fbpx

Czar Maileg

  • ZABAWKI
  • 3  min. czytania
  •  komentarze [32]

Kiedy wchodzę do supermarketu i przechodzę obok działu z zabawkami to mam dreszcze. To co widzę na półkach sklepowych najczęściej jest brzydkie, świecące i różowe. Wiele z nich jest postaciami z bajek nadawanych w telewizji lub w kinie.

Nie chcę żeby w ten sposób był kreowany gust mojej córki- przez te wrzeszczące, czasami wulgarne i niesmaczne zabawki. Jestem lekko przerażona, w którą stronę pójdzie moda za rok, dwa.

Wszystkie moje koleżanki, które mają starsze dzieci ostrzegają mnie, że jak Lilka pójdzie do przedszkola to nie będę w stanie jej odmówić kucyka Pony czy paskudnego Monster high. Jak na razie jeszcze nie wymyśliłam co zrobię w takiej sytuacji.

Dziś mówię głośne:”Nie” kiedy wrzuca taką poczwarę do wózka.  

A jak będzie dalej? Zobaczymy.

Dziś chciałam poruszyć nie tylko temat estetyki, ale również potrzeby kolekcjonowania. Jako dziecko najpierw zbierałam pocztówki. Później przyszedł czas na karteczki z pachnących notesików. A na końcu zbierałam ulotki reklamowe (nie pytajcie;). Dzieci uwielbiają kolekcjonować różne rzeczy. Coś co ma wspólny mianownik zapewnia poczucie bezpieczeństwa.

Ja pewną serię odkryłam już jakiś czas temu. Czekałam na dobry moment, bo nie chciałam popełnić żadnego falstartu. Chciałam żeby ta seria skradła jej serce i miała ochotę na więcej.

Na Wielkanoc kupiłam pierwszą myszkę Maileg w pudełku. Lilka uwielbiała ten zestaw. Kilkanaście razy dziennie układała do pudełka pościel, poduszkę i myszkę. Byłam zdziwiona jak z tych 4 rzeczy powstają długie historie.

Po jakimś czasie dokupiłam następne elementy z tej rodzinki. No i znów – strzał w 10. Całość tworzy przepiękny zestaw, którym można bawić się samemu lub z koleżanką. Za jakiś czas- pewnie na 3 urodziny dokupimy kolejne rzeczy pasujące do tego zestawu.

Wszystkie dostępne rzeczy dobiera się na zasadzie rozmiarów myszek i króliczków. Możemy im stworzyć całe królestwo. A do tego te wszystkie elementy są bardzo ładne i są wykonane z naturalnych materiałów.

A kto ma chociaż odrobinę talentu sam może doszyć różne akcesoria.

DSC_5663
DSC_5665
DSC_5675
DSC_5673
DSC_5683
DSC_5712
DSC_5709
DSC_5711
DSC_5704
DSC_5728
DSC_5725
DSC_5738
DSC_5719

Wszystkie produkty Maileg znajdziecie TUTAJ

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Od czego jest mama?

Mama – jest m.in. od tego, żeby spełniać najskrytsze marzenia.

Kiedy na zajęciach adaptacyjnych Pani podała informację o zbliżającym się balu przebierańców od razu zapytałam Lilkę za kogo chciałaby się przebrać. Na odpowiedź nie musiałam długo czekać. Moja 2-latka z przekonaniem i bardzo dosadnie oznajmiła mi, że chce mieć 3 atrybuty:

  • koronę,
  • skrzydła
  • i różdżkę.

Zapytałam ją gdzie widziała taką postać, bo w domu nie mamy takich beletrystycznych perełek z różem i brokatem.  Z wielkim przekonaniem odparła, że na okładce książki w bibliotece.

Muszę przyznać, że tą informacją lekko mnie zbiła z pantałyku…

We wpisie o fikcji w życiu dziecka podawałam moje argumenty za obecnością realnych postaci w codzienności. Napisałam całkiem długi elaborat…

Dwa dni później Lilka chce być wróżko-księżniczko-aniołem, bo te w/w atrybuty do jednej postaci nie pasują. I to wydaje mi się być fajne w moim blogowaniu, że teorie, którym byłam oddana przez lata weryfikują się bardzo szybko w praktyce.

Jestem mamą – pedagogiem, co czasem jest błogosławieństwem, a czasem przekleństwem. Jednak nad wszystko przedkładam miłość do dziecka i tym się w życiu kieruję.

A to Lilkowy strój na „Bal przebierańcowy”

DSC_5836
ggg
DSC_5841-vert
e
DSC_5865
DSC_5850

Korona – Maileg

Skrzydła Maileg

Różdżkę wyczarowała mama

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Drzwi do przeszłości

  • ZABAWKI
  • 2  min. czytania
  •  komentarze [20]

Chyba się starzeję, za 9 dni wkraczam w 4 dekadę życia i stałam się bardzo sentymentalna. Trochę przez blog, trochę przez dziecko. Kiedyś usłyszałam zdanie, które daje mocno do myślenia:

„Dzieci mamy po to żeby na nowo przeżywać życie”.

Dokładnie tak mam. Dzięki Lilce moje wspomnienia z dzieciństwa wracają. Niektóre są tak wyraźne jakby to było to wczoraj. Myślę, że widać to na blogu np. Tamte podwórko

Kiedy byłam jeszcze małolatą najbardziej podobały mi się prezenty modne. Takie, które były na topie (albo w Bravo;) i wszyscy je mieli. Obdarowujący mieli ze mną bardzo łatwe zadanie, bo wystarczyło pójść do sklepu i kupić. Teraz jak już mam wszystko, to najbardziej cieszą mnie rzeczy unikatowe. Pojedyncze egzemplarze lub bardzo rzadkie okazy.

Dlatego tak bardzo podobają mi się rzeczy handmade.

A już najbardziej na świecie jestem zakochana w drewnianych, ręcznie robionych zabawkach.

Lilki dziadek właśnie coś takiego jej stworzył w prezencie! Nazywam tę skrzynkę „Małym włamywaczem”, bo polega na otworzeniu wszystkich zamków. Doskonały materiał do ćwiczeń małej motoryki. A i ciekawe miejsce na skarby.

DSC_5250
DSC_5254
DSC_5264
DSC_5259
DSC_5265
DSC_5276
DSC_5283
DSC_5285
DSC_5286
DSC_5291

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej