fbpx

Między blogiem a prawdą

Nie noszę okularów, ale dobrze wyglądają na zdjęciu,

Taką lemoniadę robiłam ostatnio pół roku temu.

Nie zapisuję pomysłów na posty na kartkach, bo je gubię.

Notorycznie rozlewam kawę i zostawiam wszędzie kubki.

Jabłko też dorobiłam:)

Jaka jest więc prawda o kreowaniu zdjęć oraz wizerunku na potrzeby bloga? 

Jak widzicie zdjęcie podzieliłam na pół. Linia, która jest na środku to prawda, półśrodek, średnia krajowa. Tak jest u mnie i u Ciebie. U innego blogera ta linia może być grubsza lub cieńsza.

Lewa strona jest wystylizowana i ułożona co do milimetra. Te rzeczy normalnie nie znajdują się przy moim komputerze. Wszystko zostało tu umieszczone na potrzebę zdjęcia. Ładnego zdjęcia, na które chce się patrzeć.

Nikt nie chciałby patrzeć na rozlaną kawę i okruchy na stole. Taka jest prawda, że prawie każdy bloger ustawia zdjęcia. Jest niewiele blogów, które pokazują autentyczny świat ich otaczający. Pamiętam jak kiedyś wrzuciłam zdjęcia, na których były widoczne smugi na drzwiach wejściowych.

Zobaczyłam je dopiero je dopiero kiedy ktoś “życzliwy” zwrócił mi na to uwagę, że jak ja mogę mieć takie drzwi. W popłochu weszłam na zdjęcia, powiększyłam 5 razy i rzeczywiście dostrzegłam szare smugi, które powstały od kół wózka.

Nie jestem perfekcyjną panią domu, ani nigdy nie będę.

Uważam, że jest wiele przyjemniejszych rzeczy w życiu niż sprzątanie i dbanie o porządek. Jednak po tych uwagach zaczęłam oglądać prawie każde moje zdjęcie pod kątem takich “smaczków” aby nikt nie mógł mi niczego zarzucić. Tak, przyznaję się do tego, że stylizuję zdjęcia.

Tuż przed robieniem fotek do wpisu sprzątam, ustawiam, odkładam klocki na miejsce i wycieram drzwi. Bo kto by chciał oglądać byle jakie zdjęcia z bałaganem? Myślę, że nie ma takiej osoby.

Teraz każdy chce mieć zdjęcia jak z Pinteresta i prawie każdy je ustawia. Kiedyś moja znajoma Paulina wysyłała mi już zrobione zdjęcia żeby rzuciła okiem czy pod łóżkiem nie widać kotów. Pewnie domyślacie się jakich.. tych puszystych, mięciutkich, szarych kłębków kurzu. A inna wynajmowała wnętrze do zdjęć, bo jej dom się nie nadawał.

Ja również stosuję takie zabiegi.

Jeżeli robię zdjęcia w jednym pomieszczeniu to zbędne przedmioty przenoszę do drugiego i perfekcyjnie ustawiam. Dlatego ten projekt, który dziś Wam zaprezentuję jest to żebyście zobaczyli tę prawdę. Prowadzę takie same życie jak prawie każda  mama na urlopie wychowawczym. Pranie kisi się w pralce, na suszarce wisi jeszcze porcja sprzed tygodnia. A ja piszę wpis.

Na zdjęciach nie zobaczycie brudu, czy innych “kwiatków”, ale chcę pokazać jak wygląda nasza codzienność. Normalne życie.

Zachęcam też inne blogi do pokazywania ich “Między blogiem a prawdą”. Możecie pobrać moje zdjęcie tytułowe i oznaczyć hasztagiem #miedzyblogiemaprawda

p.s. znam chyba tylko jeden blog, który zdjęć nie stylizuje Olga i ferajna i za to ich kocham

DSC_8711
DSC_8717
DSC_8718
DSC_8722
DSC_8725
DSC_8727
DSC_8732
DSC_8733
DSC_8735
DSC_8739
DSC_8742
DSC_8747
DSC_8764
DSC_8770
DSC_8774
DSC_8780
DSC_8782
DSC_8788
DSC_8793
DSC_8794
DSC_8796
DSC_9057
DSC_9368
DSC_9369
DSC_9586
DSC_9592
DSC_9600
DSC_9609
DSC_9804
DSC_9806
DSC_9807
DSC_9819
DSC_9821
DSC_9827
DSC_9831
DSC_9834
DSC_9837


DSC_9840
DSC_9847
DSC_9857

Komentarze

    Aniu!
    Super pomysł 🙂 Pamiętam ten komentarz o drzwiach, o litości!
    Ja wchodzę tutaj żeby pocieszyć oko, ale przede wszystkim po treści,

    Pozdrawiam

    Ja też robię taki projekt, ale nazwałam go “dzień jak co dzień” 🙂

    Bardzo fajny projekt! Ja dodaję dużo wpisów tematycznych dlatego chciałam coś takiego zaprezentować

    Te kadry są tak dobre, że nawet ten “bałagan” wygląda jak wystylizowany na potrzeby tego wpisu 😉
    ps. To nie jest zarzut 😉

    hehhe, dzięki bo to wg mnie komplement. Dobry sprzęt plus światło i nawet kot pod łóżkiem dobrze wygląda;)

    u mnie tez chronicznie jest jest jak w pralni, przedpokój po wejściu do domu wygląda jak pobojowisko, buty, ubrania, siatki z wysypanymi zakupami, a w kuchni gary same wychodzą ze zlewu… ot życie w domu z dzieckiem
    ale lubię te dopieszczone, wystylizowane zdjęcia, bo lubię patrzeć na ładne wnętrza, stylizacje, to jest właśni to coś E K S T R A, co dostaję jako odbiorca m.in. twojego bloga

    Ewo, dzięki. U mnie też tak jest często. No cóż, dom to nie muzeum:)

    Podchwycimy. I pokażemy swoje. Dobry pomysł. Wasza codzienność i tak perfekcyjna. Poczrkaj na nasze foty:)

    Hehe, mi nie chodziło o pokazywanie bałaganu, bo to ma każdy w domu. Tylko raczej o codzienność, bez spinki:)

    Mnie z kolei nie chodziło o bałagan, tylko o piękne przedmioty, którymi się otaczacie i dbanie o detal. u nas póki co królują prowizorki. Bałaganu raczej nie mamy, umarłabym z wycieńczenia;)

    Myślę, że wszystkich blogerów to kusi. Przecież nie trzeba od razu kłamać, wystarczy lekkie niedopowiedzenie, a czytelnicy sami sobie dopiszą ciąg dalszy – zapewne lepszy niż rzeczywistość.

    Zgadzam się:) Ja lubię być prawdziwa i dobrze się z tym czuję. Myślę, że moi czytelnicy właśnie tę cechę u mnie cenią najbardziej.

    Apropo WYNIKÓW : Myslałam że, choć tu nie ma oszustów ! A tu jednak . MAm dowody na kilka blogerek które oszukują w konkursach i teraz takie rozczarowanie że, ty też oszukuesz . Kurde ale mi przykro i tu nie chodzi o zazdrosc ale o prawde ! tak się nie robi .

    Na swoim blogu prawie w ogole nie stylizuje zdjec. Nie mam czasu. Najczesciej uzywam zdjec robionych telefonem na zewnatrz lub zdjec z “free photo stocks”. Co innego zdjecia DIY, zabawek, zabaw – te sa juz bardziej ogarniete.
    Na poczatku blogowania w ogole mialam to w nosie i te zdjecia z pierwszych wpisow bede wkrotce zmieniac.

    Sa dwie strony medalu – jedna to pokazac cos prawdziwego a druga przyciagnac czytelnikow. Brzydkim zdjeciem nie przyciagnie sie czytelnikow ani na Pinterescie, ani na FB, ani na Instagramie, ani na G+.

    Olga, zgadzam się:) Ja też czasami robię telefonem. A jak patrzę na moje stare fotki to jestem z siebie dumna, że zrobiłam taki postęp:)

    oj tam, oj tam, a co jest złego w smugach na drzwiach? niech wypominają!
    Mistrzowski post 😉

    ejjjj skąd te czekoladki??? wyglądają cudnie

    A zdjęcia jak zawsze perfecto!
    Pozdrawiamy buzki

    No cóż… życie pędzi do przodu a blogi z powijaków weszły w kolejny etap. Podoba mi się to,że inspirują, pokazują taki ciut piękniejszy świat. Znam granice, bądź się domyślam, gdzie one są (a może mnie się tak tyko wydaje). Martwi mnie to, czy moje dziecko będzie potrafiło je rozpoznać. A jeśli nie moje to inne. Świat wyimaginowany miesza się z rzeczywistym. Tak sobie kiedyś myslałam, że dobrze by było, gdyby wprowadzili pewne regulacje dot. np. product placement’u na blogi, instagramy itp. Pewnie w praktyce i tak wyglądałoby to różnie bo są ważniejsze sprawy na świecie i kto by to miał sprawdzać, głowę sobie zawracać. Pozostaje tylko liczyć na szczerość ludzi takich jak Wy. Widownia w teatrze ma świadomość,że zarówno scenografia jak i spektakl jest kreacją,ułudą.No właśnie….a jak jest z obserwatorami blogów? Ja już się zaczynam łapać na tym,że częściej prawdę uznam za fake,niż uwierzę,że to wszystko takie “wycacane”. Pewne byłby to niezły temat na jakąś pracę…bo mnie zastanawia bardzo ta relacja pomiędzy blogerem a obserwatorem. Jakie są oczekiwania osoby tworzącej takie miejsce w sieci wobec swoich “widzów” i czy jakiekolwiek w ogóle istnieją,ale to już osobny temat…
    Jestem wzrokwcem i cieszą mnie ładne zdjęcia (uznanie za trud włożony w kompozycję jak i obróbkę), lecz czy nasza rzeczywistość jest aż tak bardzo nieatrakcyjna,że nie nadaje się do tego,aby umieścić ją w kadrze? Przeżyłam lekki szok czytając o tym wynajmowanym mieszkaniu…:/ Widąć, ktoś się ekhm….baaardzo stara :/

    Jak zwykle świetny i bardzo celny komentarz! Masz rację w 100%. Jednak w dużym stopniu takie zachowania są spowodowane komentarzami negatywnymi.
    Ja się bardzo staram, aby te zdjęcia były wspaniałe, bo idą w świat dalej. Portale odkupują ode mnie prawa autorskie i praca, którą wykonuje mnie cieszy.
    Prawda też jest taka, że mając niewielkie zdolności fotograficzne łatwiej jest zrobić zdjęcie stylizowane. Jeżeli nic nie robimy przed, a łapiemy moment to wymaga to więcej pracy z aparatem:)

    a mi się wydaje, że wszystko zależy od pewnej mody. pewne zdjęcia podobają się w danej chwili bardziej niż inne. teraz króluje minimalizm i im “bielej”, tym lepiej. i wszyscy blogerzy starają się kopiować pewien styl. ja czekam na powrót mody na naturalne zdjęcia, bo doszło do tego, że wszyscy już mają tak samo ubrane dzieci i tak samo urządzone mieszkania. zaczyna wiać nudą.
    gdzieś, kiedyś przeczytałam, że tak jak, kiedy idziemy zrobić sobie zdjęcie do fotografa, staramy się wyglądać jak najlepiej, tak kiedy robimy zdjęcia swojego mieszkania, staramy się by wyglądało schludnie. to ta sama zasada, która każe nam posprzątać, gdy przychodzą goście. kwestia szacunku do odbiorcy.

    Świetny post 🙂 To prawda przeglądanie instagramu to już prawie jak pinterest 😀 No a czasami całodniowe pozowanie z dziećmi przed lustrem… litości…..to już wolę ten pinterest 😀
    Ja tam Wasz blog uwielbiam czy ustawiane zdjęcia czy nie – to mądra treść i miła sympatyczna Mama z uroczą Córeczką obroni się zawsze i:)))
    Olgę też uwielbiam i Hanię z dookoła.
    pozdrawiam;)

    Szorty z kotkami na kieszeniach też Lindex? Zdradzisz Wasze sposoby na zabawę kreatywnymi patyczkami?

    bardzo świetny wpis 😉 i zdjęcia bajka 😉 moja bajka 😉 kupiłam aparat i uczę się go ;0 ale ja stara data łebek spory ale pułki ciężko chodzą i takich śliczności nie robię 😉 nawet zapisałam się na kurs 😉 ale ciągle coś wypadało jak miałam jechać ;( i klapa ;( więc pykam tyle o ile na razie 😉 ale fajowo się czyta 😉 i modelka Wspaniała 😉 <3 i mieszkanko śliczne 😉

    Jestem z tych nie- stylizujacych:) gdzieś tam w kątach zdjęć widać rozwalone reklamówki na podlodze czy kielbase na blacie z ciastem :p gdy wrzuciłam zdjęcie pokoju Oliwiera (jak po tornado) odebrałam mnóstwo komentarzy; ile to osób by nie mogło żyć z takim bajzlem. Cóż, ja mogę :p

    no dobra ustawiam fotki do niektórych wpisów ale na fb mi się nie zdaza 🙂

    Świetny post, ja również zanim zrobię zdjęcia do posta to porządnie rozglądam się po pokoju, bałagan na zdjęciach odciąga uwagę od pierwszego planu, poza tym jestem estetką i najnormalniej mnie wkurza 🙂 A jak jest na co dzień wie każdy bloger 😉

    Zdjęcia z kotami poszły w eter, nikt nie widział i nie było fali hejtu, że tam nie wylizałam podłogi;] U mnie raczej życie też mało stylizowane, obornik, brudne dziecko i kury w kurniku;]

    Szczerze mówiąc, zwykle zdjęcia po prostu przeglądam jednym okiem. Masz na tyle ciekawy sposób pisania, że są miłą dekoracją (ostatni pokój Lilki to SZAŁ!). Ujęłaś mnie ostatnim zdjęciem, powinno wisieć w Galerii Żywota Kobiecego, gdzieś pomiędzy życie-a-wyrzut-sumienia. 😉
    Za tydzień urodziny Emmy, przypomniałaś mi tę czerwoną tackę w ostatnim momencie. 😉

    Swietny post! Gratuluje!!
    Mam jeszcze jedno pytanko!
    Skàd jest ta spòdniczka i kurteczka jeansowa ?
    Aaa jeszcze jedno! Dziekuje Ci za to jak pokazałaś światu moj ukochany Wrocław!
    Pozdrawiam

    Ta fioletowa? To Dolly z bokado.pl, a bluza jeansowa z H&M

    Od tego weekendu to i mój ukochany Wrocław:)

    No ja przepraszam bardzo, ale u mnie stylizowanych zdjęć nie znajdziecie bo ich nie mam 🙂
    Jako mama na urlopie wychowawczym większość zdjęć robię aparatem zamieszczonym w telefonie i jedyna obróbka jaką dane było mi zrobić to rameczki dookoła by ukryć co nieco 😉
    Zdjęcia z wyjazdów to zawsze autentyki – takie lubię i takie wywołuję 🙂
    Wpis ważny z punktu widzenia blogera.
    Należę chyba do mniejszości bo lubię oglądać zdjęcia z bałaganem 😉

    Ja może i nie robię za dużo zdjęć na bloga, a jak już robię, to nie wnętrzarskie, ale nigdy mi się nie zdarzyło stylizować czegokolwiek do zdjęcia. Do fotek żarcia nie robię specjalnej scenografii, tylko kładę talerz na stole i heja. Dziecko też jakie jest takie jest na fotach, ja to samo. Nawet nie pomyślałabym o tym, żeby robić coś po to by przyciągnąć czytelników fotami… Bo jasne, fajnie mieć wejścia np. z Pinteresta, ale serio, jaką to daje wartość? Przecież to nie są prawdziwi czytelnicy, głównie to oglądacze, którzy wejdą i wyjdą.
    Nie odważyłabym się naginać rzeczywistości tylko po to by mieć w GA “lepsze” numerki 😉

    A ja mam pytanie z zupełnie innej beczki – czy Bugaboo poszedł już w odstawkę? Czy Twoja pozytywna opinia na temat tego wózka z perspektywy czasu byłaby bardziej krytyczna? Tak się złożyło, że w sumie zbiegiem okoliczności dostałam w prezencie Bugaboo Missoni – ten sam co Twój. Owszem, kilka rzeczy jest fajnych w tym wózku…ale w gruncie rzeczy nie rozumiem wszechobecnych pozytywnych opinii o nim w necie. Pozdrawiam serdecznie!

    Nadal jestem z niego bardzo zadowolona chociaz nie używam. Mamy druga lekka spacerówkę i ona jest w użyciu. Moim zdaniem Bugaboo jest świetnym wózkiem tak do 1,5 roku.

    Swietny wpis! Mam pytanie odnosnie szalika z Numero 74. Jaki macie rozmiar? Dla mam, czy dla dzieci? Pozdrawiam.

    Dobrze,że jest taki wpis!bo zdawać by się mogło, że u Was wszystko takie wyciaciane-a tak się przecież nie da!siedząc po drugiej stronie komputera imaginujemy,że nie macie problemów, nawet jeśli przyplacze się choroba to też lżej wygląda.yc
    A jeśli można spytać, czy jeśli dostajecie jakieś rzeczy do testowania np. zabawki, wózki itp zdąży się opinia negatywna, czy wówczas jest tak oględnie napisna recenzja?
    Ps. A miałam miec detoks blogowy a tu komentarz pierwszy w życiu 🙂

    Fajnie, ze napisałaś:) tak, wielokrotnie np. przy recenzjach wózków pisze rowniez o wadach:)

    Aniu, ja niestety po zachwalaniu tu na blogu sliniaka Beaba, kupilam go, ale byl tak sztywny, ze pekal, nawet nowy juz mial pekniecie ,nie wart takich pieniedzy i kolejny po reklamacji tak samo. Ja juz sie niestety zrazilam do rzeczy zachwalanych na wszelkich blogach. Ja rozumiem, ze to sposob na zarobek, ale czasem lepiej z recenzja produktu poczekac.. Ps. Uwielbiam wasze pomysly na kreatywna zabawe,

    Hej! To zareklamuj. Ja miałam 2 jeden popękał dopiero po roku. A drugi jest ok. Moze trafił Ci sie wadliwy egzemplarz?

    Po raz pierwszy się wypowiem, bo nie rozumiem: po co te stylizacje? Jeśli ktoś potrafi robić zdjęcia, ma wyczucie co do barw, kompozycji, nastroju, to nawet rozrzucone papierki mają swój urok, bo coś się na zdjęciu dzieje. Owszem ładne, tj. Stylizowane zdjęcia są ładne, ale służą innemu celowi. Z pewnością nie pokazują prawdy, życia takiego, jakim ono jest… no i tu pytanie: po co pisze się blog? Żeby dzielić się jakaś prawdą czy coś sprzedać? Ponadto obawiam się, że niektórzy “czytacze” jako prawdę uznają to, co widzą, czyli wymuskane, wystylizowane życie, jakie prowadzi ulubiony bloger. Czy to im pomoże w czymkolwiek, czy raczej wpędzi w kompleksy, przygnębienie, niezadowolenie ze swojego życia? Mam ostatnio taką refleksję, że być może blogi zastąpią seriale – widz będzie podglądać cudze życie, bo ładniejsze, ciekawsze zamiast zająć się swoim i je polubić. A na marginesie: pani robi ładne zdjęcia niezależnie od tego, czy są stylizowane czy nie ☺

    Na jednym ze zdjec Lilka bawi sie figurkami zabytkow i ich zdjeciami. Gdzie mozna kupic taki zestaw?
    Pozdrawiam Was serdecznie:-)
    A.

    Swietny wpis:))) Ja rowniez chcialabym spytac o te figurki znanych budowli i do nich obrazki, gdzie je mozna znalezc?

    te An, chcesz mi dogryźć czy jak? ja godzinami stylizuje foty, a Ty mi tu, że u mnie okruchy i mazgaje ?! dzizas !
    pięć razy sprawdzałam, czy link do mnie aby prowadzi!

    buź

    Fajny pomysł, mam nadzieję, że inne blogi też ujawnią kulisy ;). A na Twojego bloga wchodziłabym nawet, gdyby nie było zdjęć :), chociaż muszę przyznać, że zdarzało mi się rezygnować z przeglądania blogów, gdzie zdjęcia były takie, że aż zgrzytałam zębami… ;). Topowe blogi (bo nie ukrywajmy, że tak nie wyglądają wszystkie blogi), podobnie jak kolorowe magazyny, pełnią dla mnie taką rolę, jak w dzieciństwie kolorowe książki z bajkami, wiem, że świat tak nie wygląda, ale miło na taki popatrzeć, zainspirować się, pomarzyć :).

    Świetny post! i tylko jedno przekłamanie – wielokrotnie byłam swiadkiem styliacji Olgi, wciąz przekłąda i układa te kubki, talerze, słomki, zeby wyglądało;) No i rodzina (czyt. ja;) jej sprzed obiektywu ucieka, to też stylizacja, tylko siostrzana;)

    Jednakowoż gdy zapraszamy gości na obiad, to trochę sprzątamy mieszkanie i wkładamy co czystsze ubrania. Może by jakoś z tej strony spojrzeć na sprawę. Pozdrawiam.

    Czy wystylizowane czy nie i tak masz piękne zdjecia a di tego miło się ciebie czyta.

    Dokładnie! Ze mnie śmieją się już prawie wszyscy, na czele z moim mężem. Prawda jest taka jak napisałaś ,bo zdjęcia na blogach czy instagramach wydając się chaotyczne i ot tak sobie zrobione ale w rzeczywistości są staranną pracą ich autorek, kunsztownym układaniem przedmiotów, dobieraniem światła czy proporcji. Tak na prawdę to kawał ciężkiej roboty a mnie nadal one nie wychodzą 😛

    Pani Aniu! Na pani zdjęciach wszystko wygląda pięknie 🙂 moja suszarka tak ładnie nie wygląda 😉
    A tak w ogóle to już od dawna chodzi mi pogłowie pytanie: gdzie te wszystkie książki? Gdzie mąka, piasek, ciastonia, farby… może przeoczylam, ale nie widzę.jak też mieści się pani w mieszkaniu? My w domu mamy ciężko :\
    Pani Aniu. U pani jest tak miło, ciepło, pięknie i jeszcze te zdjęcia, że nie ma co się dziwić, że zazdrosni “życzliwi” szukają 😛 a niech im idze na zdrowie 😉 pozdrwaiam

    Ja na szczęście na blogu nie dodaje raczej własnych zdjęć z domu. Gdybym je robiła, to najpewniej tak samo by to wyglądało. Ale ucieszył mnie ten post. Napisałaś o czymś oczywistym ale jednak hmm wartym przeczytania i pomyślenia nad tym.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej