Blog dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej
zdrowie

W końcu wzięłam się za siebie! – o mojej wyboistej drodze do zdrowia

Myślałam, że nigdy nie przyjdzie ten dzień. Odkładałam go z tygodnia na tydzień i z miesiąca na miesiąc. Czas mijał, dni uciekały, a moje kilogramy absolutnie nie chciały mnie opuścić. Aż któregoś dnia przeczytałam coś, co zmieniło moje życie.

Zadziałało jak kubeł zimnej wody na głowę.

Wcześniej uważałam, że nie mam nadwagi, lubię siebie i swoje ciało. Nie przeszkadzały mi dodatkowe centemetry tu i ówdzie. Owszem, mogłabym ważyć mniej 10 kilogramów, ale wysiłek, który miałabym w to włożyć byłby nie współmierny do efektu. Kiedy się odchudzam jestem zwyczajnie NIESZCZĘŚLIWA. Odczuwam to ja, odczuwa to moja rodzina. Ja po prostu walczę, do tego jestem nerwowa i nie mogę na niczym się skupić.

I tak naprawdę mogłabym sobie żyć dalej z tą dodatkową 10 na wadze, ale stało się coś, co dosłownie wylało mi kubeł zimnej wody na głowę.

Chcesz też to sprawdzić?

Weź centymetr i zmierz się w talii. Kiedy zapytałabym Cię ile masz w obwodzie to podałabyś wynik około o 10 cm mniejszy. Tak jesteśmy skonstruowani. Ok, ja właśnie wtedy wzięłam centymetr i na luzie zmierzyłam się. To, co zobaczyłam dosłownie mnie zmroziło. Prawie 90 cm! Tyle to mają modelki w biodrach.

Dlaczego o tym piszę. To właśnie post pani dr. Katarzyny Świątkowskiej uświadomił mi, że jestem na prostej drodze to utraty zdrowia.

O co chodzi?

Każdy dodatkowy centymetr w talii powyżej 80 cm u kobiet i powyżej 94 cm u mężczyzn jest rakotwórczy i stanowi zagrożenie dla zdrowia.

Zmniejszenie obwodu, a co za tym idzie utrata wagi działa jak lek. Wiecie jak ta informacja na mnie zadziałała? Jakby ktoś się rozpędził i dał mi ogromnego kopa w zadek na rozpęd.

Skąd mam PCOS? Skąd mam insulinooporność? Już teraz wiem. Całe moje zdrowie zaczęło się sypać odkąd nie mogłam schudnąć po pierwszej ciąży. A później poszła lawina.

To było w listopadzie: wybrałam się do dobrego endokrynologa, który jest specjalistą w leczeniu insulinooporności. Dostałam dość kontrowersyjną dietę (jest dostosowana do mojej krzywej insulinowej), bo oprócz tego, że mam trzymać dietę o niskim IG, to mogę jeść 3 razy dziennie. Czyli zero podjadania. Funkcjonuję tak od listopada i się już przyzwyczaiłam. Nie jestem nawet głodna pomiędzy posiłkami. Widzę, że dobrze na mnie to działa, a kilogramy i centymetry powolutku lecą.

Lekarz zalecił lekkie ćwiczenia (w insulinooporności duży wysiłek powoduje wyrzuty insuliny, więc nie jest wskazany), więc zaczęłam też ćwiczyć, a muszę się Wam przyznać, że tego nie znoszę. Nie odczuwam żadnych endorfin, ani przyjemności, więc zaczęłam się oszukiwać. Na TV włączam serial, a na dole stawiam telefon z ćwiczeniami i 45 minut mija, nie wiem nawet kiedy. Staram się ćwiczyć przed posiłkiem (takie zalecenia lekarza).

Ostatnio też namówiłam męża na kupienie orbitreka, bo chciałam go zachęcić żeby też zaczął ćwiczyć. To działa! Oglądamy seriale, czytamy książki, a przy okazji ćwiczymy. Orbitrek stoi na środku pokoju, więc cały czas się upomina o trening. Jak tylko mam wolne pół godzinki, to wsiadam i jadę. Wybieram mało obciążające treningi, bo w moim przypadku nie są wskazane.

Dieta

Dietę trzymam mniej lub bardziej, ale zawsze mam ją z tyłu głowy. Lekarz dał mi jasno do zrozumienia – jeżeli dojdę do konkretnej wagi jest szansa, że insulinooporność się cofnie. Ja o to właśnie walczę! Zgrabna sylwetka to akurat dla mnie fajny efekt uboczny, natomiast ja chcę być zdrowa. Wiem, że dieta może mnie wyleczyć.

Biorę również leki i suplementy diety z witaminami, które regulują gospodarkę hormonalną. Kiedyś zaleciła mi je moja immunolog. Teraz na rynku jest np. Ovarin, który wspomaga utrzymanie prawidłowej gospodarki hormonalnej. Zawarty w nim inozytol, witamina B6, witamina D3 pomagają w walce z PCO. Dlaczego właśnie inozytol jest pomocny? Jest wewnątrzkomórkowym przekaźnikiem sygnału insulinowego. Wiele badań wykazuje, że występowanie insulinoopornści u kobiet z PCOS powiązane jest z niedoborem inozytolu. W przeciętnej diecie mamy tylko 1 g, a potrzebujemy go 3 razy więcej.

To teraz napiszę Wam jeszcze o jednej motywacji do ćwiczeń. Jakiś czas temu mój mąż kupił książkę ” W zdrowym ciele zdrowy mózg” – po jej przeczytaniu dosłownie dostałam powera do ćwiczeń codziennych. Miałam ostatnio gorszy czas, wszystko mnie denerwowało, miałam dziwne uczucie niepokoju – widziałam, że coś się dzieje, a nie wiedziałam co. Po przeczytaniu książki już wiedziałam, co się dzieje. Moje ciało przez codzienny brak sporej dawki ruchu zaczęło kumulować stres w mięśniach. Byłam spięta, nerwowa i nie wiedziałam jak mam sobie z tym poradzić. Zaczęłam regularnie ćwiczyć i to wszystko minęło! Ćwiczenia bardzo pomagają na stres i widziałam efekt juz po pierwszym tygodniu.

Wiem, że łatwo nie jest, ale naprawdę chciałabym zrobić wszystko żeby być zdrowa. Nie ukrywam, że trochę też się cieszę, że mój brzuch przestaje przypominać ten ciążowy (co jest charakterystyczne przy insulinooporności i po tym poznałam, że mogę ją mieć). Daleka droga przede mną, ale kiedy mam tak jasny cel przed sobą to jest mi łatwiej.

Do podzielenia się moimi doświadczeniami zaprosił mnie Ovarin.

Jeżeli spodobał się Wam ten wpis i szukacie motywacji do bycia zdrowym kliknijcie „Lubię to”.

Ten wpis ma 15 komentarzy

  1. Lidka

    Hej.
    Brawo. Najlepsza jest Zumba. Ja mam to szczęscie ze nigdy się nie odchudzałam. W talii mam moze 74. Jestesmy z mezem chudzi. To chyba to mieszkanie na wsi i prace w ogrodzie itp itd daja tyle. Dużo chyba tez ma tutaj genetyka do powiedzenia.
    Super fajnie cwiczyc. Ja wracam tez do cwiczen. Kiedy wstawałam o 5 rano aby byc na 7 w pracy zawsze cwiczyłam 20 min i zdrowe odzywianie.
    Dodatkowo zumba i maratony po 3 godziny. Mam nadzieje ze wróce do tego bo narazie nie mogę.

  2. Ania

    Aniu to jeszcze kolejna motywacja, ktora zmienila moze zycie! Spraw sobie Fitbit. Zmusza Cie do wstawania od komputera i przejscia chodziaz 250 kroków co godzine. Mozesz wlaczyc podczas ćwiczeń i pokazuje jak poszedl trening ile kalorii spalilas jakie tętno, wczesniej juz chodziłam na silownie, ale odkrylam bledy, ktore popelnialam nie mając możliwości spraedzenia tetna. za dluga rozgrzewke itp.
    Jeden minus to fakt, iz mierzy rowniez sen, przy 2 malych dzieciach oboje z mezem przeżyliśmy szok jak malo śpimy i staramy sie chodzic spac troche wczesniej.
    Buziaki i pozdrowienia! Ja mam fitbit ionic.

  3. Baska

    Witam. 😊
    Niestety podejrzewam u siebie IO, do tego potrafie doslownie zasypiac w dzien na stojaco. 🙁 mam problemy z koncentracja przez co j uz nie raz cos zgubilam, zostawilam np.pien.w bankomacie. 🙁 czy jestem nieuwazna prowadzac. 🙁 a bywalo i tak, ze balam sie zabrac dzieci, ze przez moja nieuwage cos im sie stanie.

    Swojego czasu pokochalam tzw.kettle, Czy moglabys PROSZE napisac cos wiecej na temat tego, ze podczas ciezszego wysilku zwieksza sie wyrzut insuliny? Jak to wyglada?jak rozpoznac?

    zawsze bylam silna, zwlasz cza w nogac h, podobno sa „atlefyczne” i ja nigdy wczesniej nie tylam w brzuchu. 🙁 uda, ramiona, biodra zawsze byly wieksze jak to w rodzinie od str.taty nawet u facetow. Po ciazach mimo 1.+18,5 2.21,5 to ladnie ze mnie schodzilo. Pozniej zaczelo sie gmatwac. Wiem, ze stresem, dieta, zaniedbaniem, brakiem ruchu zapracowalam na to.
    Podobno tez wiecej cm w talii zwieksza ryzyko cukrzycy. :'(we’d

    Witaj w clubie co do cw. Serio. Myslalam, ze tylko ja tak mam. 😛 nie raz na sali myslalam: gdzie te obiecywane endorfiny?! A na Pilatesie nie raz o malo nie zasnelam. Serio!

  4. Sylwia

    Ja walczę od miesiąca:) co prawda motorem napędowym nie była nadwaga a zdrowie. Ciągle wzdęty brzuch, zaparcia, ból żołądka po , jedzeniu. Trafilam na stronę quchenne inspiracje i postanowiłam zaryzykować. Dzięki diecie Małgosi spadło kilka kilogramów ale samopoczucia bajka:) serdecznie polecam, zajrzyj na jej stronę bo Małgosia -czytajac wpisy- specjalizuje się w dietach czy chorobach tarczycy, insulinoodpornosci. Powodzenia!!!

    • Karolina

      Najlepszy dietetyk na jakiego trafilam😍po 4 latach eksperymentów. Dzięki niej z cukrzyca ciążowa schudłam 8 kg a dzidzia jest zdrowa. A jedzenie pyszne.

  5. kasia

    Dzięki,że się podzieliłaś. Trzymam kciuki,przesyłam dobre myśli- niech się dzieje dobrze:-) a książkę na pewno zakupię:-) może napiszesz o niej coś więcej? Pozdrawiam ciepło!

    • admin

      Książkę, dosłownie połknęliśmy w całości. Autor, przytacza badania naukowe. Pokazuje jak braku ruchu nas niszczy (również psychicznie). Ta książka daje większego kopa do aktywności fizycznej niż słynna Ewa Ch.

  6. Victoria

    Ja dla odmiany nie wyobrażam sobie życia bez ruchu. Jestem szczupła, ale aktywność fizyczna jest dla mnie absolutną podstawą, tak samo jak zdrowe żywienie. Jak nie jestem 3 razy w tygodniu na siłowni to mam wrażenie, że rozniosę wszystko! Mam naprawdę sporo obowiązków i muszę się mocno zorganizować, w tym przerzucić część pracy na noc, żeby udało mi się te 3 treningi zrobić. Mam sporo chorób jak na osobę przed 30, w tym dieta o niskim IV, aktualnie poważnie leczę nerki, ale nigdy nie zrezygnowałabym z ćwiczeń czy w ogóle z regularnej, wysiłkowej aktywności (bądźmy szczerzy – spacery to nie jest wyczyn). Poza tym – córka wiedząc o moich ćwiczeniach, dostaje dobry przykład. Trzymam kciuki za Ciebie bo bywają ciężkie okresy (pogoda za ładna i szkoda czasu, dzieci chore, więcej obowiązkóww pracy) a wtedy tym bardziej trzeba się przypilnować bo później trudno wrócić do obiegu 🙂 Powiązanie sportu i diety ze zdrowiem jest niepodważalne a dziewczyny z IO biorą udział w zawodach fitness! Także naprawdę ciężko znaleźć kogoś, kto nie może regularnie ćwiczyć. Pozdrawiam ciepło i życzę Ci powodzenia 👍

  7. Rodzina Daje Radę

    Ja staram się wplatać dodatkową aktywność fizyczną w dosłownie każdą wykonywaną czynność, szczególnie w te dni, gdy ruchu mam za mało. Robię przysiady podczas mycia zębów, wymachy nóg smażąc nalesniki, podskakuję, gdy przechodzę między pomieszczeniami. Śmieję się, że to takie smarowanie gwintów, ale muszę przyznać, że daje świetne efekty.

  8. Dominika

    Super!ja tez sie za siebie ostatnio wzielam ,bo po ciazy i powrocie do pracy przy biurku po urlopie macierzynskim przybylo mi 10kg.

  9. Monika

    Cześć a powiesz co to za sprzęt do ćwiczeń, że ma też siedzisko i pewnie może być też rowerkiem. Będę wdzięczna za namiary na sprzęt

  10. Asia

    Dla mnie motywacją było złe samopczucie i mój mąż, który wciąż trąbił: „Asia siedzisz przed komputerem 8 godzin dziennie, potem nic Ci się nie chce….”, ale taka mam pracę. Ciągle usprawiedliwiałam się brakiem czasu… dzieci, dom, obiad, pranie (same wiecie). Żyłam tylko tym że na wiosnę wpadnę do ogrodu i to mi wystarczy, ale to jest odpoczynek psychiczny a nie trening dla ciała 🙂
    Dostałam na Mikołajki kijki do nordic walking i zaczęło się 🙂 Teraz co 2 dzień rano idę na pół godzinny marsz przez pola 😀 (czasami godzinka i zahaczam o gminną siłownię na powietrzu).
    ODKRYCIE!!! Wracam 50 razy szczęśliwsza, pełna energii i zapału 🙂 i już nie jest mi ciągle zimno.
    Chciałam też napisać, że w mojej i mojego męża rodzinie zdarzyło się w ostatnim roku kilka udarów i wylew, mojej koleżanki mąż (35 lat) miał zawał…. To motywuje mnie jeszcze bardziej żeby o siebie dbać i pokazywać swoim dzieciom, na czym polega zdrowy tryb życia. Na początku buntowały się, dlaczego idę sama (wiadomo, dla utrzymania tempa :)) dlaczego nie mogą iść z tata na kosza albo na rower, ale teraz przyjmują to za coś zupełnie normalnego I TO MNIE NAJBARDZIEJ CIESZY, ŻE NIE MUSZĘ NEGOCJOWAĆ CZASU DLA SIEBIE 🙂
    pozdrawiam i życzę zdrowia 🙂
    AAAAA!!! i badajmy krew!! podwyższony cholesterol maja nie tylko osoby z nadwagą!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *