fbpx

Dlaczego dzieci więcej marudzą na wakacjach?

  • DZIECKO
  • 5  min. czytania
  •  komentarze [4]

Czekacie na urlop z wytęsknieniem, pakujecie rzeczy i cieszycie się na wspólny wyjazd z dziećmi. A tymczasem na miejscu albo już w trasie okazuje się, że entuzjazm dzieci przeplata się z marudzeniem.

To prawda, że dzieci więcej marudzą na wakacjach, a ja dziś napiszę Wam dlaczego.

Podzielę się z Wami moją wiedzą i doświadczeniami – a dzięki nim łatwiej będzie Wam zrozumieć zachowania dzieci.

Oczywiście są takie osobniki, które na wakacjach czują się świetnie i od rana mają dobre humory. Ale ja takich nie znam.

Dlaczego dzieci na wakacjach marudzą bardziej?

1. Zmiana rutyny

Kiedy nie miałam dzieci, to nie spodziewałam się, że zamiana kolacji z kąpielą może spowodować taką histerię. Na wakacjach częściej niż w domu omijamy różne czynności, które budują rutynę. Co to powoduje? Dzieci, które w domu wiedziały, że po kolacji jest zawsze kąpiel mogą czuć się zaniepokojone i nie będą umiały powiedzieć, o co tak naprawdę chodzi. Mogą płakać, marudzić albo zrobić aferę z powodu nie takiej pasty do zębów.

  • TIP: Jeżeli w domu stosujecie rutynę i ona ułatwia Wam trudne wieczory, to też stosujcie ją na wakacjach. Nie musicie patrzeć na zegarek, bo przecież dzieci nie wiedzą, która jest godzina. Wystarczy tylko stosować taką samą kolejność jak w domu. Dzięki temu dzieci wiedzą, jakie czynności po sobie następują i to buduje ich poczucie bezpieczeństwa. To normalne, że na wyjeździe robicie co innego niż w domu, ale pozostawcie stałe elementy w takiej samej kolejności. Dzięki temu dzieci poczują się lepiej.

2. Przestymulowanie

Na wakacjach łatwo jest o za dużą ilość bodźców. Wystarczy wycieczka rowerowa, która pobudza układ przedsionkowy, do tego głośniejsza muzyka i światła, a dzieci mogą poczuć, że to dla nich za dużo. My umiemy powiedzieć, że taka ilość bodźców nas męczy i mamy ochotę uciekać, a dziecko tego nie wie. Czasami jedna atrakcja jest tą, która przeładowuje i później ciężko jest wrócić do stanu przed.

  • TIP: Jeżeli widzicie, że dzieci są rozdrażnione, płaczą to zabierzcie je do pokoju na wyciszenie. Naprawdę nie musicie korzystać z tych wszystkich dostępnych atrakcji. A jeżeli dzieciom bardzo na nich zależy to najlepiej skorzystać z nich rano, kiedy układ nerwowy jest wypoczęty i lepiej sobie poradzi z przetwarzaniem.

3. Za dużo cukru

Czy na wakacjach dzieci jedzą więcej cukru? Moje tak! I naprawdę jest mi trudniej to kontrolować niż w domu. I chociaż nadal nie ma wyników badań naukowych, że sam cukier pobudza. To jednak jest wiele doniesień, że uzależnia i kiedy dzieci widzą słodycze to bardzo chcą je zjeść. Czasem żeby to uzyskać płaczą i marudzą. Natomiast kiedy cukier spada we krwi (około 3 h po spożyciu) to dzieci (dorośli również) mogą czuć się rozdrażnione, ospałe – trzeba o tym wiedzieć.

  • TIP: Ja nie umiem nie dawać zupełnie cukru na wakacjach, więc luzuję w tym temacie i się nie przejmuję. Staram się jednak aby słodycz (lody) były bezpośrednio po posiłku – wtedy poziom cukru nie idzie tak mocno do góry.

4. Za dużo bajek

Bajka z rana, bajka po południu, bajka wieczorem – często na wakacjach odpuszczamy, bo też chcemy mieć trochę czasu dla siebie i to jest ok. Ale jeżeli widzicie, że bajki z rana kompletnie rozregulowują zachowanie dziecka to warto je pominąć. Ja też często na wyjazdach włączam rano bajki, bo chcę dłużej pospać. Niestety później widzę większe rozdrażnienie przez cały dzień.

  • TIP: Możecie spróbować audiobooków, które trochę mniej angażują zmysły albo włączać bardzo spokojne bajki.

5. Jesteśmy zestresowani, a dzieci odczuwają nasze emocje

Wakacje i podróże nie wszystkim kojarzą się z totalnym relaksem. Kiedy my odczuwamy niepokój, złość, rozczarowanie to dzieci doskonale to czują. To normalne zjawisko.

  • TIP: zamiast tłumić te emocje, powiedzcie jasno, co Was stresuje, denerwuje. Takie wypowiedzenie na głos często sprawia, że jest nam lepiej. A dodatkowo nasi bliscy będą wiedzieli o co chodzi.

6. Mamy zbyt duże wymagania wobec dzieci

Bardzo ważne jest to, co tutaj napiszę. Pamiętajcie proszę, że 3-latek na wakacjach to wciąż 3-latek. Nie będzie siedział w restauracji bezczynnie i czekał na swój obiad.

  • TIP: Najlepiej nie miejcie żadnych oczekiwań – możecie się wtedy miło zaskoczyć. Przed wyjazdem kupcie jakieś drobiazgi dla dzieci (naklejki, małe książeczki, pisaki i notes) i wrzućcie do plecaka lub torby. Naprawdę przydają się w najmniej spodziewanych momentach.

7. Przebywanie ze sobą 24h na dobę

Super jest to, że w czasie wakacji możemy ze sobą spędzić tyle czasu. Ale kurczę, to nie wszystkim służy. Kiedy jesteśmy w domu to jednak są momenty, kiedy mamy czas tylko dla siebie. W wakacje wszyscy cisną maksymalnie wspólny czas ze sobą, a czasami wystarczy troszkę odpuścić.

  • TIP: Nic się nie dzieje kiedy rano pójdziemy na samotny spacer albo wieczorem na rower. Nikt nigdzie nie napisał, że wakacje to czas 100 % dla rodziny. Wam też należy się odpoczynek.

8. Komentarze dzieci „to jest głupie”, „nie znoszę tego”, „nienawidzę tego”

Słysząc takie komentarze często odbieramy je personalnie. Ja się staram wymyślić coś ciekawego, a dzieci nie podzielają tego entuzjazmu. Wkurzamy się, bo chcielibyśmy żeby na wakacjach było fajnie i miło, a nie zawsze tak jest.

TO JEST GŁUPIE
NIE ZNOSZĘ TEGO
NIENAWIDZĘ TEGO

Te komunikaty są mniej wstydliwym sposobem na powiedzenie „boję się” albo ” nie wiem jak będę z tym się czuł”.

Wakacyjny czas to też emocjonalna karuzela. Myślę, że jedną z trudniejszych emocji jest rozczarowanie i wiele dzieci (dorosłych również) nie umie jej wyrazić. A tak często towarzyszy nam na wakacjach. Zawiera w sobie: lęk, złość, smutek, wstyd. Warto rozmawiać z dziećmi o tym jak się czują, bo my często oczekujemy od nich, że na wyjeździe będą zawsze szczęśliwe, a tak wcale nie jest. Mogą być rozczarowane zakupem zabawki na starganie, która się popsuła albo atrakcją, która wcale nie była taka fajna.

  • TIP: Wszystko, co wydaje się nam, że jest wymierzone przeciwko nam – tak naprawdę takie nie jest. Dzieci nie potrafią wyrażać swoich emocji na takim poziomie jakbyśmy chcieli. Nie potrafią powiedzieć: „Obawiam się jechać do lasu, bo nie wiem jak się tam będę czuł ” – wolą powiedzieć „to jest głupie i nudne”.

9. Atrakcje ociągają uwagę od potrzeb fizjologicznych

Są dorośli i dzieci, którzy w czasie pracy lub zabawy są tak pochłonięci samą czynnością, że nie odczuwają ani pragnienia, ani głodu, ani potrzeb fizjologicznych. Dopiero kiedy emocje odpuszczą – robią się nagle bardzo głodni, bardzo spragnieni lub bardzo mocno chce się im do toalety. Nie złośćmy się o to, że dziecko nie zdążyło do łazienki, bo naprawdę mogło wcześniej wstrzymywać się – po to tylko żeby skorzystać z atrakcji.

  • TIP: Warto robić przerwy w zabawie, po to żeby posłuchać swojego ciała.

10. Dzieci żyją tu i teraz

Często o tym zapominamy. My umiemy przewidzieć, że jeżeli nie skorzystamy z toalety przed wyjściem to może Wam się chcieć za godzinę. Dzieci tego nie potrafią. Nie umieją też najeść się na zapas, bo później nie będzie. Zwróćcie na to uwagę i nie złośćcie się kiedy godzinę po śniadaniu dzieci są głodne. Albo chwilę po wyjściu z domu chcą do toalety – pamiętajcie, że mają małe pęcherze, które bardzo szybko się zapełniają.

TIP: Noście ze sobą małe przekąski, butelkę wody i bieliznę na zmianę. Mam zawsze taki pakiecik w torbie i się przydaje.

Dlaczego napisałam ten wpis?

Bo często widzę piękne zdjęcia z wakacji, a nigdy nie wiemy co tak naprawdę się za tym kryje. Myślimy sobie, że inni mają takie świetne wyjazdy, zadowolone z wszystkiego dzieci – TAK NIE JEST. Każdy ma swoje problemy, a kiedy na to nałożą się marudzące dzieci, to jest nam zdecydowanie trudniej.

Mam nadzieję, że dzięki tym wskazówkom będzie Wam łatwiej zrozumieć zachowanie Waszych dzieci.

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis – udostępnij go – niech pomoże innym rodzicom!

Komentarze

    Świetny tekst. W samo sedno. Przy okazji napiszę o moim wypróbowanym sposobie na trudne zachowania dzieci podczas urlopu/wakacji/wyjazdu etc. Zawsze się u mnie sprawdza: zabawy ruchowe. Gdy dziecko grymasi, kaprysi, ma gorszy humor szybko wymyślam jakąś zabawę ruchową. Najlepiej na świeżym powietrzu, ale w pomieszczeniu też się udaje. Na przykład chodzenie lub bieganie po wyznaczonym torze. Fajny też jest slalom pomiędzy przeszkodami (drzewa, kamienie, gałęzie, krzesła). Albo turlanie, czworakowanie, robienie kółek biegiem wokół drzew, jednocześnie z przeliczaniem zrobionych kółeczek – często zastanawiam się wtedy – ile kółek da radę dziecko zrobić? Zabawy z piłką i milion możliwości na podrzucanie, turlanie, odbijanie itp. Po takiej dawce ruchu zwykle zachowanie samo reguluje się. Spada nadmiar energii. Maluch jest zrelaksowany, odprężony i już inaczej reaguje. Polecam 🙂 Iza

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej