zdrowie

Czego nie wiedziałam o higienie jamy ustnej dziecka?

Jak wiecie jestem świadomym rodzicem, który lubi wiedzieć dużo o swoich dzieciach. Cały czas szukam różnych informacji, czytam książki i pytam specjalistów, jeżeli czegoś nie jestem pewna. Tym razem postanowiłam dotrzeć do źródeł wiedzy na temat higieny jamy ustnej dzieci. Wiele odpowiedzi mnie zaskoczyło, więc dzisiaj się z Wami tym dzielę.

Zapytałam specjalistkę, która na co dzień zajmuje się małymi pacjentami: Lekarz stomatolog Anna Kwiecień z Kliniki Dentystycznej Nova Estetica

1. Dlaczego trzeba dbać o zęby od małego?

Zęby pokryte są z zewnątrz szkliwem, które jest najtwardszą tkanką naszego organizmu. Wydają się być twarde i odporne na czynniki zewnętrzne. W rzeczywistości łatwo ulegają uszkodzeniom, a zaniedbane psują się. Są nam dane raz na całe życie – nie odrastają jak włosy czy paznokcie.

Rodzice często błędnie myślą, że z chorego mleczaka wyrośnie zdrowy ząb stały. Próchnica to jednak choroba zakaźna, która z mleczaków może przenieść się na zęby stałe dziecka. Mocno zepsute mleczaki trzeba usuwać, a jeśli dziecku brakuje ząbków, łatwo może dojść do powstania wady zgryzu. Braki w uzębieniu mogą również doprowadzić do nieprawidłowej wymowy, a ta do pomocy logopedy. Zaniedbane, czarne mleczaki to również powód do niskiej samooceny dziecka, które jest narażone na docinki kolegów.

Zdrowie zębów mlecznych przekłada się na stan zdrowia zębów stałych i nawet więcej – ma wpływ na nasze zdrowie ogólne. Choroba próchnicowa może być powiązana z problemami z układem oddechowym, pokarmowym czy sercowo-naczyniowym w późniejszym wieku.

Warto podkreślić, że maksymalny wiek, w którym powinna się odbyć pierwsza wizyta dziecka u stomatologa to okres 2 lat. To pomaga oswoić się dziecku ze stomatologiem, ale również wykryć na wczesnym etapie nieprawidłowości, które łatwo będzie skorygować od razu zamiast leczyć w przyszłości.

2. Co sądzicie o mleku mm czy ma wpływ na rozwój próchnicy?

Na rozwój próchnicy ma przede wszystkim wpływ niewłaściwa higiena lub jej brak. I na tym warto się skupić. Higiena jamy ustnej powinna być wdrożona u Malucha już od momentu narodzin. W tym początkowym okresie karmienia są częste i najbardziej zdradliwe jest zalegające na dziąsłach i zębach mleko podczas nocnych karmień. Czyszczenie szczoteczką z wypustkami czy gazikiem jest punktem obowiązkowym po każdym karmieniu. Nawet jeśli w nocy będzie metodą „na śpiocha”;)

Jak uniknąć próchnicy?

·         myć dziąsła i zęby po każdym karmieniu (szczoteczką silikonową z wypustkami na palec rodzica, gazikiem z przegotowaną wodą/rumiankiem czy specjalnymi gazikami z ksylitolem)

·         nie pozwalać zasypiać dziecku z butelką w buzi

·         jeśli dziecko używa smoczka uspokajającego – dbać o jego bezwzględną czystość, wyparzać lub co najmniej przelewać gorącą wodą

·         nie oblizywać łyżeczki przy  podawaniu np. zupki i pokarmów stałych

·         rozszerzać dietę zgodnie z zaleceniami – to również ma wpływ na stan zębów. Nie unikać odpowiednio do wieku pokarmów twardych (np. warzyw), które naturalnie oczyszczają zęby dziecka, unikać za to produktów oblepiających (popularne chrupki kukurydziane miękkie typu Flips) czy dosładzane cukrem napoje lub słodkie kaszki.

·         starannie myć zęby dziecka również po spożyciu soków czy owoców

·         jeśli dziecko już siedzi można wprowadzić silikonowe gryzaki z wypustkami jako dodatkowe wzmocnienie higieny jamy ustnej Malucha

3. Co z wpływem soków na szkliwo?

Owoce i soki owocowe zawierają naturalne kwasy, które mogą rozpuścić składniki budujące zęby. Zęby mogą stać się nadwrażliwe i bardziej narażone na próchnicę, a nawet nieodwracalne uszkodzenia szkliwa (to tzw. kwasowa erozja szkliwa). Dzieje się tak przy długotrwałym kontakcie szkliwa zęba z owocem/sokiem.

Najwięcej kwasów występuje w cytrusach (pomarańcze, grapefruity, cytryny, limonki), ale również w porzeczkach, wiśniach, malinach, śliwkach, morelach, czereśniach i rabarbarze. Kwasy występują nie tylko w owocach, ale jest ich dużo w warzywach typu szczaw, brukselka, szparagi, a także w herbatach owocowych i wszystkich napojach gazowanych.

Jest kilka sposobów, aby uniknąć negatywnego wpływu kwasów na nasze zęby:

·         popicie lub wypłukanie ust wodą bezpośrednio po spożyciu np. owoców

·         mycie zębów dopiero po upływie 30 minut od  zjedzenia kwaśnego posiłku

·         picie soków czy napojów gazowanych przez słomkę

·         łączenie owoców z neutralizującym działanie kwasów jogurtem naturalnym

·         profilaktyczne stosowanie pasty lub płukanek z fluorem

·         używanie pasty do zębów o niskim współczynniku ścieralności (RDA)

Prawdy i mity na temat higieny jamy ustnej (nie tylko dzieci):

Po myciu zębu trzeba przepłukać usta wodą

Niektórzy dentyści radzą, aby całkowicie zrezygnować z płukania ust wodą w trakcie i po myciu – zwłaszcza, jeśli chcemy wzmocnić działanie fluoru zawartego w paście lub w sytuacji, kiedy borykamy się ze schorzeniem stomatologicznym typu nadwrażliwość zębów czy dziąseł. Wówczas możemy dodatkowo wetrzeć w zęby i dziąsła niewielką porcję leczniczej pasty.

Na pewno nie wolno przepłukiwać ust w trakcie mycia zębów, bo to rozcieńcza pastę, obniżając znacznie jej skuteczność i właściwości. Płukanie ust po szczotkowaniu zębów oczyszcza dodatkowo jamę ustną z resztek jedzenia i bakterii, ale nie powinno być zbyt energiczne.

Holdery i kapturki na szczotki - czy to jest higieniczne, czy powinniśmy używać, czy to siedlisko rozwoju bakterii

Holdery, osłonki, ochraniacze czy kapturki (nazewnictwo jest różne:)) są higieniczne, jeśli dbamy o nie podobnie jak o szczoteczkę. One również wymagają mycia, przepłukania pod bieżącą wodą i usuwania resztek pasty do zębów z powierzchni. Są niezbędne na czas podróży (transportowania szczoteczki), spełniając dodatkowo rolę ochronną nie tylko  przed zabrudzeniem i bakteriami, ale i przed zniekształceniem włosia szczoteczki, co mogłoby skutkować nieprawidłowym szczotkowaniem zębów.

Na co dzień nie powinno się trzymać główki szczoteczki do zębów w osłonce, aby włosie mogło wyschnąć.

Mycie szczotki do zębów

Higiena szczoteczki do zębów jest ważna i ściśle powiązana z samym myciem zębów. Jak zrobić to w sposób właściwy? W pierwszej kolejności płuczemy szczoteczkę, żeby usunąć z niej zeschniętą pastę do zębów, osad i drobnoustroje, które zdążyły się nagromadzić na jej powierzchni. Na mokre włosie nakładamy pastę i jeszcze raz na chwilę wkładamy szczoteczkę pod bieżącą wodę. Dopiero wtedy mamy pewność, że szczotkujemy zęby czystą szczoteczką.

Wyjaśnienie:

Pierwsze płukanie usuwa brud ze szczoteczki. Nieużywana przez kilka godzin i nieosłonięta szczoteczka staje się siedliskiem bakterii, które pochodzą zarówno z naszych ust, jak i z otoczenia, w tym z umywalki, na której trzymamy szczoteczkę, prysznica, kubka do płukania lub nawet toalety, jeśli znajduje się ona w naszej łazience. Do tego na włosiu szczoteczki do zębów osadzają się resztki detergentów i kosmetyków np. perfum czy lakierów do włosów. Jeśli nie wypłuczemy szczoteczki, wkładamy do ust groźne drobnoustroje i substancje.

Natomiast przepłukanie szczoteczki z nałożoną pastą aktywuje składniki myjące. Dzięki temu pasta bardziej równomiernie rozciera się na zębach i lepiej pieni. Jest też łagodniejsza dla szkliwa.

Mitem jest większa skuteczność mycia zębów ciepłą wodą. Płukanie szczoteczki może się odbywać zarówno w ciepłej jak i zimnej wodzie, usuwa w jednakowy sposób brud i bakterie.

Szczoteczkę po umyciu zębów trzeba bardzo dokładnie opłukać i wyczyścić z resztek pasty do zębów. Wszelkiego rodzaju osłonki i ochraniacze na główkę szczoteczki stosujemy tylko w trakcie podróży, nie jest to wskazane na co dzień. W przypadku krwawiących dziąseł warto dodatkowo po umyciu zębów włożyć główkę szczoteczki na 2 minuty do wody utlenionej, co wzmocni oczyszczenie włosia z bakterii.

Zalecane jest, aby po chorobie wymienić szczoteczkę do zębów na nową. Podobnie jak po zabiegu higienizacji (skaling i piaskowanie zębów) wskazana jest albo wymiana szczoteczki do zębów albo moczenie jej przez 2 minuty w wodzie utlenionej.

Szczoteczki nie mogą stać w jednym kubku

Bezwzględnie – dziecko w żłobku czy w przedszkolu powinno mieć w swojej wyprawce indywidualny zestaw do mycia zębów w postaci kubka, szczoteczki i pasty. Szczoteczki nie powinny stykać się ze sobą.

W warunkach domowych możemy potraktować temat z przymrużeniem oka i trzymać szczoteczki do zębów całej rodziny w jednym kubku, pilnując, aby ich główki się nie stykały.

Dobrym rozwiązaniem dla dzieci są holdery, które na przyssawkę można przykleić na ścianę lub do każdej gładkiej powierzchni.

ps. włosie szczoteczki powinno być skierowane do góry

Dziękuję za rozwianie wszystkich wątpliwości:)

Pewnie jesteście ciekawi, czego my używamy do higieny jamy ustnej najmłodszych domowników.

Muszę przyznać, że lekko zaniedbałam mycie pierwszych zębów u Juniora i nie robiłam tego systematycznie. Efekt jest taki, że teraz lekko protestuje żeby myć zęby. Na początku miałam zestaw Splat z miękką sylikonową szczoteczką TUTAJ

Naprawdę ważne jest żeby od małego myć zęby silikonową szczoteczką. Dzieci bardzo szybko się uczą i przez to będzie łatwiej zadbać o higienę jamy ustnej.

Kiedy Julian ząbkował bardzo często dawałam mu do gryzienia ten gryzak ze szczoteczką, nakładałam też na niego pastę. Przy okazji sam szczotkował sobie zęby. TUTAJ 

I jak teraz naprawdę nie chce myć zębów zwykłą szczotką, to często napuszczam mu pasty na ten gryzak i szorujemy.

Obecnie mamy szczotkę Rockee Violife, która ma 3 wymienne końcówki. Sprawdza się lepiej niż zwykła szczotka, bo Junior po tym jak ja myję mu zęby chodzi ze szczotką po domu i sam „myje”. Jak używał zwykłej to rzucał ją w pewnym momencie na podłogę i szedł dalej. A ta ma fajny patent „wańki wstanki”- włosie zawsze będzie do góry nawet jak ją gdzieś się położy. Do tego dobrze się ją trzyma, bo jest stosunkowo ciężka. Mamy ją kilka miesięcy i służy nam znakomicie.

Lilka od dwóch lat używa sonicznej szczoteczki Philips, pisałam Wam o niej TUTAJ , a można ją kupić TUTAJ  Jesteśmy z niej bardzo zadowoleni.

Jeżeli chodzi o pasty to Julkowi wybieram (jeszcze) te bez fluoru o dobrym składzie. Lubimy te trzy:

Ecodenta KLIK

SPLAT o smaku lodów wzmacniająca szkliwo KLIK

SPLAT waniliowa KLIK

Mamy jeszcze holder do przewożenia szczoteczki w kosmetyczce na wyjazdach.KLIK

Naprawdę ważna jest regularność mycia. Dzieci szybko się przyzwyczajają i mycie zębów wejdzie im w nawyk. My z Julem trochę walczymy, ale nie odpuszczamy. Mam nadzieję, że niedługo i on polubi mycie zębów.

Ten wpis ma 12 komentarzy

  1. Patrycja

    Jedyne do czego bym się doczepiła to używanie pasty z fluorem. Zachęcam wszystkich rodziców, oraz kobiety w ciąży do poczytania na temat szkodliwości fluoru. Pozdrawiam

    • Nebule-Ania

      Ja mam w tym temacie odmienne zdanie i może nawet napiszemy wpis na ten temat.

      • Pirania

        czyjeś zdanie niewiele wpłynie na fakt, że fluor jest szkodliwą neurotoksyną. Jest dodawany do wody, jest w rybach więc dorzućmy jeszcze dzieciom w paście. A co…Fluoru nigdy za wiele. Na stan uzębienia wpływa to co jemy, kiedy jemy, jak jemy. Mechaniczne mycie zębów i płukanie też ma znaczenie. Jednak dla każdego coś „dobrego”. Fluor??? Smacznego. PS. Proszę poczytać sobie o wpływie fluoru na szyszynkę. Nie znam dentysty- a pytam- który wie o co chodzi, kojarzy fakty. Bez odbioru.

  2. Ola

    A jak jest u dzieci kp czy też trzeba myć po każdym jedzeniu chodzi mi o takie już roczne dziecko szczególnie w nocy?

  3. Joanna

    Nie widziałam badań dot szkodliwości KP na zeby. Wręcz odwrotnie. Dziecko ssać pierś ma ją głębiej w jamie ustnej, za zębami.

    • Nebule-Ania

      Też tak kiedyś myślałam i tak uczono mnie na studiach logopedycznych. Ale zdarzylo się Wiele razy (przynajmniej u moich) koedy zasnęły z piersią w buzi i wyjmowałam ja sama to wyciekało mleko z buzi, Wiec kontak z zębami był.

  4. Ola

    Też czytałam różne źródła na temat fluoru i ostatecznie wszyscy mamy pastę bez fluoru.
    Rozumiem że ktoś ma odmienne zdanie, ale żeby nie płukać jamy ustnej po paście z fluorem? :O to nawet Sroka pisze że łatwo o przedawkowania u dzieci, bo fluor jest wszędzie…

    • Nebule-Ania

      A czytałaś ile pasty trzeba zjeść żeby doszło do zatrucia? Jest trujący w dawce 4-5 mg/kg masy ciała, a poziom śmiertelny to 32mg/kg m.c. Nawet cała, duża 100 ml tubka pasty nie zawiera dawki trującej.
      Przepraszam, ale blogerka, która nawet nie pisze pod własnym imieniem i nazwiskiem nie jest dla mnie autorytetem.

  5. daria

    i jeszcze choć nie jestem czepialska serio! to zwróciłam uwagę na to co napisałaś, o sroce, akurat nie czytam jej jakoś szalenie choć cenię wiele info , a Twoją niechęć zapewne wynika z nieszczęsnej kampani dove i jej opini na temat ww kosmetyków, ale powiedz mi kochana , uważasz siebie za świadomą, czy rzeczywiście uważasz że podpisywanie sie w sieci iminiem i nazwiskiem świadczy o wiarygodności/rzetelności itp podawanych informacji? znam wielu blogerów którzy się nie przedstawiają a robią cudowną robotę (popartą tzw. badaniami naukowymi, które sama lubisz przytaczać;) poza tym po co od razu to słowo „autorytet” w końcu dziewczyna tylko przytoczyła info od niej, nie znaczy że od razu jest autorytetem dla niej.
    p.s. lubię Twój blog, przyjemne dla oka zdjęcia i teksty ale dochodzę do wniosku po tych wpisach niektórych jak dove (bynajmniej nie chodzi mi o reklame!nie widzę nic w niej złego, mówie o składzie) a teraz fluor, że jesteś dwiema nogami w matriksie. w systemie który nas niestety okłamuję w wiekszości spraw;) a myślałam, że tylko jedną nózką. pewnie też szczepisz dzieci zgadza się ?
    pozdrawiam długoletnia czytelniczka

    • Nebule-Ania

      Oczywiście, że szczepię dzieci- pisałam o tym nie raz (Alternatywny kalendarz szczepień). Po prostu uważam, że w dzisiejszych czasach użytkownicy internetu za bardzo biorą do siebie, co ktoś napisał. A należy pamiętać, że to są najczęściej opinie o faktach, opinie o badaniach, opinie o szkodliwości. Nie jestem osobą, która boi się chemii, bo wiem w jakim stopniu jest ok.
      Każdy ma swoje zdanie na ten temat, moje dziecko ma np. uczulenie na naturalne konserwanty (np. ekstrakt z grejfruta, który jest w popularnych chusteczkach).
      A w przypadku fluoru bardziej ufam osobom z wykształceniem medycznym (np. lekarzowi stomatologowi, którego mam w rodzinie) i swoim przekonaniom zbudowanym na podstawie doświadczenia (czyli np. dzieciom daję pastę z fluorem dopiero wtedy kiedy potrafią dokładnie ją wypluć).

      • markdottir

        Ja też nie. Chyba bym nie miała czasu na spanie jakbym jeszcze w nocy myła dzieciom zęby i potem je usypiała od nowa. 😛
        Madame wszystkie mleczaki ma zdrowe, więc nie jest to takie kluczowe chyba. 😉

        Zaskoczyła mnie natomiast informacja o płukaniu ust. Byłam uczona, że koniecznie trzeba płukać. W takim razie odpuszczę Madame, bo tego nie lubi / nie umie i się krztusi.
        Co do past to dopóki je połykała kupowaliśmy bez fluoru, jak się nauczyła nie jeść – bierzemy z fluorem, zwłaszcza, ze nie robimy fluoryzacji. Zastanawiam się jedynie nad lakowaniem bruzd trzonowców w stałych zębach – Madame już wyrosły 6-ki. 🙂 (tu tez świetny artykuł o higienie zębów u dzieci i w większości pokrywa się z tym, co piszesz: https://mamaginekolog.pl/zdrowe-zeby/).
        P.S. Sroka (którą ja bardzo cenię) nie ukrywa swojego imienia i nazwiska. 😛

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *