Blog parentingowy dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej
Dla mamy

W końcu przyszedł czas na mnie

Niedomknięte projekty, niedokończone książki odłożone na półkę, wciąż przekładane ćwiczenia i myśli o sobie, które zostały przesunięte na dalszy plan. Kiedyś „ja” na końcu, a teraz na początku. Przyszedł w końcu czas, który był mi wcześniej niepotrzebny – tak wtedy myślałam.

Zapisałam się na studia, zaczęłam bardziej dbać o siebie, a przede wszystkim myśleć o sobie.

Ktoś mnie wtedy zapytał, po co Ci studia?

I zasiał we mnie ziarenko niepewności. Tak jak wcześniej byłam pewna tej decyzji, to wtedy znów weszłam w mój dawny schemat myślowy: w weekend jest czas dla rodziny, będziesz zmęczona po całym tygodniu, przecież lubicie rodzinne wyjazdy na 2-3 dni…

I wtedy jednym słowem ucięłam te wewnętrzne wycieczki w głąb dawnej siebie. STOP! Teraz moja kolej, żeby być nie tylko matką i żoną. Chcę wrócić do innych ról:

  • koleżanki, z którą można porozmawiać o innych rzeczach niż o dzieciach
  • dziewczyny, która ma nową zajawkę
  • kobiety, która chce się czegoś nowego nauczyć

Pierwsza rzecz, jaka mi przyszła na myśl to fakt, że przede mną 30 lat pracy zawodowej. 30 kolejnych lat, które chciałabym żeby sprawiały mi przyjemność i dawały codziennego kopa motywacyjnego. Pytacie mnie często, czy wrócę jeszcze do pracy terapeuty. Chyba już nie. Śmieję się, że wszystkie pokłady cierpliwości wyczerpałam na moje dzieci;) i jeszcze trochę musi mi zostać na męża;)

Brakuje mi kontaktów z ludźmi, których nie znam. Przez te lata odkąd jestem matką moje grono znajomych wyraźnie się zawęziło. Odczuwam niedosyt takich powierzchownych rozmów o pogodzie. Poznawania innych ludzi, którzy być może nie mają ze mną nic wspólnego. A może się okaże, że coś nas jednak łączy.

Chcę wyjść z własnego schematu myślowego, który skrzętnie budowałam w swojej głowie w dresach poplamionych zupą i w kapciach z króliczkami. Czuję, że spełniłam swoją rolę w 100 %, a teraz nadchodzi mój czas, który pozwala mi jeszcze bardziej docenić to co mam. Wiem też, że spełniłam się w tej roli i uwielbiałam ten. Niczego bym nie zmieniła. Wiedziałam, że mój czas w końcu też nadejdzie.

W końcu mam swoje biurko, nie muszę pisać pomiędzy mieszaniem zupy, a budowaniem z Lego. Mogę spokojnie porozmawiać przez telefon, nie przerywając ciągle „Zaraz Ci dam”, „Już idę” „Poczekaj sekundkę”. Myślę, że to zrozumieją tylko mamy. Kawa wypita w spokoju w temperaturze zgodnej z sugerowaną i samotna wizyta u lekarza.

Biurko Slim Minko.co

Biegnę po nie do szkoły i przedszkola z uśmiechem na ustach. Mogę śmiało powiedzieć, że to jest najpiękniejszy moment dnia, kiedy Julek rzuca mi się na szyję i mówi „Tęskniłem za Tobą, było dziś super!!!”, a Lila opowiada, co nowego przytrafiło się jej w szkole. Mam ogromny zapał do tego żeby spędzać czas po południu razem z nimi i nie przewracać oczami, na widok kolejnego kasztana walającego się po domu. Po prostu przyszedł na to czas.

Mam wiele planów i marzeń, które powolutku będę realizować. Rozmawiam z moimi przyjaciółkami, które też niedawno wróciły do pracy i czują podobnie. Myślę, że jest to naturalnie wpisane w życie matki – jeszcze przyjdzie i na Was czas, trzymam kciuki żebyście nie bały się myśleć o sobie.

Ten wpis ma 8 komentarzy

  1. Basia

    Brawo!!! Bardzo dobra decyzja!! Jakie studia wybrałaś po takim okresie?

  2. Sylwia

    A na jakie studia się wybierasz?

    Miłego dzionka! 🙂

  3. Paulina

    Ja po „siedzeniu” z dziećmi w domu (syn 6 lat, córka 2,5) wróciłam 3 lata temu do pracy. Buty na obcasie, comiesięczna wizyta u kosmetyczki na paznokcie, ploteczki z koleżankami w pracy. Bardzo mi tego brakowało, takiego czasu tylko dla siebie. Choć wyrzuty sumienia nadal miałam. Że za długo samych ich zostawiam, Najpierw szkoła i przedszkole potem babcia(praca na 8 h), Brakowało czasu na wspólne porządne odrabianie lekcji, obiady. Rano szybko w pośpiechu, a wieczorem padałam na twarz. I tak po 3 latach znów jestem w ciąży i tak mi dobrze:).Odbieram moje starsze dzieci ze szkoły, razem znów jemy obiady, spacery(piękne lato mamy tej jesieni), lekcje odrabiane w spokoju, bez pośpiechu. I tak sobie myślę, że pewnie znów zatęsknie do pracy, ale póki co cieszę się każdą chwilą i muszę przyznać, że to życie „kury domowej” strasznie mi znów pasuje. Jak to stwierdził mój syn „znów jest normalnie”.
    Pozdrawiam

  4. Magda

    Swietny wpis 🙂 ja rowniez wychodzilam z podobnego zalozenia jak Ty wzgledem weekendow z rodzina, odkladaniem siebie na pozniej…. Tez zapisalam sie na studia pomimo ze mam 4 latka w domu a sama jestem w 9 miesiacu ciazy… szalenstwo co nie ? Maz malo przekonany, moze nawet troche skwaszony bo na weekendy nie ma mnie w domu… ja jestem mega zadowolona z tej decyzji… fajnie „isc” do nowych ludzi, zlamac rutyne… trzymam kciuki 🙂

  5. Paulina

    Każda z nas będzie miała taki czas…;) Mam przynajmniej nadzieję… W domu 2,5 latka, która nie zaadaptowała się w żłobku… Z utęsknieniem czekamy na 3 latka i przedszkole. Kocham swoją córkę ale mam też poczucie, że potrzebuje tego przedpołudnia na pracę przy komputerze a nie prace jak już dziecko pójdzie spać. Na ciepłą kawę w momencie kiedy ma się na nią ochotę… Bądźmy dobrej myśli;)

  6. mala_Mi

    A ja na odwrot i szalenie sie z tego ciesze! Syn prawie 10 lat, „siedzialam” z nim w domu 1,5 roku, potem niania a ja powrot do korpo na rok i znow w domu – koniec ciazy z corka i potem prawie 3 lata w domu z nia, synek chodzil do przedszkola. Po niemal 3 latach corka do przedszkola, ja do pracy.. i tak 4 lata. Praca – zmienna, rozne projekty, rozni ludzie, bardzo duzo stresu i 4 stracone ciaze. Kiedy wreszcie spotkalam najlepsza managerke, jaka mialam przez 19 lat zycia zawodowego – zaszlam w ciaze… i znow bede w domu! przez 1,5 roku-2 lata, zobaczymy. Ciesze sie na ten powrot do domu, do najwazniejszego dla mnie – dzieci. Mam wyksztalcenie wyzsze, znam 6 jezykow, pracuje w angielskim i jestem uzalezniona od uczenia sie 🙂 – wiem, ze dobrze wykorzystam ten sprezentowany mi domowy czas, ze nie strace go na bezsensowne czynnosci i small taki o niczym w biurze 🙂
    (jestem introwerykiem, nienawidze rozmow o niczym).
    Jedni ida na studia (brawo Aniu!) a ja wlasnie o siedzeniu w domu znow marze bo to da mi czas na uczenie sie tego, czego chce BEZ koniecznosci spotykania sie z ludzmi 🙂 a angielski podszlifowany zawodowo daje mi przepustke do ogromu wiedzy via internet.

    Powodzenia Aniu!!!

    PS. Bardzo wazne jest, zeby dzieci widzialy jak ich mama sie realizuje poza domem/zawodowo – a nie tylko tata – to im daje sile i wsparcie na cale zycie! Szczegolnie corkom 🙂

  7. Lucy eS

    Suuuper. Kibicuję i przyklaskuję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *