Blog parentingowy dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej
Rozwój dziecka

Dziecko + brud

Stare porzekadło mówi, że dzieci dzielą się na  na czyste i  szczęśliwe. Coś w tym na pewno jest.

Pamiętacie mój wpis o chłopcu, któremu nie wolno było zbierać liści? tutaj

Często spotykam się z opinią, że przesadzam jeżeli moje dziecko w restauracji biega na bosaka. Chce tak robić, nie mam z tym problemu. W kodeksie sovoir vivre również nie ma na ten temat wzmianki. Czy bardzo mnie to razi? Nie, niech robi tak jak jest jej wygodnie. Nie jest to sprawa rangi najwyższej. Po godzinie takiej samowolki skarpety lub rajstopy nadają się do namaczania i szorowania. No i co z tego? Jej szczęście  jest dla mnie bezcenne.

Wkurzają mnie strasznie osoby, które za wszelką cenę chcą mieć czyste dzieci. Dziecko ugryzie jeden raz banana, a już jest powycierane od stóp do głów mokrymi chusteczkami.

Jak ma się nauczyć samokontroli? 

Jak szybko spada jego samoocena? 

Jak ma wypracować bardzo precyzyjne ruchy?

Takie zachowania opiekunów mogą spowodować więcej szkody niż pożytku. Różnego rodzaju manie i fobie często mają swój zalążek w dzieciństwie. Również częste wycieranie rąk i szybkie pozbywanie się brudu może wzmagać nadwrażliwość dotykową. Warto obserwować co dziecko jest z tym w stanie zrobić.

Nie dotykaj, bo się pobrudzisz- czyli babcie-nianie w natarciu

Wszelkie teksty: „Zostaw, bo się pobrudzisz” trafiają w dziecko bardzo celnie i kodują się w jego małej głowie.

Mimo tego, że pozwalam mojemu dziecku na bardzo wiele jest maniakiem czystości. Jedzenie pomidorowej bez żadnej kropelki na białej bluzce bez śliniaka opanowała do perfekcji. Sama czuje, że w obrębie warg przyczepił jej się okruszek. W lustrze szybko zauważa, że ma brudną buzię. Dlaczego tak się dzieje? Bo pozwalam jej na samokontrolę.

Wiele prac, które wykonujemy w domu są tzw. „brudne”. Z przelewaniem wody z barwnikami spożywczymi i sadzeniem roślin włącznie. Kiedy w Ikei  (zupełnie przez przypadek) kupiłam zioła do posiania od razu wiedziałam, że to będzie strzał w dziesiątkę.

Ubrudziłyśmy się i zalałyśmy kuchnie okrutnie. Bardzo dobrze się bawiłyśmy, a dom to nie muzeum.

Zioła tutaj za 7,90!

DSC_7075 DSC_7078 DSC_7080 DSC_7081 DSC_7090 DSC_7098 DSC_7106 DSC_7112 DSC_7114 DSC_7116 DSC_7120 DSC_7124 DSC_7130 DSC_7136 DSC_7138 DSC_7148

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

DSC_7092 DSC_7096

Ten wpis ma 17 komentarzy

  1. Karolina

    Zgadzam się! Mimo że ja byłam tym dzieckiem które ciągle słyszało „Nie, bo się pobrudzisz”, staram się nie zwracać na to uwagi u swoich dzieci. Żal mi tych dzieci którym rodzice nie pozwalają na swobodną zabawę tylko dlatego że będzie syf.

  2. Mama Martynki (Klaudia)

    hmm pamiętajmy brudne dzieci to szczęśliwe dzieci 😀 Nie należy przesadzać i robić wielkie halo,bo dziecko troszkę się ubrudziło…Każdy chyba w dzisiejszych czasach ma pralkę,więc pranie też nie jest jakoś bardzo uciążliwe.

    • Nebule-Ania

      Wiesz mi się wydaję, że to bardziej chodzi o zmianę mentalności. Szczególnie, że to właśnie od dziewczynek wymaga się bycia czystą.

  3. JustInka

    Świetna zabawa z tymi ziołami. Mój Młody lubi doniczkowe zabawy, bo właśnie są super usprawiedliwieniem dla ubrudzenia. Śliczne zdjęcia.

  4. ourcommonworld_blog

    Mam podobne podejście, ale brak akceptacji ze strony rodziców, z którymi mieszkam i jak wiadomo, w wielu kwestiach sprawiają mi uwagę :/ niech no tylko pójdę na swoje … Mała będzie biegała boso ile będzie miała sił w nogach i cały dzień umorusana chodzić będzie mogła 😀

  5. www.MartynaG.pl

    Ja się całkowicie z Tobą zgadzam, nie dbam przesadnie o sterylne warunki w domu wokół dziecka… nie zapobiegam każdemu pobrudzeniu… Dziecko musi zaprzyjaźnić się z zarazkami! MUSI! Inaczej nie stworzy antyciał … tego chcemy? Chyba nie.

    Dobry post! 🙂 Pozdrawiam, MG

  6. Maja

    A ja bym chciała wiedzieć skąd taki piękny fartuch?!

  7. malami

    Zgadzam się: dziecko powinno mieć szansę by badać otoczenie w którym się znajduje. A jak ma to robić jeśli nie za pomocą zmysłów? 🙂
    Synek jest dopiero na etapie wkładania wszystkiego do buzi. Nie bronię mu tego, a tym bardziej nie wycieram rączek czy przedmiotów które dotyka. Kontakt z brudem i mikroorganizmami jest również potrzebny do budowania odporności organizmu 🙂

    Świetny ten zestaw! Samodzielnie wyhodowane zioła cieszą podwójnie 🙂

  8. Aga

    My brudzimy się codziennie i w domu na dworze……ludzie się dziwnie patrzą nawet jak pozwalam mojej córce chlapać nogami w kałuży niekoniecznie w kaloszach (oburzenie,zdziwienie -nie wiem o co chodzi?:)….świetny tekst.Rodzice pozwalajcie swoim dzieciom jak najwięcej na taki luz…tylko tak mogą poznać świat!

    p.s. nie wiem dlaczego ale wyobraziłam sobie Lilkę biegającą boso czyli całkowicie w gołych stopach po restauracji hehe…chyba źle doczytałam:)) pozdrawiam

  9. Hania

    Racja. Chociaż ja wolę jak dziecko rozpiernicza wszystko u kogoś, a nie u nas 😉

  10. Jadwiga

    Ostatnio siedziałyśmy z sis na działce, siąpił deszcz, a nasze dzieci robiły wielką zaporę z kamieni w strumyku wody, która spłynęła z rynny. Starsi wzięli zupełnie dużą łopatę i zaczęli coś przekopywać, a młodsi zbierali kamienie. – Mam brudne rączki – zawołała moja siostrzenica – To nic, odparła siostra, wytrzyj w sukienkę 🙂 To było super popołudnie dla nas wszystkich. Zabawa w ziemi, błocie, wodzie to chyba najfajniejsze co mogą dzieci robić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *