Blog parentingowy dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej
Dla mamy

Dlaczego niektóre dzieci nie lubią myć głowy i jak sobie z tym radzić?

Wbrew pozorom mycie głowy nie jest takie proste, jakby się mogło wydawać. Wielu rodziców i dzieci spotyka się z trudnościami, które napotykają w czasie tej rutynowej czynności. Dziś chciałabym Wam przybliżyć  ten problem i pokazać możliwe rozwiązania, które u nas w domu stosujemy od 6 lat.

Partnerem wpisu jest marka Baby Dove, która wspiera Mamy w codziennych wyzwaniach. A mycie głowy dziecku, które za tym nie przepada jest z pewnością trudne.

Zacznę od tego żebyście się zastanowili, jak Wy się czujecie kiedy myjecie głowę. Ja sama lubię to robić, bo znam bardzo dobrze siebie i swoje preferencje, natomiast nie znoszę jak ktoś mi to robi. Jestem dorosłą osobą, ale naprawdę przez wiele lat mojego życia wcale nie oswoiłam tej czynności na tyle żeby uznać ją za przyjemną. Od małego mam trudności z myciem głowy i to wcale nie minęło mi z wiekiem. Musiałam nawet zmienić fryzjera, bo niektóre czynności w obrębie moich włosów sprawiały mi ból. Wcale nie dziwię się dzieciom, które nie lubią myć głowy.

W skórze głowy zlokalizowanych jest wiele receptorów dotykowych i naprawdę wszystkie zabiegi pielęgnacyjne takie jak: rozczesywanie, mycie, spłukiwanie mogą sprawiać ból.

Aby Wam ułatwić, najpierw postaram się odpowiedzieć na pytanie, dlaczego to właśnie ta czynność może być nieprzyjemna dla dzieci:

  • mycie głowy jest NIEPRZEWIDYWALNE – dzieci lubią wiedzieć, co następuje po sobie i dzięki temu czują się bezpiecznie. W czasie tej czynności może zdarzyć się wiele rzeczy, których dzieci się boją, dlatego strach lub niechęć jest uzasadniona
  • żaden dorosły nie patrzy na ten prosty zabieg w bardziej szczegółowy sposób. Mycie głowy jest sensoryczną BOMBĄ, bo działa na wszystkie zmysły: zapach szamponu, pękająca piana w okolicy uszu i szumiący prysznic, dotyk lekki i mocny, wzrok – jasne światło w łazience, za gorąca woda w wannie. Niewiele jest takich czynności pielęgnacyjnych, które pobudzałyby wszystkie zmysły i na raz. Nie dziwię się, że dla niektórych dzieci to może być za dużo.
  • wszystkie bodźce, które występują podczas mycia głowy stanowią zagrożenie dla układu nerwowego, a co za tym idzie – uruchamia się system walki lub ucieczki, stąd płacz i niechęć
  • małym dzieciom ciężko jest też wyrazić, co im dokładnie nie odpowiada – dlatego płaczą. Starsze dzieci już wiedzą, co im najbardziej nie pasuje i łatwiej możemy im pomóc
  • dla dzieci z zaburzeniami integracji sensorycznej mycie głowy może przysparzać jeszcze więcej trudności, a nawet bólu

Jak widzicie każdy z nas może zupełnie inaczej odbierać ten zabieg pielęgnacyjny. Dzieci wyrażają wszystko tu i teraz, dlatego mycie głowy często może być problematyczne.

Czy coś możemy zrobić żeby dzieciom pomóc? Tak, oczywiście. Poniżej przeczytacie o moich sposobach, które stosuję od 6 lat przy jednej bardzo nielubiącej myć głowę osóbce. Są to tricki zarówno czysto terapeutyczne, jak i rodzicielskie. Myślę, że pomogą i Wam.

Przede wszystkim wsparcie

Doskonale wiem, że ciężko po całym dniu być ZEN kiedy jedna kropelka wody na twarzy dziecka powoduje awanturę. Spróbujcie popatrzeć na to z innej strony – to nie jest fanaberia, czy też wymuszanie. Naprawdę mycie głowy dla niektórych dzieci jest bardzo nieprzyjemne. Pomyślcie o czymś czego Wy nie lubicie i zastanówcie się czy też byście chcieli aby ktoś Wasz problem bagatelizował i mówił np.: „To tylko wyrwanie zęba, nie ma się czego bać”

Rano czy wieczorem

Z punktu widzenia terapeuty SI mycie głowy może być lepiej odebrane rano. Dlaczego? Bo układ nerwowy nie jest przeładowany bodźcami z całego dnia. Rano, kiedy dzieci są wypoczęte mogą lepiej przetworzyć bodźce, których im dostarczamy przy myciu głowy. A z punktu widzenia rodzica wiem, że łatwiej jest umyć dziecku głowę wieczorem, bo już nigdzie nie wychodzimy i idziemy spać. Ale trzeba pamiętać, że po ciężkim dniu może być jeszcze ciężej „przeżyć” mycie głowy. Gdzie jeden mały nasz błąd lub wypadek może spowodować awanturę.

Wanna czy prysznic

Z wielu powodów wanna jest miejscem gdzie większość osób (oczywiście nie wszyscy) czuje się bezpieczniej. Jeżeli macie prysznic i brodzik, to możecie wstawiać wanienkę i tam nalewać wodę. Woda sięgająca do okolic pępka działa uspokajająco. Rozluźnia mięśnie i pobudza krążenie. Prysznic u wielu dzieci powoduje strach. Dlaczego? Prysznic szumi, często strumień wody jest za mocny i zwyczajnie boli dziecko. Dzieci mają zdecydowanie cieńszą skórę, więc prysznic może sprawiać ból. Woda lejąca się dziecku po twarzy też może powodować dyskomfort. Z punktu widzenia terapeuty lepiej jest użyć kubka z wodą, specjalnego pojemnika do mycia głowy niż włączać prysznic. Nam jest łatwiej zamoczyć dziecku włosy wodą z prysznica, ale dziecku może być trudniej. Decydując się na polewanie  kubkiem odchodzi szum wody, mniejsze ciśnienie wody, co za tym idzie nie boli aż tak bardzo.

Niektóre dzieci potrafią się odważyć i położyć w wannie żeby zamoczyć włosy. Innym zajmuje to nawet 5 lat. Nie wymagajcie tego od dzieci, bo może to wywołać opór.  Co jest strasznego w położeniu się w wannie? Woda nalewa się do uszu, często światło świeci prosto w oczy i dziecko czuje się w niebezpieczeństwie. Odchylanie głowy do tyłu może wywoływac u dziecka lęk, bo wywołuje spadek świadomości ciała, a to zmniejsza określenie położenia własnego ciała w przestrzeni. Dzieci mają też cienką skórę i zupełnie inaczej odczuwają ciepło i zimno. Za każdym razem dziwi mnie to, w jak zimnej wodzie kąpie się nasza starsza córka.

Rodzic czy dziecko

Zdecydowanie mniej nieprzyjemności odczuwamy kiedy robimy coś sami. Lepiej znamy siebie i swoje preferencje. Jeżeli tylko Wasze dzieci przejawiają chęci i umiejętności do tego żeby umyć samemu głowę to im asystujcie i wspierajcie. (Ja zawsze mam chęć poprosić fryzjera żeby dał mi szczotkę żeby sama rozczesała sobie włosy.)

Odpowiednie produkty do mycia włosów

Przetestowałam mnóstwo różnych produktów i mam kilka spostrzeżeń, które wpływają na użytkowanie. Przede wszystkim łatwość rozprowadzania szamponu, większość z nich dość trudno rozprowadza się po  gęstszych włosach. Gorzej się pienią i trudniej jest rozprowadzić szampon po włosach. W dotyku włosy są dość tępe i przez to nasze ruchy bardziej ciągną dziecko. Druga kwestia to zapach, nie wszystkim dzieciom podobają się zapachy kosmetyków. Wtedy dobrym wyjściem jest używanie kosmetyków bez zapachu (np. emulsja do mycia ciała i włosów Baby Dove Senitive Moisture). Moje dzieci mają plączące się, falowane włos i na ich czuprynki najlepiej działa szampon, który ma w 1/4 substancji nawilżających. Tak jak wcześniej mieliśmy dużo trudności z rozczesywaniem to po myciu szamponem Baby Dove włosy są mocno nawilżone i dzięki temu jest zdecydowanie łatwiej. Kolejną kwestią jest szczypanie w oczy, wybierając szampon  ważne jest dla mnie żeby szampon był przebadany okulistycznie, bo  nie możemy zagwarantować, że nigdy nie dostanie się trochę piany do oczu.

Co jeszcze możecie zrobić aby ułatwić sobie i dzieciom ten zabieg pielęgnacyjny?

  • zawsze przed myciem głowy włosy rozczesuję na sucho. Im mniej są poplątane tym łatwiej jest je później rozczesać
  • Jeżeli Wasze dzieci są wyjątkowo wrażliwe możecie zrobić im odwrażliwiający masaż głowy. Delikatnie, ale stanowczo uciskajcie skórę głowy przed myciem. Zawsze to pomaga.
  • Możecie przygotować sobie gadżety. My wypróbowaliśmy wiele rzeczy, dobrze sprawdza się kubek do mycia głowy, maska lub okularki, zatyczki do uszu. Ale już od dłuższego czasu nie używamy tego. Za to ZAWSZE mam w pogotowiu mały ręczniczek. On działa jak koło ratunkowe. Można wytrzeć oczy, uszy, a nawet górę głowy aby woda nie ściekała na twarz. Mam go zawsze pod ręką żeby nie musieć szukać w razie wpadki.
  • Bardzo ciekawą metodą jest mycie „na naklejkę”. Zauważyłam, że najwięcej nieprzyjemności dla moich dzieci sprawia woda spływająca na twarz i uszy. A rozwiązaniem jest mocne odchylenie głowy do tyłu. Wystarczy nakleić naklejkę na suficie w łazience i kiedy trzeba odchylić głowę, poprosić dziecko żeby patrzyło na naklejkę. Bardzo proste i skuteczne

  • Jeżeli Wasze dzieci mają bardzo duży problem z myciem głowy to polecam jeszcze metodę, którą też stosowaliśmy, a jest to muzykoterapia. Często puszczamy ulubioną muzykę z telefonu lub razem coś śpiewamy. Muzyka działa uspokajająco i samoregulująco. Jeżeli dziecko będzie też śpiewać to doznania układu słuchowego będą przyjemniejsze podczas szumu wody.
  • Używajcie odpowiednich produktów, które pasują Wam i dziecku. Ja moim dzieciom smaruję też końcówki odżywką, aby jeszcze łatwiej je rozczesać.
  • przed rozczesaniem mokrych włosów znów możecie znów zrobić masaż skóry głowy
  • możliwe jest też, że dzieci nie lubią suszarki – jeżeli macie  możliwość pozwólcie wyschnąć włosom naturalnie.

Jak widzicie mycie głowy wcale może nie być przyjemne i relaksujące Niektórym rodzicom robi się gorąco, kiedy myślą o kąpieli (dzieciom też). Mam nadzieję, że ten wpis trochę Wam pomoże zrozumieć zachowania swoich dzieci i razem poszukacie najlepszych metod, aby ten zabieg sprawiał wszystkim przyjemność.

 

Jeżeli spodobał się Wam ten wpis to kliknijcie „lubię to” i udostępnijcie go swoim znajomym – może i im ułatwi życie.

Ten wpis ma 7 komentarzy

  1. Kamila

    Metoda ‚na naklejkę’ mnie urzekła 😀 u nas długo był problem z myciem włosów. 3,5 letnia córka ma bardzo gęste i grube włosy, więc suszenie też zajmuje dużo czasu. Skutkuje kilka metod: po pierwsze, skróciliśmy jej włosy 🙂 nie wbrew jej woli oczywiście, zachęciłam ją tym, że my dziewczyny, pójdziemy razem do fryzjera. Najpierw było podcinanie końcówek, a od 0.5 roku nosimy prawie takiego samego boba. Bycie ‚jak mama’ świętnie podziałało. Druga sprawa to, inaczej niż w Twoim wpisie, mycie włosów pod prysznicem. Córka stoi i sama kontroluje intensywność, z jaką strumień wody pada jej na włosy i głowę, przysuwając się i odsuwając. Taka kontrola ułatwia nam cały proces. A do suszenia książka do łapki 🙂

  2. Seso

    To ja poproszę jeszcze taki wpis o fryzjerze bo mi syn od pol roku uchodzi za dziewczynke, a te dlugie wlosy w myciu nie pomagaja

    • Kamila

      Nie wiem gdzie mieszkacie, ale w Poznaniu mamy fryzjera typowo dziecięcego – zamiast na zwykłym fotelu, dziecko siedzi w aucie 🙂 Może coś takiego zmotywuje kawalera. Albo strzyżenie razem z tatą/mamą? Najpierw rodzic, później dziecko

  3. Aneta

    Aniu, normalnie jakbys czytala w moich myslach! Kazdy post jest mega trafiony, wnosi wiele ciekawych informacji i pomaga nam radzic sobie z codziennoscia! Dziekuje! Jestem uzalezniona od Twojego bloga!

  4. Kinga

    U moich dzieci ten szampon zupełnie się nie sprawdził – jedna ma długie i bardzo gęste włosy, druga „piórka” kręcące się na końcach i ten szampon i jednej i drugiej masakrycznie plątał włosy – (porównywalnie jak babydrem z rossmana) – jedna wielka tragedia dla mnie – wywaliłam pół opakowania.

    Co do metod to u nas sprawdza się ręczniczek, którym dziewczyny przecierają buzię jak coś się zaleje i nasze ciągłe powtarzanie „główka do tyłu i zamykamy oczka” 🙂 ale ogólnie dziewczyny nie mają z tym problemu – raczej to są „wodne stworzenia” nie mające problemu z nurkowaniem zarówno w wannie jak i w basenie.

  5. Milena Chwałek

    Moja córcia w okolicach pierwszych urodzin uczęszczała na zajęcia dla maluchów na basenie. I to był strzał w dziesiątkę! Mogłam polewać głowę prysznicem, a ona się śmiała:-) niestety po paru miesiącach musieliśmy zrezygnować i teraz jest problem z myciem głowy. Stety/niestety nie ma bujnej czuprynki i mycie włosów po prostu robię niedbale, na szybciocha. Ale gdyby udało nam się ponownie dostać na zajęcia pływackie – nie zastanawiałabym się długo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *