Blog parentingowy dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej
Wychowanie

Jak nauczyłem córkę czytać?

– Tato! Ale ja nie chcę się uczyć czytać! Uczyć to ja się będę w szkole!

Autorem dzisiejszego wpisu jest Daniel – mój mąż, który od kiedy pamiętam wałkował z Lilą litery i jak widać poniżej, udało mu się nauczyć ją czytać.

Litery jako takie były u nas od małego. Jak tylko zauważyliśmy fazę na litery, zaraz pojawiły się wspomagające klocki i tę umiejętność Lila opanowała już nie pamiętam kiedy. Każdą literę odpoznawała bezbłędnie. Jako, że małżonka jest pedagogiem od zawsze wymawialiśmy głoski i czytaliśmy pojedyncze litery bez elementu wokalicznego. Jest to bardzo przydatne przy późniejszej nauce.

Co to znaczy?

Literę „B” wymawiamy jako „B”, a nie „By” „Be” – czyli tak jak w większości mówimy nieświadomie alfabet „A, Be, Ce, De, E, eF itd.” Pojedynczą literę wymawiamy krótko i bez dodatkowych elementów wokalicznych.

Nauka liter własnego imienia

Potem była następna faza – by opanować te parę najważniejszych, nie tylko w mowie, ale i w piśmie – litery swojego imienia. Były one konieczne by móc każde swoje artystyczne dzieło okrasić autografem (no może za wyjątkiem pomazania świeżo pomalowanej ściany). Kiedy, więc umiejętność przypisania sobie wiecznej chwały i zapewnienia swemu imieniu pamięci u kolejnych pokoleń została opanowana – motywacja chwilowo się wyczerpała.

Afabet pisany PILCH TUTAJ

Okazało się, że czytanie, owszem – jest fantastyczne – póki całą robotę wykonuje za nas rodziciel – ech za mądre te dzieci…

Ładnych parę groszy wydałem na nowoczesne elementarze. Jeszcze ładniejsze parę groszy na staromodne, okazuje się jeszcze bardziej się cenione. Nawet jednak stary, dobry Falski, nie sprawił by młoda czytelniczka poczuła choćby elementarną pokusę samodzielnego rozszyfrowywania jakiegoż to bzika ma Ala.

Jeżeli nie elementarz, to co?

Przyznaję, po odrzuceniu elementarzy byłem w kropce. Jak to? „Córka uwielbia, jak jej czytać” – nie równa się – „córka uwielbia czytać”?

A no pewnie tak to, że córka owszem – uwielbia słuchać historii, natomiast ciężko o fabułę i dramaturgię w zdaniach sztucznie tworzonych pod kątem użycia jak najkrótszych wyrazów. Poszły więc elementarze w ciemny kąt, a pod naszą cowieczorną wspólną lampkę, powróciły soczyste historie, z życia bajek wzięte.

Potem na warsztat poszły teksty przeplatane obrazkami. Ten etap był potrzebny by ukazać ciągłość tekstu. Ja sunąłem palcami po czytanych wyrazach, a Lila „czytała” obrazki.

Pewnie gdzieś od pół roku, co wieczór, czytamy bajki razem. Jadę więc palcem po tekście i czytam, jak leci a zatrzymuję się na wyrazach, które mają tylko 1 literkę. Tak że pierwsze dni to tylko „z”, „i”, „w” itd. itp.

Tak rozgryzłaś mnie –  dalej kolej na wyrazy 2 ,3 czy 4 literowe. Co dzień jeszcze córcia testuje na mnie zdolności negocjacyjne. Raz się zgadza czytać tylko trójki, innym razem da się namówić na 3 strony wszystkich wyrazów od 1 do 6ciu😊.

Robimy to powoli. Mimo, że jest w stanie literować i długie wyrazy – chcę żeby obejmowała wzrokiem cały wyraz i traktowała go całościowo, zamiast dukać literki.

Tak więc najpierw wyrazy krótkie, potem wyrazy, które są często używane – wszystko po to by utrwalić ich obraz. Zdaje się że na tym opierają się – 15 kroków dalej – metody szybkiego czytania – na omiataniu wzrokiem coraz większej części tekstu. W inne dni dla odmiany umawiamy się, że czytamy każde co drugi wyraz – niezależnie od jego długości. Ostatnio zacząłem też negocjować, że jak przeczyta 2 strony sama – to potem już doczytam jej całą resztę historii do snu.

Dodam jeszcze od siebie, że samodzielne czytanie bardzo długo nie zastąpi czytania książek przez rodziców. Wiele dzieci, które już same czytają – nadal chcą żeby im coś przeczytać. Jest to zupełnie naturalne i nie warto dzieciom odmawiać. Często traktują ten czas jako bardzo wartościowy, poświęcony 1:1 – daje im to poczucie bezpieczeństwa.

Jeżeli spodobał się Wam ten wpis kliknijcie „Lubię to” i udostępnijcie ten wpis znajomym – podziękują Wam

Na zdjęciach: książka Zoe i groszek

Pościel Kappahl Newbie TUTAJ

Piżama Lili TUTAJ

Piżama Jula TUTAJ

Ten wpis ma 9 komentarzy

  1. Ania

    Daniel,świetnie się to czytało.jestwm nauczycielka w kasach 1-3. Oraz rodzicem 6-latki i Twój tekst jest w mojej opinii rewelacyjny.pisz czesciej

  2. Ola

    Mój syn jest w tym samym wieku co Lilka. Właściwie nie pamiętam, jak zaczęła się nasza przygoda z samodzielnym czytaniem – chyba jak miał 6,5 lat.. Z mężem zauważyliśmy, że czyta pojedyncze wyrazy z gazety, z pasków na TV, więc po szybkim reaserchu zdecydowaliśmy się na naukę metodą Domana (czytanie globalne). W posiadanym zestawie I było 200 kart do nauki czytania i nawet nie doszliśmy do 50, a syn szybko załapał czytanie. Po 3 miesiącach samodzielnych prób czytania z gazet, książek itp. syn czyta bardzo płynnie i teraz w ciągu dnia czyta sobie sam, a wieczorem z mamą lub tatą 🙂 Drugiego zestawu nawet nie otworzyliśmy – jest oryginalnie zapakowany 🙂

  3. Wiola

    Hej!
    Podziwiam determinację 🙂
    W pracy korzystałam z serii Kocham Czytać Jagody Cieszyńskiej, jest świetna. Nauczyłam czytać czterolatka. To 15 książeczek, dzięki którym dziecko od początku czyta samo. Opiera się na sylabach-i to moim zdaniem jest klucz do jej sukcesu. Czyli nie uczymy się literowania jak w angielskim np, tylko samogłosek a potem różnych sylab. Polecam. Na pewno użyję tego przy nauce czytania mojej córeczki.

    • Myszamysza

      A ja cos nie moge zniesc nauki czytania bezsensownych sylab… pu pa po pe? Kaman. Dla mnie jednak czynnosc musi miec sens.
      Meczylam mlodego (i siebie) ale przy 2. ksiazeczce p. Cieszynskiej wymieklismy. Odpuscilam.
      Ale jakos sie nauczyl na sensownych tekstach 🙂 – patrzac na ruchy galek ocznych, czyta w tym tempie co ja. Czyli daje rade 100 stron w dwie godziny. Ze zrozumieniem. Gdzies od dwoch lat tak. Obecnie ma 9 lat, 2, klasa podstawowki. Wlasnie sie zaczytuje Assasins Creed… na zmiane z Mikolajkiem 😀
      Corka (6 lat) powoli zdobywa plynnosc. Literuje, ku mojemu przerazeniu. Nie chce czytac nai globalnie, ani sylabami. Ale przeliteruje i potem powtorzy w calosci „informacja” 😀
      Sprobuje bardziiej regularnie metody Daniela (z doskoku daje rade, ale corka kaprysna…)
      (ps. @Danel, admin – w tekscie jest kilka bledow, np. przecinek przed „wiec” – poprawicie? 🙂 – bedzie jeszcze fajniej)

  4. Ann

    Super wpis, ale proszę o więcej szczegółów!!! ❤️❤️❤️Bo sama chce synka nauczyć czytać i metoda Domana jak narazie nie daje efektów..

  5. Magdalena

    U nas podobnie, literki synek znał od zawsze, szybko kupiliśmy mu drewniane magnesiki- literki bo był tematem bardzo zainteresowany . Potem potrafił napisać i przeczytać kilka prostych słów- na zasadzie czytania globalnego (mama, tata, dom, kot i swoje imię itp.). Chciał też pisać, odwzorowywać napisy. U nas właśnie tak zaczęło się czytanie-od prób pisania lub układania literek w wyrazy. Synek długo potrafił napisać sam słowo, ale nie umiał przeczytać, zrozumieć co czyta. Aż w końcu coś samo się „zadziało” i z dnia na dzień zaczął łączyć litery w słowa i czyta:) Ma 5 lat.

  6. Hania

    A ja czekam na 2ga cz.wpisu o nauce innego jezyka.😄
    Za ten tez dziekuje 🙂 rowniez dal mi jakies pomysly. 🙂

  7. Justyna

    Jakie książki do nauki czytania u Was się sprawdziły? Mogę prosić o tytuły?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *