gry rodzinne
Wychowanie

Jak nauczyć dziecko przegrywać?

Kochamy nasze dzieci wielką i bezwarunkową miłością. Chcielibyśmy aby miało w życiu łatwo, nie miało problemów i nigdy nie spotkały go żadne przykrości. Wam też maluje się taki idylliczny obrazek? Mogę Wam śmiało powiedzieć, że tak nie będzie NIGDY. Uczucie porażki jest dzieciom bardzo potrzebne, a od nas zależy jak ono sobie z nią poradzi. Tyle możemy jedynie zrobić.

Jest taki moment- kiedy dzieci ledwo odrosną od ziemi i zaczynają mieć styczność z innymi osobami to zaczynamy dostrzegać, że nie zawsze będzie miło i przyjemnie. Pierwsze próby można najczęściej zauważyć w piaskownicy,  kiedy Franio z zawziętością i złością w oczach wyrywa naszemu kochanemu syneczkowi ukochaną, czerwoną łopatkę.

Pamiętacie ten pierwszy raz?

Ja przeżyłam go okropnie. Byłam gotowa stanąć twarzą w twarz z rocznym dzieckiem i odebrać to trofeum, aby tylko moje dziecko nie poczuło się nieszczęśliwe. Już miałam plan wymiany na inne „dobro” w postaci plastikowej betoniarki. Jednak w ostatniej chwili się opamiętałam. Tak, moje dziecko wywinęło usta w podkówkę, po pulchnych policzkach spłynęły łzy jak grochy i chyba nigdy nie widziałam mojej córki tak nieszczęśliwej. Moje serce rozpadło się na pół.

Po chwili zastanowienia doszłam do wniosku, że nie będę ingerować w takie sytuacje chyba, że ktoś bije, szarpie lub gryzie moje dziecko. Czyli jeżeli dzieje jej się krzywda fizyczna będę jak lwica stawać za nią i jej bronić. Jednak tu efektem nie był uszczerbek na zdrowiu lecz uczucie porażki.

To był akurat pierwszy raz, ale na pewno nie ostatni- kiedy ktoś zrobi coś przykrego mojej córce. Moim zadaniem- jako rodzica jest nauka przeżywania tego nieprzyjemnego uczucia. Smutek, który zagościł na jej twarzy bardzo łatwo było mi nazwać- dlatego prosto było mi to wytłumaczyć, że „tak się zdarza i nie jest to miłe” i zwyczajnie ją przytulić.  Zaproponowałam też, że wspólnie podejdziemy i zapytamy czy „zbój” nie zamieni się na coś innego. A jeżeli już wychodzimy z placu boju to zwyczajnie prosimy o oddanie.

Sytuacja powtarzała się wielokrotnie w różnych konfiguracjach, również w takiej kiedy to ona zabrała coś innemu dziecku. Nie ingerowałam, a jedynie tłumaczyłam, że teraz smutek jest po drugiej stronie i czy pamięta jak to było kiedy ktoś jej coś zabrał i czy to było miłe uczucie. Chociaż dzieci to egocentrycy to z czasem takie tłumaczenie przynosi efekty.

Teraz kiedy chodzi do przedszkola podobnych sytuacji jest coraz więcej. Zauważyłam, że wiele dzieci ma ogromną potrzebę wygrywania. Często sama myśl o prawdopodobnej porażce paraliżuje je do tego stopnia, że niechętnie podejmują aktywność. To straszne kiedy 9- latka nie chce zagrać w grę rodzinną tylko dlatego, że przegra. Chęć wygrania jest duża, ale za to lęk przed przegraną jest tak wielki, że nie chce nawet spróbować.

Jak to zrobić żeby dziecko umiało przegrywać czyli dobrze znosiło porażki?

Jest to niewątpliwie trudne, ale trzeba zacząć już od małego- zdejmując właśnie ten przysłowiowy klosz znad głowy naszej pociechy.

Chwal mądrze 

Chociaż myślisz, że Twoje dziecko jest najwspanialsze na świecie i wszystko czego się dotknie zamienia się w przysłowiowe złoto- nie werbalizuj tego. Mądre pochwały służą budowaniu poczucia własnej wartości. Lepiej jest dokładnie obejrzeć dzieło, zainteresować się i zapytać o szczegóły powstawania rysunku niż od razu rzucić „To najpiękniejszy domek na świecie”. Pamiętajcie, że tylko od Was usłyszy takie słowa i kiedy w przedszkolu Pani powie „Ładny obrazek, Mieciu” to będzie za mało.

Nie porównuj

Ani do rówieśników ani do innych dzieci. To, że ktoś coś umie wcale nie znaczy, że i Twoje dziecko powinno lub nie powinno tak robić. Działa to w obie strony: „O zobacz, Kazik umie jeździć na dwóch kółkach, a Ty nie”, „Ale jesteś zuch, Kazik nie umie jeździć na dwóch kołkach, a Ty tak”. Niestety oba stwierdzenia niekorzystnie wpływają na samoocenę dziecka i każde przeginanie nie jest dobre.

Przytul i nie dawaj rad

Po porażce dzieci są smutne. Jedyne czego potrzebują to przytulenia i przeżycia swoich emocji, rzadko kiedy usłyszą dobre rady. Lepiej będzie jeżeli same przepracują ten temat i wymyślą w jaki sposób mogą następnym razem wygrać. Gotowe rady często nie działają.

20160306-DSC_5154

Naucz przegrywać

Doskonałym treningiem przegrywania są gry rodzinne. Każdy z nas ma pewnie dylemat czy „dać” dziecku fory i ułatwić wygraną. Ja nauczyłam się tej trudnej sztuki pracując w przedszkolu. Mam jedną zasadę- NIGDY NIE OSZUKUJĘ. Gramy do tej pory aż dziecku uda się wygrać. Jak to zrobić? Najlepsze są gry, w których nie mierzymy się np. na wiedzę lub sprawność fizyczną z małym dzieckiem. Takie gry budują w dziecku fałszywe poczucie zwycięstwa i w końcu zorientują się, że je oszukujemy, co niekorzystnie wpłynie na samoocenę. Wybieram zawsze takie gry, w których decyduje szczęście (no i memo, bo w nim jestem akurat słaba i Lilka mnie notorycznie ogrywa). Chińczyk, Grzybobranie, Loteryjki, Czarny Piotruś- jest wiele gier, które dziecko może wygrać mając odrobinę szczęścia.

Nie traktujcie gry jako rywalizacji.

To ma być zabawa, a nie  turniej z medalami i fanfarami. W czasie gry nie podkreślam, że ważna jest wygrana tylko sama czynność grania jest fajna i to dobry pomysł na miłe spędzenie czasu. To nie wygrana ma być celem, a sama czynność ma nam sprawiać przyjemność. Po zakończonej grze warto jest pogratulować wygranym, ale bez specjalnych fajerwerków. Nie reagujcie też przesadnie jeżeli dziecko wygra. Ok, wygrało teraz, a następnym razem komuś innemu się poszczęści. Przegrało? Ok, możemy zagrać jeszcze raz.

Mamy kilka takich gier, które lubimy i często w nie gramy. Nie przestawiamy pionków, nie daję dodatkowych rzutów kostką i nie udaję, że na karcie „5 pól do tyłu” jest napisane „do przodu”. Cały czas podkreślam, że fajnie spędzamy czas, jest wesoło i nie skupiamy się na tym kto wygra. Chociaż czasami muszę kopać męża pod stołem, bo jego chęć wygranej jest często bardzo silna- to udaje nam się kończyć gry bez płaczu. I o to chodzi:)

A to nasi ostatni ulubieńcy:

Zanimatch od Djeco

Gra karciana, w której wygrywa ten kto ma więcej szczęścia i najszybciej pozbędzie się kart. Przydaje się również dobry refleks. Piękne ilustracje zwierząt na kartach przypominają mi książki obrazkowe. Do tego podczas gry dzieci mogą nauczyć się nowych nazw zwierząt. Dostępna tutaj

20160306-DSC_5168

20160306-DSC_5169

20160306-DSC_5172

Gra edukacyjna Djeco

Gra z retro ilustracjami może być wykorzystywana na kilka sposobów: Bingo, loteryjka obrazkowa, domino. A zadaniem graczy jest liczenie przedmiotów widocznych na kartach. Bardzo fajna gra edukacyjna, bo uczy dzieci liczenia i powiązania cyfry z liczbą. Do tego te obrazki… Dostępna tutaj

20160306-DSC_5176

20160306-DSC_5174

20160306-DSC_5167

Inni ulubieńcy:

gry dla dzieci

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis zostaw komentarz tutaj lub wróć na Fecebooka i kliknij „Lubię to” https://www.facebook.com/nebuleblog/ Dziękuję!

Ten wpis ma 14 komentarzy

  1. Toczka

    Hm, mam problem z tym tekstem. Napisany jest dobrze i z początkiem się zgadzam całkowicie. Natomiast gry losowe, gdzie liczy się szczęście do mnie nie przemawiają. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że sukces wynika z czynników zewnętrznych, to nie my wygrywamy, tylko przysłowiowa „kostka”. Przy tym jednocześnie łatwo przegraną interpretować jako swoją nieudolność, bo takie mamy tendencje. Według mnie lepsze dla rozwoju osobowości dziecka byłyby gry dopasowane do jego poziomu i pozwalające mu się rozwijać. Na początku najlepsze pamięciówki, wymienione przez Ciebie memo jest super pomysłem, wszelkie wariacje na jego temat pozwalają dziecku trenować się w sztuce, nabierać pewności siebie i tego, że ma szansę wygrać jeśli się postara, kształtuje się jego motywacja wewnętrzna i poczucie, że dużo zależy od niego samego.
    Mogę polecić np. grę Pszczółki od firmy G3, albo serię SmartGames od Granny 🙂

    • Nebule-Ania

      Dziękuję:) Tylko w takiej sytuacji jak piszesz sprawdzi się to w grach z rówieśnikami. Jeżeli gra rodzic i dziecko to jednak jest trudno znaleźć ten sam poziom.

      • Toczka

        Bardzo trudno. Czasem lepsze są gry logiczne, kiedy maluch gra właściwie sam ze sobą 🙂 Świetny dla maluchów jest Króliczek z Granny albo Camelot Junior. Natomiast grupowo może Carcassonne Junior? Ma całkiem fajnie zbalansowaną losowość i decyzyjność gracza.

      • Nebule-Ania

        O właśnie, dlatego ja często podsuwam pomoce edukacyjne z samokontrolą;) lepiej na nich się uczy, niz w czasie gry. Gra to ma być zabawa:)

      • marta

        polecam gry na spostrzegawczość – graliśmy kiedyś ze znajomymi i ich dziećmi w Dobble i dzieciaki były zdecydowanie szybsze.

  2. Ann85

    Kurcze, dla mnie to jest mega trudne nie chwalić dzieci i nie piać z zachwytu nad ich małymi sukcesami.
    Z resztą jak gramy w gry to też czasami daję im wygrać żeby nie robili smutnych minek.

  3. Anna

    U nas w tym wieku dziecka królowała gra z firmy Orchard Toys „Ladybirds” – uczyła liczenia kropek na skrzydełkach biedronek, używania kostki i nabierania wprawy w ocenie ilości oczek na kostce, ale również miała element losowy. Bardzo polecam w ogóle gry tej firmy dla dzieci, mają spory wybór i jest firma, która specjalizuje się w grach dla młodszych dzieci, co jest rzadkością. Jakość jest świetna, przetrwa wiele pokoleń małych rączek. Mnie znajomi przywieźli z Irlandii pierwsze sztuki gier i puzzli, a teraz sama dokupuję dla młodszej córki, bo naprawdę większość z nich się bardzo sprawdziła i dzieci je bardzo lubiły (Post the Most, Piggy in the Middle, If You See a Crocodile, Pop to the Shops, Magic Cauldron, Bus stop itp.). Zawsze mają jakiś fajny element przyciągający dzieci, np. w grze Magic Cauldron, która uczy odejmowania i dodawania wychodząc od wyniku (czyli jest trudniej), można sprawdzić wynik pocierając element, na którym pod wpływem ciepła pokazuje się liczba.

  4. CoverBaby

    Dla mnie to wpis bardzo na czasie 🙂 do tej pory z moim trzylatkiem graliśmy głównie w gry kooperacyjne typu W ogrodzie Haby. Jakież było moje zdziwienie gdy syn po pierwszej rozgrywce w grze w której rywalizujemy prawie się poplakal… stwierdził że gra mu się już nie podoba i nie chce w nią więcej grać. Przytulilam go i tłumaczyłam ze czasami wygrywa on, a czasami ktoś inny. Bardzo pomogło uświadomienie synkowi, ze jak on wygrywa to mu gratuluję i się cieszę ze razem spędziliśmy fajnie czas. Do gry oczywiście wróciliśmy ale widzę że przeżywanie porażki nie przychodzi mu łatwo…

  5. Ania

    Tekst w punkt i bomba. Nie chwałę pod niebiosa daje przegrywać i stoję cierpliwie z boku gdy dziecko nie dostaje jedynej łopatki w piaskownicy. Uczyłam się tego w bólach ale warto. Oprócz tego przytulam go mocno po takich lekcjach życia 🙂

  6. Wiola Wołoszyn

    To się zgrałyśmy dzisiaj z grami. 🙂

  7. markdottir

    Oj racja, racja. Mój mąż do tej pory nie lubi grać w gry, bo nie lubi przegrywać. 😉 Ja za to uwielbiam planszówki, więc staram się „wychować” sobie małego partnera do gier. 😉
    Uwielbiamy memo, lotto i grzybobranie (mamy takie samo – jest śliczne. Długo szukałam ładnego grzybobrania z „prawdziwymi” grzybkami, a nie kartonikami, bo takie miałam w dzieciństwie, tylko u mnie grzybki były drewniane).
    Staramy się nie dawać córce forów, ale zauważyliśmy, że ostatnio sama próbuje oszukiwać. 😉
    Ale z chwaleniem to musze się pilnować, bo oczywiście wszystko, co zrobi moje dziecko jest naj naj! 😉

  8. Karolito

    Spróbujcie Bajkogry wydawane przez 2 pionki!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *