Blog parentingowy dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej
Podróże

Węgry z dziećmi – nasza wyprawa

Kiedy w połowie maja okazało się, że mamy na początku czerwca tygodniowy urlop, to zaczęliśmy się zastanawiać gdzie wyjechać. Dlaczego znów pojechaliśmy na Węgry i czy wyjazd się udał – napiszę Wam poniżej.

Nawet rozważaliśmy inne kierunki, ale wygrały Węgry, bo:

  • jest blisko. Pisałam już Wam, że my jeździmy na wieczór do Rzeszowa, śpimy u dziadków i ruszamy na drugi dzień dalej. Obecnie podróże dłuższe niż 5 h są dla nas bardzo męczące i wszystkie dalsze kierunki odkładamy na kolejne lata.
  • chciałam odpocząć, czyli wg mnie: w czasie wyjazdu nie używać auta, nie zwiedzać, nie gotować, nie sprzątać. Chciałam żeby dzieci miały dużo atrakcji na miejscu i nie trzeba było dużo się przemieszczać.
  • zależało mi na nieograniczonym dostępie do wody dla dzieci. Lila doskonali teraz pływanie i uwielbia spędzać czas w wodzie. Julek też mógłby godzinami siedzieć w basenie. Na początku czerwca w innych krajach raczej trudno o takie możliwości, a na Węgrzech macie baseny termalne i nawet przy 10 stopniach dzieci mogą siedzieć w wodzie do oporu.
  • atrakcje dla dzieci – place zabaw – pisałam już Wam nie raz, że na Węgrzech są genialne place zabaw, na takie trafiliśmy też tym razem.
  • znalazłam bardzo fajne hotele z dostępem do wielu ciekawych atrakcji dla dzieci.

Tym razem wybraliśmy wschodnie Węgry, które są jeszcze bliżej z Rzeszowa. Byliśmy w dwóch miastach: Debreczyn (to 2-gie co do wielkości miasto) na Węgrzech i Nyíregyháza (oddalone o 50 km od Debreczyna).

W obu miejscach zatrzymaliśmy się poza miastem w pięknej rekreacyjnej okolicy.

Debreczyn

Hotel Aquaticum KLIK

Zatrzymaliśmy się w hotelu Aquaticum, który jest w aquaparku. Uznaliśmy, że to jest najlepsze wyjście żeby mieć wejścia na basen w cenie noclegu. Jak wpiszecie w Bookingu to może się Wam wydawać, że cena jest dość wysoka (około 760 zł za dobę), ale macie w tej cenie:

  • wejścia całodzienne do aquaparku, który jest świetny( a bilety oddzielnie kosztują około 150 zł dla naszej rodziny)
  • śniadania i obiadokolacje
  • salę zabaw w hotelu (ogromną!)

Hotel i Aquapark są położone w przepięknym parku, obok placu zabaw, na którym spędzaliśmy prawie wszystkie wieczory. Okolica była tak kusząca, że pojechaliśmy tylko raz do centrum Debreczyna i szybko wróciliśmy. Właściwie można nie wyjeżdżać z hotelu tylko na hulajnogach lub pieszo pozwiedzać okolice. W stawie w parku np. są ryby i żółwie. Za placem zabaw jest mały wodospad i strumyczek, przy którym dzieci spędziły kilka godzin, wrzucając kamienie.

Strumyk z wodospadem za placem zabaw
Plac zabaw w parku za hotelem – genialny!

Niedaleko hotelu jest też fontanna, po której można chodzić. Bardzo blisko jest też nieduże zoo i wesołe miasteczko (tej atrakcji nie polecam, bo widać było na niej ząb czasu).

obok jest fontanna, w której można chodzić – genialne na upał

Sam hotel jest ok, przyznam, że po zdjęciach na bookingu spodziewałam się czegoś bardziej wypasionego, ale naprawdę nie ma do czego się czepiać. Śniadania były w porządku, na obiadokolacjach ogromny wybór (nawet słoiczki dla maluchów i dla starszych dzieci lody).

A sam Aquapark – bajka! Kilka godzin dziennie spędzaliśmy w wodzie. Są tam niezłe atrakcje:

  • zjeżdżalnie
  • basen z falami
  • ogromny brodzik
  • basen o głębokości 1m (idealny dla Lili do nauki pływania bez pomocy)
  • w środku rośnie bardzo dużo roślin i klimat jest bardzo przyjemny – wypatrzyliśmy nawet banany na bananowcu
  • możecie też tam zjeść obiad (pamiętajcie, że porcje są ogromne)

Ile dni wystarczy? – my byliśmy 4, ale myślę, że 3 wystarczą w zupełności.

Później przyjechaliśmy do oddalonej o 50 km Nyíregyháza. Zatrzymaliśmy się w hotelu, który jest w Zoo. Tak, właśnie:) Nie w samym środku, ale jest! Kartą do pokoju otwiera się furtkę do zoo i możecie korzystać do woli. W ciągu 3 dni w Zoo byliśmy 5 razy.

Hotel Pangea KLIK

Ten hotel już mi kiedyś mignął i zapisałam go sobie w inspiracjach. Jest naprawdę niesamowity i nawet mam wrażenie, że powinniśmy być 3 dni w Debreczynie, a 4 dni w Nyíregyháza.

zobaczcie to przejście jak most – świetne!
Winda z dinozaurami
Taras (tu można jeść posiłki) i z tyłu plac zabaw.

Hotel jest inspirowany dziejami Ziemi i wszędzie są takie motywy. Przed hotelem jest wielki tyranozaur, a w środku przy recepcji ogromne drzewo życia. Winda wygląda jak środek dżungli. Każdy pokój też jest inspirowany światem zwierząt – przed każdym pokojem wyświetla się na podłodze jakieś zwierzę i to znaczy, że Wasz pokój w środku będzie miał motyw tego zwierzęcia. Super pomysł – dzieci i my – byliśmy zachwyceni! Jeżeli miałabym coś zmienić, to może bym rezerwowała pokój z widokiem na jezioro, a nie na budynki Zoo.

W środku jest nieduża sala zabaw, a na zewnątrz super plac zabaw. Tam też jest kilka dinozaurów i atrakcji związanych z dziejami ziemi.

Plac zabaw hotelowy, a za płotem zoo.

W tym hotelu było przepyszne jedzenie (lepsze niż w Debreczynie). Przy zameldowaniu Pani powiedziała, że mamy gratis obiadokolacje. (Tak jak teraz patrzę na ceny tego hotelu, to widzę, że są już inne – my płaciliśmy zdecydowanie mniej i widzę, że we wrześniu ceny znów spadają).

Hotel Pangea jest położony nad jeziorem – nie zdążyliśmy skorzystać z jego dobrodziejstw (za kilka dni miało być dopiero otwarcie – bardzo fajna plaża – z cieniem i placem zabaw.)

jezioro przed samym hotelem

W Nyíregyháza nie wybraliśmy się do centrum, bo szkoda nam było czasu. Blisko hotelu jest też ogromny plac zabaw, a niedaleko są też termy. Byliśmy na nich dwa razy i było super! Są brodziki dla dzieci w środku i na zewnątrz – kompleks basenowy jest ogromny. (tu wszystkie info po polsku KLIK)

ogromny plac zabaw niedaleko hotelu (w stronę term)

Ale ceny są dość wysokie (w porównaniu do innych term na jakich byliśmy) za dzienny wstęp dla 4 osób (bilet rodzinny) zapłaciliśmy 170 zł. Natomiast jest to warte uwagi miejsce. Świetnie się tam bawiliśmy – znajdziecie tam atrakcje i dla 70- latka, 17-latka i 7-latka. Na miejscu są też bary (nawet są bary w wodzie), obiady i przekąski. Możecie też wziąć swoje jedzenie.

Piracki plac zabaw na termach
Brodziki
Ktoś, kto stworzył jacuzzi w strefie z brodzikami jest chyba rodzicem 🙂
Termy na zewnątrz i bar w wodzie
Brodzik na zewnątrz

Ale ja Wam polecam bardziej restauracje, która jest przed termami. Naprawdę genialna włoska knajpa z widokiem na jezioro.

Świetna włoska restauracja przed termami

Zoo Nyíregyháza

Główną atrakcją jest tutaj Zoo, do którego przechodzicie przez bramkę w hotelu.

Wejście do zoo otwierasz kartą do pokoju.

Przyznam, że nie jestem fanką ogród zoologicznych – zawsze jest tłok, martwię się też o zwierzęta i niewielką przestrzeń. Przyznam, że zoo zrobiło na mnie ogromne wrażenie! Nigdy nie byłam w tak dużym i tak przemyślanym. Zwierzęta mają dużo przestrzeni i można im się przyjrzeć z bliska ( jest zbudowana kładka, tak że chodzicie wysokości głowy żyrafy). Jest naprawdę wielkie i dzięki temu, że hotel był obok obejrzeliśmy wszystko bardzo dokładnie na kilka razy.

Co jest ważne – przy każdym zwierzęciu macie opis po POLSKU – bardzo ciekawy

oko w oko z żyrafą
Karmienie lam
Pawie chodzą tam na wolności
Przepiękne tropikarium
Lemury ogląda się z bliska – wchodzi się do ogromnej klatki – zwierząt nie można głaskać
Oceanarium

Nie byliśmy w centrum, a jak się okazuje może trochę szkoda. Zerknijcie na tę stronę KLIK – wygląda naprawdę fajnie.

Cały pobyt minął nam bardzo szybko i było wspaniale. Jeżeli też planujecie wyjazd na Węgry to polecamy te dwa miejsca. Ale jeżeli miałabym wybrać, gdzie było lepiej – to zdecydowanie w Nyíregyháza. Myślę, że jeszcze tam wrócimy na szybki wypad (to tylko 300 km do Rzeszowa).

Jeżeli będziecie jechać przez Barwinek to polecam na obiad zatrzymać się po drodze bardzo niepozornej restauracji Anyukam Mondta KLIK (miejscowość Encs).

A jeżeli szukacie innych naszych relacji z Węgier, to możecie o nich przeczytać poniżej:

Miszkolc i okolice KLIK

Budapeszt KLIK

Objazdówka z zeszłego roku KLIK

Ten wpis ma 7 komentarzy

  1. Kurka Kejt

    Czekałam na ten wpis! ;)Aniu, jak zwykle inspirujesz! Zaraziłaś nas Węgrami. Byliśmy w zeszłym roku, jedziemy i w tym. Planujemy tak jak wy północno-zachodnią część Węgier plus do tego kolejny raz Budapeszt. Mamy na pokładzie 3 latka i 5 latkę. Węgry to najlepsze miejsce na wakacje z dziećmi w takim wieku 🙂

    • admin

      Ale mi miło – bardzo się cieszę:) Też tak uważamy, że to dobry kierunek na wypad z małymi dziećmi. Daj znać, jak w tym roku się Wam podobało 🙂

  2. Agnieszka

    Rok temu byliśmy w Miszkolcu, w tym roku w Budapeszcie
    , już wiem gdzie pojedziemy na wakacje za rok 😁 dzięki za research 😉

  3. Marta

    To jest opcja fajna ale bardzo droga. Teraz obliczyłam, że dużo taniej wyszedł nam wylot samolotem do Aten i 8 dni na Pelopozezie w opcji all in. Z 2 dzieci. Pyszne jedzenie, super hotel, szybki lot, i Morze Egejskie a obok baseny w hotelu. Wycieczki do Koryntu, rejsy po pieknych miejscach i kanale korynckim. Ja mam bardzo mieszane uczucia jesli chodzi o Węgry. Na Węgrzech są perelki ale szalenie drogie, a reszta pozostała w tyle. Coś co zachwycało mnie w latach 90 gdy chodziłam do szkoły zatrzymało sie w czasie. Takie jest moje zdanie.

  4. Myszamysza

    My (dorosli, 8 latek i 5 latka)bylismy w zeszlym roku w Debreczynie 5 dni (spalismy w mieszkaniu w bloku, w miescie, 20 min spacerem od parku i aquaparku, niedrogo a super warunki), do zoo w N. pojechalismy w ramach wycieczki. Bylo super! W Debreczynie ciekawe muzeum, bardzo fajnie zrobione. Potem pojechalismy na poludnie, do Gyuli i Segedu – re-we-la-cja!!!! W Gyuli trafilismy na miedzynarodowy festiwal tancow – codziennie od 18 darmowa atrakcja, corka zachwycona. W Segedzie wspaniale muzeum histori naturalnej z ruchomymi dinozaurami (takie wielki przed muzeum, szok) i najpiekniejsza, najwieksza katedra z hall of fame jaka w zyciu widzialam. I niezle zoo 😀
    Poludnie Wegier jest magiczne. Biedne do szpiku, a zarazem pelne odkryc, w kazdym miasteczku kapielisko (w Gyuli z termalnym basenem plywackim – plywa sie w „liptonie”….)

  5. Asia

    Jakiej firmy ma Pani te skórzane sandałki? Pamiętam, że kiedyś Pani i tym mówiła, ale nie zrobiłam screena i nazwa marki wypadła z głowy 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *