fbpx
Blog parentingowy dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej
Wychowanie

Świadome rodzicielstwo to nie sielanka – 7 porad jak nie dać się zwariować

Jeżeli macie w oczach skaner cukru, jednym spojrzeniem potraficie ocenić ile poliestru jest w dziecięcej skarpecie, a na zakupach najpierw patrzycie na skład, a dopiero później na cenę, to najprawdopodobniej jesteście świadomymi rodzicami.

Do podzielenia się moimi doświadczeniami zaprosiło mnie Auchan

Kim jest świadomy rodzic?

Obudzony w środku nocy wyrecytuje trzy zdrowe zamienniki cukru

Kiedy widzi na ulicy dziecko w wisiadle w duszy się gotuje i wzywa wirtualny MOPS

Zapala mu się lampka „odłóż to na półkę” kiedy widzi SLS na butelce płynu dla dzieci

świadomy rodzic wybiera warzywa

Tak, przyznaję – ja też jestem świadomym rodzicem. Chcę jak najlepiej dla moich dzieci, więc interesuje mnie wszystko związane z ich zdrowiem, rozwojem, otoczeniem. Czasami sama się z siebie śmieje, kiedy spędzam kilka TYGODNI (!) na szukaniu najlepszej butelki (bo musi mało ważyć, żeby nie była z plastiku, nie rozlała się w plecaku, dobrze się myła w zmywarce)

Ale czasami już mam dość! Kiedyś mi się śniło, że weszłam do sklepu i kupiłam pierwszy lepszy serek dla dzieci. Nie czytałam składu, nie patrzyłam na ilość cukru, nie zauważyłam nawet żelatyny wieprzowej w składzie;) Po prostu podeszłam do lodówki i wzięłam produkt. Normalnie koszmar!;)

I tak sobie zaczęłam myśleć, że bycie świadomym rodzicem to jest mój styl wychowawczy. Lubię czytać, dociekać, porównywać i wybierać zawsze najlepszą opcję. Ale nie ukrywam, że jest to czasami trud i znój.

Mam wrażenie, że nasi rodzice mieli trochę łatwiej. Wyboru produktów właściwie nie było, nie musieli wertować blogów w poszukiwaniu bidonu idealnego, który wspiera rozwój aparatu artykulacyjengo, tylko do 5 roku życia dawali dzieciom krowie mleko z butli ze smokiem. To, że dziecko miało później wadę wymowy i zgryzu traktowali jako coś normalnego, a nie konsekwencję swoich wyborów.

Kiedy chcieli mieć najlepszej jakości warzywa, czy mięso, jechało się na wieś do wujka Zdziśka, a on ze swoich (niekontrolowanych i bez żadnych atestów) upraw, dostarczał im pomarszczoną marchew. Nie musieli znać oznaczeń chowu, bo wszystkie jaja były od kurek szczęśliwych z wolnego wybiegu.

Podobno ludzki mózg lubi, kiedy maksymalnie ma 3 rzeczy do wyboru. To co ma powiedzieć rodzic, który codziennie dokonuje takich wyborów. Przyznam, że często jestem tym już zmęczona, ale podobno to też jest objaw świadomego rodzicielstwa.

produkty spożywcze w koszyku świadomego rodzica

„Mleko zaśluzowuje” – „Kasza odśluzowuje”, , jesteśmy bombardowani natłokiem informacji i czasami już sami nie wiemy, co mamy zrobić. Szum informacyjny jest duży i my się w tym zaczynamy gubić. Świadomi rodzice są też zmęczeni właśnie dlatego – ciągle słyszą różne komunikaty: a to wyniki najnowszych badań, a to fakty i mity. Myślę też, że niektórzy z nas mogą mieć niewielkie FOMO (fear of missing out, czyli lęk o to, co nas może pominąć).

Chcemy być wystarczająco dobrymi rodzicami, więc staramy się nadążać za tym wszystkim. Ale czy się da? Według mnie nie i trzeba to przyjąć ze świadomością.

Czasami jestem już zmęczona wytycznymi, badaniami i najnowszymi wynikami z Pubmedu. Co wtedy robię?

1. Wyłączam się i bazuję głównie na intuicji.

Po prostu: kiedy czuję natłok informacji to się odcinam. M.in. dzięki temu kilka lat temu przestałam oglądać TV.

2. Korzystam też ze sprawdzonych źródeł i produktów, które są lokalne i znane. Pisałam Wam już wcześniej, że robię zakupy w Auchan, bo tam wystarczy, że znajdę produkty z logo „Pewni dobrego” i wiem, że są świeże, przebadane (np. pod obecność pestycydów) i z lokalnych gospodarstw. Ostatnio pojawiło się sporo nowych produktów, więc zakupy mam ułatwione. Tak jak bałam się kupować łososia, to teraz mam sprawdzonego w Auchan.

3. Trzeba znaleźć umiar nawet w umiarze

To powiedzenie naszej pediatry. Nie przejmuję się tym, że mimo wielu świadomych wyborów zdarzy mi się popełnić błąd. To jest normalne i daję sobie do tego prawo.

4. Enough is enough

Nieświadomie stosuję tę metodę od urodzenia. „Wystarczy” jest dla mnie lepsze niż „perfekcyjne”, dzięki temu oszczędzam sobie wiele frustracji (i czasu).

5. Wszystko jest dla ludzi

Tylko zależne jest od dawki. Woda w ogromnej ilości też może być trucizną. Dlatego wolę uczyć dzieci, że chipsy można wybrać w zdrowszej formie i to jest ok.

6. Poleganie na autorytetach i szukanie inspiracji

Przyznam, że mam w sieci kilka sprawdzonych miejsc, gdzie zaglądam raz na jakiś czas żeby przeczytać o ciekawostkach (np. Czytaj skład, Mataja i Pan Tabletka). Ufam im i wiem, że jak oni coś polecają to możliwe, że i u mnie się sprawdzi.

Korzystam też z różnych przepisów żeby móc szybko przygotować obiad. Polecam Wam wpis u Ilony z obiadami bez mięsa KLIK.

7. Kupuję te same produkty od wielu lat

Mam bazę wielu produktów, które zawsze mam w domu i często je kupuję. Wtedy nie muszę skanować etykiety w poszukiwaniu syropu glukozowo-fruktozowego i mączki świętojańskiej w śmietanie. Tu inspiracje na 10 produktów które zawsze mam w domu.

Bycie świadomym rodzicem może nie jest łatwe, ale daje ogrom satysfakcji. Mam wpływ na to jak żyję i jak rozwijają się moje dzieci.

Mam też do Was prośbę – jeżeli spodobał się Wam ten wpis to kliknijcie „Lubię to” na Facebooku i udostępnijcie go swoim znajomym, podziękują Wam.

Ten wpis ma 5 komentarzy

  1. Ania

    Fajny post, szkoda,że nie mam dostepu do Auchana 🙂 A tak poza tym,tez swiadoma ze mnie matka,ale co nie tak jest z maczka swietojanska? bo do tego moja swiadomoćć nie doszła 🙂

  2. Meg

    Dzięki Aniu za artykuł. Moim zdaniem nam rodzicom najbardziej przeszkadza szum medialny wokół ogólnopojętego zdrowego odżywiania i niestety wielość produktów do wyboru. Przyznam szczerze, że czytam składy, ale podobnie jak Ty mam sprawdzone produkty i je kupuję. Jak wejdę do dużego marketu uginające się półki mnie przerażają, czuję się wprost osaczona;) Często wiele produktów bio jest bardzo drogich i nie wszystkich na nie stać…
    Warto jeszcze dodać, że mimo iż my rodzice karmimy dzieci dobrze, to jak pójdą do przedszkola czy szkoły karmione są gorzej:( Kanapki smarowane margaryną, zupy gotowane na wodzie albo na kościach z kurczaków, same słodkie podwieczorki: pełne cukru serki czy chałki.

  3. Tosia

    Czy to miał być wpis ‚z przymróżeniem oka’?

  4. Tamara

    A ja mam pytanie zupełnie z innej beczki 😉
    Co to za fajne ubranka, które nosi Julek? Myślę np. o tej zielonej parce w której jeździ na rowerze i dżinsach z gwiazdami na kieszeniach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *