Blog parentingowy dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej
uroda

Co zrobiłam, że w końcu przestałam mieć problemy z cerą?

Pamiętam, że od zawsze moim ogromym kompleksem była problematyczna cera. Od 13 roku życia borykałam się z trądzikiem, przebarwieniami, a do tego miałam świecącą się twarz. Kryłam wszystkie zmiany pod toną makijażu i starałam się je tuszować w każdy możliwy sposób.

Wizyty u dermatologów zdały się na nic – moja twarz wyglądała fatalnie, a właściwie żaden lek mi nie pomagał. W końcu poddałam się i postanowiłam nie zwracać na to uwagi. Teraz jestem już trochę po trzydziestce i od ponad 6 lat nie mam żadnych niedoskonałości na skórze twarzy. Mało tego, dopiero od kilku lat jestem w stanie wyjść z domu bez żadnego makijażu.

Przypadek? Nie sądzę!:)

Zaczęłam analizować wszystkie zmiany, jakie zaszły w moim życiu i widzę bardzo dużo zmian, które miały na to wpływ.

  1. Ciąże – przez cały czas myślałam, że za moje problemy z cerą odpowiedzialne są hormony. W ciąży zaczęłam mieć w końcu normalną skórę. Tak naprawdę cały czas myślałam, że to właśnie TYLKO dzięki temu, jednak jak zaczęłam drążyć to zauważyłam wiele zmian, które spowodowały, że tak bardzo poprawił się stan mojej skóry. Hormony mają wpływ na stan cery, ale zaraz Wam poniżej pokażę, że nie tylko.
  2. Jedzenie – nie ukrywam, że dopiero zaczęłam zwracać uwagę, na to co jem, jak zaszłam w ciążę. Na studiach żywiłam się różnymi „rarytasami”, które nie miały ze zdrowym jedzeniem nic wspólnego. Jadłam ogromne ilości nabiału, który negatywnie wpływa na skórę. Do tego mnóstwo sztuczności takich jak: zupki chińskie, napoje energetyczne, chipsy itd. Później, jak urodziłam chciałam dawać dobry przykład dziecku i zaczęłam czytać o zdrowym odżywianiu. Wprowadziłam mnóstwo zmian w diecie i widzę, że ma ogromy wpływ na moją skórę. Przestałam truć od środka mój organizm i moja cera mi się odwdzięczyła. Kiedyś słyszałam teorię, że pikanatne jedzenie powoduje wypryski. Teraz jem dużo ostrych potraw, ale zdrowych i nie zauważyłam żadnej zależności.
  3. Woda – nie wiem, jaka się uchowałam, ale nigdy nie lubiłam pić wody. Kupowałam gazowane napoje, piłam mocne herbaty i lurowate kawy. Jak teraz patrzę na moją dietę ze studiów, to naprawdę się dziwię, że mój niedożywiony mózg był w stanie się uczyć. Teraz, kiedy skóra zaczyna tracić na jędrności i pojawiają się zmarszczki to dbam o picie wody jeszcze bardziej. Widzę dużą zależność od ilości wypitej wody, a wyglądem mojej skóry.
  4. Styl życia – odkąd jestem mamą to chodzę spać przed północą i wstaję skoro świt. Wcześniej jak karmiłam piersią to oczywiście miałam mnóstwo pobudek i widziałam je dokładnie na mojej skórze. A teraz jak, w końcu mogę się wyspać i prowadzę bardzo regularny tryb życia to widzę, jak dobrze to działa na moją skórę. W okresach, kiedy miałam największe problemy z cerą to zarywałam noce na naukę (i imprezy;).
  5. Zmiana pielęgnacji – kiedy byłam w ciąży zaczęłam się interesować naturalną pielęgnacją. Na szczęście przyszła moda na naturalne kosmetyki i złapałam bakcyla. Świadomie wybierałam produkty do pielęgnacji i to miało ogromny wpływ na moją cerą. W Polsce zaczęły się pojawiać różne marki, które zaczęły stawiać na naturę i wiem, że miały one ogromny wpływ na stan mojej skóry. Jedną z nich jest Phenome – polubiłam się z tą marką już jakiś czas temu i mam swoje ulubione produkty. Wcześniej używałam tylko wysuszających żeli do mycia i toników z alkoholem, a moja skóra świeciła się bardzo mocno. Zaczęłam używać kremów nawilżających i zobaczyłam dopiero, jak moja cera tego potrzebuje.
  6. Oczyszczanie – nie powiem ile razy na studiach zasnęłam w makijażu z głową w książkach. Teraz widzę, że im więcej przywiązuje uwagi do oczyszczania, tym jest zdecydowanie lepiej. Zaczęłam używać też płynów micelarnych z bardzo dobrym składem. Ten z Phenome jest najlepszy jakich używałam. Zmywa, a do tego zostawia skórę odświeżoną. Do tego ma genialny dyfuzor i jednym psiknięciem odświeża całą twarz. Raz na tydzień robię też dokładny peeling. Teraz używam tego i sprawdza się znakomicie.
  7. Maski – kiedyś nie wiedziałam, co to jest za wynalazek, a teraz kocham i w każdym tygodniu robię sobie maseczkę. Nie do końca sprawdzają mi się maski w płachcie i zdecydowanie wolę te standardowe.
  8. Makijaż – kiedyś malowałam się codziennie, nawet na wyjście po bułki do sklepu. Używałam niezbyt dobrych kosmetyków, które zapychały mi pory. Teraz zdecydowanie lepiej dobieram kolorówkę i rzadziej się maluje. Naprawdę nie wstydzę się wyjść bez makijażu, bo moja skóra wygląda bardzo dobrze i nie muszę jej maskować.
  9. Stres – oj zdecydowanie mniej mam stresu niż na studiach, a może innego rodzaju. Wydaje mi się, że mogło to również mieć wpływ.
  10. Jedwabna poduszka – używam jej ze względu na włosy, ale widzę jak zbawienny wpływ ma też na cerę. Nie da się z niej wstać po spaniu i mieć zagniecenia na skórze, do tego ma właściwości antybakteryjne i higroskopijne, więc dobrze odprowadza wilgoć.

To chyba tyle. Tak dużo zmian, które bardzo pozytywnie wpłynęły na stan mojej skóry. I tak naprawdę to przez ten czas nie zwracałam uwagi na to, że efekt pięknej cery jest wynikiem zdrowszego trybu życia.

Pssst….Jeżeli też szukacie dobrych naturalnych kosmetyków, to zajrzyjcie teraz na Limango KLIK. Właśnie zaczęła się kampania Phenome. Możecie kupić bardzo dobre, naturalne kosmetyki w niższych cenach. Polecam Wam te, których sama używam:

Maska KLIK

Peeling enzymatyczny KLIK

Krem nawilżający KLIK

Woda micelarna

Balsam nawilżający Mom baby do pielęgnacji delikatnej skóry mamy i dziecka KLIK

Jeżeli też borykałyście się z problemami skórnymi, to napiszcie, co u Was zadziałało.

Do napisania tego wpisu zaprosiło mnie Limango.

Jeżeli spodobał się Wam ten wpis to kliknijcie „Lubię to” i udostępnijcie go znajomym – podziękują Wam.

Ten wpis ma 17 komentarzy

  1. Hanna

    Ja staram się odżywiać zdrowo, pije dużo wody, stosuje naturalne kosmetyki dostosowane do mojej cery.
    Dotychczas moim problemem były tylko ” popękane naczynka”, które raz na jakiś czas usuwam laserem. Niestety w ciąży moja skóra szaleje i nie wygląda dobrze. Pojawiały się wypryski, a naczynka pękają mi już nie tylko na twarzy, ale i na całym ciele. Jestem załamana zmianami jakie zachodzą podczas okresu ciąży 🙁 teraz wyjście z domu bez makijażu jest niemożliwe.

    • admin

      Rozumiem bardzo dobrze :/ bo chociaż skóra na twarzy w ciązy wyglądała super to niestety u mnie wszystko odbiło się na nogach. Wyszły mi właśnie naczynka i żylak. Ten czas rządzi się swoim prawami, ale na szczęście po ciązy można coś z tym zrobić.

  2. Karolina

    Ohh u mnie czasy ciąży – super! Za to teraz…łojotokowe zapalenie skóry i trądzik różowaty…dopiero zaczynam z tym walczyć, bo do tej pory nie wiedziałam co mi jest. Mam nadzieję, że zadziałała to co polecił mi dermatolog. Super wpis, zgadzam się ze wszystkim:) pozdrowienia!

  3. Magda

    Moim problemem był „od zawsze” trądzik. jako nastolatka miałam naprawdę ogromne problemy z cerą. Nie zliczę serii antybiotyków i innego dziadostwa. Gdybym wtedy ja albo moja mama miała dostęp do takiej wiedzy i produktów jak dziś… Widzę ogromną zależność między jedzeniem a stanem skóry i samopoczuciem ogólnie. Faktycznie nabiał kiepsko wpływa na cerę, ale u mnie to banany okazały się głównym winowajcą. Na pewno po przetworzonych rzeczach, sklepowych słodyczach, chipsach, a nawet domowych, ale tłustych potrawach widać reakcję. Polecam bardzo uważnie obserwować siebie, swoje ciało, samopoczucie, cerę. Można się wspomagać dzienniczkiem żywieniowym przez parę tygodni i tam zapisywać co się jadło i jak się czuło. Po prostu zapisywać i obserwować bez presji, żeby od razu coś zmieniać.
    Co do pielęgnacji, miałam problem ze świecącą, ale przesuszoną skórą. Odkąd przestałam myć twarz wodą, problem praktycznie zniknął. Używam płynów micelarnych z olejkami 🙂
    No i sen, sen, sen…. i joga 😉

    • admin

      W życiu bym nie podejrzewała bananów o takie reakcje! Dzięki za komentarz. Super pomysł z dzienniczkiem, jak taki stosowałam jak córka miała alergię, a nie wiedziałam na co.

  4. Myszamysza

    Super wpis! Lykam patent z woda (dzieki!!!! wlasnie wypijam szklanke), snem i regularnym zyciem. No i ruch, na lepsze ukrwienie/cyrkulacje plynow pod skora i w skorze!
    Ja sobie w cudowny sposob poprawilam kondycje cery…. przestajac ja myc!!!.
    Pracuje teraz z domu, wiec zdarzaja mi sie dni, ze nie wychodze – albo tylko po syna do szkoly + po corke do przedszkola. Nie idac do biura nie wkladam makijazu. Myje detergentem (mydlo, raz na dwa dni!) tylko wieczorem, rano nie tykam – po tygodniu takiej „pielegnacji” moja skora baaaaardzo odzyla!
    Po kilku wyjsciach z makijazem (bardzo delikatnym, na bazie kosmetykow naturalnych) – mimo dokladnego zmywania rowniez delikatnym kosmetykiem juz jest gorzej. A najgorzej jak umyje i rano i wieczorem – powtarzam, delikatnymi, roslinnymi kosmetykami.
    Ostatnio, dzieki simplicite.pl, odkrylam wieksza game produktow WhiteFlowers (polska firma) z mineralami i sola z morza martwego – maseczka z blota jest swietna, sol do kapieli rowniez.
    Ale wtedy staram sie juz z innymi maseczkami nie szalec….
    UWAGA PRAKTYCZNA – mozna uratowac poparzona kosmetykami skore bialkiem jaja.
    Kiedys w jednej turze (po zmyciu poprzedniego nakladam kolejny) zapodalam sobie peeling, maseczke i hydrolat – moja skora zrobila sie bordowa. Poparzona. Olej arganowy nie pomogl, uratowalo mnie bialko jaja….!
    Aha, i jeszcze jedno, akurat zgapione od ryfki – nie drapac sie… zeby nie nadkazac i nie zaogniac istniejacyh wypryskow. Ja sie nerowo drapie po glowie na linii wlosow 🙁 im wiecej, tym gorzej… nie polecam.

  5. Dorota

    A ja polecam kosmetyki Clochee odkąd wymieniłam cała pielęgnacje na te kosmetyki moja skóra jest nawilżona promienna oczywiście duzo pije, zdrowo jem i także widzę ze po ciążach zmianę ✌️

    • admin

      A taki naj produkt z tej marki? Możesz coś polecić?

      • Kasia

        Antyzmarszczkowy na noc i na dzień bardzo sympatyczne. Szczególnie dla cery mieszanej!
        Aczkolwiek wydaje mi się, że klasą zbliżone mocno do Phenome.
        Natomiast w hebe znaleźć można Pure by Clochee i tam w niższej cenie całkiem naturalne składy.
        Tonik mgiełka 39 zł mniej więcej bardziej się opłaca niż w Phenome.

  6. Ania

    O jaką jedwabną poduszkę chodzi? Czy jedwabna tez powinna byc poszewka doń?;)

  7. Karolina

    Aniu, jakie ładne zdjęcia! Pięknie wyglądasz 🙂 Widać, że wiosna, wiosna za rogiem.

  8. Aneta

    Również walczę ze swoją cera od kilku lat, w sumie z Twojej listy zostaje mi pozbycie się stresu i jedwabna poduszka do przetestowania 🙂

  9. Marta

    Zaintrygowałaś mnie tą jedwabną poduszką…
    🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *