fbpx

Magiczna lemoniada zmieniająca kolor

  • PRZEPISY
  • 3  min. czytania
  •  komentarze [0]

Czy próbowaliście już zrobić magiczną lemoniadę zmieniającą kolor? Jeżeli nie – to zapraszam Was na dzisiejszy post z przepisem na ten naturalny napój bez barwników.

Post zawiera linki afiliacyjne

Zróbcie ją z dziećmi!

Magiczna lemoniada – zmieniająca kolor – składniki:

  • herbata Blue Butterfly inaczej herbata z Klitorii ternateńskiej – możecie ją kupić od 8 zł TUTAJ
  • 4 cytryny
  • cukier lub ksylitol
  • herbata Blue Butterfly inaczej herbata z Klitorii ternateńskiej
  • 4 cytryny
  • cukier lub ksylitol

Magiczna lemoniada – jak zrobić?

Dzień wcześniej zróbcie lód w kostkach. Oczywiście, można go pominąć – magiczna lemoniada wyjdzie też bez niego.

Zaparzcie herbatę w dzbanku – im więcej dodacie herbaty tym bardziej intensywny będzie kolor waszej magicznej lemoniady:)

U mnie proporcje wyglądały tak:

  • 15 liści klitorii
  • 0,5 litra wody

Zalałam herbatę wrzątkiem, dodałam 2 łyżki cukru i odstawiłam do całkowitego ostygnięcia.

W międzyczasie wyciśnijcie sok z cytryn. Ja użyłam cytruskarki, która jest teraz dołączona do wyciskarki Kuvings, (Całość wyciskarka i cytruskarka dostępna są teraz w pakiecie z rabatem 240 zł). Promocja z wyciskarką cytrusów działa tylko do końca lipca – link TUTAJ.

Kiedy macie już wszystko gotowe, przechodzimy do robienia magicznej lemoniady:

  • lód
  • wystygnięty niebieski napar
  • sok z cytryny

Wsypcie lód, nalejcie niebieską herbatę, a później powoli nalewajcie sok z cytryny.

Dzieje się magia!

Kolory delikatnie się mieszają. Jeżeli będziecie chcieli przyspieszyć proces łączenia, to wystarczy wymieszać ją łyżeczką, stanie się różowa.

Lemoniada w smaku jest cytrynowa, jeżeli dodacie cukier lub ksylitol to będzie słodka. Można ją trzymać w dzbanku, ale najlepszy efekt jest wtedy, kiedy robiona jest na bieżąco w szklankach.

Próbowaliście już ją robić?

I tylko nie pytajcie proszę o wyciskarkę – wszystko o tym sprzęcie pisałam wam wcześniej w poście Wyciskarka wolnoobrotowa

W tamtym poście znajdziecie też przepisy do wyciskarki np. na:

  1. SOK Z BURAKA I ANANASA:
  2. SOK Z BURAKA, JABŁKA, SELERA NACIOWEGO:
  3. Robię też dzieciom domowy sok “KUBUŚ”
  4. Ale hitem ostatnio były placki z cukinii z sosem tzatziki

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

5 moich hitów kosmetycznych do 10 zł

  • KOSMETYKI
  • 3  min. czytania
  •  komentarze [3]

Dziś polecę Wam 5 moich hitów kosmetycznych, za które nie zapłacicie więcej niż 10 zł. Myślę, że każdy ma takie tanie perełki w swojej łazience i warto się nimi podzielić. Zebrałam dziś moich ulubieńców – dostępne cenowo i dobre kosmetyki, które mogę Wam polecić.

1. Lakiery do paznokci Eveline 7 days Gel laque

Dostępne w najniższej cenie TUTAJ <- to mój ulubiony odcień – mam go od kilku miesięcy na stopach

A to mój drugi ulubieniec – mam go na dłoniach TUTAJ – jest idealny do french manicure

Tę linię lakierów odkryłam przypadkowo, chwilę po tym jak zrezygnowałam z robienia manicure hybrydowego. Szukałam trwałych lakierów, które nie odpryskują, dobrze się rozprowadzają i mają ładne kolory.

2. Peeling do stóp Nappa Hydro Comfort

Dostępny od 6 zł TUTAJ

Aż trudno uwierzyć, że taki peeling kosztuje tak mało. Dobrze złuszcza naskórek, zostawia skórę gładką i lekko nawilżoną. Do tego ma bardzo poręczna tubkę i zajmuje niedużo miejsca w kosmetyczce. Używam go też na dłonie.

3. Krem z mocznikiem do stóp Delia Good Foot

Dostępny TUTAJ

Idealny krem z mocznikiem, który złuszcza i nawilża naskórek. Jest wydajny i dobrze skoncentrowany. Można go stosować na noc – wtedy działa najlepiej.

4. Żel pod prysznic Ziaja Mięta Herbaciana

Dostępny TUTAJ

Ten żel to ideał! Kupiłam go na zapas i aż trudno uwierzyć, że kosztuje 8 zł. Obłędnie pachnie, ma dobry skład i do tego bardzo dobrze myje. Jest wegański i ma poręczną butelkę. W tej serii są jeszcze inne zapachy, ale ten przypadł mi do gustu, bo pachnie orzeźwiającym mojito.

5. Odżywka do włosów Garnier Oil Repair 3

Dostępna najtaniej TUTAJ

Co roku w wakacje wracam do tej odżywki: kosztuje niewiele, a jest idealna. Latem mam przesuszone włosy, które potrzebują nawilżenia i dociążenia. Nakładam ją po myciu na 5 minut (ZAWSZE WCZESUJE SZCZOTKĄ) i spłukuję. Na moich wysoko porowatych włosach sprawdza się idealnie. Do tego ma poręczną tubę i zajmuje mało miejsca w kosmetyczce.

BONUS

Mam też świetny żel do mycia twarzy, który co prawda kosztuje trochę więcej niż 10 zł, ale jest wart polecenia

Sylveco WOW żel do mycia twarzy z kwasami (salicylowy i inne)

Dostępny TUTAJ

Świetny żel do mycia twarzy, który dobrze oczyszcza, a do tego nie zostawia uczucia ściągnięcia. Wielki plus za szklaną butelkę. Ma zapach gumy balonowej (chociaż wiem, że to pomieszanie soku z brzozy i sorbitolu). Dobrze sobie radzi z niedoskonałościami, a do tego jest delikatny. Jest też polecany dla nastolatków.

Zimą używałam emulsji z tej serii i byłam bardzo zadowolona (ma właściwości myjące i nawilżające – raczej do skór suchych KLIK)

Tu macie wpis Pielęgnacja skóry dojrzałej a tu 7 sposobów na piękną i zdrową cerę i Efekt glow

To byli moi ulubieńcy kosmetyczni – perełki do 10 zł. Jeżeli też możecie coś ciekawego polecić – napiszcie w komentarzu.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Przepis na chleb nasz po-wsze-dni

  • PRZEPISY
  • 5  min. czytania
  •  komentarze [31]

Dziś mam dla was przepis na chleb. Chleb, chlebuś, chlebunio tak smakowity, że palce lizać! Pyszny, zdrowy, orkiszowy, z ziarnami – a do tego do zrobienia w 5 minut.

Ten przepis jest z nami od około 6 miesięcy. Od jego odkrycia, nasze dzieci zaczęły jeść kanapki! No ale nie zagalopowujcie się – najczęściej są to kanapki z masłem:). Zresztą wcale im się nie dziwię. Chleb jest tak powalająco pyszny, że sam majstrując sobie kanapkę, kończę właściwie na maśle i odrobinie soli truflowej.

W poszukiwaniu ideału

Droga do znalezieniu tego przepisu na chleb była dość wyboista. Kiedy się wyprowadziliśmy z Warszawy, Ania bardzo szybko odkryła cudowne źródełka świeżych warzyw, czy soczystych owoców na lokalnych ryneczkach. Ba – pierwszy raz w życiu dorobiliśmy się naszego własnego ulubionego rzeźnika (to jednak brzmi dużo raźniej niż “sklep mięsny”:))

Natomiast z pieczywem była lipa. Miesiącami szukaliśmy naszych smaków i nic. Z tej desperacji zainwestowaliśmy nawet w maszynę do pieczenia chleba. Ta zresztą mocno mnie rozbestwiła. Łatwość z jaką wrzuca się wszystkie składniki i tylko naciska przycisk. Brak potrzeby wyrabiania ciasta własnymi rękami i ugniatania tej lepkiej mazi – miodzio! Smakowity aromat unoszący się po domu i czule głaszczący duszę – no cud.

I kiedy już się wydawało, że “mamy to” – jak grom z jasnego nieba trafiła nas wiadomość, że nasz rzeźnik otwiera kolejną odnogę biznesu:

Piekarnię…

No i trafili jackpot. Doszedł nam codzienny rytuał po rozwiezieniu naszych pociech po placówkach – kolejeczka po przepyszny okrągły chleb. Maszyna do pieczenia zaczęła zbierać kurz i poszła w odstawkę. Smak chleba z piekarni jednak bił nasze wypieki na głowę! Czemu więc, zapytacie – znowu zaczęliśmy szukać alternatywy?

Kieszeń, pokusy i zdrowie

Niestety w piekarni, oprócz pysznego pieczywa, na półkach piętrzyły się i kusiły: bagietki, paluchy, drożdżówki, cynamonki, jagodzianki, gotowe kanapki i wszelkie możliwe oblane glancem i lukrowane pokusy świata.

Biorąc pod uwagę, że oprócz bochenka za kilkanaście złotych – nie dało się przejść obojętnie obok tej kuszącej słodkim zapachem rozpusty – codzienny rachunek tylko z piekarni zaczął się ocierać o 50 zł. A ubrania z kolei, krasnoludki mieszkające w naszych szafach, zaczęły zwężać jak nakręcone.

Jak żyć?

Jak więc pogodzić kubki smakowe i podniebienie rozbisurmanione smakiem chleba – jaki przenigdy nie chce wyjść z maszyny do pieczenia? Z wrodzoną awersją do żmudnego, własnoręcznego i codziennego zagniatania ciasta.

Będą przeświadczonym, że te obwarowania to twardy orzech do zgryzienia, ale z otwartą głową – pomaszerowałem na warsztaty z pieczenia chleba prowadzone przez Top Chef Ewelinę Łapińską do studia Atuty. Nauczyłem się tam piec przepyszny chleb na zakwasie – taki jak z naszej ulubionej piekarni! Schodzi by go zrobić 24h. Trzeba codziennie dbać o zakwas. Trzeba się niemiłosiernie naugniatać i kilkukrotnie ufajdać ciastem.

Efekt był oczywisty – zrozumiałem, że te kilkanaście złotych za bochenek chleba – to bardzo rozsądna cena. I jestem ją gotów płacić co dzień – byle tylko nie musieć ruszać palcem (całkiem oblepionym ciastem:)).

Chleb orkiszowy

Poznałem też jednak na warsztatach przepis, który mnie absolutnie opętał – Przepis na chleb orkiszowy z ziarnami! Chef Ewelina pokazywała jak go zrobić tak naprawdę w przerwach technologicznych jakie mieliśmy walcząc z innymi przepisami.

Tu macie składniki. To trzeba tylko zasypać i wymieszać. Tu czekacie 20 min aż wyrośnie. Nie trzeba nic ugniatać ani wyrabiać! Brak potrzeby wyposażania się w żeliwne garnki do pieczenia chleba. Nie trzeba żadnej maszyny… Potrzebujesz tylko miskę, łyżkę, blaszkę i piekarnik – i już!

Przepis na chleb orkiszowy z ziarnami

To co? Gotowi do upieczenia chleba i nie ubrudzenia sobie rąk?

Przepis na chleb orkiszowy – składniki:

  • 500 g mąki orkiszowej 650
  • 30 g siemienia lnianego
  • 20 g łuskanego słonecznika
  • 10 g pestek z dyni
  • 10 g sezamu
  • 10 g soli
  • 30 g cukru albo miodu
  • 13 g suchych drożdży
  • 550 ml wody w temperaturze 32 C
  • otręby owsiane i masło do wysmarowania blaszki

Potrzebne naczynie:

  • blaszka/keksówka – 8×27 cm

A dla tych, którzy lubią kolejność w punktach:

1. Wymieszaj dokładnie wszystkie składniki w misce. Kolejność wsypywania zupełnie dowolna. Ja najpierw wsypuję wszystkie sypkie rzeczy, na koniec zalewam wodą w odpowiedniej temperaturze i wtedy mieszam całość energicznie łyżką.

przepis na chleb orkiszowy
przepis na chleb orkiszowy

2. Przykryj miskę ściereczką i pozostaw w cieple do powiększenia objętości – tak na 20 min

przepis na chleb orkiszowy - pan miesza ciasto

3. Blaszkę/keksówkę 8×27 cm wysmaruj masłem i oprósz otrębami owsianymi by chleb dał się łatwo wyjąć po upieczeniu.

wysypywanie blaszki otrębami

4. Po 20 minutach pod przykryciem, energicznie wymieszaj ciasto łyżką

przepis na chleb orkiszowy - wymieszane ciasto

5. Wstaw piekarnik by się nagrzewał do 230 C (ja ustawiam z termoobiegiem)

6. Przelej ciasto do blaszki. Przykryj ściereczką aby powiększyło objętość. Przepis mówi co prawda o 20 min ale moje półroczne doświadczenie pokazuje że już nawet po 10 jest gotowy! Zbyt długie rośnięcie mu nie służy.

przepis na chleb orkiszowy - wlewanie ciasta do blaszki

7. Po tych około 10 minutach – ( wyciągam kiedy ma tak niecały cm do wyjścia z naczynia) – żeby potem nie wylał się w piekarniku – wstaw do nagrzanego do 230 C piekarnika. Piecz 50-60 min

gotowy chleb orkiszowy

Smacznego!

8. Koniecznie wyślij na FB pod postem zdjęcie jak Tobie wyszedł i jak smakuje?

A jakbyś chciała ubogacić się nie tylko o przepis na chleb orkiszowy z ziarnami ale też na coś do niego – tu czeka na ciebie pachnąca Szakszuka

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Czy warto jechać na camping? Nasz pobyt w Marina di Venezia – Włochy

  • PODRÓŻE
  • 7  min. czytania
  •  komentarze [10]

W tym roku, pierwszy raz zdecydowaliśmy się na wakacje na campingu. Czy jesteśmy zadowoleni, jak udał nam się wyjazd i czy pojedziemy kolejny raz? Dziś napiszę Wam moją opinię o wyjątkowym campingu Marina di Venezia we Włoszech.

Skąd pomysł na taki wyjazd?

Przyznam, że do tej pory campingi kojarzyły mi się tylko z namiotami, camperami i wspólnymi sanitariatami w wątpliwych warunkach higienicznych. Dlatego, od wielu lat wybieraliśmy sprawdzone opcje hotelu lub apartamentów. W tym roku nasi znajomi namówili nas na wyjazd do Włoch – właśnie na camping. Na początku nie byłam przekonana do tego pomysłu, ale kiedy zaczęłam przeglądać zdjęcia, patrzeć na lokalizację i cenę takiego pobytu – to zaczęło nam się podobać.

Wpis zawiera linki afiliacyjne

Marina di Venezia – dlaczego jest to świetne miejsce na wyjazd?

  • nie jest daleko z Polski (jechaliśmy z Krakowa ok 12 h)
  • jest dobra droga
  • Camping jest pięknie położony w lesie piniowym nad samym morzem
  • ma wszystko to, czego szukam na wakacjach: fajna plaża, baseny, place zabaw, pyszne jedzenie, markety, rozrywki i sport
  • poza sezonem nie jest drogi i cenowo porównywalny do pobytu nad polskim morzem
  • można przyjechać z psem (jest specjalny obszar domków ze zwierzakami, a nawet psia plaża)

Camping jest 5-gwiazdkowy i to naprawdę czuć. Jest pięknie, zielono, teren jest przepięknie zagospodarowany.

Jak rezerwowaliśmy pobyt w domku w Marina di Venezia?

Opcji jest kilka i my skorzystaliśmy z najmniej problematycznej, która może nie okazała się najkorzystniejsza, ale za to można było w razie draki łatwo odwołać. Jechaliśmy przed sezonem (3 tydzień maja) i ten termin okazał się świetnym wyborem. Ceny domku na campingu były bardzo korzystne, nie było dużo ludzi, a pogoda była idealna (do 30 stopni).

Gdzie można zabookować domek/miejsce na kampera lub przyczepę?

  • przez Booking TUTAJ (my tak zrobiliśmy) – domki są daleko od centrum campingu
  • na stronie campingu przez formularz kontaktowy (te miejsca bardzo szybko się rozchodzą, bo są w najlepszym standardzie i lokalizacji)
  • przez operatora np. Eurocamp. Luxcamp – sprawdzajcie bo każdy ma inne domki, bliżej lub dalej plaży czy basenu

Co warto wiedzieć przed przyjazdem?

Camping jest naprawdę duży – przejście z jednego krańca na drugi zajmuje szybkim tempem 20 minut. Kiedy idziecie z dziećmi, które co chwilę znajdują ogromne szyszki lub przyglądają się jaszczurkom – to może nawet zająć godzinę. Codziennie nasze aplikacje wskazywały 15 tys. kroków. Jeżeli macie możliwość to weźcie rowery lub chociaż hulajnogi. Znacznie ułatwiają przemieszczanie się.

Warto wziąć też z domu parasol plażowy KLIK, wózek, który zamienia się w leżak KLIK lub namiocik KLIK jeżeli Wasze dzieci śpią w dzień. Plaża jest bezpłatna dla gości campingu, ale jeżeli lubicie plażowanie w cieniu MUSICIE mieć parasol – my kupiliśmy na miejscu.

Domki są w pełni wyposażone i możecie w nich przyrządzać posiłki. Na campingu i tuż za jego bramą są świetne włoskie markety, gdzie kupicie świeżą foccacie, pyszne sery (gorgonzola na wagę obłęd!), ryby. Przyznam, że pierwszy raz na wakacjach miałam chęć gotować.

Na campingu są też restauracje, bary, kawiarnie, lodziarnie. Są otwarte w różnych godzinach.

Strefa basenów jest duża i różnorodna. Kiedy byliśmy w maju woda była ciepła (ok 29 stopni). Aquapark jest bezpłatny dla gości campingu, ale jeżeli macie chęć leżeć w cieniu to musicie zapłacić za leżak z parasolem. Na basenie nie można korzystać z dmuchanych materacy, kółek – mają takie zasady bezpieczeństwa. Jedynie rękawki dla dzieci i kamizelki są dopuszczalne. Basen działa do godziny 18.

Na campingu jest też pralnia – nie musicie brać dużo ubrań, bo za opłatą możecie skorzystać z pralki.

WAŻNA RZECZ – Jeżeli zarezerwujecie domek przez Booking lub przez operatora, to weźcie z domu swoje ręczniki i poszewki na pościel. My nie wzięliśmy i musieliśmy zapłacić ok 60 euro!

Co najbardziej podobało nam się na campingu Marina di Venezia?

Kiedy jedziemy do hotelu lub apartamentów to spędzamy w środku sporo czasu. Kiedy jesteście na campingu, to większość czasu jesteście na zewnątrz. To jest duża różnica – mam takie poczucie, że dzieci mogły w pełni wykorzystać te dni.

Mi najbardziej podobał się teren campingu – piękny, zielony i bardzo zadbany. Do tego wszystkie domki spowija cień wiekowych drzew.

PLAŻA

Camping jest położony przy plaży i nawet z najbardziej odległego terenu dojdziecie w 10 minut. Jest kilka wejść i przy każdym znajdziecie coś innego: restaurację, beach bar lub plac zabaw. Możecie codziennie chodzić w inne miejsce. Plaża jest bardzo szeroka, piaszczysta i do tego pełna muszelek. Dzieci będą zachwycone! Wszędzie są toalety i prysznice. Na plaży można tez kupić lody, a w wodzie są meduzy i kraby. Myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie.

CENTRUM CAMPINGU MARINA DI VENEZIA Z PROMENADĄ

Wieczorem centrum campingu tętni życiem, na scenie są animacje dla dzieci, koncerty, quizy. Restauracje są pełne ludzi i dzieci biegają wokół. Możecie udać się na spacer na zakończenie dnia.

JEDZENIE

Na campingu jest kilka restauracji, gdzie możecie skosztować pysznej, włoskiej kuchni. Co ciekawe ceny wcale nie są wygórowane – ceny pizzy zaczynają się od 7-8 EUR! A tuż za ogrodzeniem campingu jest też fajna i jeszcze trochę tańsza pizzeria. Myślę, że jest to powodowane faktem, że w przeciwieństwie do wakacji w hotelu – tutaj każdy ma kuchnię w camperze czy w domku – a taka “konkurencja” wymusza na restauratorach rozsądne marże.

W kawiarniach jest rewelacyjna kawa i lody – och będę je wspominać długo! Tuż za bramą campingu jest supermarket – polecam się wybrać już pierwszego dnia. Kupicie tam wszystko, co potrzebne do idealnych włoskich wakacji. Weźcie gorgonzolę na wagę, nadziewane kremem pistacjowym croissanty, a do tego owoce morza. Obłęd!

Baseny w Marina di Venezia

Duży kompleks, w którym każdy znajdzie coś dla siebie. Są zjeżdżalnie, basen z falą, brodziki dla maluchów. Moje dzieci były zadowolone, ale brakowało mi toalety na terenie basenów (trzeba wyjść poza) i basen był zamykany o godzinie 18.

WYCIECZKI

Z campingu można popłynąć do Wenecji i wiele osób decyduję się na taką wyprawę. Jednak my byliśmy na miejscu tylko 6 dni i stwierdziliśmy, że wolimy skorzystać w pełni z atrakcji na campingu, a do Wenecji wybierzemy się jak dzieci będą starsze. Można również wypożyczyć rowery i pojechać na wycieczkę na bagna i zabaczyć flamingi.

DOMEK

Tak jak wspomniałam – nasz domek był dość daleko, ale i tak udało nam się skorzystać w pełni z atrakcji. Obok nas mieszkały rodziny z Niemiec, Danii i nasze dzieci miały okazję razem się pobawić. Nasz domek był 5 osobowy i czuliśmy się w nim naprawdę komfortowo. Jeżeli bym rezerwowała wakacje na przyszły rok to celowałabym w zabookowanie Garden Villa, Marina Lodge, Aqua Lodge.

Nasz domek nazywał się Deluxe, były w nim 2 sypialnie, 2 łazienki i kuchnia z salonem, a do tego duży taras.

ATRAKCJE DLA DZIECI I DOROSŁYCH

Na terenie campingu są też animacje dla dzieci (2 razy dziennie) na placu zabaw. Dzieci mogą też pomalować na pamiątkę rzeźbę (za dodatkową opłatą). Jest też mini wesołe miasteczko i mini golf (dodatkowo płatny) – byliśmy dwa razy, bo naprawdę warto.

Dla dorosłych codziennie są ćwiczenia i lekcje włoskiego. (dla gości campingu bez opłat).

Tydzień w Marina di Venezia minął nam szybko i zadowoleni wróciliśmy do domu. Przyznam, że ten wyjazd odczarował nam campingi. Nie spodziewałam się, że mogą być lepszą alternatywą na wyjazd niż pobyt w hotelu. Myślę, że za rok również wybierzemy się na camping i już zaczynam się rozglądać za czymś interesującym.

Byliście kiedyś na campingu?

A jeśli wolicie lokalnie tu macie Hotele dla rodzin z dziećmi – nasze TOP 10 w Polsce

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Bądź z nami na bieżąco
Dołącz do nas na Facebooku
NEBULE NA FACEBOOKU
Możesz zrezygnować w każdej chwili :)
close-link