Blog parentingowy dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej
Dla mamy

Dzieci kontra dzieci

Przyszedł już czas, że Lila mocno interesuje się innymi dziećmi. Bardzo dużo o nich mówi i szuka z nimi kontaktu. Powoli oddala się ode mnie, ale cały czas muszę być w pobliżu. To całkowicie normalny proces socjalizacji. Lila z innymi dziećmi bawi się jeszcze  równolegle (każdy sam), ale pojawiają się już momenty interakcji. Tych z uśmiechem na twarzy i łzami jak grochy na różowym policzku.

Kiedy odwiedziliśmy Zuzę i chłopaków Lila bardzo wylewnie się przywitała z Antkiem i Leonem. Podeszła, powiedziała „Hello” i przytuliła Antka:) Bardzo miły widok.

Znam Zuzę, Anię i Olę od 1, 5 roku. Nasze dzieci „poznały” się jak miały niecałe pół roku. Spotykałyśmy się wtedy dość często (każda na macierzyńskim), ale nie dlatego żeby nasze dzieci się razem bawiły. Potrzebowałam wtedy bardzo kontaktu z innymi kobietami, które są na tym samym etapie życia co ja. Przegadywałyśmy wszystkie „mamuśkowe” sprawy. 

Moje przyjaciółki były wtedy w zupełnie innym punkcie życia. W temacie, który był dla mnie bardzo ważny (czyt. macierzyństwo) było odległe o kilka lat.

Te spotkania dały mi bardzo dużo. Jak było mi źle, ciężko, ręce od noszenia wyciągały się do ziemi, a obiad się przypalił…

Zbierałam wszystkie bobograty i ruszałam z domu. To działało lepiej niż sesja u psychoterapeuty. Bo one miały takie same problemy jak ja, takie same wątpliwości jak ja i takie same radości.

Teraz nasze dzieci powoli nawiązują ze sobą kontakt.

Czy Lilka tego potrzebuje? Pewnie tak.

A czy ja tego potrzebuję? Ja, bardzo.

SONY DSC   SONY DSC

SONY DSCSONY DSC

SONY DSC SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

Ten wpis ma 8 komentarzy

  1. Księżniczka w kaloszach

    Mi bardzo brakuje takich spotkań, koleżanki dzieciate powracały do 8h pracy, wyprowadzka wieś też nie sprzyjała.
    Dla mnie taką odskocznią były zajęcia dla dzieci na które chodziłam z L. Bardziej dla siebie niż dla niego. Wyrywałam się z lasów, łąk do ludzi, matek, innych dzieci.

    • Nebule-Ania

      to jest właśnie jeden z plusów mieszkania w dużym mieście, ale jest też wiele minusów.
      Ty za to możesz pić kawę na tarasie rano w szlafroku… To zawsze było moje marzenie:)

  2. ane

    cudne te baboczki wasze 🙂 hehe
    ja mam takie pytanko 😉 troche wstydliwe. ….jak sobie radzicie ze złością jako matki? czy zdarza wam się krzyczec na maluchy? 🙂 mnie czasem tak …jak juz nie daje rady ale potem sobie z tym nie radze.. nie robie awantury tylko czasem krzykne ale boze gdybym mogla cofnąc czas….mega wyrzuty sumienia…

    • Nebule-Ania

      Dzięki:) Krzyczeć bezpośrednio raczej mi się nie zdarza, ale mówię podniesionym tonem. A jak już bardzo jestem wkurzona to wychodzę na chwilę z pokoju… Wracam za chwilę jak chociaż trochę opadną emocje.

  3. Anna

    Mam do Ciebie pytanie Aniu.
    Nasza córka jest bardzo miła uprzejmie nastawiona do dzieciaków. Czesto podchodzi do nieznajomych i zaczyna przytulac sie lub daje czesc. Tyle staran wlozylismy aby nasze dziecko bylo wlasnie takie:) Zeby bylo zyczliwe , milo nastawione( marzeniem bylo aby nie bylo niesmialkie, marzeniem spelnionym bo takie dzieci maja trudniej) Aby smialo mowilo o swoich potrzebach i okazywalo emicje. Dzisiejsza zaczelam zdawac sobie sprawe, ze to wszystko na marne. Stalam bezsilna…
    Sytuacja: szperamy w ciuchlandzie. Corka zchodzi z wozka i wykonuje te same ruchy co ja czyli przebiera wieszaki na nizszym drazku. Zauwa dziewczynke. Podchodzi , chce sie przywitac. Dziewczynka najpierw robi nerwowe ruchy , wygiecia i krzyczy w dziwny sposob( chyba jeszcze nie potrafila mowic , w kazdym razie nic nie zrozumialam)potem odpycha moja corke. Ja z jej mama tlumaczymy, ze moja corka chce sie przywitac . sytuacja wydaje sie byc opanowana. Corka ppodchodzi jeszcze raz probuje sie przytulic ale dostaje w buzie( pierwsze uderzenie w jej zyciu:(( ) Bardzo przykro mi sie zrobilo, gdyz my nie bijemy naszego dziecka a tu dostaje bez powodu i to w taki sposob. Tamta dziewczynka dostaje klapsa od swojej mamy….Maz twiwrdzi ze trzeba ja nauczyc oddawac(o zgrozo!!!) Jednak jest jeszcze za mala na to i na zrozunienie dlaczego. Corka ma 2 latka i kilka dni, tamta dziewczynka 2,5. Widac bylo, ze tamtej mamie bylo bardzo glupio, tlumaczyla mi ze corka ma zly dzien itd ja natomiast nie pierwszy raz spotkalam sie z podobna sytuacja….
    Co myslec o takim zachowaniu i jak rozmawiac z dzieckiem o takich sytuacjach??? Nawet ze starszym dzieckiem?? Jak reagowac na takie zachowanie? Nie mam pokecia.
    Pomocy
    A

    • Nebule-Ania

      Pierwsze co mi się od razu przychodzi do głowy, że tamta dziewczynka zareagowała na stresującą sytuację tak sak sam jak jej mama, czyli przemocą. Jest to bardzo smutne, że niektórzy wciąż „wychowują” swoje dzieci „ręką”, a nie „słowem”.
      Kiedyś Lilka podeszła do dziewczynki żeby się przywitać i dać jej obrazek. A tamta wzięła obrazek, podarła na strzępy i powiedziała: „dupa, dupa, dupa”. Lilka w mig się obróciła i pokazała jej tą część ciała o jakiej mówiła dziewczynka. Zupełnie się nie przejęła. A ja widząc tę sytuację miałam oczy pełne łez. A Lilka odeszła od niej i tyle.
      U Ciebie była trochę inna sytuacja, bo dziewczynka uderzyła Twoje dziecko. Ja bym to skomentowała tylko w ten sposób, że nikt nie może Ciebie bić i się na to nie zgadzaj. Chyba nie mogłabym powiedzieć dziecku, że niektórzy rodzice biją swoje dzieci zamiast wytłumaczyć.

      • Anna

        Moja córa tez nie zareagowała na ten policzek , gdyz tak na prawdę nie wie co to jest. A uderzenie lekkie nie bylo. Ja ja mocno przytulilam i zabralam z dala. Jedyne co moglam powiedziec, to ze dziewczynka nie chce sie przytulac. Wtedy tak jak opisalam wyzej mama tlumaczyla zachowanie dziecka. Masz w pelni racje ze to musi dziecko widziec w domu. Mnie sie nie miesci w glowie jak tak mozna. Moj maz jest bardzo porywczy i jak mu to opowiadam ze lzami w oczach to powiedzial, ze zaraz by przemowil mamie tej dziewczynki do rozsadku jak to dziecko wychowuje…najbardziej zabolalo mnie to, ze nikt nie ma prawa bic mojego dziecka tak jak piszes a tu stalo sie wlasciwie bez jakiejkolwiek przyczyny…Moja corka jak ma gorszy dzien to jest marudna, przykleja sie do mni, osacza:) ale nigdy ne jest agresywna…
        Pozdrawiam:)

  4. Nebule-Ania

    Aniu, mnie też to przeraża. Ale niestety dzieci, które widzą przemoc w domu myślą, że to normalne i same też w taki sposób reagują na stres. Jak Lilka będzie jeszcze trochę starsza to nie zawaham jej się powiedzieć, że rodzice, którzy biją dzieci to przestępcy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *