fbpx
Blog parentingowy dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej
Dla mamy

Jak (nie) kupować na wyprzedażach?

Przyznam Wam się do czegoś – kiedyś słowo „wyprzedaż” wzbudzało we mnie dreszczyk emocji i powodowało rozszerzenie źrenic. A teraz? Wiem, jak i co kupować na wyprzedażach żeby być w zgodzie ze sobą i nie mieć po nich „kaca moralnego”.

Kiedyś uwielbiałam kupować na wyprzedażach i kupowałam dużo, a nawet bardzo dużo. Uważam nawet, że wpadłam w pułapkę, bo dopiero zauważyłam to po dłuższym czasie. Ulegałam złudzeniu, że to jest prawdziwa okazja, a ja muszę z niej skorzystać. Kupowałam rzeczy niepotrzebne, tylko po to żeby odczuć satysfakcję z tego, że wydałam mniej pieniędzy. I co z tego, skoro wydałam na coś czego później nie używałam lub nie nosiłam.

T-shirt za 9.90 to nie jest okazja, jeżeli go naprawdę nie potrzebujesz

Musiało minąć wiele czasu żebym to zrozumiała, a budziłam się kiedy zaczęłam przeglądać rzeczy dzieci, z których wyrosły, a w śród nich były ubrania z sieciówek z metką kupione na wyprzedaży.

Lubiłam robić te zakupy wyprzedażowe – przyznaję. Czułam się wtedy fajnie i dumna z siebie, że jestem taka przedsiębiorcza. I tak jak na spodniach dziecięcych była metka 49 zł przekreślona na 29 zł, a moje dziecko nie włożyło ich ani razu. To ja nie zaoszczędziłam 20 zł, tylko straciłam 29!

Ze 3 lata temu doszłam właśnie do takich wniosków i zmieniłam kompletnie moje podejście do wyprzedaży.

Stosuję teraz takie metody, którymi z Wami się też podzielę:

  1. Fast fashion – przestałam masowo kupować w sieciówkach – martwi mnie zanieczyszczenie naszej planety i staram się unikać sklepów z ubraniami słabej jakości na jeden sezon. W czasie wyprzedaży nie jest to dla mnie okazją kupić coś za 20 zł – patrzę na to ubranie przez pryzmat tego, ile wody zostało zużytej do produkcji, jak dużo CO2 zostało wyprodukowanego do wyprodukowania itd. Myślę też jaka jest żywotność tego ubrania, czy 3 dzieci będzie w stanie donosić je, czy pójdzie na śmietnik?
  2. Nie kupuję rzeczy pod wpływem impulsu – nie chodzę po sklepach, bo może mi się coś spodoba. Takie „spacery” powodują często, że kupuję coś zupełnie niepotrzebnego
  3. Zadaję sobie pytanie, czy ta rzecz tak bardzo jest mi potrzebna lub tak bardzo mi się podoba, że byłabym w stanie zapłacić za nią pełną kwotę? Jeżeli odpowiedz jest twierdząca, to poważniej się nad nią zastanawiam.
  4. Kupuję rzeczy na lata – to jest moja podstawowa zasada. Oceniam ile lat będę mogła tę rzecz używać, jeżeli tylko rok to zazwyczaj nie decyduję się na zakup (chyba, że chodzi o buty dziecięce).
  5. Nie kieruję się trendami i modą – one szybko przemijają, a przez to musimy kupić coś nowego. Kiedyś często przeglądałam trendy, bo mnie interesowało, ale teraz nie zwracam już na to uwagi.
  6. Całą swoją garderobą nazwałabym klasyczną – staram się oceniać ubrania i buty w ten sposób, że jak coś było na topie 5 lat temu, to i za 10 lat będzie też modne.
  7. Zwracam uwagę na materiały: nie pamiętam już kiedy kupiłam rzecz 100 % poliester.
  8. Jeżeli mi się coś podoba i planuję to kupić i wiem, że na przykład niedługo będzie wyprzedaż to zazwyczaj czekam na obniżkę, bo wiem, że mogę zaoszczędzić.

Tak na przykład było w tamtym roku, jak szukałam idealnego płaszcza. Najpierw przejrzałam wszystkie sieciówki, później marki premium, później czytelniczki mi podpowiedziały świetną polska markę, która szyje płaszcze w Polsce. Zajrzałam na stronę Talia płaszcze, wypatrzyłam sobie jeden model, który od razu wpadł mi w oko. Poczekałam do wyprzedaży i kupiłam mój ideał 🙂 Chodzę w nim od tamtej pory i uwielbiam. Do tego stopnia mi się spodobał, że jak przyszły chłody to zamówiłam drugi zimowy. Niestety wtedy nie był przeceniony, bo to nie był czas wyprzedaży, ale teraz już jest. Więc jeżeli i Wy od lat nie możecie znaleźć ideału, to zajrzyjcie do Talii. Możecie też skorzystać z dodatkowego rabatu na wyprzedaż (Nebule10 da Wam dodatkowe 10% rabatu).

To płaszcz Talia model Oktawia – ja mam rozmiar S KLIK jest wiosenno jesienny

A to Viola wino (kolor w rzeczywistości jest winny) – ma podpinkę i jest ciepły KLIK

9. Stawiam na sprawdzone marki i produkty – pewnie też tak macie, że jak coś Wam podpasuje to wybieracie to co znacie. Ja tak mam na przykład z marką Emu. Już sobie nie wyobrażam innych butów na zimę – po prostu. Zmieniam je co dwa lata i noszę cały czas. Wiem, że jakbym miała znów kupować za rok, to pewnie kupiłabym je na wyprzedaży, bo rozmiar mi się nie zmieni, a gust też. Teraz są właśnie w promocji KLIK, ale ja mam z tego roku, więc nie potrzebuję na przyszły.

10. Polskie marki – przyznaję szczerze, że wolę kupić daną rzecz u polskiego producenta, gdzie mam pewność, że jest to produkt polski. Zaglądam do polskich marek bardzo często i wspieram ich biznesy. Nawet u nich są wyprzedaże i na przykład świetne polskie ubranka można kupić za ceny sieciówkowe: moje ulubione to Pan robak (spore rabaty KLIK), Mybasic, Kids on the moon (dobre ceny w outlecie KLIK) SleepyCat KLIK polskie piżamki z bawełny organicznej.

I tak z wyprzedażowej bestii stałam się świadomym konsumentem. Dobrze mi z tym i cieszę się, że ludzie też zaczynają tak postępować. A Wy coś kupujecie na wyprzedażach? Macie swoje sposoby?

Ten wpis ma 6 komentarzy

  1. Angelina

    Dzięki Tobie też kupiłam sobie zimowy płaszcz z Talii 😊 Mam 3 córki i pierwsza miała tyle ubrań, że bym spokojnie trojaczki mogłam ubierać 🤦‍♀️ teraz też mało nie mają, ale już się hamuje i np teraz na wyprzedażach kupiłam tylko płaszcz wełniany, puchowa kurtkę i kombinezon dla najstarszej. Legginsow, bluzek i t-shirtow nawet nie oglądałam, bo mają tego pełne szuflady 😱 Buty też np najstarsza miała po 10-15 par na sezon, baleriny w 3 kolorach itp. Teraz wolę im kupić np 1 porządne skórzane baleriny na sezon niż 5 par zwykłych. No i jeszcze uwielbiam kupowanie w lupeksach, bo można znaleźć super rzeczy np z nexta za nieduże pieniądze 🙂

  2. Joanna

    Zobacz jak produkowane są emu 🙁

  3. Mal_mmm

    Kurczę też chętnie kupowałabym produkty polskich firm, wspierając nasz rynek ale niemiłosiernie denerwuje mnie windowanie cen produktów robiąc ż nich pseudoekskluzywne ubrania. Zajmuję się produkcją ubrań i wiem ile kosztują materiały, nadruki czy szycie więc ceny zawsze wywołują szok. Doskonale rozumiem że każdy chce zarobić, że produkcja w pl jest dużo droższa niż w Azji, że każdy wkłada w to czas i pracę ale prawdę mówiąc wiele cen za zwykle swetry czy T-shirty są zwykłym chwytem marketingowym firm promujących się na markę premium. Musiałam gdzieś to z siebie wyrzucić 😉

    • Meg

      Mam podobne spostrzeżenia, ceny są za wysokie, oczywiście z całym szacunkiem do ich wysiłku, pracy etc. Chwyty marketingowe „eko” czyli zawinięcie przesyłki w szary papier też już do mnie nie trafiają. Owszem, za niektóre produkty jestem w stanie zapłacić więcej (płaszcze, buty, ale tak jak piszesz zwyķly t-shirt za 100 -150 zł to przesada).

    • Basia

      Fajny wpis 🙂 też bym tak robiła, o sukience z risk lub płaszcz z Talia mogę tylko pomarzyć. Ja kupuje na wyprzedażach właśnie dlatego że jest taniej i kupię kurtkę czy buty za nie ala stowke. Zwyczajnie nie dam rady odłożyć 400zl zawsze coś w naszym przypadku „wypadnie”?no i każdy czegoś potrzebuje, dzieci rosną więc nie da się kupić im rzeczy na lata. Jedyne co mogę zrobić to nie kupować wszystkiego tylko,też zastanawiam Sue czy to jest mi lub komuś innemu potrzebne i czy to założę. Czasem wracam do sklepu kilka razy aż się zdecyduje i kupię.

  4. Agnieszka

    Pani Aniu, jest Pani pewna, że ten post pisała Pani o sobie? Bo brzmi, jakby był o mnie i pewnie jeszcze setkach innych kobiet, które wpadły w pułapkę wyprzedaży, szczególnie ubrań i akcesoriów dziecięcych!! Kiedyś nie było dnia, żebym nie przeglądała w internecie ofert wyprzedażowych popularnych sieciówek i nie „polowała” na okazje. W efekcie było dokładnie tak jak u Pani – córka miała szafę, pełną ubrań, wiele kupionych na wyrost, niektóre założyła raz albo wcale 🙁 opamietałam się, kiedy uświadomiłam sobie, że pomimo posiadania 15-20 koszulek, moja córka i tak regularnie nosi max połowę, reszta leżakuje w szufladzie i robi się za mała. Czyli wcale nie zaoszczedziłam xx zł, tylko niepotrzebnie wydałam. A oprócz tego nadmiar powoduje, że dziecko nie szanuje tego co ma. Nowe, nieużywane ubrania sprzedałam, a te używane w dobrym stanie puscilam dalej w świat. I skonczyłam polować na okazje. Teraz przed każdym sezonem robię przegląd szafy, zbierając w jednym miejscu wszystkie ubrania córki, oceniam co ma, a czego NAPRAWDĘ potrzebuje i tylko to kupuję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *