fbpx

Dobra organizacja w kuchni – moje sposoby i tricki

  • DOM
  • 6  min. czytania
  •  komentarze [20]

Wiecie, że kiedyś nie lubiłam gotować? I teraz już wiem skąd była moja niechęć do tej czynności. Dopiero teraz widzę to wyraźnie – nie przepadałam za przygotowywaniem posiłków dlatego, że … miałam kiepską organizację w kuchni.

Jak teraz przygotowuję posiłki to sprawia mi to przyjemność, bo:

  • wiem dokładnie, co gdzie jest
  • wszystko mam posegregowane i uporządkowane
  • żeby wyjąć jakiś produkt nie muszę wyjmować 20 innych z szafki
  • zdecydowanie szybciej i taniej robię zakupy
  • sprzątnięcie bałaganu po gotowaniu zajmuje mi chwilę

Uważam, że dobrej organizacji w kuchni można się nauczyć – ja się tego nauczyłam, więc i Wy możecie!

Do podzielenia się moimi doświadczeniami i sposobami na dobrą organizację w kuchni zaprosiło mnie Auchan

Dobra organizacja w kuchni, to naprawdę około 70% sukcesu. Dzięki temu nie wkurzam się, że mi się mąka rozsypuje podczas nasypywania. Szukanie produktów po szafkach nie zajmuje mi czasu, bo ja w ciągu kilku sekund jestem w stanie znaleźć skrobię ziemniaczaną czy ksylitol.

Teraz to widzę, że moich poprzednich kuchnia panował Wielki Chaos i bałagan. A to mnie zniechęcało do gotowania.

Zakupy

Kiedyś robiłam zakupy bez list zakupowych i wkładałam w sklepie do koszyka produkty, które wydawały się przydatne. Często wychodziłam z pełnym koszykiem, a okazywało się, że nie mam nic na obiad. Też tak miewacie? Zmieniło się to, kiedy zaczęłam robić listy zakupów i dzięki temu to się poprawiło, bo miałam gotowy plan na posiłki.

Mam teraz taki sposób, że raz w miesiącu jadę na duże zakupy i uzupełniam zapasy podstawowych produktów takich jak: makaron, ryż, kasza, dżemy, sery, wafle ryżowe, mleko owsiane, kawę, herbatę itd. Często jadę po nie do Auchan, bo nie lubię przepłacać.

Nie wiem czy znacie marki własne oznaczone logo z ptaszkiem? Ja bardzo często je kupuje, bo są świetnej jakości i w minicenach. Lubię produkty bio, bo mają dobre składy, a cena jest przystępna. Przykładowo mleko owsiane, które u nas używałam właściwie do wszystkiego kosztuje 5,9 zł! Tak samo jest z innymi produktami.

Do tego podstawowe zakupy robię w większej ilości żeby nie musieć jechać znów za tydzień. Takim sposobem mam zrobione zakupy na dłuższy czas i mogę już z nich swobodnie gotować.

Później raz w tyg kupuję świeże warzywa i owoce, raz na dwa dni chleb – mam zrobione zapasy i dzięki temu zdecydowanie łatwiej jest nam przyrządzać.

Przechowywanie w pojemnikach

Mądre przechowywanie to podstawa organizacji w mojej kuchni. Wszystkie sypkie produkty przesypuję do pojemników. Dlaczego?

  • w szufladzie mieści się wtedy o wiele więcej produktów niż jakbym trzymała je w oryginalnych opakowaniach
  • mam łatwy dostęp – znalezienie np. kaszy bulgur zajmuje mi 3 sekundy
  • takie przechowywanie powoduje, że nie robi się szybko bałagan
  • nie wysypuje się nic z otwartych opakowań
  • widzę kiedy kończy się produkt i mogę dopisać go do listy
  • niektóre z nich podpisuję żeby jeszcze łatwiej je zidentyfikować
  • z pojemników łatwiej jest też korzystać dzieciom, produkty nie rozsypują się

Przyprawy i produkty do deserów

Trzymam je w jednej szafce w pojemniku z możliwością przechowywania w pionie. Dlaczego tak, a nie w pojemnikach? Mam bardzo dużo różnych przypraw i musiałabym mieć około 50 pojemników, a już brakuje mi na nie szuflady. Lepiej mi się sprawdzają takie pojemniki jak na zdjęciach. W jednym mam przyprawy wytrawne, a w drugim do ciast.

Szuflada na słoiki, puszki papier do pieczenia i folie

Pamiętam jak projektowaliśmy kuchnię, to wiedziałam, że chcę mieć jak najwięcej szuflad (zrezygnowałam, że nie będziemy mieli szafek typu cargo kosztem dużych szuflad). Ten układ sprawdza nam się znakomicie – szuflady to jest to! Pełen dostęp i widoczność. Właściwie przez przypadek odkryłam funkcję wkładu na sztućce w szufladzie – kupiłam 2 takie pojemniki, a naprawdę potrzebowałam tylko jednego. Drugi wykorzystałam do organizacji słoików i puszek. Bardzo mi się to sprawdza i od razu widzę, co gdzie jest. A w jednej przegródce trzymam papier do pieczenia i folie.

Przechowywanie pionowe

Pewnie już słyszeliście o tym sposobie, ale pozwolę sobie o nim napisać. Dzięki temu mamy więcej miejsca, a przestrzeń jest świetnie wykorzystana. Spróbujcie kiedyś a się przekonacie.

Tak trzymam kilka przypraw, z których najczęściej korzystamy albo pokrywki – jak mało miejsca zajmują, kiedy stoją pionowo w pojemniku. Dzięki temu mam też porządek w szafce i łatwy dostęp.

Szuflada dzieci

Projektując kuchnię zależało mi żeby dzieci miały łatwy dostęp do wielu rzeczy i nie wołały nas za każdym razem kiedy chcą się np. napić. Z resztą to jest też ich dom więc, powinien być przystosowany do ich potrzeb i możliwości. Kubki i talerze trzymamy w wyższych szafkach, a dzieciom przełożyłam ich naczynia do szuflady. Są też w niej ich małe deski do krojenia. Dzięki temu mam w domu małych pomocników, którzy chętnie uczestniczą w przygotowywaniu posiłków.

Nie wyrzucaj – wykorzystaj

Staram się wykorzystywać powtórnie wiele opakowań i odkładam je np. dla mojej mamy, która robi przetwory lub używa plastikowych pojemników do rozsądzania kwiatów. A chcę pokazać Wam jeszcze jedną rzecz: używam powtórnie worków strunowych od produktów. Przykładowo orzechy przesypuję do pojemników, a opakowanie odkładam do szuflady. Wykorzystuje je ponownie aż się zużyje. Nie ma potrzeby go wyrzucać.

Jeżeli jesteście na etapie projektowania swojej kuchni to polecam Wam też taką magiczną szufladkę, z której bardzo często korzystamy. Jest ukryta w szafce, gdzie kosze. Trzymam tam worki na śmieci, woreczki do ponownego wykorzystania, notes i długopis do robienia list zakupowych itd. Jak nam się coś kończy to od razu zapisuję.

Sprzątanie po gotowaniu

Tej części w gotowaniu nie lubię najbardziej, ale radzę sobie coraz lepiej. Mimo tego, że mamy dużą zmywarkę to często coś przemywamy ręcznie. Zrobiliśmy w szafce ociekacz na mokre naczynia i uważam, że to jedna z lepszych decyzji w naszej kuchni. Nic nie stoi na blacie, a dzięki temu nie muszę specjalnie sprzątać i organizować przestrzeni do gotowania. Pusty blat zachęca do przygotowywania potraw, bo nie trzeba go najpierw sprzątać.

A na koniec niezła gratka, mam dla Was przepis, który jest naszym ostatnim hitem śniadaniowym!

Budyniowe naleśniki dla całej rodziny:

  • 2 opakowania budyniu (suche)
  • 3 jajka
  • 2 łyżeczki ksylitolu
  • 200 ml mleka (ja dodałam owsianego)
  • 200 ml wody gazowanej
  • 2 łyżki dobrego oleju
  • można dodać kroplę ekstraktu z wanilii

Wszystkie składniki miksujemy i wylewamy na gorącą natłuszczoną patelnię.

Smacznego!

Tak wyglądają zmiany, które wprowadziłam i dzięki nim mam zdecydowanie lepszą organizację. Mądre zakupy bez przepłacania, do tego planowanie posiłków z listą i mamy dużą oszczędność czasu.

A tu zobaczcie 10 produktów, które zawsze mam w domu – żeby moja rodzina jadła zdrowo

Napiszcie jakie Wy macie sposoby na dobrą organizację w kuchni – wspólnie się zainspirujemy.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Baby blues – co to jest?

Ciąża i poród to czas ogromnej ilości zmian w życiu zewnętrznym, ale także w wewnętrznym przeżywaniu.  Niejednokrotnie pierwsze dni z nowym członkiem rodziny wcale nie malują się w różowych kolorach.  Poporodowa gra hormonów, dolegliwości ciała, potrzeba całkowitego podporządkowania się rytmowi dnia dzidziusia i wymagania otoczenia… Wszystko to, może porządnie dać się we znaki nawet najbardziej wytrzymałym! Nic więc dziwnego, że tak zwany Baby Blues dotyka nawet 80% świeżo upieczonych mam (niektóre źródła podają przedział 40-80%).  

Czym właściwie jest Baby Blues?

Czy to inny stan niż depresja poporodowa? I w końcu najważniejsze – jak sobie pomóc.

Smutek poporodowy nazywany Baby Bluesem to naturalna reakcja organizmu na zmiany związane z pojawieniem się nowego członka rodziny. A więc – poród, stres, spadek i wahania hormonów (szczególnie estrogenu i progesteronu), ból lub niedogodności fizyczne.

Charakteryzuje się umiarkowanymi i przejściowymi zaburzeniami nastroju. Ich nasilenie często współwystępuje z nawałem mlecznym, a więc około 5 dnia po porodzie i trwa nieprzerwanie przez 10-14 dni, choć w niektórych przypadkach może utrzymywać się do półtora miesiąca. Jeśli obniżenie nastroju nie mija po tym okresie zdecydowanie warto udać się po pomoc do specjalisty.

A więc po czym poznać, że to właśnie to -> czyli:

Baby Blues – objawy

  • smutek, płaczliwość i zmienność nastrojów
  • silne uczucie zmęczenia i przytłoczenia obowiązkami
  • poczucie bezsilności
  • zaburzenia apetytu i snu
  • brak cierpliwości
  • trudność w odczuwaniu miłości do dziecka
  • problemy w związku
  • uczucie braku kompetencji i zagubienie
  • problemy z koncentracją

Co jeszcze warto wiedzieć?

Baby Blues można podzielić na dwie fazy. Pierwsza trwa maksymalnie do 72 godzin po porodzie (to czas, w którym mama może w ogóle nie mieć siły i ochoty zajmować się maluchem). Druga może występować do 6 tygodni, a więc do czasu zakończenia połogu.

W tym okresie mama powinna wrócić do siebie, zacząć interesować się dzieckiem i aktywnie spędzać z nim czas. Do tego momentu nie zalecane jest korzystanie z jakiejkolwiek farmakologii w celu ustabilizowania bądź poprawy nastroju.

A więc kiedy Baby Blues, a kiedy depresja poporodowa?

Przede wszystkim, wtedy kiedy obniżenie nastroju utrzymuje się po zakończeniu połogu. Choć warto wiedzieć, że depresja poporodowa może dać pierwsze objawy znacznie później, nawet pomiędzy 2 a 12 miesiącem życia dzidziusia!

Jej objawy są silniejsze niż w przypadku Baby Bluesa. Często wyraźnie widoczne są trudności w funkcjonowaniu życia mamy, choć czasem bywa i tak, że z zewnątrz wszystko wygląda jakby było zupełnie w porządku. Dziecko jest zadbane, dom ogarnięty, a na twarz mamy potrafi zawitać uśmiech.

I tu pojawia nam się ogromna rola najbliższego środowiska – rodziny i partnera, których naturalnym zadaniem powinno być zaangażowanie w pomoc, zaspokajanie choćby podstawowych potrzeb mamy i obserwacja jej stanu.

Bo chociaż Baby Blues zazwyczaj mija i pozwala w końcu na pełne cieszenie się urokami macierzyństwa, to depresja poporodowa jest już mocnym stanem wymagającym zewnętrznej pomocy – psychologa, terapeuty, psychiatry i farmakologii.

A wracając do Baby Bluesa – w przypływie obowiązków, hormonów i połogu nowa mama może nie zauważyć swojego obniżonego nastroju, kiedy skupiona na dziecku chwilowo odsuwa swoje potrzeby. Często dopiero po czasie, wspominając pierwszy  okres po porodzie dostrzega, że faktycznie padła ofiarą Baby Bluesa! Co tym silniej pokazuje nam, że połóg powinien być czasem odpoczynku, dojścia do siebie, dogrania się z nową rolą.

Najważniejsze, żeby mama nie była osamotniona w odpowiedzialnej nowej roli rodzica. Wsparcie ze strony taty dzidziusia oraz dziadków jest kluczowe. Zwróćmy uwagę, że w okresie ciąży przyszła mama z każdej strony jest otaczana opieką i pomocą.

Tymczasem po porodzie wszystko potrafi się zmienić o 180°. Najbliższe otoczenie zamiast wspierać – ocenia, zamiast pomagać – krytykuje… Do tego dochodzi jeszcze presja społeczna dotycząca powrotu do dawnej sylwetki, karmienia piersią, dbania o rozwój maluszka, no i jeszcze – zdrowe odżywianie, konieczność uprawiania sportu itd. a doba ma tylko 24h! I u mamy zwyczajnie brak sił. No właśnie…

Dotarliśmy do tematu radzenia sobie z obniżeniem nastroju!

Podzielmy ten kawałek na zapobieganie, a więc to co warto robić jeszcze w ciąży oraz na aspekty ważne już po porodzie. Jeszcze przed rozwiązaniem zadbaj o zapewnienie sobie wsparcia społecznego w postaci innej młodej mamy. Nic tak nie spuszcza napięcia jak możliwość wygadania się tam gdzie z pewnością zostaniemy zrozumieni. Być może poznasz kogoś na szkole rodzenia, w czasie wizyt kontrolnych u lekarza prowadzącego, bądź najpóźniej po prostu na porodówce.

Dobrą opcją jest też zapisanie się do kilku internetowych grup rodzicielskich/maminych. Choć te warto wybierać ostrożnie, tak aby faktycznie działały na zasadzie wsparcia i rady a nie hejtu.

Następna sprawa to znalezienie położnej środowiskowej. Jeszcze przed porodem możesz udać się do ośrodka zdrowia i wypełnić deklarację wyboru położnej. To ona będzie odwiedzać Cię w czasie połogu, tak aby pomóc Ci w zdrowieniu i opiece nad dzieckiem. Może warto popytać znajomych o kogoś sprawdzonego?

No i sprawa może oczywista, ale jednak czasem lekceważona – zadbaj o siebie w ciąży! Szczególnie w ostatnim trymestrze, poczytaj o porodzie, nadrób zaległe seriale, odnów kontakty społeczne. Ciesz się tym czasem wolości i zbieraj siły. 

Baby blues – jak działać po porodzie?

Po pierwsze wykorzystaj każdą okazję żeby się przespać! Przyjmij zasadę – kiedy dziecko śpi to ja też. Nie od dziś wiadomo, że zdrowy sen leży u podstaw dobrego samopoczucia. Po drugie postaraj się zadbać o jakiś czas dla siebie np. codzienny długi prysznic, spacer bez dziecka, o kilkanaście minut w ciągu dnia, kiedy możesz skupić się tylko na sobie.

Cenna będzie też każda chwila intymności z partnerem, która nie tylko wzmocni waszą relację, ale też doda Ci siły do działania. Po trzecie nie próbuj być super mamą! Lepsze jest wrogiem dobrego, próba sprostaniu wszystkim bardzo wysokim standardom opieki nad maluchem jest rzucaniem się z motyką na słońce.

Warto z góry zaakceptować to, że jakieś błędy popełnia każdy rodzic, a to czego potrzebuje najbardziej nasz maluch, to po prostu miłość.

No i na końcu mamy starą dobrą rozmowę! Kiedy masz okazję się wygadać – mamie, koleżance, partnerowi, położnej, lekarzowi to śmiało w to idź. Dzięki temu zmniejszysz towarzyszące Ci napięcie i przy okazji dasz sygnał do tego, że może warto Ci pomóc w części codziennych zadań! Przejąć na trochę dzidziusia, ugotować obiad czy ogarnąć dom.  

Na koniec pamiętaj, że macierzyństwo to szalenie skomplikowana sprawa, której nie da się ogarnąć w ciągu jednego dnia. Naprawdę warto zaakceptować pierwsze niepowodzenia w roli mamy, a do nowych wyzwań podchodzić z ciekawością zamiast ze strachem. 

Autorka:

Małgorzata Zwierzyńska – psycholog kliniczny, trener warsztatów umiejętności psychospołecznych, terapeuta świadomości i doradca duchowy. Na co dzień prowadzi warsztaty psychoedukacyjne dla dzieci, młodzieży i dorosłych oraz zajmuje się praktyką pomocową w zakresie terapii i rozwoju osobistego.

Prywatnie żona, mama i wielka miłośniczka gier planszowych.

Jeśli jesteś świeżo upieczoną mamą – mogą cię też zainteresować wpisy: Skoki rozwojowe albo Wędzidełko

Baby blues – bibliografia

Golec, M. (2016). Ocena zaburzeń nastroju u pacjentek po porodzie oraz czynników predysponujących do występowania tych zaburzeń. Psychiatria; 13 (1): 1 – 7.

Lazar, M., Fuller, G., (2020). „It’s More Than Just „Baby Blues” – Screening for Postpartum Depression in a Pediatric Setting”. Doctor of Nursing Practice Final Manuscripts. 116.

Lees, Ch., Reynolds, K., McCartan, G. (2008). Ciąża. Przewodnik po dziewięciu najważniejszych miesiącach w życiu kobiety. Bielsko Biała: Pascal.

Małus, A. (2016). Występowanie depresji poporodowej a jakość relacji w związku. Psychiatr. 50 (6): 1135–1146

Studniczek, A., Kossakowska, K. (2020). Ciąża i poród w czasach pandemii COVID-19: wybrane aspekty psychologiczne. Kwartalnik Naukowy Fides et Ratio, 43(3), 274-284.

Wydra, A., Mierzwa, A.,  Pucko, Z. Pomoc psychologiczna po porodzie – opinia kobiet po przebytych porodach.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Książka, którą musi przeczytać każdy rodzic przedszkolaka

Jeżeli Twoje dziecko niedługo zacznie przedszkole lub tam już uczęszcza – ta książka jest dla Ciebie. Trochę żałuję, że nie powstała kilka lat wcześniej, kiedy sama miałam w domu trzyletnie dziecko. Pamiętam doskonale moje obawy związane z przedszkolem.

W mojej głowię kłębiło się mnóstwo pytań:

  • Czy to dobry wiek żeby zacząć przedszkole?
  • Czy to przedszkole będzie odpowiednie dla mojego dziecka?
  • Czy to, że nie chodzi na żadne zajęcia dodatkowe jest ok?
  • Czy jest wystarczająco samodzielne?
  • A może jednak zmienić przedszkole?

Kiedy przypominam sobie mnie z tamtego okresu, to byłam chodzącym znakiem zapytania, a dodam, że sam przecież jestem pedagogiem. Mogę więc sobie wyobrazić jak wiele pytań mogą mieć rodzice, którzy stoją przed tym wyborem.

Dlatego z chęcią sięgnęłam po nową książkę Anity Janeczek – Romanowskiej i Mikołaja Marceli „Jak zapewnić swojemu dziecku najlepszy start – Edukacja i rozwój zgodne z naturalnymi potrzebami”

Anitę znam osobiście i od lat bardzo cenię – jej działalność w sieci i poza nią uspokaja tysiące rodziców. Sama wielokrotnie na jej stronie https://bycblizej.pl szukałam odpowiedzi na moje pytania np. o lękach dziecięcych. Do tego każdy artykuł jest podparty badaniami naukowymi. Anita pisze w bardzo przystępny sposób i dzięki temu tak bardzo trafia do rodziców.

A Mikołaja Marcelę pewnie też już kojarzycie, bo pokazywałam Wam jego poprzednią książkę o szkole – Jak nie zwariować ze swoim dzieckiem

Dla kogo jest książka – Jak zapewnić swojemu dziecku najlepszy start?

Jest dla rodziców, opiekunów, nauczycieli i specjalistów pracującymi z dziećmi w wieku przedszkolnym. Jeżeli macie w domu dziecko, które we wrześniu będzie debiutować w przedszkolu, to „Jak zapewnić swojemu dziecku najlepszy start” to jest nawet „must read”, bo najwięcej skorzystacie z treści w niej zawartych.

Ale jeśli Wasze dziecko już chodzi do przedszkola, to też Wam gorąco polecam, bo jest w niej mnóstwo wiedzy na temat rozwoju dzieci w wieku 3-6 lat. Momentami będzie nawet zaskoczeni – ja byłam! I książkę przeczytałam w 2 dni.

Zakreśliłam sobie wiele cytatów, do których będę wracać i jednym z nich jest:

„Zdarza się, że w patrzeniu na dziecko gubi się „tu i teraz”, a celem staje się odległa przyszłość”

Jak zapewnić swojemu dziecku najlepszy start

To zdanie według mnie zmienia pryzmat w patrzeniu na dziecko. Często dokonujemy wyborów dla dobra dziecka żeby w przyszłości miało dobrze. Martwimy się, że w przedszkolu nie uczy się 100 słówek, a Pani pozwala na zabawę na dywanie godzinami. Przyznajcie, że też się nad tym czasami zastanawiacie, bo ja tak.

Przecież pierwsze 6 lat to najważniejsze lata w życiu każdego człowieka – więc dlaczego ma grzebać w ziemi patykiem godzinami?

Książka „Jak zapewnić swojemu dziecku najlepszy start” udzieli Wam odpowiedzi na wiele pytań, których może nawet nigdy głośno nie wypowiedzieliście.

A nawet dzięki niej dostaniecie gotowe narzędzia takie jak: narysowane serce na ręce, które pomaga w adaptacji.

Pomoże Wam też przemyśleć ewentualną zmianę przedszkola, a co najważniejsze – dzięki niej zrozumiecie, że dzieci nie potrzebują idealnych rodziców, tylko wystarczająco dobrych.

Jednym z moich ulubionych podrozdziałów jest:

„Chcesz mieć rację czy relację?” i „Wiedza o rozwoju dzieci jest jak prawo jazdy” gdzie możecie przeczytać o rozwoju psychicznym dzieci od 12 m. W większości poradników dla rodziców znajdziecie informacje o rozwoju ruchowym, a z tej książki dowiecie się np. , że tak naprawdę 6-latek bardziej przeżywa lęki niż 4-latek i to jest normalne.

Podsumowując, czy warto kupić tę książkę? Zadecydowanie tak.

Ta książka jest skarbnicą wiedzy i z pewnością odpowiada na wiele Waszych pytań i obaw. Dzięki niej inaczej spojrzycie na swoje dziecko, na siebie i na nauczycielki, które pracują w przedszkolu. A Wy odetchniecie z ulgą, bo będziecie pewni, że robicie dobrze.

Zakończę tę recenzję jeszcze jednym cytatem, który mam zakreślony, bo często nam się wydaję, żeby być dobrym rodzicem to trzeba to albo tamto…

„Jednym z najbardziej empatycznych komunikatów, jaki mogą usłyszeć od nas nasze dzieci, jest pełne zrozumienia „yhm”. Oczywiście owo „yhm” powinno być autentyczne i wynikać ze wspomnianego wyżej dostrojenia się.”

Jak zapewnić swojemu dziecku najlepszy start

Książka do kupienia TUTAJ

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Najlepszy prezent na Dzień Babci i Dziadka

Jest jeden prezent na Dzień Babci i Dziadka, który zawsze cieszy. Szczególnie teraz, kiedy rzadziej widujemy się z rodziną, inaczej patrzymy na podarunki dla bliskich. Nie kupujemy przypadkowych rzeczy – tylko przemyślane i spersonalizowane.

Minęło już prawie pół roku odkąd nasze dzieci widziały swoją Babcię i Dziadka z Podkarpacia. Łączymy się na Skype, rozmawiamy przez telefon, ale to nie to samo. Dlatego wiem, że ten prezent będzie IDEALNY.

Dziadkowie uwielbiają patrzeć na uśmiechnięte buzie wnuków i wnuczek, więc będą mieli więcej okazji.

Myślę, że w tym roku najlepsze prezenty to fotoprezenty.

Bo tyle ciepła jest w uśmiechu dziecka, nie ma nawet w najcieplejszych kapciach. A do tego każdy może sam sobie je bez wysiłku zrobić w domu.

Pokażę Wam jakie cuda stworzyliśmy dla Dziadków w okazji ich święta.

Ogromną radość sprawiło mi robienie fotoprezentów, bo wykorzystałam zdjęcia, które od dawna zalegały na moim pulpicie komputera. Obsługa kreatora na Colorland.pl jest banalnie prosta i zrobiłam to bardzo szybko. Myślę, że starsze wnuki zrobią foto prezenty całkowicie samodzielnie.

Fotokalendarz

To świetne połączenie funkcjonalnego prezentu naładowanego emocjami. Wystarczy rano wstać, zerknąć na uśmiechniętych wnuków i poziom słodyczy we krwi bezpiecznie się podniesie.

Nasz kalendarz jest w formacie A3 – dzięki temu przy każdej dacie można zapisać ważne wizyty czy rodzinne święta.

Możecie wybierać wśród różnych szablonów.

Mam też dla Was rabat na taki piękny Fotokalendarz i z moim rabatem NEBULEA3 kosztuje 25 zł! (za taką jakość i wykonanie to naprawdę mało) – kod działa do 22.01

Dzień Babci i Dziadka wypadają 21 i 22.01, także zamówcie nie później niż 17.01, aby mógł dojść na czas.

kalendarz dla babci i dziadka
kalendarz dla dziadków
kalendarz dla babci

Memorki – czyli pudełko ze wspomnieniami

Jaki to jest świetny pomysł na kreatywne wywołanie zdjęć – wybieracie 25 zdjęć – możecie dodać daty, autorskie podpisy, a do tego zamówić zestaw do powieszenia/postawienia.

Fotki są kwadratowe na grubym retro papierze – wyglądają genialnie. Możecie je przyczepić za pomocą klamerek lub postawić na drewnianych podstawkach (cena jest bardzo atrakcyjna, bo 25 zdjęć kosztuje 39 zł z gadżetami z moim kodem NEBULEMEM). Memorki – kod ważny do 22.01

Myślę, że wywołam jeszcze jedną serię Memorków do nas do domu.

prezent dla babci memorki
memorki dla dziadków

Fotoramka ClickPic

Wywołałam jeszcze Babci jedno z naszych ulubionych zdjęć. W ramce uśmiech dzieci wygląda jeszcze piękniej. Do ramki dołączony jest też zestaw do mocowania na rzepy – nie wiem czy już korzystaliście z takich rozwiązań, ale jest świetne, bo nie trzeba robić dziury w ścianie.

fotoramka clic pic
zdjęcie w ramce

Fotokubki

Piękne kubki to idealny prezent na Dzień Babci i Dziadka. Do kawy w takim słodkim kubku nie trzeba będzie już dodać cukru. Więc można powiedzieć, że to profilaktyka cukrzycy;) A tak serio – wydruk jest bardzo dobrej jakości. Można je myć w zmywarce – a do tego na stronie Colorland.pl macie chyba z 50 wzorów na różne okazje.

fotokubek
fotokubek dziadek
fotokubek z wnukami

A jeśli Wasze dzieci są już na tyle duże, by pomóc przy edycji fotoprezentów – możecie wykorzystać ich kreatywność i mogą stworzyć dla babci i dziadka Lapbook!

Sami powiedzcie, czy fotoprezenty, to nie są najlepsze prezenty na Dzień Babci i Dziadka? Budzą wspomnienia i przypominają, że ktoś o kimś ciepło myśli. Takie prezenty budzące emocje Wam doradzam 🙂

EDIT: Parę osób poprosiło wczoraj też o KOD na Fotoksiążkę – Colorland się sprawił i voila: Zamów minimum 32 strony (koniecznie format A4), wpisz mój kod rabatowy, a otrzymasz 30% zniżki! KOD to NEBULEKSIAZKA – i ważny jest do 22.01

*wpis powstał w ramach współpracy z Colorland.pl = Doradcą ds. Prezentów

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej