Miejsca przyjazne dzieciom

Lato w mieście

Za chwilę połowa lipca, a my spędzamy lato w mieście. Odwiedzamy wszystkie pobliskie place zabaw. Nie chodzimy do żadnych muzeów, galerii, teatrów- te są zarezerwowane na jesień i zimę. Korzystamy z mniej lub bardziej sprzyjającej pogody.

Często jeździmy do Bajki i bawimy się tam do późnego popołudnia.

Chciałabym Wam pokazać dziś dwa miejsca, które wg mnie są dość kontrastowe, a mimo to bardzo je polubiliśmy.

Niedaleko nas w weekendy na starym dworcu na peronach otwiera się Nocny market. Miejsce bardzo klimatyczne i ciekawe.

Od razu zaznaczę, że nie jest to typowe miejsce dla dzieci, bo dla nich są tam tylko małe kolorowe stoliki. Wkoło jest głośno, gra muzyka, a w powietrzu unoszą się zapachy różnych potraw. Dlaczego lubimy tam chodzić? Bo jest to dość niespotykane aby w jednym miejscu spotkać tyle kuchni na raz. Możemy spróbować sushi, tajskiego żarcia, specjałów gruzińskich lub zjeść najpyszniejszego hot doga. Przychodzimy tam najczęściej ze znajomymi zjeść coś dobrego. Około 19 zawijamy się do domu, bo na Markecie robi się głośno przez DJ-a. Zawsze coś chwycimy na wynos np. ostatnio popcorn ze słonym karmelem.

20160708-DSC_8873

20160708-DSC_8811

20160708-DSC_8834

20160708-DSC_8829

20160708-DSC_8819

20160708-DSC_8839

20160708-DSC_8844

20160708-DSC_8847

20160708-DSC_8850

 

Drugie miejsce to Kura domowa

Nie wiem jak to się stało, że jeszcze nasza, nebulowa ekipa tam nie była. Zachęceni brakiem ruchu na warszawskich ulicach wybraliśmy się na warszawski Wawer. Wbrew pozorom to nie jest tak daleko- 14 km z centrum.

Kiedy tylko przekroczyliśmy próg Kury wiedzieliśmy, że jesteśmy w domu:) Absolutnie wszystko jest dostosowane do potrzeb najmłodszych. W sali oddzielony jest przeszklony pokój zabaw, tak żebyśmy mogli mieć dziecko na oku. Zajęliśmy stolik na zewnątrz, bo Lilka wolała jednak plac zabaw.

Jedzenie bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło, bo zazwyczaj w tego typu knajpach smaki są poprawne. A tutaj moje podniebienie długo się rozkoszowało kaszą jaglaną, za którą niezbyt przepadam. Tatar ze śledzia- miodzio!

Znów potrzebujemy przewijaka, więc i na to zwróciłam uwagę. W toalecie są nawet dostępne kremy lub chusteczki dla najmłodszych.

Śmiało napiszę, że Kura jest totalnie dostosowana do potrzeb najmłodszych i jeżeli będę chciała się spotkać ze znajomymi, którzy mają dzieci na pewno wybiorę się właśnie tam!

20160709-DSC_8881

20160709-DSC_8884

20160709-DSC_8904

20160709-DSC_8911

20160709-DSC_8915

20160709-DSC_8917

20160709-DSC_8919

20160709-DSC_8923

20160709-DSC_8926

20160709-DSC_8930

20160709-DSC_8928

20160709-DSC_8936

20160709-DSC_8937

Ten wpis ma 10 komentarzy

  1. Ania S.

    Kura Domowa-też lubię tam chodzić , to moja dzielnia! ?

  2. Asia prezentuje prezenty

    Aniu, miło było Cię spotkać w Kurze i zgadzam się, że to idealne miejsce na spotkania dla rodzin z dziećmi! A na nocny market my z kolei musimy się wybrać w Twoje okolice 🙂

  3. Ania

    Aniu, przebardzo podoba mi się Twój sweter /zdęcie z synem/; mogłabyś proszę napisać gdzie go nabyłaś?

  4. Marta O.

    Bardzo lubię tu zaglądać, skorzystałam z kilku miejsc które polecałaś i nigdy się nie zawiodłam – dziękuję i bardzo bardzo proszę o więcej. Miejsca, restauracje tak tak

  5. Ola

    Mozecie polecic jakies place zabaw w Srodmiesciu? I jakies miejsce gdzie z 2letnia corka zjemy obiad? Bedziemy w najblizszy weekend. I choc mieszkalam w Warszawie pare lat to od tej strony „z dzieckiem” stolica jest mi totalnie obca.

  6. markdottir

    Aniu, w końcu trafiłam na nocny market. Dziękuję za info o tym miejscu. Objedliśmy się po kokardy. Bardzo przyjemnie było, mimo grającego DJ, ale nie ma co przychodzić tam wcześniej niż o 18. Byliśmy ok 17 mimo, że czynne od 16 to większość dopiero się rozpakowywała i rozgrzewała grille / piece.
    Jedyne co mi przeszkadzało i to bardzo to papierochy. 🙁 Dokuczał tez bardzo marniutki wybór napojów bezalkoholowych (znalazłam herbatę zieloną w butelkach i colę).
    Ale tak naprawdę przyszłam zapytać o stoisko z piankami. Nie było go w ten weekend ku mojej rozpaczy ;). Czy pamiętasz może jak się nazywało?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *