Obowiązki domowe

Pisałam Wam już kiedyś o niesamodzielności (plagaaaa!). Skąd ona się bierze i z czego wynika? Po dłuższym zastanowieniu wydaje mi się, że z naszej wygody. Kiedy coś robimy w domu odsyłamy dziecko do pokoju lub włączmy bajkę dla świętego spokoju. „Zajmij się sobą, tylko mi nie przeszkadzaj”- myślimy. A dzieci mają ogromną chęć pomagania nam, naśladowania nas. Mamy to zakodowane w genach.

Nic się nie zmieniło od miliona lat. Dziecko obserwując nas myśli: „Skoro ona przetrwała i nie zjadł jej dziki zwierz to muszę robić wszystko tak jak ona.” Są to bardzo proste mechanizmy i nie możemy na to wpłynąć. Dlatego też pozwalajmy naszym dzieciom nam pomagać. Przez to, że będą uczestniczyły w pracach domowych będą miały większe poczucie wspólnoty. Poniżej zamieszczam listę czynności, którym może sprostać dwu-, trzy-, cztero-, pięcio- i sześciolatek.

Zadania z listy się dodają czyli trzylatek jest w stanie wykonać zadania dwu- i trzylatka.  Ta lista jest jedynie sugestią, co dzieci mogą robić w domu. Pokazuję jedynie jakie możliwości mogą mieć dzieci w danym wieku.  


Zadania dla dwulatka

Zadania dla trzylatka i czterolatka

Zadania dla pięciolatka


Zadania dla sześciolatka


A dla młodszych dzieci czynności bardziej samoobsługowe:

Ta lista pochodzi z Maren Schmidt „Home responsibilities” opublikowanym w miesięczniku Tomorrow’s Child (Vol.19, No. 1) wydawanym przez The Montessori Foundation.

Komentarze

    ja też uważam, że wielu rodziców robi krzywdę dzieciom wyręczając je czy to „z miłości”, by dziecko się nie męczyło, czy z przekonania, że ono i tak nie potrafi czegoś zrobić.., A potem rośnie nieporadny życiowo człowiek, który nie wie gdzie są garnki, patelnie w jego kuchni, czy jak włączyć pralkę. Wydaje mi się, że tak częściej robi się w stosunku do chłopców, a dziewczęta uczy się wykonywania prac domowych. Potem chłopcy rosną na mężczyzn, którzy od swoich kobiet oczekują usługiwania im, tak jak „mamusia”. Ja żyję właśnie z takim wychuchanym mężczyzną. Swego syna chcę nauczyć samodzielności, by poradził sobie sam w dorosłym życiu, a może nawet wspierał i wyręczał swoją wybrankę serca w domu. Oby mi się to udało. Dzięki za listę zadań, będę ją wdrażać

    Młody nam w wielu czynnościach pomaga 🙂 ale wiesz co jest smutne – ze rodzice często płacą dzieciom za pomoc w domu i to znam takich co trzylatkom dają kasę za wykonywanie swoich obowiązków 🙁

    U nas starszak chowa swoją bieliznę po praniu, a oboje (4 i 8 lat) pomagają w rozpakowywaniu zakupów, nakrywaniu do stołu i obowiązkowo sprzątają po sobie po posiłkach. Pomagają też w wynoszeniu śmieci (u nas to niemal rytuał i śmieci zawsze jest sporo – więc dzieciaki noszą np. butelki plastikowe do śmietnika).

    Wykonywania obowiązków trzeba uczyć od małego. Inaczej – tak, jak piszesz – wyrosną nam takie „łamagi” 😉

    Ciekawy artykuł – dzieci faktycznie chętnie garną się do pomocy, która w rzeczywistości jest dla nas rodziców często niemałym utrudnieniem – moja córcia chętnie wnosi ze mną zakupy do mieszkania – wówczas na schodch czuję na torbach dodatkowe obciązenie ok. 20 kg :)))) o myciu podłogi nie wspomnę 🙂 mamy wówczas potop 🙂 ale skoro dziecko tak bardzo chce – to i mama chętnie narobi się podwójnie 🙂 samodzielność dziecka to jedna kwestia – druga to integracja i przyjemnie spędzony czas. Wczoraj Zosia powiedziała mi, że chcialaby kroić cebulę – wyznanie w momencie zakupu stalowego mydełka do usuwania średnio przyjemnego zapachu z rąk :)))
    Ja jako dziecko ewidentnie unikałam pomocy mamie. W związku z tym, że przywykłam do pewnego standardu w kuchni i estetyki w mieszkaniu, po latach robię dokładnie to co moja mama, bo mi tego zwyczajnie brakuje 🙂 czym skorupka za młodu nasiąknie… 🙂

    Przyznam ze nie lubię tego rodzaju wpisywania w ramy. Ze dziecko powinno to czy tamto w danym wieku. Jakbym nie była wyluzowana mama to bym osiwiala bo Felek do dzis nie bawi sie klockami jak”powinien”:) wielu rzeczy nie robi z tych opisów dwulatkowych. Wiele rzeczy sie robi w domu naturalnie, wychodzi to ot tak bo sie tak robi a nie inaczej w kaDym domu. Ale nie wyobrażam sobie dać Felkowi sztućców zeby je ulozyl na stole;)

    Tak, zgadzam się w 100 proc. Nasz maluch odkurza jak umie :p, zmiata, wyciera rozlane, próbuje się ubierać itd. Ma 19 miesięcy. I robi to z ogromną radością, traktując jak świetną zabawę 🙂

    Wyjmowanie zakupów z torebek już mamy opanowane. Gorzej z odkładaniem ich na półkę. :PPP

    Dokładnie tak jak piszesz, nie powierza się dzieciom obowiązków z wygody, bo samemu jest szybciej, a pózniej nagle wymaga się nie wiadomo czego…
    Ja czekam aż moja prawie 7-miesięczna Hania zacznie sobie sama zmieniać pieluchę, na razie jedynie sama trzyma sobie butelkę ?

    No mnie rozwala jak dziecku 3 letniemu nic się nie pozwala: np schodzić po schodach (nawet we wlasnym domu), zabieranie z przedszkola do samochodu tylko na rękach, sadzanie na krzesło, itp. No po prostu nie mogę!!! Moja corka 2,5 letnia ma pewne obowiązki i widzę, ze ją to kręci. Jest usatysfakcjonowana swoimi osiągnięciami, ze ona „wszystko sama” i że „ja już umiem”. Pozwalam jej na wiele prób samodzielności, a juz zwlaszcza tych ruchowych (na pieszo do sklepu, na plac zabaw), samodzielne wchodzenie na toaletę (ma podstawkę). Jako terapeuta SI może mam jakieś zboczenie, czy co? 😀

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Odwiedź nas na instagramie

ZOBACZ WIĘCEJ