kristinus Borbirtok (KLIK), czyli hotel przy winnicy. W tym miejscu nie było nic, a nic dla dzieci, ale tak jak rozmawiam z mężem to właśnie tam najbardziej odpoczęliśmy – przepyszne wino i jedzenie w stylu fine dining. Dzieci biegały przy tarasie, zbierały kamyki i się cieszyły.

Byliśmy tam tylko jedną noc i rano ruszyliśmy dalej. Nasz kolejny cel to był Pecs, ale po drodze zatrzymaliśmy się w bardzo niepozornej miejscowości Kaposvar. Chcieliśmy skorzystać z aquaparku w tym mieście.

Spędziliśmy w nim kilka godzin – było po prostu świetnie! Dla dzieci są dwa brodziki ze zjeżdżalnią i  mini fontanną. Dla starszych są inne atrakcje. Są też baseny na zewnątrz. TUTAJ więcej o tym miejscu. Po tej miejscowości nie spodziewałam się wiele, ale jak weszliśmy do miasta, to okazało się, że jest pięknie! Ogromne wrażenie zrobiły na mnie alejki z platanami, które tworzyły tunele. Zaprakowaliśmy właśnie w takim przy fajnej kawiarni .

Znalazłam też niesamowitą cukiernię, ale już nie mieliśmy czasu żeby tam pójść: Gardann 

ETAP 3

Pecs – miasto, w którym zakochałam się od pierwszego wejrzenia! Przechodząc koło kolorowych fasad miałam wrażenie, że jestem w Hawanie (tylko na Kubie wszystko jest zniszczone, a tu nie). Pecs jest jak z innej bajki. Na środku rynku jest ogromny meczet, na budynkach widać motywy muzułmańskie. A samo miasto jest położne na wzgórzach.

Zatrzymaliśmy się w bardzo klimatycznych apartamentach Adele apartments. To był strzał w dziesiątkę – apartament przepiękny z aneksem kuchennym bardzo blisko rynku. Bardzo Wam je polecam!

W Pecsu byliśmy kilka dni i było wspaniale. Odwiedziliśmy Zsolnay Negyed, czyli tereny fabryki porcelany. Miejsce tak genialne, że byliśmy tam cały dzień. W jednym miejscu macie 5 placów zabaw, zapierające dech w piersi mozaiki, małe centrum podobne do warszawskiego Centrum Nauki Kopernik. A wszystko w pięknym otoczeniu.

Jednego przedpołudnia wybraliśmy się do Villánykövesd – to mała bardzo klimatyczna wioska z malutkimi winnicami. Na przeciwko tych białych budynków jest plac zabaw, więc każdy będzie zadowolony. Tuż obok jest bardzo klimatyczna wieś Palkonya z restauracją z pysznym jedzeniem Palkonyha.

W Pecsu jest jedno miejsce, gdzie jest przepięknie, jest pyszne jedzenie i kawa, a do tego jest kącik z zabawkami dla dzieci (śniadania i lunche, czynne do 15). Bardzo miło wspominam Reggeli.

Etap 4

Po kilku dniach w mieście pojechaliśmy na wieś. Naszym kolejnym noclegiem było Apponyi Kiskastély natur minihotel. Po drodze z Pecsu zatrzymaliśmy się w świetnej restauracji Almalomb. Restauracja położona na polanie nad maleńkim strumykiem skradła nasze serca. Wszystkie produkty są regionalne, robione przez kucharzy. Majstersztyk! Obsługa bardzo kidsfriendly i mówiąca po angielsku.

Po południu dojechaliśmy do Apponyi. To miejsce jest jak z innej bajki, trochę przypomina Pana Tadeusza, a trochę Toskanię. Piękne, zadbane miejsce idealne na wypoczynek. Jest tam mały plac zabaw dla dzieci i basen z podgrzewaną wodą na zewnątrz. Jedzenie bardzo regionalne, ale smaczne. Na terenie jest mnóstwo drzew i kwiatów, a co za tym idzie było sporo owadów, które niestety dość mocno pokąsały nam dzieci. Piszę o tym otwarcie, bo może to naprawdę utrudniać pobyt. Nie mam pojęcia, dlaczego akurat tam tak było. Może o innej porze roku byłoby lepiej?

Etap 5

Po dwóch nocach na wsi ruszyliśmy do Budapesztu autostradą. Tego dnia padał deszcz, więc od razu pojechaliśmy do centrum do Mini polisz – to sala zabaw dla dzieci, gdzie można bawić się w różne zawody. Było fantastycznie! 3 h zabawy kosztowały całą rodzinę około 100 zł, a dzieci nie chciały stamtąd wychodzić. Niestety to była sobota, a do tego brzydka pogoda, więc ludzi było mnóstwo. Jeżeli będziecie planować odwiedzić to miejsce, to zróbcie to w tygodniu rano.

Później pojechaliśmy do hotelu. Pewnie zapytacie, gdzie się zatrzymaliśmy. Otóż mój mąż marzył o tym, żebyśmy się zatrzymali w Hotelu Gellert. Bardzo starym, który pamięta dawne czasy. Faktycznie, jest klimatyczny, ale dość zniszczony. Najlepsze okazało się na miejscu, jak już weszliśmy do pokoju. Hotel Gellert jest miejscem TYLKO dla dorosłych. Mój mąż nie wpisał dzieci, bo na bookingu podaje wtedy dwa pokoje. Tak więc przez 3 dni udawaliśmy, że nie mamy dzieci;) Żartuje, po prostu staraliśmy się żeby dzieci nie biegały, nie krzyczały itp. Oczywiście to było bardzo trudne i frustrujące. Sam hotel ma swój klimat i przepiękne termy. Myślę, że jest to miejsce na wyjazd bez dzieci lub z mamą.

Po środku widok z balkonu hotelowego

Następnego dnia poszliśmy na termy hotelowe. Goście mają zniżkę 50%, ale i tak zapłaciliśmy około 40 euro. Byłam zachwycona zdjęciami term, które widziałam w sieci i miałam duże oczekiwania wobec tego miejsca. Okazało, że to nie jest miejsce dla nas. W środku była zimna woda, a na zewnątrz basen z ogromnymi sztucznymi falami, których moje dzieci się bały. Pomoczyliśmy się trochę w najmniejszym ciepłym basenie i lekko zawiedzeni ruszyliśmy na obiad.

W Budapeszcie już byliśmy kiedyś z dziećmi i nie chcieliśmy powielać miejsc. Możecie przeczytać o nich tutaj:

https://www.nebule.pl/wegry-dzieckiem-budapeszt/

Tym razem spaliśmy w tym hotelu też ze względu na lokalizację: tuż obok góry Gellerta. Na samej górze są przepiękne widoki, a do tego 3 absolutnie rewelacyjne place zabaw. Jeden ze zjeżdżalniami i trampolinami, drugi z kredkami, a trzeci z postaciami z bajki Vuk (na przeciwko są też pyszne lody). W Budapeszcie jest chyba ze 20 placów zabaw, które są unikatowe. Wasze dzieci i Wy będziecie zachwyceni!

Kolejnego dnia wybraliśmy się przez most na piesze zwiedzanie i delektowanie się miastem. Przeszliśmy przez most na stronę Pesztu. Miałam tam zapisanych kilka miejsc, które koniecznie chciałam odwiedzić.

Na początku legendarne lody w kształcie róży. Gelarto rosa to pyszne lody, które są małym dziełem sztuki. Dużo smaków jest bez mleka i alergenów, więc warto się tam wybrać.

Zjedliśmy lody i pospacerowaliśmy koło katedry. Poszliśmy dalej w poszukiwaniu wrażeń. Później zatrzymaliśmy się na obiad w chyba najlepszej restauracji, w jakiej byłam w Budapeszcie. Miałam ją zapisaną na swojej liście. Börze to miejsce wyjątkowe! Pyszne i niedrogie jedzenie, a do tego piękne wnętrza.

W tej okolicy jest jeszcze piekarnia i kawiarnia Artizan, gdzie warto wstąpić. Niestety byliśmy tam w niedzielę i było zamknięte. Przeszliśmy obok budynku parlamentu i na koniec zawitaliśmy na plac zabaw w Olimpia Park – super miejsce na kilka godzin zabawy. Jak tam będziecie to weźcie ubranie na zmianę, bo jest tam mini wodny plac zabaw.

Na przeciwko placu zabaw jest bardzo fajna restauracja z kącikiem dla dzieci Magnet.

W Budapeszcie jest mnóstwo miejsc dla dzieci – żeby je wszystkie odwiedzić to trzeba tam być z dwa tygodnie. Tutaj macie link do najlepszych atrakcji w Budapeszcie po angielsku, których ja nie opisałam:

Na blogu tej mamy możecie znaleźć też inne perełki np. takie place zabaw:

Aż żal, że w pl nie ma takich (poza węgierskim, o którym pisałam TUTAJ)

Etap 6

Po 3 dniach ruszyliśmy dalej na północ. Po drodze zatrzymalismy się na plaży w Lupa Strand w Budakalasz. To miejsce śni mi się do dziś – ktoś miał niesamowity pomysł. Wszystko jest tam dopracowane w każdym szczególe.  Jest oddzielna plaża dla dzieci z toaletą, placem zabaw, a nawet daszkiem nad wodą – żeby dzieci mogły schować się przed słońcem. Woda w jeziorze jest bardzo ciepła i przyjemna. Jest też wydzielona płytka woda, tak aby nie musieć się przejmować głębokością. Wokół jeziora każdy znajdzie coś dla siebi: pyszne jedzenie – podzielone na różne smaki, wino, czy drinki. Można też popływać na desce lub na wakeboardzie, a nawet pohuśtać się na wodnej huśtawce. W tym miejscu naprawdę odpoczęliśmy i było nam mało. Kiedyś przyjedziemy tutaj na dłużej. Plaża jest prywatna i płatna (wstęp na cały dzień około 100 zł).

TIP: ta plaża jest dość blisko Budapesztu i Szentendre (czyt. Sentendre), bardzo klimatycznej miejscowości w serbskim stylu. Gdybym jechała tam pierwszy raz to bym poszukała noclegu w Szentendre. Na jeden dzień wyskoczyłabym też do skansenu, który jest obok tej miejscowości. Byliśmy tam w tamtym roku i było CUDOWNIE. Zwierzęta, kolejka do jeżdżenia po skaksenie, place zabaw! Raj na ziemi:)

Szentendre

Skansen w Szentendre

Na sam koniec naszej wyprawy zawitaliśmy do historycznej miejscowości Wyszegrad. Spaliśmy w hoteli Silvanus  położonym bardzo wysoko z bajecznym widokiem na Dunaj. Mieliśmy tam śniadania i obiadokolacje, więc prawie cały czas siedzieliśmy w basenach, które były świetne – dobra głębokość i temperatura, akurat dla dzieci. Jednego dnia wybraliśmy się na godzinę na pobliskie ruiny zamku, a drugiego dnia na plac zabaw (płatny) przy drugim zamku. Tam odpoczęliśmy najbardziej 🙂

Plac zabaw przy Matyas Kiraly (płatny)

 

Wracaliśmy autostradą i po drodze chciałam jeszcze zobaczyć magiczne jezioro Bokodo, ale dzieci zasnęły i już nie było możliwości, ale może Wam się uda.

I to by było na tyle. Całą podróż zapamiętamy na długo. Dzieci były zachwycone i z pewnością jeszcze nie raz się na Węgry wybierzemy. Poniżej zamieszczam Wam jeszcze linki do fajnych hoteli i miejsc, które mam zapisane w swoim folderze. Może i Was one zainspirują do podróży na Węgry.

1. Kreinabacher Birtok – miejsce na wypad dla dorosłych – wino i design
2. Mala garden – cudowny hotel z najlepszym jedzeniem i widokiem na Balaton
3. Passkom Cottage – klimatyczna agroturystyka
4. Bambara Hotel – klimaty afrykańskie w okolicy Egeru (raj dla dzieci)
5. Kali Art Inn – pisałam o nich wyżej
6. R40 Vendégház – wino i klimat w Mad
7. Saliris Resort & spa – kompleks hotelowy z bajecznymi termami ( w okolicach Egeru jest bardzo dużo term!)
8. Alsoors Marina –  marynistyczny klimat nad Balatonem
9. Azur Premium Siofok – mega hotel dla rodzin z dziećmi
10. Avalon Park – piękne miejsce na wypad z dziećmi (byliśmy w nim tydzień – TUTAJ relacja
11. Nomad Hotel and Glamping – stylowy i bardzo oryginalny glamping
12. Aura Hotel – stylowy hotel w Balatonfured
Jeżeli wolicie klimatyczne agroturystyki to szukajcie na tym portalu. Są tam same perełki:
A na tej stronie same najlepsze restauracje i noclegi wokół Balatonu. Mam ich mapę i bezpłatną aplikacje na telefonie. Cały czas jej używałam jak tam byliśmy i każde z tych poleceń okazało się strzałem w dziesiątkę: https://gasztroterkepek.hu/en/

A na koniec nasz filmik z wakacji, gdzie możecie zobaczyć te wszystkie miejsca.

 

Ten wpis ma 28 komentarzy

  1. Aga

    Fantastyczny wpis i fajni Wy. Mam nadzieję ze kiedyś skorzystam z wszystkich Waszych poleceń. Pozdrawiam

  2. NudyNieMa design

    Super podróż! My byliśmy parę lat temu, ale nie tak długo i zdecydowanie mam niedosyt. A orientujesz się może, jak wygląda baza campingowa? Albo gdzie szukać informacji o tym? Marzą mi się Węgry camperem w to lato :-)))

  3. meg

    Czy można prosić o szacunkową kwotę na 1 osobę na taki wyjazd? Planujemy z mężem w tym roku zrezygnować z wakacji by w przyszłym naprawde fajne zorganizować. Czy mówimy o kwotach rzędu 2tys zł/os ?Wiadomo, że z dziećmi inaczej, ale płatne wejścia do miejsc, restauracje, noclegi, jak to mniej więcej łącznie się kalkuluje? Bedę niezmiernie wdzięczna

    • admin

      Nasze wakacje były w dość wysokim standardzie, ale zdecydowanie da się zorganizować to taniej. Wyszło nam: 2,5 tys za os.

  4. Wiola

    Robisz wielką ochotę na Węgry 😉 chcieliśmy jechać w tym roku do Budapesztu wiosna, ale ostatecznie pojechaliśmy nad nasze morze. Tez było super,ale mnie ciągnie na Węgry 😉 może w przyszłym roku się idą, bo na razie z noworodkiem to będzie ciężko. A zdradzisz ceny noclegów? Nie chodzi mi o wszystkie, ale ta pierwsza agroturystyka i jakiś przykładowy hotel?

  5. Dominika

    Super przygoda! 🙂 marzy mi się taka z dwójka moich dzieci . Aniu zdradz proszę jak od strony technicznej wygląda taka objazdowka z dziećmi – Tzn kwestia częstego przemieszczania a co za tym idzie pakowania i rozpakowywania. Ile mieliście ubrań i bagaży? Mnie przeraża właśnie ten aspekt a poza tym z chęcią zabralabym moje dzieciaki w taka podróż.

  6. Karolina

    A możesz coś polecić w okllicy Debreczyna? Za dwa tygodnie wracamy z Rumunii i po drodze warto byłoby zapewnić atrakcje dzieciakom?

  7. Agnieszka

    Ania, a który rejon polecałabyś na pierwszy wyjazd rodzinny na Węgry? Ja kiedyś byłam, ale Budapeszt i Szentendre, a w przyszłe wakacje chciałabym pojechać z mężem i 2 dzieci, które będą miałby wtedy 6 i 2, 7 mies. Myślałam też o Chorwacji, ale Węgry znacznie bliżej i ładnie, więc to chyba dobry pomysł. Gdzieś nad Balaton, jakieś termy też w terminie tuż przed wakacjami . Kiedy najlepiej rezerwować noclegi – my bardziej na kwatery prywatne. Jakie ceny w sklepach i posiłków? Z góry dziękuję:-)

    • admin

      Agnieszka, ceny są podobne jak w pl, czasem nawet taniej. Sporo jest ofert na airbnb. A z której strony polski będziecie jechać? Bo na początek super jest np Eger. Jest tam dużo term w okolicy: saliris, demjen i w samym Egerze:) albo Miskolc i okolice – jest wpis na blogu o Miskolcu

      • Agnieszka

        My spod Warszawy, czyli podobnie jak Wy:-) Ale nie mamy dziadków w Rzeszowie:-(

  8. Justyna

    Wow! Bardzo zacheciłaś! Zapisuje na przyszły rok:) ja sie boje wyjazdu za granice z dziecmi. Jakiś opór mam. Ciagle tez wydaje mi sie ze dzieci są za małe:/ szczególnie najmłodszy.

  9. Sylwia

    Jedziemy w tym roku po raz drugi. W ubiegłym zrobiliśmy trasę Sarospatak – okolice Tokaju – Hortobagy i Poroszlo – Eger i okolice – Budapeszt – Siofok. Byliśmy w składzie 2 + 2, w tym ja 2 w 1 😉 Dzieciaki wówczas 2.5 i 3.5 roku. Szukaliśmy atrakcji, które i dla nich będą interesujące – zamki, kolejka wąskotorowa w górach, park narodowy, w którym można oglądać dzikie zwierzęta, ekocentrum z akwariami słodkowodnymi itp.
    Najsłabsza była dla nas kuchnia – w większych miastach było pod tym względem ok, ale w większych często trafialiśmy do lokali, gdzie były głównie mięsne i ciężkostrawne dania, a wybór lekkich i warzywnych był praktycznie żaden. Do tego sałatki składające się np. z pomidora z cebulką potrafiły kosztować niewiele mniej niż porcja mięsa 😉 W Budapeszcie i nad Balatonem wybór był oczywiście znacznie większy.
    W tym planujemy dojechać przez Czechy (Ardspach i Praga) najpierw w okolice Tihany i Tapolca, potem do Budapesztu, a na koniec w okolice Miskolca. Tym razem jedziemy w składzie 2+3, w tym niemowlę. Nasza trasa będzie się częściowo pokrywać z Waszą, więc bardzo się cieszę, że ją tak szczegółowo opisałaś 🙂 Myślę, że spróbujemy zobaczyć Sun City, targ w Káptalantóti, Mini polisz i plażę w Budakalasz 🙂

  10. Maja

    a mogłabyś napisać za pomocą jakiego programu przygotowałaś filmik? (filmiki z gopro, prawda?)
    czy dla laika jest to do zrobienia?

    • admin

      Program darmowy gopro. Dość proste, ale może masz kogoś kto go zna? To wtedy 10 minut zajmuje nauka.

  11. Monika

    Cudowny wpis, bardzo pomocny. A mam jeszcze pytanie, bo nic nie pisałaś o samym Balatonie, dlaczego? Kąpaliscie się w jeziorze też? ☺

    • admin

      Tak, bad samym Balatonem byliśmy tylko 1 raz kilka godzin w miejscowości Zanka. Jestem tam głębokość przy brzegu Ok 120 cm i woda nie była zbyt ciepła.

  12. Historynka

    Mam pytanie techniczne. Jeśli nie wpisujecie dzieci na bookingu to w jaki sposób się rozliczacie “za dzieci”? Pytam, bo sama mam z tym problem.

    • admin

      Przy odbieraniu kluczy do pokoju. Ale często zaznaczamy dzieci, jak nie daje dwóch pokoi.

  13. Deli

    Po Waszych zdjeciach i tym wpisie namowilam meza na Wegry:) takze za miesiac ruszamy:)
    Czy mozesz polecic jeszcze jakies ciekawe miejsca w regionie Kali-medence?
    Dziekuje za tak obszerna relacje:)

    • admin

      Aaa ale mi miło! Tak zobacz jeszcze Nomadia park

    • admin

      Wrzucam jeszcze kilka miejsc ze świetnymi placami zabaw z odległościami z Kali medence. P.s napisz gdzie się zatrzymujecie 🙂 a to info po ang: Playgrounds worth seeing in the area is Veszprem Zoo Kid’s Jungle – indoor playground (40 km), Ajka Nomadia Leisure Park – adventure castle and ship (40 km), Sobri Adventure Park, Kislőd – big castle at the entrance and an adveture caste on the hill (57 km), Gyenesdiás, Palkó Sándor sétány – chemistry playground (32 km), very worth seeing, the place itself and it’s very near (15 km): Badacsonyörs Folly Arboretum with our stuff

      • Deli

        bardzo, ale to bardzo dziekuję za tak szybką odpowiedź:) co do noclegu to sami jeszcze nie wiemy, jestem na etapie planowania, ponieważ decyzję podjęliśmy dosłownie dwa dni temu;p jesteśmy zachwyceni tym, co udało się Wam zobaczyć – bardzo ambitni Jesteście i jeszcze z dwójką dzieciaczków- podziwiam:)
        planujemy po kilka dni na pewno w dwóch miejscach: Eger/Miskolc (chcielibyśmy zobaczyć też Szentendre i wyskoczyć na jeden dzień do Budapesztu) oraz wlaśnie region Kali-medence. Może jeszcze Pecs. Nie wiem czy organizacyjnie to ugryzę…
        Jeżeli miałabyś jakiekolwiek wskazówki/podpowiedzi to z chęcią przeczytam:)
        Potem ruszamy na parę dni do Chorwacji

        ps. a jak sądzisz – czy jakbyśmy pojechali w ciemno to są szanse na znalezienie noclegu?

        pozdrawiam:)

      • admin

        Zależy gdzie, tak szczerze, to to jest fajna opcja – ja strasznie żałowałam, że w Kali medence tak krótko. A z którego regionu pl będziecie jechać? Trochę dużo jak na pierwszy raz, tak myślę.

      • Deli

        przejrzałam Twoje rekomendacje
        Veszprem Zoo Kid’s Jungle oraz Nomadia park – suuuuper
        Sorbi Adventure Park też robi wrażenie, choć raczej dla starszych dzieci
        W Gyenesdias jest ciekawa plaża z atrakcjami dla dzieciaków: Beach in Dias
        Arboretum kusi, ale bylismy niedawno w przepięknym koło Wrocławia
        Nie mogę natomiast wygooglować Palkó Sándor sétány…

      • Deli

        Ja chcialam ulokować sie w jednym miejscu jako baza wypadowa, ale mąż natchniony Twoim wpisem chciałby wszystko;)
        Wroclove:)

  14. Deli

    Wroclove:)

  15. Agata

    Kochana, ale robotę odwaliłaś! Strasznie mnie inspirują takie wpisy! Chyba trzeba zacząć myśleć o urlopie w przyszłym roku! 🙂 Pozdrawiam!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *