Blog dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej
Ciąża

Nie lubię zimnej kawy

w internecie pełno jest zabawnych obrazków na temat macierzyństwa. Ostatnio trafiłam na mem na temat mrożonej (zimnej) kawy, a właściwie przepisu na nią. 

  1. Miej dziecko
  2. Zrób sobie kawę
  3. Dziecko płacze
  4. Zmieniasz pieluchę
  5. Karmisz
  6. Nosisz
  7. Wracasz do kawy, a ona jest zimna

#nieśmieszne

Chciałoby się dodać.

Nie lubię zimnej kawy, dlatego w takiej sytuacji robię sobie nową i (zazwyczaj) udaje mi się wypić ją ciepłą. Wszystko zależy od podejścia. Mi (na szczęście) macierzyństwo po raz drugi poprzestawiało sporo w głowie.

Pamiętacie mój wpis o wiosce? Powstał w czasie połogu – niezbyt przyjemnego czasu dla kobiety. W naszych organizmach na raz dzieje się wtedy tyle zmian, że jest to szczególny okres. Mimo tego, że mamy malutkie dziecko pod opieką to i same takiej wymagamy. Nie będę ściemniać, bo każda z nas wie jak się czuje i wygląda w tym czasie. Akurat w dresach nie chodziłam, bo nie lubię, ale były dni, że sama wystraszyłam się swojego odbicia w lustrze (nie przesadzam). Na szczęście osoby z mojego bliskiego otoczenia widziały co się ze mną dzieje i oferowały różną pomoc. Dodam, że wcale nie było ze mną TAK źle, można powiedzieć, że raczej średnio.

Grunt to zdać sobie z tego sprawę, że nie do końca czujesz się dobrze z tym, że tylko zmieniasz pieluchy, karmisz i sprzątasz.

Któregoś dnia kiedy moja kawa wystygła, a ja jeszcze w piżamie o 14 usiadłam na podłodze w przedpokoju z płaczącym Julkiem na rękach, spojrzałam na swoje zmęczone lico w lustrze i postanowiłam, że tak nie będzie. Chciałam czuć się dobrze sama ze sobą i w tym momencie urodziła się we mnie kobieta. Nie tylko matka i żona.

Jak tylko syn zasnął, wywaliłam wszystkie ciuchy z szafy na podłogę. Znacie ten stan po porodzie, kiedy ciuchy ciążowe są za duże, a przedporodowe wciąż dużo za małe? Usiadłam przy kompie, zamówiłam pakę ubrań na rozmiar 40 – bez mrugnięcia okiem klikałam i kupowałam. Nie chciałam wciąż z łezką w oku spoglądać na ubrania sprzed ciąży. Spakowałam je do kartonu i wyniosłam do kanciapy. Może kiedyś będą dobre, a może i nie?

Na drugi dzień poszłam do kosmetyczki żeby doprowadziła moje brwi do względnego porządku. Akurat tak się złożyło, że nie miałam z kim zostawić Julka, więc poszłam z nim. Zasnął, a ja spokojnie mogłam poddać się sprawnym dłoniom mojej kosmetyczki. Kiedy tylko się położyłam syn zaczął się wiercić w wózku. Druga Pani kosmetyczka miała akurat wolne  i tylko cicho powiedziała, że go pobuja. Ja tak leżałam może 10 min, może 7 i sobie myślałam, że w tej całej relacji ja jestem bardzo ważna i muszę zadbać też o siebie, a nie tylko o wszystkich wkoło.

Wróciłam do domu,  napisałam do mojej znajomej Justyny- fotograf, że nie mam ani jednego ładnego zdjęcia z dziećmi i czy by mi nie zrobiła. Napisała, że super, pewnie! Następna szybka wiadomość do mojej kuzynki- wizażystki. “Proszę, umaluj mnie pięknie”. Kiedy już przyszedł ten dzień pomalowałam pierwszy raz od 2 miesięcy paznokcie, wyprostowałam włosy, Monika dokleiła  mi rzęsy i zrobiła piękny makijaż. Tego dnia czułam się najlepiej od samego porodu. Justyna zrobiła mi dosłownie kilka zdjęć, a ja sama dorobiłam sobie telefonem chyba ze 100.

Tak bardzo było mi to potrzebne.

Jeszcze tego samego dnia Justyna pisze do mnie: “Ania, wyretuszować Ci brzuch na zdjęciach?” Szybko odpisałam: “Nie, niech tak będzie, przecież miesiąc temu urodziłam i to normalne, że mam brzuch”.

Od tamtej pory, każdego dnia urywam sobie trochę życia dla siebie. Tylko dla mnie. To ważne. I (już) nie czuję się z tym źle i nie mam wyrzutów sumienia, że jestem trochę egoistką.

A tu zdjęcia zrobione przez Justynę z Fabryki przygody

IMG_2464

IMG_2486

IMG_2513

IMG_2501

IMG_2517a

Chusta Hoppediz tutaj

Ten wpis ma 33 komentarzy

  1. olga

    Pięknie wyglądasz 🙂
    PS Ja też wyrywam. Może jeszcze nieśmiało i sporadycznie, ale staram się…

  2. Hafija

    Oh jak pięknie <3

  3. Matka Córek

    fantastyczna trójka!

  4. Olga

    I tak trzymać! Podoba mi się Twoje podejście 🙂 Ja moją poranną Inkę podgrzewam w mikrofalówce 😀

  5. wierna czytająca

    Aniu,

    czytam Twój blog niemal od początku, nigdy nie nie komentowałam Twoich wpisów, ale dziś muszę zrobić wyjątek, bo na tych zdjęciach wyglądasz przepięknie! Śmiem twierdzić, że po drugiej ciąży lepiej niż po tej z Lilką – tak dojrzale, wcale nie staro! o nie! Może zabrzmi to zbyt patetycznie, ale bije od Ciebie jakaś taka mądrość i… spokój, o ile to możliwe przy dwójce dzieci 🙂

    PS. fajnie, że nie kazałaś retuszować tego brzuszka, bo pora, żebyśmy przestały wierzyć w bajkę o dochodzeniu do formy w dwa tygodnie, którą serwują nam panie z Pudelka i Insta 😉

    • Nebule-Ania

      Aniu, bardzo Ci dziękuję! Starzeję się godnie- nie ma co;) Fajnie, że się odezwałaś, pisz tu częściej:) Pozdrowienia

  6. Asia prezentuje prezenty

    Ależ słusznie zrobiłaś! I jeśli chodzi o ubrania i o sesję, a przede wszystkim o postawienie także na swoje potrzeby!
    I nie uwierzysz jak bardzo na czasie jest dla mnie ten wpis! Choć jestem w zupełnie innym momencie swojego macierzyństwa to właśnie dziś wieczorem odbyłam z mężem rozmowę o tym jak bardzo potrzebuję czasu z nim. I to zanim dzieci zasną, bo jak już zasną to i on zasypia 🙂

    • Nebule-Ania

      A co tam! Marzą mi się wyjazdowe warsztaty foto, ale to może za rok dopiero. Teraz zamierzam uskuteczniać lokalne wyjścia i to wcale nie na zakupy do Tesco:)

      • Justyna

        Na foto warsztaty jedziemy razem 🙂

  7. M.

    Po urodzeniu Starszaka czułam się fatalnie psychicznie! Zupełnie nie mogłam sobie poradzić ani z dzieckiem (macierzyństwo totalnie mnie przerosło) ani ze sobą! Co więcej, mąż też nie wiedział jak mi pomóc – ale chociaż gotował. Po dwóch tygodniach zostałam sama z rozdartym niemowlakiem i pierwszego dnia zjadłam śniadanie o 13 z szafki (bo w domu 4 psy chętne na pozostawione bez opieki jedzenie). Mąż zastał mnie w totalnej rozsypce. Od tamtej pory dostawałam codziennie śniadanie do łóżka zanim wyszedł do pracy, żebym mogła coś zjeść. Dwa lata później, Młodsza pojawiła się w domu jakby od zawsze w nim była. Mąż nie wziął tacierzynskiego od razu, bo stwierdziłam, że zupełnie go nie potrzebuję. I tak po trzech dniach od powrotu do domu zostałam sama z dwójką dzieci i czterema psami 🙂 . Ale byłam w super formie (nad podziw!), pełna energii i mega szczęśliwa! I, pomimo braku czas dla siebie, czułam się jak wonderwoman! 🙂 pozdrawiam! M.

    P.S. Pięknie wyglądacie!

    • Nebule-Ania

      Cieszę się bardzo, że się odnalazłaś w macierzyństwie. Tak to mi piszecie różne swoje historie i dochodzę do wniosku, że wcale nie musi być różowo. Mało tego, każda z nas powinna o tym mówić, a nie tłumić to w sobie.
      4 psy? Ja bym jednego chyba nie ogarnęła;)
      Pozdrowienia

  8. Ania

    Do podobnych wniosków doszłam 2,5 roku po urodzeniu młodszego syna – muszę, ale to muszę w końcu o siebie zadbać! Jeszcze nie wiem kiedy i jak, ale czas najwyższy 🙂

    A Ty wyglądasz pięknie 🙂

  9. Listopadowa

    Dziwne bo mi stan “macierzyństwa” zaczął lekko uwierać dopiero teraz. Czyli prawie 4 lata pi urodzeniu Felixa i ponad rok po Tillu. Nie zauważyłam tego co ty teraz i sie zatraciłam w 100%dawaniu siebie. Nie dobre to do końca… Dlatego jak tylko sie udało poszłam do pracy. Takiej co to trzeba sie ubrać i wyjsć z domu na 8 godzin. I to mi dobrze zrobiło. Przewróciło nasze zycie do gory nogami i jeszcze na dobre nie złapaliśmy rytmu ale mi zrobiło dobrze:) nałożyłam szpilki i odzylam:))) mam wiecej energii i ochoty na wszytsko inne niż do tej pory:))
    Wygladasz przepięknie:)))

    • Nebule-Ania

      O tak, nie którym praca robi bardzo dobrze:)
      Ja pracuję w domu, ale często mam różne spotkania w mieście i one dają trochę więcej tego luzu.
      Eliza, super, że tak ogarniacie!

  10. ciocia Monika

    ooooooooch, jakie cudne Trawki !!! całuję i ściskam! :))))

  11. Asia L.

    Ja dolewam wrzątku i trochę ją rozrzedzam;) a tak na serio od momentu, w którym zaczęłam biegać i bardziej o siebie dbać czuję się o wiele lepiej psychicznie! Po raz kolejny przekonuję się (5 miesiecy temu zostalam podwójną mamą) że wyjście na chwilę z domu i zrobienie czegoś dla siebie jest zbawienne w skutkach;) szczesliwa mama – szczęśliwe dzieci,to święta prawda:) pozdrawiam!

    • Nebule-Ania

      Może i ja zacznę biegać 🙂 Wiem, że muszę robić coś dla siebie. Cieszę się też, że mam blog, bo tu mogę pisać na różne rzeczy 🙂

  12. bAsia

    Ja po ur pierwszego dziecka czułam sie cuuudownie! 😀 Piękna i taaaaaaka szczęśliwa 🙂 kłopoty zaczęły się koło 6,5ms, kiedy MUSIAŁAM gotować i przytyłam. 🙁 a do tego zaszłam w kolejną ciążę! Zupełnie sobie nie radziłam.
    Fajnie by było gdyby zaktualniła Pani Wasz plan dnia. Wiem, wiem, kazdy jest inny, ale nie moge sie zebrac od ponad 2l! I szukam inspiracji, kopniaka :/ Bo Pani pewnie pracuje z Lilka i Julkiem? Kiedy? 🙂
    Ale przedewszystkim kiedy znajduje Pani czas dla siebie? Kiedy Pani czytata te wszystkie książki? 🙂 I te o macieżyństwie i te “zwykłe”?
    Pamiętam post o książkach, to jednak Pani je czyta i chyba mimowszystko sporo pomagaja?
    Dziękuje

    • Nebule-Ania

      U mnie tez waga lekko poszła w górę zamiast spadać dlatego mam spadek formy. Muszę przemyśleć moją dietę;) bo jestem temu winna;)
      Książki czytam jak dzieci śpią:)
      Ok, postaram się coś na ten temat napisać
      p.s. Jestem Ania:)

  13. Ania

    Świetne zdjęcia! Radosne i spokojne macierzyństwo.

    Ten początkowy okres po porodzie to chyba dla każdej kobiety dość trudny czas – nie jest się już w ciąży, ale jeszcze nie jest się całkiem “sobą”. Właściwie to czas na odkrycie “nowej siebie” – jako mamy. Myślę, że takie zadbanie o swój wygląd, dopasowanie ubrania itp. bardzo w tym pomaga

    W ogóle super sprawa taka sesja. Też mi się marzy coś podobnego… Przydałoby się tylko wcześniej nieco “ogarnąć” 🙂

  14. Mar

    Tak mam, a do rozwiązania zostało mi 3 miesiące :/ Pierworodny daje w kość (teraz ma okres trzymania się kurczowo madczynej kiecki) mieszkanie wygląda jak po wojnie, a ja… taaaak! może monobrew jest modna -nie wiem. Nie wytrzymuje nerwowo (zwłaszcza gdy otoczenie informuje mnie, że to tylko hormony i przypomina o przyszłości). Mam za swoje.

  15. Magda

    Aniu tak ślicznie wyglądasz! Tylko pozazdrościć! Ja troche sie pogubiłam. Dwojka chlopakow, 18 mies różnicy, bylo ciężko… Teraz maja 3 i 4,5 roku sa cudowni, tylko ja jestem na krawędzi depresji…chcialabym cos z sobą zrobic ale brakuje mi kopa… Napisz prosze chociaż gdzie ubrania kupujesz…bo tyle tego jest ze niewiem gdzie i co kupic. Chyba powinnaś częściej pisać o “nie dzieciach”. Kiedys Twój wpis z serii Hello… zmotywował mnie do malowania paznokci!!! Serio! Zapomniałam jak bardzo to lubię. Wystarczyło zdjęcie lakieru do paznokci ?

    • Nebule-Ania

      Magda, dzięki! Oj tak! Stanowczo potrzebujesz kopa! Chłopaki w przedszkolu czy w domu? Hmm gdzie kupuje… Nie mam czasu latać pod sklepach, wiec przeglądam najcześciej w telefonie sklepy online: h&m, zara, Nextdirect.pl, Gap.eu, zalando, mango i robię print screeny. Jak juz mam w koncu czas to wybrane rzeczy ogladam na kompie i albo kupuje albo sprawdzam gdzie sa dostępne i zostawiam dzieci z mezem po południu i jade mierzyć (ale tak to było 2 razy może). Najcześciej robie zakupy online:) to moze cos jeszcze będę pisac o nas kobietach, bo ja tez tego bardzo potrzebuję:) pozdrowienia

  16. Pola

    Ja też mam problem z motywacja. Co prawda pracuje i wiem, ze musze “wyjsc do ludzi” ale nie zawsze sie chce. Czasem zamiast umyc wlosy czy zrobic makijaz wole ukladac puzzle z corka. To chyba wyrzuty sumienia, ze wiekszosc dnia mnie nie ma. Dreczy mnie inny problem natury odziezowej… rodzina i znajomi ubieraja moje dziecko. Dostaje bardzo duzo ubran…delikatnie mowiac nie zawsze trafiajacych w gust. W efekcie polki uginaja sie pod ciezarem, nic do niczego nie pasuje a ja jak na to patrze to mam ochote sie rozplakac. Totalnie nie moj gust i styl :/ mam ochote to wszystko komus wydac, “przewietrzyc” polki i w koncu kupic cos co mnie sie podoba. Myslicie ze powinnam?

  17. Aga

    Świetne zdjęcia!

  18. Poradnia Dietetyk Na Walizkach

    Myślę, że to bardzo dobre podejście i trzeba zawsze znaleźć choć chwilę dla siebie 🙂 Apropo kawy to ja jako dietetyk kliniczny pracujący z kobietami w ciąży, często spotykam się z pytaniem czy w ogóle w tej wolnej chwili MOŻNA PIĆ KAWĘ…?! Jako kawoszka sama zaczęłam się nad tym zastanawiać i poszukałam badań naukowych na ten temat..Okazuje się, że można byle z umiarem 😉

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *