Dla mamy

Dzieci, które czują bardziej. O małych wrażliwcach.

Dzieci, które płaczą głośniej i mocniej niż inne. Dzieci, które bardziej odczuwają dyskomfort. Dzieci, których wychowanie jest sporym wyzwaniem. Dziś o nich – małych wrażliwcach, które znacznie mocniej odbierają świat.

Małe zadrapanie na kolanie – płacz, zabrana zabawka –  histeria, zmiana planu – marudzenie, zwrócenie uwagi – obrażenie itd.

Sama byłam takim dzieckiem – wystarczyło jedno spojrzenie, słowo lub gest, a ja już siedziałam pod stołem i płakałam. Może nawet nie płakałam – ja beczałam. Mam nawet kilka zdjęć z dzieciństwa, kiedy jestem właśnie w tym stanie. Pamiętam, że wszyscy próbowali mnie zagadywać, odwracać uwagę, przekupywać, rozśmieszać… Na mojej twarzy znacznie częściej gościły łzy niż szeroki uśmiech.

Wrażliwość objawiała się nie tylko w sferze charakteru, ale również fizycznie. Drażniły mnie różne zapachy, które atakowały z różnych stron. Nie przepadałam za myciem głowy, bo szampon szczypał mnie w oczy, a czesanie włosów sprawiało ból. Moja mama bardzo się starała żeby piana nie dostała mi się do oczu. Nie było wówczas kosmetyków, które by były bezzapachowe i nie szczypałyby w oczy – mogłyby ograniczyć dyskomfort podczas kąpieli. Do tego byłam książkowym niejadkiem i mama nie miała ze mną lekko. Pewnie dziś miałabym diagnozę Integracji sensorycznej i gotowy plan terapii.

Partnerem dzisiejszego wpisu o wrażliwych dzieciach jest Baby Dove. Linia Sensitive Moisture została stworzona, aby pomóc w pielęgnacji dzieci, które czują bardziej. Każdy produkt z tej linii jest  bezzapachowy i nie szczypie w oczy, przez co dodatkowo nie potęguje dyskomfortu podczas kąpieli.  Wszystkie produkty są hipoalergiczne, przetestowane dermatologicznie i mają łagodne pH. W skład linii Sensitive Moisture wchodzą: Emulsja do mycia ciała i włosów, Balsam do ciała, Chuteczki pielęgnacyjne.

Bardzo często dostaję od Was pytania o wrażliwe dzieci - kiedy są to zaburzenia SI, a kiedy nie? Kiedy dane zachowanie jest wskazówką do przeprowadzenia diagnozy, a kiedy są to cechy osobnicze?

Przecież wielu z nas nie lubi różnych rzeczy i w związku z tym nie robi od razu diagnozy.

Przede wszystkim trzeba zwrócić uwagę na natężenie objawów oraz na inne zachowania. Zawsze warto wykonać Kwestionariusz sensomotoryczny, który pomoże zweryfikować czy warto udać się na diagnozę. Takie spotkanie z terapeutą jest wskazane, kiedy objawów jest DUŻO (więcej niż 3, w obrębie jednego zmysłu)i dotyczą różnych zmysłów oraz utrudniają życie.

Nie można jednak postawić znaku równości między „wrażliwością”, a zaburzeniami SI. Są dzieci, które przejawiają niektóre objawy, a problemów z SI nie mają w ogóle lub są dyskretne.

Wrażliwych dzieci rodzi się na świecie około 15%- 20 % i myślę, że każdy rodzic, który ma takie dziecko, zdaje sobie doskonale sprawę z tego daru. Specjalnie piszę o wrażliwości jako darze, bez cudzysłowu, bo tak właśnie go traktuję. Oczywiście, wychowanie takiego dziecka może być trudniejsze, ale daje ogromną satysfakcję.

Nie można też mówić o tym, że „wrażliwość” to domena dziewczynek. Jest mnóstwo wrażliwych chłopców, którzy bardziej odczuwają świat niż rówieśnicy. Na szczęście ten patriarchalny „trend” hamowania emocji mija. Chłopcom też wolno płakać i mówić o swoich uczuciach. Nie muszą być twardymi mężczyznami.

Niestety kiedy myślimy o dziecku wrażliwym, często nasuwają się  nam dość stereotypowe cechy takie jak: ogromna nieśmiałość, niewspółmierna do sytuacji strachliwość, przewrażliwienie oraz płacz z bardzo błahych powodów. Często rodzice, nauczyciele właśnie tak widzą widzą wrażliwe dzieci. Przypisują im cechy, których wcale nie muszą posiadać. Jest to dość krzywdzące, bo zazwyczaj te dzieci są obdarzone wyjątkową inteligencją i bardzo szybko potrafią wyczuć zamiary drugiej osoby.

Wrażliwe dzieci doskonale odczytują nastroje innych osób, zwłaszcza najbliższych. Im bardziej zdenerwowany rodzic, tym trudniejsze zachowanie dziecka. Wiele również odczytują z mowy ciała, a nie tylko z kontaktu słownego. Pisałam Wam już nie raz, że układ nerwowy i skóra rozwijają się z tego samego listka zarodkowego. Dlatego nawet niemowlęta potrafią wyczuć zdenerwowanie rodzica i przejąć od niego ten stan niepokoju.

Ważnym terminem jest „rezonans limbiczny”

Jest to cecha wszystkich ssaków: kiedy jedno z nich odczuwa niepokój – jego układ limbiczny zostaje pobudzony. Automatycznie osobniki, które przebywają w najbliższej okolicy, również zaczynają czuć niepokój.

Dr Stuart Shenker nazywa to mózgowym wi-fi. To właśnie ten mechanizm sprawia, że kiedy rodzice są zdenerwowani to dzieci przejmują ten stan i odwrotnie. Nie pomaga chowanie emocji i udawanie, że wszystko jest ok. Druga osoba po prostu to czuje.

Bardzo często na wrażliwe niemowlęta mówi się: High need babies, czyli dzieci ze specjalnymi potrzebami

.

Te dzieci bardzo często płaczą, mają wygórowane odruchy pierwotne i są naprawdę absorbujące. Zabiegi pielęgnacyjne takie jak: kąpiel, obcinanie paznokci, czesanie włosów to często dla nich koszmar. Oczywiście jeszcze bardziej przerażeni są rodzice, którzy takie płaczące dziecko muszą wykąpać i ubrać. Sama pamiętam jak byłam cała mokra (i to nie od wody) podczas pierwszych kąpieli. Kiedy zastosowaliśmy kilka tricków było znacznie lepiej. Kąpanie na brzuchu nie uaktywnia odruchu Moro (odruch przestrachu), zgasiliśmy jarzeniowe światło i nagrzaliśmy najpierw łazienkę. Niby tak niewiele, ale dla małego wrażliwca bardzo pomogło.

A jakie są starsze, wrażliwe dzieci?

Często rodzice martwią się, że ich dziecko jest TAKIE wrażliwe i jak sobie poradzi w życiu. Czasami niepotrzebnie wybiegamy aż tak daleko w przyszłość. Lepiej się skupić na tym co jest teraz i dać dziecku właściwe narzędzia

  • pamiętajcie, że wrażliwość to nie zespół czy choroba, to raczej wrodzone cechy (najczęściej dziedziczne)
  • wrażliwość nie musi iść w parze z nieśmiałością
  • wrażliwe dzieci bardzo szybko potrafią przejść z jednego stanu emocjonalnego w drugi
  • są znakomitymi obserwatorami (mają bardzo czułe mózgowe wi-fi), często widzą więcej niż inni i zadają mnóstwo pytań
  • najczęściej nie lubią nowych sytuacji
  • emocje to ich drugie imię, nie potrafią ich ukrywać
  • denerwuje je nadmiar bodźców
  • zabiegi pielęgnacyjne często nie są ich ulubionymi czynnościami, a nawet powodują ogromny stres
  • mają problemy z samoregulacją
  • są świetnymi kompanami do rozmowy
  • często nie potrafią się sami bawić, potrzebują drugiej osoby do towarzystwa (najczęściej rodzica)

Wychowanie wrażliwego dziecka jest sporym wyzwaniem. Rodzice bardzo często czują się niepewni przy swoich metodach wychowawczych i zastanawiają się czy dobrze robią.

Z własnego doświadczenia wiem, co działa u mojego wrażliwca i chętnie się z Wami tym podzielę. Wiem, że każde dziecko jest inne, ale w tym przypadku jest tak wiele cech wspólnych, że może się zainspirujecie:

  1. Plan dnia – w miarę stały, przewidywalny. Od początku towarzyszyły nam rytuały. Bez żadnych nadgorliwości i stałych godzin. Wszystko następowało po sobie i w ten sposób dawało poczucie bezpieczeństwa.
  2. Standardowe metody wychowawcze się u nas NIE SPRAWDZAJĄ. Nasz wrażliwiec funkcjonuje najlepiej bez kar i nagród. Jedynie relacja, bliskość i rozmowy przynoszą dobre skutki.
  3. Podążanie za dzieckiem – od samego początku kierowałam się potrzebami dziecka: karmiłam na żądanie, stosowaliśmy BLW żeby sama mogła decydować co będzie jadła, przestrzeń w domu dostosowaliśmy do potrzeb małego dziecka.
  4. Wiele trudności przysporzyły nam wspomniane wyżej zabiegi pielęgnacyjne. Do dziś zmagamy się z dużym dyskomfortem podczas mycia głowy i w trakcie czesania. Stosujemy różne metody żeby zminimalizować negatywne doznania. Zawsze dajemy wybór, czy woli sama się zamoczyć czy też  woli prysznicem (chociaż jeszcze nigdy nie wybrała prysznica – zazwyczaj właśnie dzieci wrażliwe bardzo go nie lubią). W pogotowiu mam zawsze malutki ręczniczek do wycierania oczu. Włosy myję naprawdę mocno (zauważyłam, że delikatny dotyk skóry głowy ją boli). Szampon nakłada na włosy sama, zdecydowanie woli bezzapachowy, zwracam również uwagę żeby szampon nie szczypał w oczy /takie właściwości mają produkty Baby Dove, o których wspominałam na początku wpisu/. Pianę zmywam z włosów polewając lekko kubeczkiem (często i 20 razy żeby się dobrze zmyło). Próbowaliśmy różnych pojemników do mycia głowy, ale nic niestety nie zadziałało. Pomogło tylko i wyłącznie dostosowanie się do jej potrzeb.
  5. ZABAWA najlepsza na wszystko – w wielu stresowych sytuacjach staram się zastosować różne wymyślone zabawy. Pamiętam jak córka nie znosiła obcinania paznokci, wystarczyło, że zaczęłam nazywać po kolei wszystkie palce. A moja przyjaciółka, która miała podobny problem namalowała na obcinaczu do paznokci buzię i oczy. Nazwała go „Potworek do zjadania paznokci”. Wydaje się to tak banalne, a naprawdę pomaga.
  6. Uprzedzanie i rozmawianie o trudnych sytuacjach. Wizyty u lekarza, pobieranie krwi – zawsze informowałam o tym dziecko, że musimy to zrobić. Tłumaczyłam po co jest ta wizyta i mówiłam, prawdę, że będzie boleć, ale tylko chwilkę. Przed pobieraniem krwi często włączaliśmy odcinek „Było sobie życie” żeby zobaczyć co płynie  w naszych żyłach i oswoić strach.
  7. Nigdy nie okłamałam dziecka. Sama straciłabym zaufanie do takiej osoby, więc również tego nie stosujemy. Jeżeli nie jestem czegoś pewna, to staram się nie obiecywać, bo wiem, że zmiana planów może ją zdenerwować.
  8. UWAGA – dzieci, które już są starsze nadal potrzebują dużo uwagi, już się do tego przyzwyczaiłam, że wiele zachowań jest po to, aby zwrócić naszą uwagę. Kiedy tylko mogę staram się poświęcić czas dla niej. A kiedy widzę pogłębienie „wrażliwości” i więcej nerwów oraz płaczu to za wszelką cenę szukam tego czasu, aby jak najwięcej uwagi jej podarować.
  9. POZWALAM PŁAKAĆ – pisałam już o tym w tym wpisie KLIK Każdy płacz służy rozładowaniu emocji i to ZAWSZE pomaga.
  10. Staramy się nazywać emocje, które towarzyszą dziecku. Często dzieci wrażliwe czują niepokój, nie wiedzą, co się z nimi dzieje. Dlatego o wiele łatwiej jest powiedzieć to co czują. Nazwanie emocji uspokaja układ nerwowy.
  11. Nie przestawiamy na NIEWRAŻLIWOŚĆ – dzieci wrażliwe,  którym coś się nakazuje, często stawiają opór i ta wrażliwość się jeszcze pogłębia. Strach oswajamy przez rozmowy i nie prowadzimy dziecka bojącego się psa, żeby go pogłaskało, tylko czytamy książki na ich temat, obserwujemy na spacerach, później kupujemy maskotkę, staramy się zbliżyć itd. Denerwujące są teksty w stylu „No nie bój się, nie gryzie”, zawsze puszczam je mimo uszu.
  12. Małe kroki – w każdej sytuacji stosujemy małe kroki. Nie wrzucamy na głęboką wodę, tylko staramy się delikatnie przesuwać granicę za zgodą dziecka.
  13. Ataki złości i histerii – są sporym wyzwaniem. Kiedy dziecko krzyczy, płacze, rzuca się po podłodze… nie rozumie tego,  co do niego mówicie. Podczas takiego ataku zaczyna działać mózg gadzi, który jest odpowiedzialny za PRZEŻYCIE. Dziecku włącza się wtedy reakcja walki lub ucieczki – może być też agresywne. Kiedyś takie sytuacje sprawiały, że czułam się beznadziejnym rodzicem, bo nie wiedziałam co robić, ale intuicyjnie postępowałam według takiego schematu: być blisko dziecka, nie mówić zbyt wiele (poniżej napiszę dlaczego), usiąść obok, SPOJRZEĆ INACZEJ NA DZIECKO (właśnie poprzez to, o czym pisałam wyżej, a nie tylko wyrzucać sobie, że znów je to spotyka), zaproponować przytulenie (jeżeli dziecko lubi to można zastosować mocniejszy uścisk, który działa na układ proprioceptywny), kiedy dziecko będzie gotowe (ważne jest żeby nie używać zbyt wielu słów). Ja najczęściej mówię: „jestem tu, chcesz się przytulić?” i cierpliwie czekam. Dopiero wtedy kiedy atak trochę minie, rozmawiamy o tym. Dlaczego dopiero teraz?

Mózg nie uczy się w stresie.

Jakiekolwiek uwagi co do zachowania dziecka, czy też nazwanie emocji będzie możliwe kiedy       dziecko się w miarę uspokoi. Kiedy jest w stresie podczas ataku złości naprawdę niewiele do niego dociera. Podczas takich trudnych sytuacji mi też ciężko się opanować i wtedy zawsze powtarzam sobie ten rym:

Żeby była reakcja - musi być relacja

Mi to pomaga, bo wiem, że muszę poczekać na odbudowanie relacji z dzieckiem, czyli kiedy wyjdzie z histerii. A dziecku pozwala na zapewnienie odpowiedniego czasu na naukę.

13. DBANIE O SIEBIE – wiem, że zabrzmi jak banał, ale rodzice małych wrażliwców MUSZĄ    bardziej dbać o siebie. Kiedy to tylko możliwe muszą mieć szansę na odreagowanie, zrelaksowanie, odpoczynek i czas dla siebie. Bez tego nie będą w stanie reagować na taki ładunek emocji od dzieci.

Zdaję sobie sprawę, że wychowanie wrażliwego dziecka to nie lada wyzwanie. Staram się jednak skupiać na  małych sukcesach, które codziennie robimy. „Wrażliwość” traktuję jako dar. Nie myślę o bardzo dalekiej przyszłości, już dziś staram się zapewnić narzędzia, którymi będzie posługiwać się wówczas żeby radzić sobie z trudnymi sytuacjami. 

Kiedy przypomnę sobie siebie z dzieciństwa – małego wrażliwca i patrzę na siebie teraz to wiem, że mocno się zmieniłam. Doświadczenia oraz pełne ciepła i zrozumienia wychowanie dało mi wiele.  A najwięcej się nauczyłam, odkąd jestem Mamą.

Ten wpis ma 29 komentarzy

  1. Kasia

    Też byłam małym wrażliwcem. Tak jak piszesz, wystarczył jakiś dziwny wzrok lub podniesiony ton głosu, i momentalnie łzy jak grochy. Trwało to dość długo. Przypomniało mi się właśnie, że tak, jak Lila nie znosiłam spłukiwać włosów strumieniem prysznica. Zawsze jakaś miseczka, i to tylko spłukiwać pianę tak, by nie leciało mi po twarzy. Ciekawe, jaki będzie mój synek ☺

    • Nebule-Ania

      Ja też tak miałam, a nawet zostało mi do teraz. Mam bardzo niski prób bólu na skórze głowy. Raz trafiłam na mało delikatnego fryzjera, który dosłownie szarpał (wg mnie oczywiście) tak mnie to bolało, że nawet uroniłam łzę. Lilka ma chyba po mnie tak wrażliwy skalp.
      Pozdrowienia:)

      • Magda K

        Ojej to ja mam tak do dzis , nie cierpię gdy fryzjerzy targają moje włosy😫Ale juz prysznic masaż głowy i wgl ciała to dla mnie pełen relaks , mój synek jest wrażliwcem , do tego rehabilitowalismy go od wczesnych miesięcy z powodu napięcia mięśniowego takze ciężki kawałek chleba ale nic tak nie pomaga jak cierpliwość , spokoj rodzica wsparcie rozmowa ! Mały ma 21 miesięcy i dajemy radę , jest bardzo cieżko , ale tak jak napisałaś warto wczuć sie w ta mała istotkę , postawić sie na jej miejscu lub pomyśleć o swoich reakcjach na otoczenie odkąd sie pamięta z dzieciństwa od razu łatwiej wpaść na rozsądne i odpowiednie rozwiązanie sytuacji ! Pozdrawiam

      • Nebule-Ania

        O, to nie jestem sama:) ja jutro idę do fryzjera i się już stresuję. Pozdrowienia

  2. Gosia

    Dziękuję bardzo za ten wpis. Nie wiem czy moja córka jest wrażliwcem ale na pewno przejawia wiele z zachowań, które Pani opisała. Może teraz będzie mi łatwiej zrozumieć jej reakcje. Uświadomiłam sobie jak często źle reaguję na jej zachowanie. Dzięki temu wpisowi mam o czym myśleć. Dziękuję.

    • Nebule-Ania

      Pomyslałam, że warto podzielić się moimi doświadczeniami. Cały czas się uczę – bardzo pomógł mi kurs Self-reg. Zobacz książkę o tym samym tytule. Bardzo pomaga wytropić takie stresujące sytuacje.

  3. Kasia

    Już kiedyś chciałam zapytać o czesanie włosów Lilki. Na wielu zdjęciach ma włosy rozpuszczone, tylko jak radzisz sobie potem z czesaniem? U nas pierwsze co to fryzura – włosy córki są długie i proste. Jeśli nie uczeszę i zepnę rano, potem będzie płacz. Pozdrawiam 😉

    • Nebule-Ania

      Mamy kłopot z czesaniem, to prawda, bo boli ją skalp. Używam szczotki Tangle teezer – trochę mniej ciągnie i nakładam jej moje odżywki do włosów żeby łatwiej się rozczesywały. Przestałam też używać szamponu, który jest „tępy” i to naprawdę pomogło. Czasami też jej olejuję końcówki, no i podcinamy. Lilka lubi chodzić w rozpuszczonych bo jak sama mówi: Jak mam związane to boli mnie skóra.

  4. Gosia

    Piękny wpis. Daje do myślenia. A może ja również mam w domu małego wrażliwca- i to chłopca!?. Do tej pory myślałam, że wyjątkowo trudne dziecko mi się trafiło. Teraz uświadomiłam sobie, że wielu czynności nie chce wykonać bo zwyczajnie się boi. Będę mu bardziej się przypatrywać…dziękuję za otwarcie oczu

  5. Magda

    Witam 😉
    Moja Lena to wrażliwiec, wiedziałam juz od samego początku 🙂 mniej więcej postępuje tak jak piszesz, jednak otoczenie a nawet mój mąż, niepotrafi zachować się w sytuacji napadu histerii 🙁 szkoda mi jej tak jak i jego … a naprawdę dużo się nią opiekuje i przebywa. Dodam jeszcze ze przy mnie raczej się nie zdążają już takie napady złości, a jak już to krótkie – myśle ze trzeba być stanowczym, cierpliwym i spokojnym przy takim dziecku. Dużo miłości i przytulania tez nie zaszkodzi 😚
    Pozdrawiam

  6. ela

    Czytając pomyślałam ze ktos tu przeczytal self reg😊 pozdrawiam serdecznie 😊

  7. Ewelina

    Dziękuję za ten tekst. To o moim dwuletnim synku. Ostatnio mamy taki trudny okres, kiedy ataki złości i histerii są częstsze. I ja zauważyłam że mój spokój i opanowanie, bycie przy nim pomaga mu szybciej wrócić do równowagi 🙂 choć czasem dla mnie to też trudne i czuję się „wypompowana”. Z drugiej strony kiedy przytula mnie mocno i mówi „moja mama kochana” wzruszam się 🙂

  8. Marta

    Dzięki ogromne za wpis. Przydałoby się jeszcze nadmienić cos o separation anxiety u takich HNB – u nas bardzo silne już od 7 miesiąca, teraz syn ma rok i dwa miesiące i bywa lepiej ale nie zawsze. Mamy za to nowe wyzwanie: napady złości, strasznie trudne dla mnie – dzięki wielkie za rady.

  9. Ania

    Mam trójkę dzieci (6, 4, 1 lat). Starsze na pewno są wrażliwcami, najmłodsze jakby mniej). Niełatwo jest ale pięknie.
    Dziękuję za artykuł. Pozdrawiam.

  10. mama okruszkowa

    Moja córcia jest wrażliwcem i do tego ma zaburzenia SI, jest nadwrażliwa dotykowo, słuchowo i ma nadwrażliwy węch. Początki były niezwykle trudne, dopóki nie zaczęła siedzieć non stop ją nosiłam, a potem…ehh jak sobie przypomnę. Bywało tak, że płakałam razem z nią- z bezsilnośći. katar czy ugryzienie komara wpędzał mnie w dołek, bo wiedziałam, że wiąże sie to z całonocnym noszeniem i kąpielami w zimnej wodzie( w przypadku ugryzień komara). Wszystko odczuwa 100 razy bardziej, jest niesamowicie wyczulona na różnice w traktowaniu, muszę cały czas być na baczności:)
    Z drugiej strony moja córeczka nauczyła mnie ogromnej cierpliwośći, której wielu mi zazdrości, nauczyła mnie być bardziej otwarta i wrażliwszą na jej cierpienie. Dziś (9 lipca skończy 6 lat) już radzimy sobie całkiem nieźle, choc bywaja dni gdzie cierpliwośći powoli brakuje, ale nauczyłam się już że to mój spokój pozwala jej pokonać trudności.
    Wszystkim mamom takich dzieci życzę wytrwałości, mądrości i słuchajcie „będzie dobrze”:) Trzymam kciuki
    P.S. Wypracowałyśmy sobie z córka dokładnie takie postępowanie o jakim pisze Ania, polecam, u nas także sie sprawdzają:)

  11. Aga

    Nazwanie emocji u nas zdziałało cuda. Przewróciła się, ale nie uderzyła i jest histeria, zapytałam, czy płacze, bo się przestraszyła-w tym momencie dziecko przestaje płakać, przytula i się uspokaja. Ja staram się szanować dziecko i starać się w pewnych sytuacjach traktować je jak dorosłe. Nie znoszę jak rodzice zmuszają swoje dzieci do witania się dziękowania itp kiedy to jest onieśmielone. No ale oczywiście czasami nieziemsko wkurzę się na moje dzieci, warknę zbyt głośno, naruszę ich autonomię, choć wiem, że nie powinnam, jestem tylko człowiekiem. Najważniejsze to nie wyrzucać sobie tego, ale starać się unikać takich zachowań 🙂

  12. Mama Amelki,zwanej czasem Amlą ;)

    Dziękuję za ten wpis. Moja córeczka niedługo kończy rok i sama nie wiem jak przeżyłyśmy te pierwsze pół roku… było naprawdę trudno. Nie wiem czy na blogu są już wpisy na ten temat, ale interesują mnie momenty przełomowe u takiego małego wrażliwca (odstawianie od piersi, pójście do żłobka, przenosiny do swojego łóżka). Jak to u Was wyglądało? Chętnie poczytam o Waszych doświadczeniach. Pozdrawiam 🙂

    • M.

      2,5 roku, jeszcze kp, nie chodzi do żłobka ani do przedszkola i śpi z nami 😉 bywam tym zmęczona, mam czasem ochotę coś przyspieszyć… ale przede wszystkim jestem wdzięczna losowi, źe mogę dostosować tempo do potrzeb córki.

    • Nebule-Ania

      Lila od początku spała w swoim łóżku, a ja byłam niewyspana przez 15 m kiedy ją karmiłam. Niedługo planuję odstawić Jula, na pewno o tym napiszę. Pójście do przedszkola to był dość trudny u nas moment, ale może napiszę coś przed wrześniem.
      Z doświadczenia Ci powiem, że często rodzice bardziej to wszystko przeżywają niż dzieci.

  13. markdottir

    Kupiłam Self-Reg w końcówce ciąży, ale urodziłam zanim się za nią zabrałam i zapomniałam. Chyba czas zacząć lekturę. 😉
    Dziękuje za ten wpis.

  14. Agnieszka

    Swietny tekst, udostępniam dalej!

  15. Ania

    Po raz kolejny (po wpisie o poronieniach) poczułam jakby Twój tekst był pisany o nas i do mnie.
    Już prawie zapomniałam jak dużo daje sama świadomość, że nie jest się jedyną osobą, która się z czymś zmaga. Dziękuję 🙂

  16. Ewa peters

    U nas wszystko jest problemem, od wyciagniecia rano z łóżeczka i zmiany pieluszki poprzez jedzenie, aż po wieczorna toalete. Kapanie przebieranie w piżamke zawsze kończy sie wieksza ilościa siniaków dla mamusi bo tak kopie. Ma dopiero 18 miesiecy a jej zachowanie wpływa na wszystkich domowników, zwłaszcza jej 4 letniej siostry.

  17. Kasia

    Jestem Ci bardzo wdzięczna za ten post! Mój 3 latek ma praktycznie wszystkie zachowania, które wymieniłaś. Potrzebowałam to przeczytać! 🙂 Dużo rad już stosuję, ale kilka nowych z pewnością wprowadzę w życie. Jesteś niesamowita, od 3 godzin czytam wszystko jak leci i naprawdę wiele mi to dało. Pozdrawiam Cię serdecznie i jeszcze raz dziękuje <3

Odpowiedz na „AniaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *