Blog parentingowy dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej
Gadżety dla mamy

Nie róbcie tego swoim dzieciom!

Wakacje na wsi, ponad 20 lat temu. Puszczone w  samopas dzieci biegają po podwórku od rana do nocy. Jest koniec lipca, zaczęły się żniwa, a trawa jest już wypalona słońcem. Gorąco robi się już o godz. 10, a można złapać oddech dopiero wieczorem.

To jest tło do mojego osobistego koszmaru. Niby sielanka, a jednak pamiętam ten dzień do dziś i na zawsze pozostanie w mojej głowie. Nic nie zapowiadało, że ta historia ze słońcem w tle będzie miała taki koniec.

Beztroska o zapachu papierówek

Wychodzimy rano na podwórko, ubrani w krótkie spodenki i bluzki na ramiączkach. Od rana wspinamy się po drzewach po małe jeszcze papierówki. Później wpadamy na pomysł żeby iść nad staw i tam kontynuować nasze szalone zabawy. Bierzemy koce, zerwane wcześniej małe zielone jabłuszka. Po drodze zatrzymujemy się jeszcze po czarne porzeczki. Nie mamy żadnych koszyczków, więc podwijamy bluzki i tam je układamy. Docieramy nad staw. Rozkładamy koce, szybko zjadamy zebrane owoce. Moje rodzeństwo bawi się w wodzie, a ja leżę na kocu. Na samym środku pola, nie osłania mnie żadne drzewo, ani nie pada żaden cień. Jestem tylko ja i słońce. W tym momencie zasypiam.

Senny koszmar

Budzę się po 2, może 3 godzinach. Rodzeństwo bawi się dalej, a ja spragniona mówię, że idę do domu, bo strasznie chce mi się pić, a nic ze sobą nie wzięliśmy. Kiedy wchodzę do domu jest mi słabo i mam mroczki przed oczami. Wypijam 3 kubki zimnej wody, wyciągniętej prosto ze studni. Jem zupę i czuję, że znów chce mi się spać. Wchodzę pod koc i czuję, że jest mi raz zimno, raz gorąco. Mam dreszcze. Wstaję i idę do babci. Mówię jej, że źle się czuję, a ona czule dotyka mojego czoła. Jest rozpalone. Moja skóra (tylko z przodu ciała) robi się czerwona.

To udar słoneczny

Kilka godzin później zaczynam wymiotować. Nie mam siły podnieść ani ręki ani nogi. Leżę i czekam aż przyjedzie mama. Kiedy już w końcu jest, po jej minie widzę, że nie jest dobrze. Zabiera mnie do lekarza. Tam szybko diagnozują udar słoneczny i poparzenia na brzuchu drugiego stopnia. Kilka dni leżę w łóżku i nie jestem w stanie wstać. Piję tylko herbatę, bo wszystko inne odrzuca mój odwodniony organizm. Skóra na brzuchu bardzo boli. Musimy robić zimne okłady kilka razy dziennie. Po 2 dniach robią mi się nieprzyjemne pęcherze, a później  schodzi skóra.

20160605-DSC_7694

Od tamtej pory słońce to mój wróg.

Nie wygram z nim, ale umiem się chronić przed jego szkodliwą mocą.

Każdy sezon zaczynam od kupienia porządnego kremu z filtrem i używam go intensywnie. Kiedy jestem cały dzień na słońcu pokrywam kremem wszystkie odsłonięte części ciała. Nie chce żeby sytuacja jeszcze kiedyś się powtórzyła.

Od małego uczę również moje dzieci, że słońce nie jest naszym przyjacielem i trzeba przed nim się chronić.

20160605-DSC_7632

20160605-DSC_7627

Podstawą są z kremy z filtrem oraz nakrycie głowy. Mam również kilka zasad, do których już przyzwyczaiłam naszą rodzinę:

  • szukamy cienia – kiedy tylko przybywamy na plażę, szukamy miejsca najbardziej zacienionego. Zazwyczaj jest z tym problem, więc mamy ze sobą parasol. W tym roku kupimy również namiot plażowy, aby najmłodszy członek rodziny był chroniony przed promieniami z każdej strony.
  • 12-16 – to godziny kiedy słońce grzeje najmocniej. Wtedy unikamy ekspozycji.
  • 20-30 minut przed – smarowanie kremem z filtrem powinny być aplikowane przed wyjściem na słońce aby produkt mógł stworzyć barierę ochronną. Powtarzanie aplikacji po 2-3 godz. oraz po kąpieli.
  • odpowiednia odzież – w tym roku pierwszy raz testujemy strój kąpielowy z ochroną UV 50+
  • lekkie nakrycie głowy, najlepiej z rondem żeby chronić skórę na karku oraz twarz
  • okulary przeciwsłoneczne z filtrem UV
  • woda – nawilżanie od wewnątrz jest bardzo ważne podczas upału. Podsuwam ją nawet wtedy kiedy dziecko o nią nie prosi. A niemowlakowi karmionym piersią częściej proponuje przystawienie
  • nawilżenie skóry na koniec dnia – wieczorem po kąpieli zawsze używam preparatu nawilżającego, aby nawodnić naskórek

W tym roku w walce ze szkodliwym działaniem słońca pomaga nam Mustela, która doskonale chroni skórę dzieci i dorosłych. Oprócz działania ochronnego ma  również właściwości wzmacniające barierę ochronną skóry i chroni zasoby komórkowe przed uszkodzeniami, spowodowanymi przez UV. Kremy przeciwsłoneczne wzbogacono również o odżywczy olejek z awokado.

20160605-DSC_7631

Spray przeciwsłoneczny SPF 50+ <—klik

Dzięki temu sucha skóra ze skłonnością do atopii mojej córki jest naprawdę dobrze nawilżona, a do tego jest chroniona przed szkodliwym działaniem słońca.

Nasz opinia: Mleczko bardzo łatwo się aplikuje. Wielokierunkowy spray ułatwia aplikację i nie musimy się przy tym gimnastykować. Bardzo dobrze się rozsmarowuje, nie ma efektu białej maski oraz nie zostawia śladów na ubraniach.  Skóra po aplikacji się nie klei.

Spray po opalaniu<—klik

Spray po opalaniu błyskawicznie nawilża, łagodzi i odświeża skórę. Pozostawia delikatny zapach. Zawiera składniki nawilżające: olejek jojoba i masło Cupuacu oraz Avocado Perseose – opatentowany składnik aktywny, który wzmacnia barierę ochronną skóry.

Nasza opinia: osobiście jest to mój ulubiony kosmetyk na lato. Bardzo dobrze nawilża i nie klei się. Kiedy pakujemy się na wyjazd z dziećmi stawiam na rzeczy wielofunkcyjne żeby mieć jak najmniej bagażu. W tym roku zamiast balsamu do ciała używam tego sprayu.

20160605-DSC_7688

Bransoletka z czujnikiem UV

W tym roku Mustela do zestawów „Plażowa ochrona” dołącza świetny gadżet- bransoletkę z czujnikiem UV. (możecie tutaj  sprawdzić gdzie są dostępne). Po wewnętrznej stronie możemy wpisać imię i nazwisko dziecka oraz nr telefonu, a od strony wewnętrznej mamy tarczę, która informuje nas czy już czas ograniczyć ekspozycję na słońce.

20160605-DSC_7600

20160605-DSC_7609

Na plaży czas szybko płynie, nie kontrolujemy jak długo już jesteśmy wystawieni na szkodliwe promieniowanie. Wiadomo, że dzieci uwielbiają spędzać czas nad wodą i często protestują kiedy je prosimy żeby schowały się w cień. Ta opaska ułatwi nam wyjaśnienie dziecku, że już czas uciekać przed słońcem. Wystarczy pokazać, że buźka na bransoletce zrobiła się smutna. Genialny gadżet!

20160605-DSC_7669

Więcej o ochronie przeciwsłonecznej  i groźnych oparzeniach możecie przeczytać TUTAJ

Jutro rano zajrzyjcie koniecznie na mój fanpage na FB TUTAJ – będę miała dla Was niespodzianki.

20160605-DSC_7698

Wpis powstał w ramach współpracy z marką Mustela

Ten wpis ma 21 komentarzy

  1. Kasia

    U mnie troszkę inna historia – jak co roku pojechałam z synem na kilka dni nad wodę. On bawił się na plaży i pływał w jeziorze, a ja się opalałam… W pewnym momencie zachciało mi się pić, więc powiedziałam młodemu (9 lat), że ma na mnie poczekać na kocu, bo idę do sklepu po wodę. W sklepie myślałam, że umrę… Przestałam cokolwiek widzieć, dostałam dreszczy i prawie zemdlałam. Gdyby nie myśl, że na plaży czeka na mnie dziecko i że jesteśmy tam sami bez żadnych znajomych to pewnie już bym z tego sklepu nie wyszła…

    • Nebule-Ania

      No to rzeczywiście… Ja właśnie dlatego boję się zostzwiać dziecko np. w aucie jak idę zapłacić za parkometr. Nawet jak śpi w aucie to ją budzę i zabieram.

  2. Ann85

    Mój synek jak tylko widzi, że zbliżam się do niego z jakimkolwiek kremem od razu ucieka i za nic nie daje się posmarować 🙁

  3. Aga

    Czy możesz polecić dobry namiot plażowy,ponieważ też chcę kupić dla maluszka.

  4. M.

    Smarować kremem warto ok 15-20 min PO rozpoczęciu ekspozycji na słońce – przez te 20 min skóra ma szansę wytworzyć wit D. Zostawić przynajmniej przedramiona gołe! Pokrywanie całego ciała barierą przeciw promieniom generującym produkcję tej bezcennej witaminy w naszym klimacie nie jest przemyślane 😉
    Pozdrowienia!

    • Nebule-Ania

      Aby witamina D się wchłonęła to musi być odsłonięte 19 % ciała, czyli w moim przypadku… gołe stopy wystawione na słońce. Wszystko z głową:)

    • Maggie

      klaniam sie, nareszcie ktos myslacy w tej grupie

  5. Aga

    Chciałam jeszcze zapytać co sprawdzi się bardziej na plaży szlafrok czy ręcznik poncho, a może taki ręcznik z rozcięciami na rączki?

  6. Magda

    Witam
    Może Pani podpowiedzieć gdzie można kupić strój z ochroną słoneczną?
    Pozdrawiam

  7. Paulina

    Lekarze pediatrzy zaczynaja mówić, że kremy z filtrem mogą być szkodliwe dla dzieci. Trzeba uważać. Ja unikam słońca, ubieram w koszulkę i dlugie spodenki , raczki niestety mega brązowe. Mamy problem z nakryciem głowy. Córka nie toleruje niczego. Autentycznie nic sie nie sprawdza. Wszystko ściąga, nie ma opcji wiazanej. Może ktoś coś podpowie? Gdy można byc w cieniu ok, ale czasami muszę wyjsc na slonce np gdy idziemy na zajęcia na 11.

  8. Maria

    Bez przesady z tym słońcem…to nie nasz wróg absolutnie byle z umiarem…bez słońca nie ma życia! w każdej formie a witamina D jest niezbędna dla nas. Pozdrawiam

  9. Ania

    Jestem totalną bladą twarzą 🙂 Nie lubię słońca, gdyż kojarzy mi się wlasnie z poparzeniami z dzieciństwa. Nie opalałam się a patrzyłam!! . Na tamtą chwilę zazdrościłam na braz opalonym koleżankom. Czym jest karnacja zrozumiałam ok 15 roku życia o od tamtego momentu zaczęłam stosować odpowiedni filtry -min 30 , pozniej zaczęłam się wspomagać samoopalaczami i zdrową dietą , bogatą w karoten. Po kolejnych 15 latach dziękuje mojej mamie , która mi to wytłumaczyła, nie wiem czy ma to jakiś związek ze słońcem ale często zdarza się , że jestem proszona o dowód przy zakupie piwka a juz trzy dychy na karku 🙂 Nie byłam też nigdy w solarium. Uważam , że opalenizna postarza.

  10. Ola

    Ja uważam, że słońce to nie wróg. Mało tego, uważam, że słońce jest koniecznie potrzebne do życia, natomiast to w kwestii filtrów wolę być ostrożna. Cytuję „Jeśli słońce jest faktycznie wrogiem człowieka, to dlaczego w ciągu milionów lat ewolucji, człowiek nie wykształcił mechanizmów ochronnych w skórze oraz oczach?”
    Oczywiście wszystko z umiarem i ostrożnie, bez zasypiania w szczerym polu w południe na 2 godziny 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *