fbpx

To tylko szkoła – o tym jak nie dać się presji szkolnej

  • SZKOŁA
  • 4  min. czytania
  •  komentarze [3]

Za chwilę dzieci przekroczą szkolne progi i zacznie się szkolny kołowrotek. Moje starsze dziecko zaczyna czwartą klasę, a ja usłyszałam już chyba wszystko o tym, jak bardzo nasze życie wywróci się do góry nogami.

I gdybym sama nie była pedagogiem, to chyba bym się dała wkręcić w szkolną presję napędzaną ocenami, pracami domowymi i odpytywaniem bez zapowiedzi (brrr…).

Szkoła, jaka jest to każdy widzi. Ale my, jako rodzice też mamy wpływ na to, czy nasze dzieci będą tak poważnie ją traktować. A może pokażemy im, że życie nie kręci się wokół szkoły? I tak naprawdę ta trója z przyrody, nie ma żadnego wpływu na życiowy sukces.

Od wielu lat obserwuję wśród rodziców narastającą presję szkolną

Co było w szkole? Co dostałeś? Co na jutro? Dlaczego tak mało napisałeś? I dlaczego tak niestarannie? Kiedy sprawdzian? Kiedy wyniki? Ile procent? Dlaczego tylko tyle?

Zastanówcie się, co byście czuli, jakby te wszystkie pytania zadały Wasze dzieci na temat Waszej pracy.

Nie wiem jak Wy, ale ja bym była wściekła.

Albo jakby ktoś Was pytał non stop o Waszego dyrektora lub koleżanki z pracy.

A tak mniej więcej wyglądają rozmowy rodziców z dziećmi.

TO TYLKO SZKOŁA

Odkąd moje dziecko chodzi do szkoły, przyjęłam kilka zasad, które sprawdzają się u nas znakomicie. Wiedziałam od początku, że nie chcę brać udziału w tej około szkolnej biegunce.

Nigdy nie wsiadałam do tej karuzeli i czuję wielką ulgę, że jedzie ona beze mnie.

Nie wiem, jak wyglądała Wasza edukacja, ale ja byłam uczniem średnim, który jak się postarał to w podstawówce wyciągał na czerwony pasek. Zawsze miałam obniżoną ocenę z zachowania, za jakieś wybryki, a że byłam społecznikiem to wyciągałam na bardzo dobre. W ogólniaku leciałam na trójeczkach i czwóreczkach, bo więcej mi się nie chciało. Maturę zdałam na piąteczki i bez problemów dostałam się na wymarzone studia. Studia skończyłam bez problemów, wkuwając masę książek i zarywając noce, a w swoim zawodzie przepracowałam … dokładnie 2 lata.

Więcej się uczyłam aby zostać pedagogiem i logopedą niż faktycznie przepracowałam.

Czy było warto? Tego nie wiem.

Kiedyś brak studiów traktowano jako największą ujmę – prawie, że lukę w ilorazie inteligencji. I mam wrażenie, że moje pokolenie próbuje wymusić na swoich dzieciach to samo.

Bardzo dobre wyniki w podstawówce = dobre wyniki w ogólniaku = dobre studia = dobra praca

Tymczasem przeskoczyliśmy o jedno pokolenie i sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Można mieć świetną pracę, nie kończąc nawet studiów.

I tak wiem – niektórym rodzicom z mojego i starszego pokolenia to się nie mieści w głowie.

Nie wiem, czy znacie to 50-letnie badanie, że wzorowi uczniowie radzą sobie w życiu najgorzej ( do 35 r.ż. jest ok, a potem zapełniają przychodnie zdrowia psychicznego).

Następnym razem, jak będziecie pytać dlaczego 4, a nie 5 z klasówki to przypomnijcie sobie o tym.

Dla mnie nauka dla ocen jest totalnie bezsensowna i traktuję je jako szkolną “grę”. Czasem wypadnie z maszyny losującej 4, czasem 3, a czasem 5.

Często do tej piątki potrzebne jest szczęście i trafienie w pytania. Czasem faktycznie wiesz, że umiesz na 5, a masz słabszy dzień i wychodzi 3.

Co z tego? To są tylko cyfry!

Tak też przedstawiam to dzieciom i nie pytam, co dostałaś ze sprawdzianu lub na ile procent był test. Nie pytam o te cyferki, bo dla mnie one nic nie znaczą. Chcę też żeby moje dzieci też umiały w ten sposób do nich podchodzić.

Prace domowe – zmora rodziców i dzieci (nauczycieli pewnie też)

Do tej pory w szkole, do której chodziło moje dziecko nie było prac domowych, bo cały materiał realizowali w czasie lekcji, które były do godziny 14. Super sprawa, ale wiem, że w szkołach systemowych dzieci w 1 klasie kończą lekcje nawet o 10.20. Jasne dla mnie jest to, że w ciągu 3 godzin nie da się zrealizować tego materiału i resztę muszą dokończyć dzieci w domu.

A raczej rodzice z dziećmi w domu.

Kiedy następnym razem usiądziesz razem z dzieckiem do lekcji, to zadaj sobie jedno pytanie, dlaczego to robisz?

Czy może dlatego, że boisz się oceny przez nauczyciela?

Czy może też dlatego, że chcesz żeby dziecko szybko miało to z głowy?

A może dlatego, że jednak minąłeś się z powołaniem i uwielbiasz tłumaczyć coś dzieciom? (Ja nawet, jako pedagog zatraciłam tez umiejętność w stosunku do moich dzieci:))

Co by się stało jakby pół klasy miało źle zrobioną pracę domową bez pomocy rodziców?

Myślę, że nauczyciel jeszcze raz wytłumaczyłby ten sam temat. Jeżeli prace domowe są wykonywane w asyście rodziców lub/i korepetytorów. (A do tego żaden uczeń nie przyznaje się, że praca domowa była wykonana niesamodzielnie) To jaki jest feedback dla nauczyciela? Wszyscy zrobili – lecimy dalej z materiałem. I co tego, że jest 5 z pracy domowej?

Od początku przyjęłam zasadę;

  • nie sprawdzam książek
  • nie sprawdzam zeszytów
  • nie pomagam w pracach domowych

Ja swoich lekcji już się naodrabiałam.

Natomiast chcę nauczyć dzieci, jak skutecznie szukać odpowiedzi na pytania. Jak samemu znaleźć odpowiedź i odrobić pracę domową totalnie samodzielnie.

I gdybym teraz zadała Wam pytanie, czy stresujecie się nowym rokiem szkolnym – myślę, że 50 % z Was odpowiedziałoby, że tak. I sobie myślę, dlaczego? Bo bardzo łatwo jest sobie dołożyć szkolnych obowiązków dziecka lub dzieci. Tylko po co?

Po to, żeby 37- letnia Ania dostała 5 z matmy? Czy 10-letnia Lila umiała podejść na drugi dzień i zapytać nauczyciela, czy może jeszcze raz wytłumaczyć, bo nie do końca zrozumiała?

Myślę, że ta druga umiejętność bardziej się przyda w życiu.

Powodzenia w nowym roku szkolnym

A.

Komentarze

    Strzał w 10tkę! Powinnam zmienić podejście do szkoły a z drugiej strony gdyby tak odpuścić odrabianie lekcji z dzieckiem i okaże się, że 25cior dzieci jedno lub dwoje ma nie odrobiona pracę lub nie do końca poprawnie to wiesz co czeka te dzieci….WYŚMIANIE co jest straszne. Moja córka zacznie druga klasę i też miałam podejście luźne po czym zobaczyłam ten wyścig i się wystraszyłam. Jak to tak cała klasa “piatkowa” !?!? Trzeba działać i pomagać a na koniec roku Pani mówi że za rok cała klasa MUSI się wyróżniać bo Pani lubi być najlepsza a jeśli jakieś dziecko Noe daje rady to szkół jest dużo!! Tak to było u nas w Białymstoku, ul.Sokólska. W tym roku planuje nie dać się “zastraszyc” i być asertywnym rodzicem w stosunku do ponadprogramowych wymagań nauczyciela bo zamiast dzieci zarażać chęcią do nauki i poznawania to skutek jest odwrotny a to była pierwsza klasa..
    Powodzenia Rodzice

    Zastanawiam się tylko, w jakim zawodzie pracuje autorka bloga (wiemy, że nie w wyuczonym) i jakie ma kompetencje do radzenia rodzicom.

    Ja całe życie – wzorowa uczennica (podstawówka, gimnazjum, liceum, studia I i studia II). Czy tego samego życzę swojemu synowi, który właśnie zaczął I-klasę? Absolutnie nie. Nie da się być najlepszym ze wszystkiego, a nawet jeśli się da to zatraca się swoją rzeczywistą pasję. Polecam książkę “Dlaczego piątkowi uczniowie pracują dla trójkowych, a czwórkowi zostają urzędnikami?” autorstwa Roberta Kiyosaki (autora “Bogatego ojca”).

    P.S. To nie wyścig dzieci, tylko mam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Bądź z nami na bieżąco
Dołącz do nas na Facebooku
NEBULE NA FACEBOOKU
Możesz zrezygnować w każdej chwili :)
close-link