Blog parentingowy dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej
Wychowanie

10 ciekawostek o rozwoju dzieci, o których nie przeczytasz w żadnym poradniku dla rodziców

Gdyby do każdego dziecka była dołączona instrukcja obsługi, to nasze rodzicielstwo byłoby zdecydowanie prostsze. Jednak wydaje mi się, że wtedy mogłoby być też naprawdę nudne, bo byłoby bardzo przewidywalne. A tak rodzicielstwo jest niekończącą się wędrówką, czasem po zielonym, pachnącym lesie, a czasem po dżungli amazońskiej w czasie pory deszczowej.

Jest wiele poradników dla rodziców, które zawierają informacje o rozwoju dzieci. Jednak nikt nie odważył się jeszcze spisać TYCH najciekawszych, które my, rodzice pamiętamy do końca życia.

 

  1. Twoje dziecko ma trzecie oko

Jeżeli masz dziecko między pierwszym, a drugim rokiem życia (a niektóre egzemplarze nawet i później) to poproś je żeby spojrzało na Ciebie przez rolkę po papierze toaletowym/lunetę/kalejdoskop. Jaka będzie Twoja mina, kiedy przyłoży ów rekwizyt pomiędzy dwoma gałkami ocznymi? Ja się uśmiałam! Trzecie oko, jak nic!

A tak naprawdę jest to objaw jeszcze nieustalonej lateralizacji oraz ćwiczeniu czynności symetrycznych takich jak chodzenie. Każdy z nas ma dominujące oko i dopiero po 2 roku życia dzieci będą częściej wybierać jedno oko. Ten proces trwa aż do 6 roku życia (a niektóre źródła mówią, że nawet dłużej).

2. Dzieci mają 6 zmysł kiedy chwalimy się innym

Wystarczy napomknąć znajomym, czy też rodzinie, że nasze dziecko (niepotrzebne skreślić):

  • śpi w swoim łóżeczku
  • zasypia samo na noc
  • nie wstaje o 5 rano
  • nie chorowało od pół roku
  • jest wesołe i uśmiechnięte

To możecie być PEWNI, że ono to słyszy, bo na 100% już dzisiejszej nocy będzie: płaczliwe, zaśnie na nas i nie będzie można go przenieść do swojego łóżka, o 2 w nocy okaże się, że ma 39 stopni gorączki i wstanie o 5 rano. A wszystko w piątek wieczorem, bo dzieci najczęściej chorują na weekend, kiedy nie ma dostępu do lekarza i umówiłaś się z przyjaciółką. (Amerykańscy naukowcy powinni przeprowadzić badania na ten temat).

3. Nie budzi ich sąsiad z wiertarką udarową za ścianą, a jak tylko usiądziesz na kanapie i ona lekko zaskrzypi…

Nie wiem co to za zmysł, ale jest szczególnie wyczulony u tych najmniejszych. Kiedy rodzic w końcu wszystko ogarnie i chce posadzić swoje umęczone członki na wygodnej kanapie to prawdopodobieństwo pobudki wzrasta o 80%, a jeżeli dzierży w dłoni z filiżankę aromatycznej kawy to wzrasta już do 100%. Co to za instynkt? Czyżby atawizm, kiedy nasze dziecko interpretuje nasze kocie, pozbawione gwałtowności ruchy jako skradającą się zwierzynę do jaskini? Że za 3,2,1 sekund otwiera oczy?

4. Zabawką za milion monet pobawi się najwyżej 10 minut, a wacikowi kosmetycznemu wyzna miłość i będzie chciało z nim spać.

Im bardziej rodzic się stara wywołać radość na dziecięcej twarzy drogą zabawką, tym efekt będzie bardziej mizerny. Tyle wysiłku, a pieseczek na baterie leży w kącie z łapami do góry. A wystarczy powiedzieć: „To moje płatki! Są mi potrzebne” i zostawić na chwilę dziecko w łazience. Nie minie 10 sekund, a już pulchna łapka sięgnie po okrągłe cudeńko. Tak samo jest z różnymi drobiazgami, które z pozoru mogę nam się wydawać nieciekawe. Jednak dzieci odnajdą ich drugie dno.

Zabawki są nudne

O ten żeton kłócili się 40 minut 😐

Zabawa, nie zabawki

Małe tornado

Poważne zabawy

5. Kiedy krzątasz się po domu i w końcu usiądziesz żeby złapać oddech – to po ilu sekundach będziesz miał dziecko na głowie/przy nodze/na kolanach?

Obstawiam, że po 10 i to szybko liczonych. Dzieci mają ten dar, że potrafią wyczuć kiedy nasze ciało dotyka fotela, kanapy, a nawet podłogi. Nie będę wymieniać toalety, bo to przecież oczywiste. Nie ma czytania, nie ma herbaty picia jest zabawa i wygłupy z lekko ociężałym rodzicem.

6. Kolor kubka lub talerza może zrujnować dzień

Żaden mądry poradnik nie uczy rodziców, jak przewidywać gusta ich pociech, szczególnie z rana, kiedy jeszcze niezbyt w dobrych humorach siedzą przy stole. Wydawać by się mogło, że maleńkie auto na talerzu nie zostanie zauważone przez rozespane oko 5-latki, dla której jedyny właściwy kolor to „elzowy”. Nic z tych rzeczy, nie ten talerz, nie ten dzień, nie ta mama i idzie kula śnieżna, która nabiera na prędkości i na koniec uderza biednego rodzica prosto w twarz.

7. Potrzeby fizjologiczne ZAWSZE są komunikowane w najmniej pożądanych sytuacjach

Wielu rodziców już się w tym temacie wyedukowało, zapominają o tym tylko nowicjusze. Każdy rodzic przed wyjściem z domu (szczególnie zimą) pyta dziecię: „Chcesz siku?”. Odpowiedź pada „tak” lub „nie”, ale z doświadczenia wiem, że i tak nie ma to wpływu na dalszy rozwój wydarzeń. No więc mimo tego, że dziecię już w toalecie nawet było, to jak mu założysz niekończący się ciąg: rajstopyspodniekurtkirekawiczkiczapkiszalikibuty. To i tak albo tuż po wyjściu lub chwilę po tym usłyszysz: „Mamo, chce mi się…” I już nawet nie musi kończyć, bo ja już to WIEM i krew mnie zalewa. Już nie wspomnę o sytuacjach kiedy jesteśmy np. w restauracji i dzieci się bawią 40 minut w oczekiwaniu na jedzenie i kiedy ono wreszcie przychodzi to co słyszę: „Mamo, chce mi się…” A sytuacje najbardziej hardcorowe, o których nie przeczytasz w żadnym poradniku to wyjście samemu z dwójką dzieci, kiedy jedno patrzy Ci głęboko w oczy i mówi: „Mamo, chcę mi się…” A mi właśnie wtedy chce się… wyć!

8. Najlepszy czas na rozmowy egzystencjalne jest wtedy…

kiedy jest 5 rano albo jesteś pod prysznicem albo jesteś w toalecie albo suszysz włosy (?!?!). A kiedy siedzimy wieczorem przy kolacji to jakby amnezja je dopadła i wszystkie te SUPER WAŻNE SPRAWY, które NAPRAWDĘ nie mogą poczekać aż wyjdę z łazienki, odchodzą w zapomnienie.

9. Kiedy dziecko w końcu zasypia, to stoisz i myślisz sobie, że jesteś najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi

Ale tylko do pierwszej pobudki. Przy drugiej już tak nie myślisz. A przy trzeciej to…

A jak już  w końcu zaśnie to jeszcze przeglądasz jego zdjęcia na telefonie. Dlaczego nie piszą o tym w poradniku dla rodziców? Może dlatego, że to podchodzi pod chorobę psychiczną?;)

10. W żadnym poradniku nie przeczytasz też o syndromie pieluszkowym

Po pierwsze, kiedy tylko zmienisz dziecku mokrą pieluchę, to jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że za dosłownie chwilkę będziesz zmieniać drugi raz, tylko z o wiele cięższym ładunkiem.

A Wy co byście dodali?

Ten wpis ma 20 komentarzy

  1. Magdalena

    Jak dobrze ze nie tylko mnie dotyczy ogladanie zdjec po tym jak bobas zaśnie 😍

    Pieszczotliwie mowimy na nie pańciaki i dzieki ci za nie pampersie 😍 mozna je ubrac niemal w kazdej pozycji, uwielbiamy

    • Nebule-Ania

      Ja też uwielbiam na koniec dnia obejrzeć ich zdjęcia w telefonie 🙂 A „panciaki” super sprawa, sadzam na kolanach Jula i zakładam jak majtki;)

  2. Ania

    Podpisuję się rękami, stopami i wszystkim czym umiem pod tym postem. Moja Hanka ma 1,5 roku i powiem ci, że tęsknie za tym czasem kiedy ją kładłam do łóżeczka i ona tam była do momentu jak wróciłam. I prysznic na spokojnie, i siku, i ciepła kawa…ahhh…. 🙂 ale teraz też jest fajnie, tylko inaczej i bardziej ekstremalnie, prawda :P?

  3. Martyna

    Super wpis!

  4. gemkaa

    wpis oddający realia 🙂 PS: mogę prosić o informację skąd poduszka do spania u juniora?

  5. markdottir

    Hahaha. Uśmiałam się. DOKŁADNIE tak jest! 5-kę ćwiczę codziennie z Mademoiselle, a 8-kę z Madame. 😂
    A 2-ka działa też czasem w drugą stronę 😉 (rozmawiałam przez telefon z siostrą, zapytała mnie czy Mademoiselle już robi „papa”. Zgodnie z prawdą powiedziałam, że nie. Mademoiselle bawiła się obok. Skończyłam rozmowę, a ona się odwróciła i powiedziała: „papa” machając rączką. Miałam już kilka takich sytuacji, serio).

  6. Klaudia

    Świetnie to znam! Prawie jak bym czytała o sobie 🙂

  7. Anna

    Dlaczego ja dopiero dziś przeczytałam ten jakże prawdziwym wpis!? A ostatni pkt to.juz w ogóle kropka nad i 🙂 Jednak dział dot.dodatkowego zmysłu trapi mnie do dziś, jak to możliwe przecież?

  8. Paulina

    Ja bym dodała jeszcze zasadę dotyczącą brudzenia ubranek – te, które są z założenia przeznaczone „do piasku”, „do wybrudzenia”, „do zajechania” – są nie do zajechania, nieśmiertelne wręcz, a te wychuchane, wydmuchane, ulubione, kitrane na specjalne okazje w magiczny sposób są szybko brudzone, tak że nie da się plam niczym sprać, albo po dwóch trzech praniach nadają się tylko do kosza 😉

  9. matka Joanna

    Jeszcze można dodać, że makaron i sucha buła to najlepsza szama, a zupa z talerza mamy jest lepsza niż (ta sama) w miseczce dziecka:D

  10. Mama

    Nic dodać, nic ująć. Tekst to strzał w 10!

  11. Kinia2111

    Dzisiaj rano byłam zła na cały świat bo większość punktów wymienionych wyżej została spełniona jeszcze przed godz 7! A teraz czytam je z uśmiechem na ustach myśląc sobie że na szczęście takie wariactwo nie dotyczy tylko mnie 😁 ps. Co robiłam jadąc w pociągu do pracy? Oczywiście, że oglądałam zdjęcie mojej łobuziary, która pół godz wcześniej miałam ochotę wysłać na długie wakacje u dziadków 🤣

  12. igulka77

    Większość tych punktów jeszcze przede mną ( moja Alicja ma dopiero 5 miesięcy) ale punkt ostatni jak najbardziej. I jeszcze bym dodała to,że ona wyczuwa tym szóstym zmysłem,że biorę widelec czy łyżkę do ręki żeby zjeść coś ciepłego,dopiero co przygotowanego. Normalnie nieważne czy właśnie zasnęła 5 minut wcześniej,czy śpi od 1,5 godziny ZAWSZE się budzi. I nie ma,że tata weźmie czy babcia czy siostra. Niezbędne są rączki mamusi i to natychmiast inaczej syrena alarmowa się włącza.

  13. anka

    Ja wiem dlaczego „dwójka” trafia do suchej pieluchy! Bo w mokrej by się nie zmieścila:) serio, moja córa to wie i ja też,więc nawet nie mam jej za złe 🙂 mądre bebe 🙂

  14. Edik

    Ja bym dodała jeszcze zasadę, że podczas usypiania nie myśli się o tym co się zrobi jak dziecko zaśnie. Ilekroć moja wyobraźnia podsuwała mi możliwe scenariusze, moje dziecko to wyczuwało i oczywiście nigdy nie zasnęło.
    P. S.
    Też oglądam zdjęcia Małej kiedy śpi, kiedy jestem w pracy, kiedy mam zły humor a jej akurat nie ma w pobliżu.

  15. Klaudia

    Ja dodam że mimo odpowiedniego koloru kubeczka i talerzyka i tak najlepiej smakuje to co mama i tata mają na talerzu. Nie ma znaczenia że to jest to samo co maluch ma na swoim talerzyku. Oczywiście jeszcze jak już się uda przekonać że na wszystkich talerzach jest to samo i to nie truje to najsmaczniejsze jest ze stołu bądź z łóżka

  16. Magda

    Ale miło było przeczytać. Święta prawda. A jak mnie podniosła na duchu!

  17. Monika

    Jeszcze jedna zasada…nie ważne, czy dziecko pochlonela najwspanialsza zabawa, włączysz mu ulubiona bajkę a nawet o zgrozo poczestujesz slodyczem byleby miec tylko kilka minut na wykonanie waznebgo, bądź mniej waznego telefonu, ONO zawsze znajdzie powod by Ci te rozmowe przerwac, bo : siusiu, cukierek ukleil rece, jego plecki mowia mu ze brzuszek jest glodny, mucha chodzi po zewnetrznej stronie okna a Marshall z Psiego wpadl do windy z przygodami😜

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *