Blog dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej
Wychowanie

Jak wspierać wieź między rodzeństwem?

Jestem jedynaczką, więc chyba trochę łatwiej spojrzeć mi na moje dzieci bez żadnych doświadczeń z przeszłości. Nie mam takich wspomnień, że mam ustąpić, bo jestem starsza albo wymagać podzielenia się zabawkami. Więź moich dzieci wspieram na podstawie czystej karty i wyłącznie opierając się na ich obserwacji.

Do napisania tego wpisu zaprosiła mnie marka Baby Dove, która wspiera rodziców w codziennych wyzwaniach.

 

Przyznam szczerze, że bardzo się bałam kiedy na świecie pojawiło się drugie dziecko. Przez krótki czas miałam poczucie, że coś odbieram starszemu dziecku. Moja uwaga była wówczas skierowana na dwójkę dzieci, a nie tylko na jedno. Nie ukrywam, że przez chwilę było mi nawet smutno, że już nie będziemy tylko we troje. Duży wpływ na mój stan miały hormony i jak tylko powitaliśmy czwartego członka naszej rodziny wszystkie obawy przeszły, a nasza więź stała się jeszcze mocniejsza.

Kiedy zbliżał się termin mojego porodu z Julkiem, to najbardziej martwiłam się tym, z kim zostanie Lila kiedy pójdę do szpitala. Bałam się, że moja kuzynka nie dojedzie na czas. Teraz wydaje mi się to śmieszne, bo nie bałam się porodu tylko martwiłam się o starsze dziecko.

Do przyjęcia nowego członka rodziny przygotowywaliśmy się długo (KLIK) i myślę, że dzięki temu udało nam się  w miarę spokojnie go przyjąć. Od początku wiedziałam też, że nie będziemy kupować Lilce prezentu od dzidziusia, bo przeczyło to z założeniami naszych metod wychowawczych (czyli nie okłamujemy dzieci). Lilka sama zaproponowała, że chce coś kupić bratu na „zerowe urodziny”. Zabrałam ją do sklepu i wybrała podobnego misia, którego podarowała mu na pierwszym spotkaniu. Później często używała go do zabawy z leżącym bratem.

Bardzo mi zależało na tym żeby nie odczuła tego, że moją uwagę dzielę teraz na dwa. Od samego początku chciała się angażować w czynności pielęgnacyjne, a ja jej na to pozwalałam. Było wolniej, było trochę bałaganu, było trochę nerwów, ale BYŁO warto. Przynosiła chusteczki nawilżane i pieluszki, smarowała maleńkie stópki balsamem, uczestniczyła w kąpieli. Była bardzo zaangażowana i czuła się WAŻNA. Jej rola starszej siostry była wykorzystana do maksimum. Więź budowaliśmy od samego początku i na wiele jej pozwalaliśmy. Naprawdę dużo mam takich obrazków przed oczami, kiedy np. Lila czesze Julka włosy i mówi do niego: „Juleczku, uczeszę Ci teraz włoski”.

Myślę, że właśnie dzięki temu ma podwaliny do tego co się dzieje teraz, czyli dogadywania się w codziennych sytuacjach.

Chociaż różnica wieku jest dość spora (prawie 4 lata) i nie mają zbyt wielu wspólnych zainteresowań, to naprawdę potrafią się ze sobą bawić. Obserwuje to z wielką ciekawością, bo starsza bawi się z młodszym w takie zabawy, w jakie nigdy nie bawiła się sama. Jest to dla niej bardzo rozwojowa zabawa, bo ćwiczy jej cierpliwość i uczy wielu rzeczy. Kiedy po raz dziesiąty jednego dnia wyciągają: koce, parasole, karimaty i budują swoje domki to wiem, że właśnie wtedy mam im dać spokój. Nie zwracam uwagi na to co tam znoszą (nawet przekąski sobie organizują) tylko staram się wycofać.

Oczywiście jest pełno nieporozumień i dochodzi nawet do rękoczynów. Jak w takich sytuacjach wspieram więź?

Pierwsza rzecz to staram się zachować spokój. Moje emocje tylko podgrzałyby atmosferę. Staram się nie rozstrzygać, czyja to wina, kto komu itd. Często wina jest po środku, a próby dociekania, czyja to jest sprawka tylko pogarszają sprawę. Naprawdę, ja nie wnikam kto kogo uderzył z jakiego powodu. Przychodzę i staram się załagodzić spór widząc „stan zastany”, czyli płaczące i wkurzone dzieci (jakby tego co było wcześniej nie było). Nazywam emocje, żałuje jedno i drugie i się wycofuję. Nie daje kar, nie mówię o winie i nie oceniam.

Zdarzają się oczywiście też takie, kiedy wina jest ewidentna i np. starsza uderzyła młodszego. Widzę, że nie panuje nad swoimi emocjami i tak chce dać im upust (jednocześnie krzywdząc młodszego). W takich sytuacjach postępuję tak jak zawsze, rozmowę na ten temat zostawiam na chwilę po opadnięciu emocji. Staram się rozmawiać i tłumaczyć dlaczego bicie nie jest dobrym rozwiązaniem. Proponuję też inne sposoby: „Kiedy nie możesz wytrzymać, bo jesteś tak ZŁA, to szybko odejdź”. Tłumaczę też, że w ten sposób nauczy brata bić i on też będzie ją bił, bo do tej pory nie poznał jeszcze, że można tak robić.

Widzę, że naprawdę próbuje radzić sobie z emocjami, bo ostatnio słyszałam zza ściany, jak młodszy jej coś zabrał, a ona mówiła do siebie „Spokojnie Lilu, oddychaj”. A później przez zęby wycedziła „Juleczku, daj daj”.  Uczę ją, że jak będzie bardzo krzyczeć, bo on coś jej  zabrał, to ma odetchnąć i poprosić spokojnym tonem „daj, daj”. Tylko to na niego działa i zawsze oddaje.

Obserwuję też, że dzieci mają ogromną potrzebę zabaw siłowych, które z boku przypominają bijatykę. Pozwalam na takie kontrolowane zabawy i tylko patrzę żeby nikt nie nabił sobie guza. Ciągają się, jedno na drugie włazi, jest trochę śmiechu, trochę wrzasków. Tak wyładowują swoje emocje i budują więź.

Jak mam tylko możliwość to staram się spędzać czas ze starszą 1:1. Ona lubi ten czas, ale tęskni wtedy za Julkiem (tego się nie spodziewałam). Z racji tego, że jest starsza to czasem ją zabieram do kina lub na rolki, a ona wtedy dopytuje o brata. Oczywiście też docenia ten czas tylko z mamą, ale widzę, że wcale nie jest jej niezbędny.

Dotyk jest bardzo ważnym elementem budowania więzi między ludźmi, więc na takie zabawy też daję im przyzwolenie. Smarowanie balsamem, czy masażyki świetnie ich zajmują, a do tego pogłębiają swoją relację. To wyjątkowe momenty, które naprawdę im służą.

Od początku wiedziałam, że nie chce dzieci: porównywać, a przez to zawstydzać. Każde dziecko jest inne i każdy ma prawo zachowywać się inaczej. Nie używamy też kar ani nagród, dzięki temu jest naprawdę łatwiej, bo nikt nie czuje się pokrzywdzony. Pokój dzieci też urządziliśmy w taki sposób żeby każdy miał swoją strefę: biurko, łóżko i każdy oddzielną półkę oraz strefy wspólne (dywan do zabawy).

Wiele jest jeszcze sytuacji są przed nami. Nie jest to łatwe, bo w rodzeństwie jest różnie. Jest czasami dużo śmiechu i fajnych wydarzeń, ale jest też sporo konfliktów. My jako rodzice powinniśmy ich wspierać, jak tylko możemy i nie wartościować nikogo.

Jeżeli spodobał się Wam ten wpis to kliknijcie „Lubię to” lub udostępnijcie ten wpis znajomym – podziękują Wam 🙂

Ten wpis ma 3 komentarzy

  1. Kasia

    Bardzo ciekawy wpis. Mam tez pytanie. czy Lila byla zazdrosna o Julka? my mamy core tez Lile prawie 3 latke i synka 9 m. Czasem w napadzie zlosci chce go odepchnac albo szturchnac i wtedy tez staram sie mowic ze Grzes jest jeszcze maly i nie rozumie, ze sie bawisz i jak sie bawisz , ze bicie boli, ze to przeciez jej brat ird czasem zdarza mi sie krzyknac i wtedy mi glupio. lila ostatnio jest zazdrosna o tate i nie pozwala tacie praktycznie na kontakt z bratem. tlumaczymy jej wszystko ale to jakby nie dziala i nie wiem co z tym zrobic. mieliscie takie sytuacje?

    • Dominika

      U nas różnica wieku jest 2 lata. Strasza obecnie ma 4 lata młodszy 2. I powiem szczerze że dopiero teraz jest fajnie. Wydaje mi sie ze najtrudniejszy jest okres 1-2 rok zycia młodszego bo zaczyna już też wymagać więcej od otoczenia i co tu dużo mówić panoszy sie pod nogami i przeszkadza. Dzieci potrzebuja czasu by sie zgrac i zawiązać relacje (jaka relacje można mieć z niemowlakiemktory ciągle leży je i spi?). U nss oczywiście Julcia wielokrotnie była zazdrosna o brata i do tej pory bywa choć znacznie mniej. Zazdrość wśród rodzeństwa jest naturalna i nawet nie próbowalam jej wyeliminować… bo sie nie da. U nas najbardziej pomogło przebywanie sam na sam choćby 15 min z córką… wspólna zabawa, spacer ale z wszystkimi zmysłami skietowanymi do niej. I jeszcze wielokrotnie wyraźnie mówiłam i dalej mówię głośno jak widzę że robi się zazdrosna i zla że wiem że jej trudno bo Jaś przeszkadza etc a ona chciałaby teraz tylko z mama etc (wszystko zależy od sytuacji)…
      z 3 latka da się już porozmawiać więc warto zapytać co jej najbardziej przeszkadza albo czego potrzebuje w danej chwili. U nas bardzo lagodzilo przytulanie właśnie w takiej jej złości i zrozumienie jej emocji… że jest zla bo brat coś tam zrobił. Zdarza się że go też uderzy ale widzę że to jest taki odruch gdy już nie wie co zrobic. Wtedy też się zatrzymuje i staram się nie karcic tylko empatyczbue podejść ale do dwójki… jak brat płacze to najpierw jego tule i mówię że Julia go uderzyła i że to boli (Tak żeby i tamta słyszała) i że Jaś się nie zgadza na to, nikt nie ma prawa go bic. Jak się uspokoi podchodzę do Julci i rozmawiam z nią tak jak Ania pisała ze jak czuje ze tak bardzo musi go uderzyc to moze w inny sposób rozładowac emocje… walnąć w pozycję etc
      zachęcam oczywiście że ma mu mówić co jej nie pasuje bo z każdym trzeba próbować się dogadac(Ale chyba są jeszcze za mali) a jak widze ze czuje potrzebe to nawet pozwalam jej krzyknąć ale nie wyrażam zgody na bicie.
      Cóż bycie podwójnym rodzicem jest podwójnie trudno… Ale proszę mi uwierzyć że po jakimś czasie zbiera się cudowne owoce:) ja nie miałam rodzeństwa i czasem łzy mi płyną że wzruszenia jak na nich patrzę. A i polecam książkę „Rodzenstwo bez rywalizacji”

  2. Lila

    U nas jest różnica 2.5 roku. Starsza ma generalnie pozytywne nastawienie do młodszego brata, choć awantury są co chwila oczywiście. Brat też za siostra przepada, ale kiedy ona mu coś zabierze lub nie chce dać jakiejś zabawki to ją bije, drapie, a czasem nawet gryzie. Nie wiem jak sobie z tym poradzić, bo żadne tłumaczenia na niego nie działają. Siostra wtedy płacze, nigdy mu nie oddała. U nas dzieci się nie bije, więc skąd on to w ogóle wziął? Zagadka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *