fbpx

Jak przestałam jeść, a zaczęłam się odżywiać?

Kiedy nabawiłam się insulinooporności to bardzo mocno zmieniłam swoje nawyki żywieniowe. Na efekty długo nie trzeba było czekać i szybko udało mi się zrzucić dodatkowe kilogramy, a moje wyniki oraz samopoczucie się poprawiły. Z jednej strony świetnie, a z drugiej – zauważyłam, że ta dieta mnie męczy i pozwalam sobie coraz częściej na odstępstwa.

Znów waga poszła w górę, a za tym moje samopoczucie było gorsze. Jadłam super zdrowo i raz w tyg pozwalałam sobie na jakiś przysmak. A waga dalej szła w górę.

Próbowałam różności:

  • rozpisana dieta od dietetyka to był niewypał: nie mam tyle czasu żeby gotować 4-5 posiłków dziennie i mieć zawsze zrobione zakupy
  • jadłam 3 posiłki dziennie ( głównie białkowo-tłuszczowe) i źle się po nich czułam
  • wracałam do diety o niskim IG

Teraz tak wyraźnie widzę, jakie błędy popełniałam i już wiem, jak się prawidłowo odżywiać.

W końcu w listopadzie podjęłam decyzję, że spróbuję pierwszy raz w życiu diety pudełkowej. I to chyba była najlepsza decyzja w moim życiu. (I to nie jest żadna pochwała dla pudełek, ale o tym zaraz przeczytacie).

Czego nauczyłam się na diecie pudełkowej?

  • bilansowania posiłków – właśnie tak – na każdym opakowaniu miałam wypisane makroskładniki, a że miałam dietę o niskim IG to dokładnie widziałam ile gramów białka, ile węgli, ile tłuszczy, a ile błonnika zjadam.
  • umiem się najeść małym posiłkiem – kiedy zaczęły przychodzić do mnie pudełka to byłam lekko przerażona, że to niemożliwe aby najeść się tak małym posiłkiem
  • liczenie kaloryczności – na każdym pudełku miałam też napisaną kaloryczność – każdy posiłek miał ok 300-350 kcal – zauważyłam, że doskonale się po nich czuje, a uczucie sytości zaraz po posiłku określiłabym na 70% – w ciągu dnia jem od 1500 do 1700 kcal ( to jest redukcja)
  • 5 posiłków – jak jem 3 posiłki dziennie, to moja waga stoi w miejscu, a ja się fatalnie czuje. A kiedy weszło 5 posiłków to nagle odżyłam, bo nie musiałam bardzo się ograniczać, a jedzenie, co 3 h jest naprawdę łatwe
  • nie zapominałam o jedzeniu – zauważyłam u siebie takie zależność – jeżeli nie zjem, co 3 h zbilansowanego posiłku, to kolejny jem o wiele większy oraz niekoniecznie zbilansowany. Co teraz robię? Nie dopuszczam do tego i jem mały posiłek. Nie zdarzyło mi się jeszcze NIGDY żeby pomiędzy posiłkami co 3 h była głodna.

Czy ta dieta u mnie zadziałała?

Na maxa! Czułam się po niej świetnie – żadnych spadków energii, waga powolutku leciała. Dieta była bardzo różnorodna i to mi się najbardziej podobało. Łatwe zasady, proste składniki, a ja coraz więcej czytałam o różnych dietach. Korzystałam z pudełek przez 1,5 i powiedziałam: wystarczy! Przerażała mnie ilość plastiku, a ja już umiałam sama ocenić: porcję, makro, kaloryczność. Stwierdziłam, że sama spróbuję układać mój jadłospis i od kilku miesięcy jem wg zasad, które wypisałam wyżej.

Do tego dołożyłam jeszcze:

  • śniadania zawsze wytrawne, bo nawet osłodzone erytrolem lub ksylitolem powodowały większe ssanie w ciągu dnia
  • jem tylko chleb żytni
  • minimum 500 g warzyw dziennie
  • piję też soki warzywne z wyciskarki tuż po posiłku białkowo-tłuszczowym
  • kupuję produkty, które bardzo lubię (wrzucę je Wam poniżej) i nie czuję, że jestem na diecie – po prostu racjonalnie się odżywiam
  • ostatni posiłek jem o 19

Niby to wszystko jest takie proste, ale wg mnie sukcesem diety jest wytrwałość i wprowadzenie nawyku. Ja tak się odżywiam od listopada i w sumie spadło mi 5 kg. To nie jest szybki spadek, ale ja chciałam to zrobić powoli i z głową.

Co zrobiłam żeby się zmotywować?

Mam swoją wagę do której dążę i obliczyłam z moim powolnym tempem spadania kilogramów kiedy to się może stać. I oczywiście fajnie jest powiedzieć: „Do maja schudnę 10 kg”, ale osoby takie jak ja, które mają słomiany zapał temu nie podołają, bo to jest za DUŻY CEL.

Rozpisałam więc na tygodnie w kalendarzu, ile gramów może być mniej (żeby spadało 1 kg na miesiąc). I powiem Wam, że to działa: rozbiłam duży cel na kilkadziesiąt mniejszych i je realizuje skreślając kolejne. Jestem na dobrej drodze.

Jak w takim razie komponuję swoje posiłki?

  • 1. Skupiam się na białkach, tłuszczach i błonniku w KAŻDYM POSIŁKU z 5 posiłków

Kiedy mam produkt w opakowaniu, to patrzę na makroskładniki i liczę: suma białka, tłuszczy i błonnika musi być conajmniej 2 razy większa niż węglowodanów. Dzięki temu najadam się malutką porcją, nie jestem senna i nie myślę wcale o jedzeniu.

Kiedy chcę zjeść jabłko, które ma głownie węgle i cukier to robię z niego posiłek. Czyli np. jem wcześniej 10 migdałów, albo 2 łyżki masła orzechowego (białko,tłuszcze i błonnik) i do tego jeszcze trochę białka np. pół szklanki pitnego Skyra. Teraz może się Wam to wydawać skomplikowane, ale jak się zacznie o tym myśleć to wchodzi automatycznie.

  • 2. Liczę kalorie

Wcześniej też jadłam zdrowo, ale jak teraz patrzę na porcje jakie jadłam to wydaje mi się, że nawet po 500-600 kcal. Powszechnie zdrowe produkty takie jak orzechy, awokado, 2 ogromne kawałki łososia, 4 łyżki oliwy to wszystko wychodziło tak, że razem jadłam 2500-3000 kcal dziennie. Nie ma cudów – przy takiej podaży kalorii się nie schudnie, a mi na tym zależało.

  • 3. Jem 5 posiłków dziennie

Czasem jak chcę sobie na coś bardziej kalorycznego pozwolić, to łączę 2 posiłki w 1.

  • 4. Piję dużo więcej wody

W mojej diecie jest teraz bardzo dużo błonnika pokarmowego i trzeba dużo pić. A do tego o wiele mocniej odczuwam pragnienie, więc to nie jest problem

  • 5. Zachcianki

Jak na przykład jesteśmy w gościach lub mam w domu ciasto, to jem je od razu po posiłku. Dzięki temu krzywa cukrowa robi się znacznie niższa i nie ma wyrzutu cukru. Czyli tuż po obiedzie jem mały kawałek ciasta i wliczam go w bilans kalorii, który odejmuje z kolejnego posiłku.

  • 6. Mam listę swoich ulubionych produktów

Przez ten czas udało mi znaleźć na półkach sklepowych dużo produktów, które mi odpowiadają i mam je zawsze w domu. Kiedy nie wiem co zjeść, a zbliża się pora posiłku to po prostu biorę i robię. Nie umiem planować posiłków z wyprzedzeniem, bo zajmuje mi to za dużo czasu. Staram się mieć moich ulubieńców w domu i z nich korzystać.

  • 7. Jem to co rodzina na obiad

Według mnie dużym minusem diety pudełkowej jest to, że jeden rodzic lub oboje jedzą coś innego. Mojemu mężowi albo dzieciom było przykro z tego powodu, dlatego teraz jem to co oni. Tylko z zachowaniem zasad, czyli więcej białka, tłuszczy i błonnika niż węglowodanów. A same węgle powinny być złożone: makaron żytni, kasza gryczana.

  • 8. Zabieram ze sobą jedzenie

Kiedy wychodzę na dłużej niż 3 h zabieram ze sobą np. koktajl białkowy (kupuję ostatnio Piątnica) i wsypuję tam 2 łyżki Dobrej Kalorii

Mój przykładowy dzienny jadłospis:

  • rano kawa ze spienionym mlekiem 0,5%
  • ok 8 śniadanie – 2 kanapki na żytnim chlebie, smaruję pastą warzywną a na to np. 2 plastry sera Piórko (ma bardzo dużo białka) albo same warzywa np. kiszony ogórek na to kolendra.
  • ok 11 przekąska – Skyr z 2 łyżkami Dobrej kalorii i 1 kiwi, po tym kawa
  • ok 14 obiad – zazwyczaj pieczony drób lub ryba, a do tego kasza lub makaron żytni i warzywa
  • ok 17 przekąska – shake warzywny z dodatkiem np. płatków owsianych, łyżką masła orzechowego
  • ok 19.30 Kolacja – np. sałatka z hallumi lub sałatka z jajka gotowanego, tuńczyka, korniszona i łyżki jogurtu greckiego

A to moje ulubione produkty, które mam zawsze w szafce i lodówce:

Ser PiórkoKLIK – odkąd go odkryłam nie jam żółtego sera – ma bardzo dużo białka, a mało tłuszczu

Pasta RudolfsKLIK – uwielbiam wszystkie wersje do kanapek, makaronu żytniego, do sałatki. Są różne smaki, ale ta na zdjęciu jest nas. Używam jej zamiast masła na kanapki.

Moi ulubieńcy na wynos lub kiedy nie mam czasu nic przygotowywać

Koktajle z białkiem Piątnica, a do tego dodaję 2 łyżki Dobrej kalorii (moja ulubiona to zielona i czerwona) – KLIK

To moje dodatki to jogurtów, sałatek i koktajli: źródło zdrowych tłuszczy, witamin i błonnika

To jest moja ukochana Granola z super składem KLIK i tu KLIK

A tu reszta pyszności: ulubiony makaron żytni, olej lniany i najlepsza pasta Krukers lajt z erytrolem.

To już chyba wszystko. Mi wprowadzenie tych zasad bardzo ułatwiło życie. Nie mam dużej presji na chudnięcie, ale kontroluję wagę i zapisuję sukcesy. Do tego ćwiczę 2-3 razy w tyg po około 30-40 min. Mi taki zdrowy styl bardzo odpowiada, bo właściwie odbywa się bez wyrzeczeń i presji.

Co zmieniłam oprócz nawyków żywieniowych opisywałam już w poście W końcu wzięłam się za siebie🙂

Jeżeli macie swoje sposoby to wrzućcie w komentarzach. Ja trochę żałuję, że dietetycy zamiast nauczyć swoich podopiecznych, jak komponować zbilansowane posiłki dają tylko gotowe jadłospisy.

Pracujemy nad jeszcze piękniejszym nebule.pl dziękujemy za Waszą cierpliwość!

Zabawy, których zazdroszczę sama sobie

Bez względu na to, czy wychodziliście na dwór, na pole, czy po prostu na zewnątrz, z pewnością łączy nas wszystkich to, że całe wiosenno-letnie dni spędzaliśmy na świeżym powietrzu. I choć dziś wielu narzeka, że „teraz to nie ma czasów”, to widuję wiele dzieci, które świetnie się bawią, w zabawy, znane mi z dzieciństwa.

Zainspirowana tą obserwacją, postanowiłam stworzyć listę zabaw i gier na świeżym powietrzu, w które bawiło się i grało nasze pokolenie, a które nadal są lub mogą być na topie, jeśli tylko przypomnicie je sobie i pokażecie własnym dzieciom.

Oto top lista zabaw dzieci PRL-u i lat 90 ubiegłego wieku! (czy dla Was też brzmi to wciąż dziwnie? UBIEGŁEGO wieku – SERIO?)

1.     Podchody

W podstawowej wersji, w jaką grała pewnie większość z nas, trzeba się było podzielić na dwie grupy (nigdy nie brakowało dzieci). Jedna z grup się chowała, zostawiając wskazówki, pomocne w odnalezieniu, w postaci strzałek. Oczywiście rzadko mieliśmy kredę, więc układało się je z patyków i kamieni. W bardziej rozbudowanych wersjach (jeśli komuś chciało się iść po kartkę i ołówek), pisało się tajemnicze wskazówki, dotyczące kryjówki. Świetna gra terenowa, w której emocji nie brakowało!

2.     Granie w gumę

Wystarczyła zwykła guma ze spodni czy majtek. Pamiętacie? Taka biała, którą mamy zawsze miały pod ręką. Teraz dzieci mogą mieć piękne, kolorowe wersje. W co się grało? Dziesiątki to absolutna klasyka gatunku. Każda liczba to określone kroki, które wykonywało się z użyciem gumy. Do zabawy potrzebne są minimum trzy osoby, ale nie raz grałam sama w domu, zaczepiając gumę o krzesła. Zaczyna się od najniższego poziomu – kostek, potem kolanka, biodra, pas, pachy i szyjki – pamiętacie wszystkie dziesięć kroków?

3.     Zabawa w chowanego

Wszyscy się chowają, jeden szuka – proste, ale ile to było emocji. Ile marudzenia😊. Pobite gary! A co potrzeba do zabawy? Absolutnie nic, poza innymi dziećmi i własnym podwórkiem. Tu potrzebna jest też kreatywność i spryt, bo wiadomo – nikt nie chce szukać, a niestety taki los czeka przegranych.

4.     Gra w klasy

Był taki czas, gdy gra w klasy straciła sens. Wszak klas powinno być 8! Tak to rysowaliśmy, ale jak wprowadzono gimnazja, klasy trąciły myszką. Dziś powrót do ośmiu klas przywrócił grze dawny sens. Wystarczy kredą na ulicy narysować wzór – pamiętacie go? Następnie po kolei celować kamieniem do „klas” i przeskakiwać z miejsca, na miejsce. Kto skończył osiem klas jako pierwszy – wygrywał.

5.     Berek (kibelek, samolot, cukierek, banan)

Ileż było wersji berka, nie zliczę! Od podstawowej, gdzie wystarczyło złapać osobnika, by odpadł z zabawy, poprzez zamrażanego – na różne sposoby. Berek kibelek – po złapaniu klęka się na kolanko i wystawia rękę. Wyratować takiego jegomościa można, spuszczając wodę, a więc, opuszczając jego rękę. Berek samolot – złapana osoba staje w rozkroku z rozłożonym rękami. Uratować ją można, czołgając się pomiędzy nogami delikwenta. Berek cukierek – złapany zawodnik kładzie się na ziemi i trzeba go przeturlać z brzucha na plecy, by mógł dalej uciekać. Berek banan – dziecko podnosi dwie ręce do góry i łączy je (jak w pajacyku). Uratować je można, obierając banana, a więc opuszczając jego ręce. Wersji jest mnóstwo. Nie ma nudy!

6.     Gąski, gąski do domu!

Najpierw przypomnienie rymowanki:

– Gąski, gąski do domu!

– Boimy się!

– Czego?

– Wilka złego!

– GĄSKI, GĄSKI DO DOMU!!!

I wtedy wszystkie „gąski” biegną do swojej mamy. Która wpadnie w sidła wilka, odpada z zabawy. Do tej gry potrzebna jest mama-gąska, wilk i oczywiście gąski. Im więcej dzieci, tym lepsza i bardziej emocjonująca zabawa wśród pisków i śmiechów.

7.     Dwa ognie

Choć nie byłam wielką fanką tej gry, wiele dzieci ją uwielbiało. Rysowało się kredą boisko na ziemi. Trzeba się było podzielić na drużyny. Każda z nich miała swoją „matkę”. Jej zadaniem było zbijanie zawodników drużyny przeciwnej. Który zespół zostanie szybciej zbity w całości – przegrywa. Proponuję do tej zabawy używać lekkich piłek halowych lub gumowych, żeby wrażliwsze dzieci – jak ja – nie miały traumy 😊.

8.     Zabawa w diabła

Jak tak teraz myślę, to trochę dziwne z tym diabłem, ale sama zabawa jest świetna. Im więcej dzieci, tym lepiej. Oczywiście najpierw wybiera się diabła. Reszta dzieci siada na ławce lub na zabawkach na placu zabaw, ostatecznie nawet na ziemi. I znowu rymowanka:

– Puk, puk!

– Kto tam?

– Diabeł?

– Co chciał?

– Farbę?

– Jaką?

– Niebieską! (zieloną, czerwoną, jakąkolwiek).

W tym momencie wszystkie dzieci, które mają na sobie cokolwiek niebieskiego (zielonego, czerwonego, jakiegokolwiek😉) uciekają, a diabeł je goni. Które zdoła wrócić na swoje miejsce, ma szczęście. Przegrany zostaje diabłem. Ileż emocji!

9.     Gra w kapsle

Najpierw rysowało się kredą tor. W uboższej wersji patykiem na piasku. Potrzebne były kapsle, które wtedy miał każdy pod ręką. Dziś trzeba je wcześniej zorganizować o mogą to być nakrętki od butelek. I pstrykając palcami, należy przemieszczać swój kapsel po torze. Jak wypadnie poza niego, zawodnik wraca na start. Kto pierwszy na mecie – wygrywa! Patrzcie, jakie to ćwiczenie motoryki małej!

10. Skakanie przez linę luz związaną skakankę

I znowu zabawa, gdzie im więcej osób, tym lepiej. Dwie z nich kręcą długą liną, a reszta skacze. Można grać w ilość skoków, albo robić rekordy ilości osób, jednocześnie skaczących. Widzieliście ostatnio dzieci skaczące w linę? Ja nie. A szkoda! Czas przywrócić tę super grę. Umawiamy się na pokazanie jej dzieciom?

Wiecie, co mi się bardzo podoba w tych wszystkich zabawach? To, że nie trzeba mieć do nich nic lub prawie nic.

Jeżeli pamiętacie swoje zabawy z dzieciństwa – dopiszcie je w komentarzach.

A na brzydką pogodę tu łapcie pomysły na Zabawy dla dzieci w domu.

Pracujemy nad jeszcze piękniejszym nebule.pl dziękujemy za Waszą cierpliwość!

Mały ogród w mieście – nasz projekt tarasu

  • OGRÓD
  • 4  min. czytania
  •  komentarze [16]

Kiedy równo rok temu decydowaliśmy się na zakup tego domu, wiele osób pytało nas, czy ogród nie jest dla nas za mały. A my wiedzieliśmy, że 40 metrów w zupełności nam wystarczy. Dziś pokażemy Wam projekt tarasu – jaki mamy pomysł na aranżację naszego ogródka.

Od początku wiedzieliśmy, że nie zależy nam na dużym ogrodzie. Nie przepadamy za pracami ogrodowymi i dlatego nie był to dla nas priorytet. Dzieci i tak większość czasu spędzają przed domem z sąsiadami, więc taki mały ogródek wydawał nam się idealny.

Jak widzicie poniżej – tak się prezentuje. Wydawać by się mogło, że to nic specjalnego, ale ja mam zmysł, który mi mówił, że wyczarujemy tu piękną przestrzeń.

Do czego ma służyć nam ogród?

  • do wypoczynku
  • do czytania książek
  • do jedzenia posiłków latem
  • do hodowania ziół
  • do pracy

Taki mały azyl w centrum miasta musi być porządnie zaprojektowany, tak aby każdy centymetr był wykorzystany. Dlatego zwróciłam się o pomoc do specjalistek z NASZ Zespół Projektowy. Dziewczyny już na pierwszym spotkaniu miały wizję naszego tarasu, a w połączeniu z naszymi oczekiwaniami powstał projekt tarasu.

Kiedy go zobaczyłam na wizualizacji, to aż zaniemówiłam i przyznam, że nie mogę się doczekać efektów.

Dziś Wam je pokażę.

Podlinkuję Wam również wszystkie meble, mamy je już na tarasie – jestem zachwycona jakością i funkcjonalnością. Trudno jest znaleźć ładne meble tarasowe, które przetrwają różne warunki pogodowe. Dlatego postawiłam na trwałe materiały niewymagające konserwacji co sezon. Zamówiłam je w Jotex i już Wam je pokazuję

Skandynawski design i funkcjonalność bardzo pasują do nowoczesnej koncepcji naszego tarasu.

Na początek zaproszę Was do obejrzenia klipu, który stworzył NASZ Zespół Projektowy

Projekt tarasu – wizualizacja:

PROJEKT OGRODU W MIEŚCIE

Zacznę od tego, że nie zmieniamy nawierzchni na deski, bo mamy na działce studnię, która jest zacementowana. Do tego ta nawierzchnia już tutaj była, jest w super stanie, a zmiana to był dodatkowy koszt. Użytkuje nam się świetnie, po zimie umyłam ją myjką i wygląda jak nowa. Postanowiliśmy urozmaicić ją rabatami i dywanem zewnętrznym.

Dywan zewnętrzny Jotex – KLIK

Dobrze widzicie – nie mamy też trawy. Uznaliśmy, że bez sensu mieć kilkadziesiąt cm trawnika i musieć mieć kosiarkę (której nie mamy gdzie trzymać). Plusem braku trawnika jest też to, że na butach nie przynosimy do domu brudu (u nas jest jedyne wejście do domu prosto do salonu z drewnianym parkietem).

Zależało nam żeby móc spożywać posiłki latem w ogrodzie, dlatego chciałam normalny stół, przy którym można też pracować.

Nasz stół CALAIS KLIK

Jest duży, porządny, a do tego w miarę lekki – będzie nam służył przez lata.

Mamy tez krzesła VABY KLIK

Są odporne na działanie promieni słonecznych i inne warunki pogodowe. Możne je też ustawiać w piramidę – dzięki temu zajmą mniej miejsca w czasie przechowywania.

Po drugiej stronie tarasu przewodziliśmy strefę relaksu.

Stoi tam ławka, która ma podnoszone oparcie i jest też leżakiem. Bardzo sprytne rozwiązanie i do tego wygodne.

Leżak/sofa ALASSIO KLIK

Stolik kawowy ALASSIO – KLIK

ROŚLINNOŚĆ

Bardzo nam zależało na niezbyt wymagającej roślinności, bo nie przepadamy za ciągłą pielęgnacją. NASZ Zespół Projektowy wybrał nam wszystko według tych wskazówek. Dzięki temu będziemy mogli się skupić na takim odpoczynku w ogrodzie, jak lubimy.

PERGOLA

Pergola jest nam potrzebna, bo cały taras jest położony na południe – zachód i jest na nim naprawdę słonecznie. Chcieliśmy też mieć zawieszany hamak w ogrodzie.

Jak wam się podoba projekt naszego tarasu? My już przystępujemy do prac i mam nadzieję, że do końca maja będzie gotowy. Oczywiście podzielę się z Wami efektem końcowym.

A jeżeli Wy właśnie szukacie ciekawych mebli tarasowych, dodatków w postaci donic i oświetlenia, to zerknijcie do Jotex – mają dużą ofertę solidnych produktów ze świetnym designem KLIK

Tu mam dla Was kod rabatowy! Do 10.05.21 na kod:  NEBULE25 dostajecie aż 25% rabatu od cen regularnych – na cały asortyment sklepu! (Nie dotyczy towarów przecenionych i ofert obniżonych)

A tu macie całą kategorię – nasze pomysły na Wykończenie domu

Pracujemy nad jeszcze piękniejszym nebule.pl dziękujemy za Waszą cierpliwość!

Biegówka Bungi Bungi – lekki rowerek dla dzieci

Sezon na rowery w pełni, więc dziś przychodzę do Was z recenzją nowego rowerka biegowego Bungi Bungi. Ta holenderska marka debiutuje w tym roku na polskim rynku, a my mieliśmy okazję przetestować ich najmniejszy rower.

Jak wiecie jestem ogromną fanką rowerów biegowych i przetestowałam ich kilka. Nasz syn jeździł na popularnym Cruzee – bardzo lubiliśmy ten rower i wiem, że jest bardzo popularny wśród rodziców.

A dziś chcę Wam pokazać równie dobry rower! Ma on kilka dodatkowych elementów, które sprawiają, że Bungi Bungi może być ciekawszym wyborem niż Cruzee.

Biegówka Bungi Bungi – parametry

  • dla dzieci 1,5 – 3,5 lat
  • idealny wzrost dziecka 80-100 cm
  • rekomendowana długość wewnętrzna nogi 29-39 cm
  • siodełko regulowane w zakresie 29-39 cm (od podłoża)
  • waga 2,9 kg
  • rozmiar kół 12′

Rower jest wykonany z bardzo lekkiego stopu magnezu. Magnez posiada wysoką zdolność tłumienia drgań i dzięki temu ułatwia poruszanie się małym dzieciom. Jednocześnie jest stabilny i świetnie zaprojektowany. Solidna rama i widelec pomagają pokonywać bardziej wymagające trasy.

Co wyróżna biegówkę Bungi Bungi

Warte uwagi są koła i opony – to one wyróżniają ten rower na tle innych. Rzadko się zdarza żeby przy tak lekkim rowerku były takie grube opony z porządnym bieżnikiem. W Cruzee minusem były właśnie koła, które w czasie jazdy ślizgały się po bardziej wymagającym podłożu (np. po lesie). A tutaj nic takiego się nie dzieje. Rower Bungi Bungi ma dzięki temu znacznie lepszą amortyzację.

Nie ukrywam, że ten rower jest genialnie zaprojektowany i pięknie wykończony. Jego opływowe kształty sprawiają, że przyciąga oko. Fajnym pomysłym jest uchwyt w ramie – dziecko może swobodnie go przenieść.

Jeżeli szukacie rowerka biegowego to warto zwrócić na niego uwagę.

Niestety Julek jest już za duży na biegówkę. Rower przetestował więc dla was Adaś – syn mojej koleżanki, która podzieliła się z Wami swoją opinią:

Bardzo lubię rowerki dziecięce, przerobiliśmy z moją dwójką w sumie 6 różnych, ale testowania nigdy dość, więc bardzo się ucieszyłam, gdy Ania zaproponowała nam Bungi Bungi.

Adam ma już 3 lata i jest średniego wzrostu – równe 100cm. Na biegówce jeździ odkąd skończył 18 miesięcy i w przeciwieństwie do starszej siostry uwielbia rowerki.

Biegówka bungi bungi

Biegówka Bungi Bungi jest aktualnie jego ulubionym, bo jest idealny wielkościowo (siodełko ma wyciągnięte mniej więcej do połowy), dość lekki i wygodny.

dziecko niesie biegówkę bungi bungi

Mnie zachwyca jego design i dopracowanie najmniejszych detali

Zdecydowanie wygrywa w kategorii „najładniejszy biegówka”. Adam zaczynał jazdę na dwukołowym rowerze od Cruzee i Bungi można do niego porównać. Ma tę samą wielkość kół i podobną odległość siodełka od kierownicy.

Jest trochę cięższy, ale 3-latkowi to już nie robi różnicy, bo nawet po schodach bez trudu wnosi go sam. Ta dodatkowa waga wynika po części z zastosowania pompowanych kół, które są odrobinę cięższe, ale za to gwarantują znacznie lepszą amortyzację i przyczepność niż piankowe.

Adaś jest typem kaskadera. Rozpędza się do szalonych prędkości i tu niestety pojawia się minus, bo żaden ze wspomnianych rowerków nie ma hamulców. O ile dla dwulatka nie ma to znaczenia, bo i tak za bardzo nie ogarnie hamowania rękoma, o tyle przy szalonym trzylatku pozwoliłoby na uniknięcie wielu wywrotek.

Biegówka bungi bungi

Chociaż mam wrażenie, że syn dzięki temu uczy się uważności i przewidywania co może się stać, gdy będzie pędził z górki. No i sam już wie, dlaczego wsiadając na rower musi mieć kask. Moim zdaniem biegówka Bungi Bungi to perełka na rynku rowerków biegowych, zdecydowanie warta swojej ceny.

biegówka

Jak widzicie rynek rowerów dla dzieci wciąż się powiększa, bo każdy może znaleźć coś dla siebie.

Bungi Bungi jest dostępny w rowerystylowe.pl, a ja przypominam, że macie tam mój stały rabat nebule5, który daje 5% rabatu.

Kask Adasia Abus – również dostępny w rowerystylowe.

kask dziecięcy abus

A jak już nadejdzie czas na pierwszy rower z pedałami, nie dokręcaj tylko bocznych kółek, nie szykuj drągów – przeczytaj Jak nauczyć dziecko jeździć na rowerze w 15 minut:)

A jeśli rozważasz zakup dla starszego dziecka, lub dla siebie – kopalnię inspiracji znajdziesz we wpisie Jaki rower miejski kupić – przegląd rowerów od 2 latka do 100 latka. Są tam też alternatywy do Wooma! Słyszę, że on ostatnio wręcz niedostępny na rynku. A są też na rynku przecież, inne rowery, które też są lekkie i mają tak samo dobrą charakterystykę! We wpisie je znadziesz!

Pracujemy nad jeszcze piękniejszym nebule.pl dziękujemy za Waszą cierpliwość!

Najlepsze gry planszowe dla dzieci

Jako, że czekają nas kolejne upojne dni z dzieciaczkami w domach – dziś mam dla Was nasze najlepsze gry planszowe dla dzieci no i oczywiście gry karciane dla dzieci. Choć planszówki i wszelkie inne rodzaje gier dla dzieci wypełniają już nam wszystkie szafki nad telewizorem – poniższy wybór to same hity. To gry, przy których najchętniej spędzamy czas z dziećmi.

Najlepsze gry planszowe dla dzieci:

Śpiące Królewny – REBEL

To pozycja z kategorii gry karciane dla dzieci. Są śpiące królewny i są szlachetni rycerze. Są buchające ogniem smoki i są szlachetni i dzielni rycerze. Są eliksiry i jest odrobina magii. Do tego szczypta matematyki i dodawanie w obrębie do 10-ciu. Gra jest bardzo dynamiczna i przynosi dużo zabawy przemycając też te początki arytmetyki. Są też elementy zapamiętywania. A wszystko to dziecko chłonie przy okazji doskonałej rozrywki. Nauka przez zabawę.

Gra dostępna TUTAJ


Colour Code – SMART GAMES - Gry planszowe dla dzieci

Colour Code – SMART GAMES

To gra logiczna, ucząca myślenia przestrzennego, rozwiązywania problemów i wymagająca sporej koncentracji. Polega na ułożeniu wzoru z czterech płytek, wybranego wcześniej z dołączonej książeczki. Wydaje się proste? Nic z tego. Istnieje tylko jeden właściwy sposób na ich ułożenie, tak by powstał oczekiwany symbol. Dzieciaki uczą się tu elastycznego myślenia i zmian koncepcji, a także cierpliwości. Zwycięstwo ma za to słodki smak i podnosi poczucie własnej wartości.

Gra dostępna TUTAJ


Gra z Jajem – MUDUKO - gry karciane dla dzieci

Gra z Jajem – MUDUKO

Tu bawimy się w reżysera filmu! Karty to pocięta taśma filmowa, a zadaniem graczy jest liczenie jajek. Proste? Nie do końca, wszak są kury, które zabierają jajka, ale też lisy, porywające kury. Jajko jest znowu dostępne! Brzmi skomplikowanie? Już po pierwszej rundzie dzieci będą doskonale wiedziały, o co chodzi. To gra logiczno-matematyczna. Idealna do ćwiczenia połączeń mózgowych😊. Jeśli chodzi o gry karciane dla dzieci to zdecydowanie nasz numer 1!

Gra dostępna TUTAJ

EDIT: MUDUKO właśnie dało znać, że na kod NEBULE do końca kwietnie macie 25% ZNIŻKI uwaga uwaga – NA WSZYSTKIE PRODUKTY!


Domek – REBEL

Domek – REBEL

Budujemy dom! Wybieramy pokoje, dodatki, wystrój, dach. Wszystko ma swoją funkcjonalność i wartość. Cała gra to 12 rund, w czasie których dobiera się pomieszczenia i dodatki. Ten z graczy, który stworzy najładniejszy domek, to znaczy zbierze najwięcej punktów z kart, wygrywa. Zaletą tej gry jest możliwość jednoczesnej zabawy dla 4 osób, z których każda otrzymuje swój własny domek do wyposażenia.

Gra dostępna TUTAJ


Wirus – gra karciana, MUDUKO - gry karciane dla dzieci

Wirus! i Wirus! 2 – Ewolucja – gry karciane dla dzieci – MUDUKO

Gra (niestety) na czasie😉. Jej twórcy reklamują ją jako najbardziej zaraźliwą grę na świecie. I mają rację! Chce się w nią grać na okrągło. A wszystko zaczyna się od tajemniczego uwolnienia groźnych wirusów z laboratorium. Zadaniem uczestników jest zapobieżenie rozprzestrzenianiu się wirusa na cały świat (szkoda, że w rzeczywistości się nie udało). Jest to gra karciana nie tylko dla dzieci. Zwycięzcą można zostać, poprzez skompletowanie ciała człowieka, składającego się z 4 kart. Przy okazji dzieci uczą się, o co chodzi z tymi wirusami i jak działają szczepionki. No, na czasie, jak wspomniałam😊. A jak już będzie wam mało – kupcie WIRUS 2 – to dodatek, który rozbudowuje i ubogaca grę (nie da się w niego grać bez jedynki!)

Gra WIRUS! dostępna TUTAJ

Gra WIRUS! 2 Ewolucja TUTAJ


Leo wybiera się do fryzjera – G3 - Gry planszowe dla dzieci

Leo wybiera się do fryzjera – G3

Wybiera się Leo za morze, ale wybrać się nie może😊. W tej grze lew Leo musi iść do fryzjera, ale ciągle coś mu przeszkadza. Ma on na przejście ułożonej z kafelek trasy aż 5 dni. Niestety, po każdym dniu czupryna Leo jest coraz dłuższa. Jeśli nie zdoła on dość w tym czasie, pozostanie zarośnięty, a gracze przegrywają. Tu ćwiczy się pamięć, żeby kojarzyć, których kafli unikać, a które są korzystne i umożliwiają przejście dalej.

Gra dostępna TUTAJ


Ślimaki to mięczaki - NASZA KSIĘGARNIA

Ślimaki to mięczaki – NASZA KSIĘGARNIA

Jeżeli Wasze dzieci uwielbiają grę „Pędzące żółwie” to ta spodoba się im równie mocno. Są elementy rywalizacji, ale wygrywa najwolniejszy ślimak. Jeżeli Wasze dzieci lubią takie rozgrywki to spodoba się Wam bardzo. Ta gra zgarnęła wiele nagród – w pełni zasłużenie. Mimo tego, że to gra dla dzieci, to świetnie się przy niej bawię.

Gra dostępna TUTAJ


Młodzi Czarodzieje – EGMONT - Gry planszowe dla dzieci

Młodzi Czarodzieje – EGMONT

Adepci magii i czarodziejstwa idą do szkoły. Proste? Oczywiście, że nie, bo po drodze czyha duch. Jest to gra kooperacyjna typu memory. Trzeba zapamiętywać symbole na kaflach, by trafić w końcu do szkoły. Plansza, pionki i wszystkie elementy gry utrzymane są w bardzo fajnej stylistyce magicznego lasu.

Gra dostępna TUTAJ


Najlepsze gry planszowe dla dzieci – lecimy dalej:

Kociaki łobuziaki - NASZA KSIĘGARNIA

Kociaki łobuziaki – NASZA KSIĘGARNIA

Ta gra ma pewien element, który kochają moje dzieci. Kociaki lubią bawić się kłębkami wełny, więc w grze dzieci moją swoje sznurki. Jest to gra, która ma elementy strategiczne i skłania dzieci do myślenia. Do tego później możemy ćwiczyć liczenie – bardzo ją polecam.

Gra dostępna TUTAJ


Zwierzaki Świata - KAPITAN NAUKA

Zwierzaki Świata – KAPITAN NAUKA

Ciekawa planszówka dla dzieci, które potrafią już czytać i interesują się światem zwierząt. Ta gra jest bardzo przydatna do doskonalenia czytania, dla dzieci, które nie przepadają za książkami. Co za różnica, czy będą czytać książkę, czy tekst pytania na karcie. Zasady są takie, że przemieszczamy się pionkami i wędrujemy po polach z pytaniami. W czasie gry sami dowiecie się wielu ciekawostek ze świata zwierząt.

p.s. Dodam, że ja sama z tej gry dowiedziała się wiele informacji, o których nie miałam pojęcia:)

Gra dostępna TUTAJ


Eliksir mnożenia – REBEL

Eliksir mnożenia – REBEL

To gra podstępem ucząca dzieci tabliczki mnożenia😊. Dzieciaki muszą złapać potwory, które rozbiegły się po pracowni. Jak to zrobić? Zdobywając liczby, których pomnożenie da wynik, jaki ma na sobie któryś z potworów. Sprytnie, prawda? 😊 O zaletach grania w Eliksir mnożenia z pewnością nie muszę opowiadać. To klasyczna nauka poprzez zabawę, zamiast nudnego wkuwania. Tabliczka mnożenie wchodzi sama do głowy nie wiadomo kiedy.

Gra dostępna TUTAJ


Moja! – REBEL

Moja! – Zu&Berry

Jeśli masz dziecko, które jest dobre z matmy – emocje gwarantowane! Jeśli tak jak my – twoje dziecko za matmą nie przepada – Moja! pozwala właśnie sprawić by to była zabawa a nie nauka! Odrobina zacięcia, chęć rywalizacji i nie wiedzieć kiedy, to co zwykle mozolnie trzeba wkuwać – samo wejdzie do głowy:) Zdrawdzę wam sekret – Lila czasem sobie grała solo – żeby potem móc mnie pokonać. Co najważniejsze – śmiechu jest przy tej grze co nie miara.

Gra dostępna TUTAJ

5 Sekund – TREFL

5 Sekund – TREFL

5 sekund to dużo, czy mało czasu? Wystarczy na udzielenie odpowiedzi na pytanie, postawione dzięki kartom, ale ta presja czasu może okazać się zabójcza. Wersje tej gry są różne – przeznaczone dla młodszych i starszych dzieci, co sprawia, że pytania są dostosowane do odpowiedniej kategorii wiekowej. Na początku dzieci mogą nie znać wielu odpowiedzi, ale właśnie chodzi o to, by poznały. Tak przebiegle😉.

Gra dostępna TUTAJ


Monopoly Pizza – HASBRO - Gry planszowe dla dzieci

Monopoly – My Little Pony oraz Pizza – HASBRO

O zasadach Monopoly nie będę opowiadać – w końcu to klasyka jeśli chodzi o najlepsze gry planszowe dla dzieci. W wersji z kucykami (My Little Pony) jest łatwiej, dlatego mogą w nią grać młodsze dzieci. Pieniądze mają tam zawsze wartość 1 serduszka, co znakomicie doskonali kompetencje matematyczne najmłodszych, gdy muszą nauczyć się dodawać na takich prostych liczbach. Wersja z pizzą jest mega apetyczna. Są tu bardzo ładne figurki, ale poziom trudności jest wyższy ze względu na wyższe nominały. Wiadomo jednak, że dzieci są różne. Niektóre już w wieku 5-6 lat nie będą miały z nimi trudności. No i kiedyś trzeba zapoznać dzieci z tą kultową grą😊.

Gra dostępna TUTAJ


Ciało człowieka - KAPITAN NAUKA

Ciało człowieka – KAPITAN NAUKA

Jeżeli macie chęć pogłebić swoją wiedzę na temat ciała człowieka, to bardzo polecam Wam tę grę. Sama jestem zaintrygowana, bo kilku odpowiedzi nie znałam. W czasie gry gracze rzucają kostką i przemieszczają się po planszy. Na odpowiednich polach czekają na nich zagadki z podpowiedziami. Gra jest bardzo ciekawa i nasycona wiedzą. W czasie jednej rozgrywki możemy więcej zapamiętać niż z książki. A o to właśnie chodzi w grach edukacyjnych:)

Gra dostępna TUTAJ


Kolorowe pranie - TREFL

Kolorowe pranie – TREFL

Sama kiedyś robiłam podobną pomoc do pracy – a tu mamy gotowy zestaw. Świetna gra z małymi składanymi kartonowymi pralkami. W czasie zabawy ćwiczymy nazywanie kolorów (później można też grać po angielsku). Do tego możemy uczyć się nazw ubrań i części ciała, na które je zakładamy.

Gra dostępna TUTAJ

Jakby ktoś potrzebował to tu znajdzie zresztą więcej jeśli chodzi o Gry wspomagające rozwój mowy


Audio gra memo - ALBIK

Audio gra memo – ALBIK

Kto ma Albika – to w temacie gier sensorycznych mega ciekawostka – graliście kiedyś w memo słuchowe? Wygląda jak tradycyjne memo – tymczasem petarda – na kartach zakodowane są odgłosy czy to zwierząt czy to pojazdów. Jest do wyboru kilka tematów, które na pewno zaskoczą maluchy. Są jeszcze do rozpoznania instrumenty muzyczne i dźwięki wokół nas. Do wyboru do…. koloru?

WAŻNE – Memo działa z mówiącym piórem Albik. Pióro do nabycie oddzielnie.

A dlaczego żeby memo zadziałało potrzebny jest dodatkowy sprzęt odsyłam do wpisu: Pióro Albik

Gra dostępna TUTAJ


Potworne porządki - NASZA KSIĘGARNIA - Gry planszowe dla dzieci

Potworne porządki – NASZA KSIĘGARNIA

Gra „Potworne porządki” oprócz zabawy ma też walory edukacyjne – dzieci bawią się w sprzątanie, ale takie nadzwyczajne. W czasie porządków przeszkadzają im psotne potworki, które wprowadzają w grę elementy zaskoczenia. Zadaniem graczy jest wyjmowanie z worka tylko przedmiotów, które widzą w swoim pokoju (na planszy), a kiedy trafi się im potworek to … przekonajcie się sami.

Gra dostępna TUTAJ


Loteryjka zapachowa - SENTOSPHERE

Loteryjka zapachowa – SENTOSPHERE

Pierwszą dziecięcą grę pobudzająca zmysł węchu Lila dostała od cioci. Od tamtej pory bardzo chętnie w nią gramy i dzieci sporo się nauczyły.

Gra polega na dopasowaniu odpowiednich zapachów do planszy na zasadzie loteryjki.

Gra dostępna TUTAJ

Po cały wybór podobnych gier odsyłam was zresztą do wpisu Sensoryczne gry dla dzieci


Śpiące królewny – REBEL - gry karciane dla dzieci

Śpiące królewny – REBEL

To kolejna zabawa z kategorii gry karciane dla dzieci. Jej celem jest zebranie królewien. Pozostałe karty to książęta, eliksiry, smoki oraz rycerze. Każda z kart ma swoją funkcjonalność. Jest więc bardzo baśniowo – książęta ratują królewny, różdżki bronią królewien przed usypiającymi eliksirami. A same królewny i książęta mają zabawne nazwy, jak Królewna Naleśników, Królewna Biedronek, Książę Gumy do Żucia, czy Książę Żółwi. Bardzo przyjemna i zabawna gra, która wymaga dobrego poznania funkcjonalności poszczególnych kart. A w tym dzieci są o wiele lepsze od dorosłych😊.

Gra dostępna TUTAJ


Story Cubes - REBEL

Story Cubes – REBEL

Absolutny hit!  Moje dziecko jest niesamowitą gadułą, więc ta gra pozwala spożyć trochę jej energii w tym kierunku, a przy okazji nauczyć się opowiadania. Według mnie jest to gra, którą naprawdę warto mieć. Jej walory edukacyjne są tak duże, że polecam ją każdemu rodzicowi.

Dzięki zabawie z tymi kostkami dziecko uczy się konstruować dłuższe wypowiedzi, intesnywnie myśli oraz poznaje nowe słownictwo, a przy okazji cała rodzina świetnie się bawi. Można w nią grać nawet w samochodzie. Są dostępne różne wersje.

Gra dostępna TUTAJ


Karty Piotruś – TREFL - gry karciane dla dzieci

Karty Piotruś – TREFL

Klasyka gatunku jeśli chodzi o gry karciane dla dzieci. Cieszy już od lat kolejne pokolenia graczy. TREFL przygotował jej kilkanaście wersji z ulubionymi bohaterami. W grze chodzi o pozbycie się swoich kart poprzez dobieranie ich w pary. Przeszkodę na drodze do sukcesu stanowi Czarny Piotruś, który nie ma pary. Kto z nim zostaje – przegrywa. To prosta gra, w której dzieci uczą się spostrzegawczości, ale także ćwiczą „poker face”, by pozbyć się niechcianego Piotrusia. Dużo śmiechu!

Gra dostępna TUTAJ


Jak już się wyposażycie – to pomocny może być wpis Jak nauczyć dziecko przegrywać.…..:)

A jeśli chcecie zobaczyć w co grają rodzice kiedy dzieci już śpią – tu macie TOP 20 – Gry planszowe dla dorosłych

Najlepsze gry planszowe i gry karciane dla dzieci:

Pracujemy nad jeszcze piękniejszym nebule.pl dziękujemy za Waszą cierpliwość!

Seriale dla dzieci na NETFLIX

  • FILMY
  • 6  min. czytania
  •  komentarze [7]

Nie sztuką jest zakazać całkowicie telewizji. Sztuką jest znaleźć umiar. Jako, że łatwo zginąć w natłoku tytułów – dziś dla was mała ściąga. Selekcja tytułów z kategorii seriale dla dzieci z oferty Netflix, które my z czystym sumieniem włączamy naszym dzieciom. Potraktujcie ten wpis jako szkielet – koniecznie dajcie znać w komentarzach co Wy uważacie za ciekawy tytuły – a wtedy rozbudujemy wpis o najwartościowsze produkcje! Stwórzmy to razem.

Seriale dla dzieci na Netflix

Izzy w świecie koali - netflix seriale dla dzieci

IMDb – 8.1

Izzy w świecie koali, 2020

Tytuł oryginalny: Izzy’s Koala World
Długość odcinka: 15 min

Izzy to dziewczynka mieszkająca na wyspie Magnetic, w Australii. Jej rodzice pracują w lecznicy dla koali, a sama dziewczynka pomaga im w opiece nad nimi. Gdy miśki są gotowe, wypuszczane są na wolność. Serial przenosi dzieci w świat Izzy i uczy empatii wobec zwierząt, a także poszerza horyzonty. Czy my sami w wieku kilku lat mogliśmy oglądać dzieci pracujące z koalami? A szkoda! Rewelacyjny, wciągający i ciepły serial dla dzieci w każdym wieku.

Julek już nie może się doczekać bo za parę dni premiera 2 sezonu!

Zwiastun do zobaczenia TUTAJ


Spytaj Mądroboty

IMDb – 8.4

Spytaj Mądroboty, 2016

Tytuł oryginalny: Ask the Storybots
Długość odcinka: 28 min

To takie „Dzieciaki móżdżaki” dla młodszych dzieci😊. Mądroboty odpowiadają na ciekawe pytania, jak na przykład: co się dzieje, gdy naciska się przycisk klawiatury? Wszystko podane jest w bardzo zabawny i przystępny sposób. Dzieciaki uczą się, nie będąc nawet tego świadome. Siedzą z zapartym tchem, poznając tajemnica świata.

Zwiastun do zobaczenia TUTAJ


Nasza planeta

IMDb – 9.3

Nasza planeta, 2019

Tytuł oryginalny: Our Planet
Długość odcinka: 50 min

To jeden z najwyżej ocenianych seriali na NETFLIX. Nie jest dedykowany stricte dzieciom, ale jest zrobiony w taki sposób, że musicie pokazać go swoim latoroślom. Jest to uczta dla oczu i ogromna dawka wiedzy dotyczącej natury i środowisk oraz zwierząt. W tym miniserialu dzieci poznają lodowe światy, dżungle, morza, pustynie, stepy, głębiny, a także jeziora, wodospady i lasy. Wszystko, czym jest nasza planeta, a o czym nie muszą się uczyć na nie zawsze ciekawych lekcjach. Mogą zobaczyć to na własne oczy! A czyta – a jakże – Krystyna Czubówna😊. (Co gorsza w oryginale czyta sir David Attenborough. Chyba trzeba będzie oglądać 2 razy)

Zwiastun do zobaczenia TUTAJ


Garderoba Julie - netflix seriale dla dzieci

IMDb – 8.5

Garderoba Julie, 2017

Tytuł oryginalny: Julie’s Greenroom 
Długość odcinka: 50 min

Serial edukacyjny dla dzieci, które interesują się sztuką, tańcem, teatrem. Moja córka kocha odcinek o balecie i zna go na pamięć. Jest to bajka twórców Muppetów i rzeczywiście kukiełki wyglądem przypominają znane wszystkim postaci. Serial jest wyjątkowy, bo wplata różne historie i ważne społecznie problemy, takie jak np. niepełnosprawność. Według mnie jest genialny – po cichu liczę, że może będą nowe odcinki.

Zwiastun do zobaczenia TUTAJ


Gofcia i Mochi

IMDb – 7.6

Gofcia i Mochi, 2021

Tytuł oryginalny: Waffles + Mochi 
Długość odcinka: 27 min

Ostatnio Lila uświadamiała mnie, że pomidor to owoc… bo zawiera w sobie nasiona! A skąd taka wiedza – właśnie z serialu, w który zaangażował się nie kto inny a sama Michelle Obama, która razem z dwiema pacynkami Gofcią i Mochi zwiedzają kulinarnie różne zakątki świata. Zachęcają do wspólnego gotowania! Może kiedyś doczekamy się analogicznej rodzimej produkcji… z kremówkami:)?

Zwiastun do zobaczenia TUTAJ


Klub mamy gąski - seriale dla dzieci netflix

IMDb – 7.5

Klub mamy gąski, 2009

Tytuł oryginalny: Mother Goose Club
Długość odcinka: 23 min

Ulubiony program moich dzieci w obcym języku. To z niego uczą się piosenek po angielsku. Obejrzeliśmy już wszystkie po kilkanaście razy. Wiadomo nie od dziś, że dzieci uczą się przez zabawę, dlatego tak dużo mogą się nauczyć oglądając te piosenki.

Kanał mamy gąski TUTAJ


IMDb – 8.4

Ready, Steady, Wiggle! 2013

Tytuł oryginalny: Ready, Steady, Wiggle!
Długość odcinka: 20 min

No Sztos. Jeszcze w opisie Mother Goose Club pisałem, że szkoda że usnęli The Wiggles ale czujni czytelnicy wyprowadzili z błędu! Są dostępne 2 sezony! Wspaniałe piosenki – wesołe choreografie – wszystko to sprawia, że dzieci tańczą i śpiewają! (rodzice zresztą też….)

Zwiastun do zobaczenia TUTAJ


Dzieciaki móżdżaki - seriale dla dzieci netflix

IMDb – 8.1

Dzieciaki móżdżaki, 2018

Tytuł oryginalny: Brainchild
Długość odcinka: 23 min

Odkąd dzieci zaczynają mówić, rozpoczyna się lawina niekończących się pytań, na które nie zawsze my – dorośli – znamy odpowiedź. Czy ryba sika? Czym są sny? Ile jest gwiazd na niebie? Czy istnieje życie w kosmosie? To tylko początek z listy pytań, na które odpowiedź dzieci znajdą w tym serialu. Ma on fajną konwencję, wpisującą się w język dzisiejszych dzieciaków 7+, która do nich przemawia. Okazuje się po raz kolejny, że nauka nie jest nudna, a bardzo ciekawa. Oglądamy chętnie razem z dziećmi😊.

Zwiastun do zobaczenia TUTAJ


Życie w cuglach

IMDb – 7.4

Życie w cuglach, 2019

Tytuł oryginalny: Free Rein
Długość odcinka: 28 min

Jeśli macie w domu miłośników koni, ten serial stanie się absolutnym hitem. Urocza historia Zoe, która trafia na wieś i zaprzyjaźnia się z koniem – Revenem. Jest tu dużo nastoletniej naiwności i prostoty, jednak cała historia jest bardzo przyjemna i z pewnością spodoba się dziewczynkom 8+. To również historia o dorastaniu i poznawaniu życia, a także przyjaźni pomiędzy ludźmi i zwierzętami.

Zwiastun do zobaczenia TUTAJ


Seriale dla dzieci na Netflix

Mali Detektywi

IMDb – 8.1

Mali Detektywi, 2019

Tytuł oryginalny: The InBESTigators 
Długość odcinka: 29 min

Dzieciaki prowadzą wideobloga i rozwiązują zagadki, a przy okazji sporo się uczą. Na przykład tego, czym różni się astronomia od astrologii, ale także myślenia przyczynowo-skutkowego. W końcu do zagadki detektywistyczne😊. A te, jak wiadomo, są bardzo wciągające także dla dzieci. I choć Mali Detektywi mają po 10-11 lat, serial mogą oglądać także młodsze dzieci.

Zwiastun do zobaczenia TUTAJ


Klub opiekunek - seriale dla dzieci netflix

IMDb – 7.4

Klub opiekunek, 2020

Tytuł oryginalny: The Baby-Sitters Club
Długość odcinka: 26 min

Dziewczynki z różnych środowisk postanawiają zrobić wspólnie coś pożytecznego i otwierają swój własny „biznes” – Klub Opiekunek. Chcą zajmować się małymi dziećmi i dorobić sobie. Oczywiście nie wszystko idzie po ich myśli. Na kanwie tej historii zawierane są przyjaźnie, rozwiązywane małe-poważne problemy i dylematy. To serial, który spodoba się szczególnie dziewczynkom. Wszak dzieci lubią oglądać seriale o swoich rówieśnikach, z którymi mogą się identyfikować.

Zwiastun do zobaczenia TUTAJ


Park Jurajski – Obóz kredowy

IMDb – 7.4

Park Jurajski – Obóz kredowy, 2021

Tytuł oryginalny: Jurassic World: Camp Cretaceous 
Długość odcinka: 24 min

W tym samym czasie, gdy mają miejsce wydarzenia znane z „Parku Jurajskiego”, po drugiej stronie wyspy odbywa się obóz, w którym biorą udział główni bohaterowie serialu. Stają się oni uczestnikami wydarzeń, w których nieujarzmione dinozaury zagrażają wszystkim na wyspie. Serial wciągający, ale zdecydowanie przeznaczony dla starszych dzieci, ze względu na dreszczyk emocji związany z niebezpieczeństwem ze strony dinozaurów. Wrrr!

Zwiastun do zobaczenia TUTAJ


Ania, nie Anna

IMDb – 8.7

Ania, nie Anna, 2019

Tytuł oryginalny: Anne with an „E”
Długość odcinka: 44 min

Serial inspirowany powieścią, którą dobrze znacie. To absolutny majstersztyk. Ania z Zielonego Wzgórza jest książką, która ma niezwykły klimat, przenoszący w czasie do przepięknych okoliczności przyrody, którymi Ania chętnie się dzieli, opisując je. Jeśli się obawiacie, że ta wersja „Ani” zmieni Wasze wyobrażenie o Zielonym Wzgórzu, to nie martwcie się, ten serial jest tak piękny, że pokochacie również go. To jeden z tych seriali, które ogląda się przyjemnie zarówno dzieciom, jak i rodzicom. Wspaniały!

Zwiastun do zobaczenia TUTAJ


Jeśli znasz jakieś seriale dla dzieci na Netflix, które nie znalazły się na naszej liście – koniecznie napisz w komentarzu. Będziemy rozwijać ten wpis o TWOJE rekomendacje.

Tu macie wpis gdzie zebraliśmy fajne Filmy dla dzieci, które mogą oglądać same. A tu z kolei coś dla całej rodziny – najlepsze Filmy familijne.

Seriale dla dzieci z oferty NETFLIX:

Table Of Contents

Pracujemy nad jeszcze piękniejszym nebule.pl dziękujemy za Waszą cierpliwość!