fbpx
Blog parentingowy dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej
DZIECKO

Jak sprytnie obejść dziecięce fazy na postaci z bajek?

Często pytacie mnie, jak to zrobiłam, że moje dzieci nie mają ubrań z postaciami z bajek, pokoju z takimi motywami i ogólnie nie mają wszystkiego z Peppą, Psim Patrolem, czy Elsą.

Cenię sobie estetykę. Często mniej, znaczy więcej. Lubię proste formy i kolory. Ład i harmonię. Gdybym pozwoliła moim dzieciom w całości urządzać ich pokoje, pewnie Lila miałaby Elsę na ścianie, na meblach naklejki z księżniczkami, łóżko z nadrukiem i firanki w baloniki. Julek miałby fototapetę Hot Wheels, naklejki z autami i pościel z ulubionym superbohaterem. A całość okraszona byłaby ogromem przedmiotów-zabawek, co w sumie wyglądałoby jak jeden wielki chaos. 

Czy w takim pstrokatym pokoju dobrze się śpi i pracuje? Według mnie nie.

Gdybym pozwoliła 4-letniej Lili ubierać się w to, co chce, nosiłaby żarówiaste sukienki z tiulu, wzorując się na księżniczkach, a dziś – starsza, koszulki z ich nadrukami, getry w księżniczki i takie same buty. Julkowi, gdybym pozwoliła wybierać, nosiłby bluzy Hot Wheels i podobnie jak Lila, byłby od góry do dołu odziany w ubrania z bohaterami z ulubionych bajek. 

Jednak nie pozwalam.

Nie zrozumcie mnie źle, każdy ma inne poczucie estetyki. 

A do tego zauważyłam, że zazwyczaj ubrania, akcesoria do do pokoju z motywami z bajek są niskiej jakości. Kiedyś kupiłam jedną bluzkę z Frozen z sieciówki i po 3 praniach naprawdę do niczego się nie nadawała. To nie jest zgodne z moim światopoglądem na jednorazowe ubrania. Często też kupuję ubrania większe, po to żeby dzieci mogły w nich chodzić przez 2-3 sezony, a wtedy gust się zmienia. I sorry Mamo: „Ja już nie lubię Psiego Patrolu.”

To nie jest moja fanaberia, tylko przemyślany lifehack. I możecie pomyśleć, że moje dzieci są biedne, bo mama im nie pozwala – a ja od początku wymyśliłam dobrą strategię i u nas dobrze to działa.

Rozumiem moje dzieci i ich potrzebę manifestacji swoich zainteresowań i identyfikacji z ulubionymi bohaterami. 

Nie kupuję im jednak ubrań ani nie urządzam pokoi w tym stylu. Mam jednak swój sposób na to, aby wilk był syty i owca cała. A nawet więcej – owca jest nie tylko cała, ale i zadowolona😊.

Co w takim razie robię?

1. Naklejki

Zdecydowanie jest łatwiej nakleić naklejkę (i ją później usunąć) niż kupić gotowy przedmiot z postacią z bajki.

Śniadaniówka z Elsą – proszę bardzo – naklejamy naklejkę

Nocnik z Psim Patrolem czy Hot Wheels – nie ma problemu

Bidon z Peppą – 2 minuty i jest

A do tego najważniejsze, jak się naklejka zdrapie lub znudzi – można ją zmienić.

dziecko nakleja naklejkę z księżniczką

2. Książki z bohaterami

Chociaż ciężko jest znaleźć ładne wydania to czasami trafi się jakaś perełka. Kupuję też książki z naklejkami.

3. Figurki i maskotki

Zgadzam się na figurki z postaciami z bajek i na rozsądną ilość maskotek z bohaterami z bajki. Pamiętam, jak Lila była mała i uwielbiała Peppę to kupiłam jej projektor pluszowy ze świnką – bardzo go lubiła i ułatwiał jej zasypianie.

dziecko bawi się autkiem hot wheels
dzieci się tulą

4. Nie zbieram dzieci na zakupy ubraniowe

Tak, wiem – to się niedługo skończy, ale póki mogę to kupuję je sama.

5. Gazetki

A jednym ze sposobów na zaspokojenie dziecięcej fazy są gazetki. Daniel przez 15 lat pracował w drukarniach więc gazetki to właściwie nasza rodzinna branża a w naszych żyłach płynie CMYK.

dziewczynka czyta gazetę księżniczka

Te magazyny łączą przyjemne z pożytecznym. Są one nie tylko pełne ciekawych treści, ale także rozwijają motorykę małą, zawierają łamigłówki i pobudzają w dzieciach chęć do samodzielnego czytania. 

Julek ma teraz fazę na wycinane, więc przeczytaną gazetkę wycina do zera.

Pokażę Wam ostatnie numery, które mieliśmy:

„Hot Wheels” oraz „Księżniczka”

o ciekawe propozycje dla dziewczynek i chłopców (bez względu na to, którą gazetkę wybiorą). W nowym numerze Hot Wheels znajdą dużo informacji dotyczących świata motoryzacji, szczególnie wyścigów. To dobra baza informacji, które mogą zainteresować małych fanów ścigaczy. Nie brakuje tam mini komiksu, a jak wiecie, komiksy są świetnym sposobem na polubienie czytania przez dzieci, które dopiero zaczynają swoją przygodę z literaturą. Jest też mnóstwo kolorowych ilustracji i zdjęć.

Juleczek czyta hot wheels
dzieck robi labirynt w gazecie hot wheels

Gazetka „Księżniczka”

jest pełna pozytywnych emocji oraz historii pobudzających wyobraźnię. Jak wszystkie bajki Disneya, także te w gazetce „Księżniczka” niosą pozytywne treści, przekazując dobre wartości. No i jest trochę dziewczęcej próżności😊.

lila czyta tytuł księżniczka

Są też prezenty!

dziecko i jego hot wheels
julaek bawi się autkiem hot wheels

Julek jako fan LEGO jest też prenumeratorem magazynu LEGO EXPLORER

Mówi się, że prasa powoli staje się przeżytkiem. Czas pokaże, czy elektronika wyprze papier. Jedno jest pewne: dzieci, zanim poznają świat wirtualny, powinny zasmakować w realnym. Poczytać gazetkę, poczuć jej zapach i móc ją dotknąć. Gdy zrozumieją ideę prasy i polubią jej czytanie, będą mogły korzystać z różnych źródeł pozyskiwania wiedzy i nauczą się odsiewać ziarno od plew. Cudownie, że mogą poznawać świat w oparciu o swoje zainteresowania i piękny, dziecięcy świat bajek.

Dla zainteresowanych polecam – do końca września jest -20 % na wszystkie magazyny (i na Giganty) na www.egmont.pl

Dzięki tym sposobom udaje mi się obejść fazy na postaci z bajek. Ja jestem zadowolona i dzieci też a o to w tym chodzi.

Ten wpis ma 8 komentarzy

  1. Kamila

    Jestem za! ja tez nie mogę patrzeć na dziewczynki w elsowych błękitnych sukienkach, znalazłam kompromis z córka kupując majtki z Elsa i temat zakończylysmy:)

  2. Marta

    Aniu, mam tak samo, nie mogę patrzeć na pstrokate ubrania z postaciami z bajek ale też z innymi okropnymi potworkami, na pościele ze spidermanem i plecaki w Minecraft. Jedyne ubrania moich dzieci z takimi wzorami to te, które dostaliśmy. Moim dzieciom w ogóle to nie przeszkadza, bo mają mnóstwo ukochanych zabawek i tym zaspokajają miłość do bohaterów. A moje oczy nie cierpią 🙂
    I faktycznie estetyki powinno się dzieci uczyć od początku

  3. Kasencja

    Ale ciuchy z Pan robak są pstrokate i wg mnie trochę za mocno. Kropki, paski, wszystko napackane… Już wole niebieska bluzkę z mała ikonka peppy. Ale kto, co lubi. Ja mam chyba tylko 3 rzeczy dla córki z ikona jakiś bohaterów kreskówek. Starczy. W tych ciuchach chodzi tylko po domu.

  4. Natalia

    Tylko jka wytłumaczyć to 4 letniej księżniczce która bardzo chce tiulowa spódniczkę z ELSA bo lubi i inne dziewczynki też takie noszą… Ja z tym mam nawiekszy problem. Często w dzieciństwie chciałam to co koleżanki jednak rodzice nie mieli pieniędzy aby to kupić i teraz nie chce żałować córce, gdy widzę że jest szczęśliwa…

  5. Małgorzata

    A czy tp nie jest czasem tak, że to Ty Aniu chcesz miec tą estetykę a nie dzieci? Ja zrobilam synkowi pokój taki jaki chcial, nie do końca pasujacy do wystroju pozostałych pomieszczen w naszym domu, ale co tam, to jego pokój. Co prawda nie ma bohaterów na scianie ani na meblach ale ma ulunione koparki na ścianie i polki w ksztalcie domkow w ktore uwielbia sie bawic. Kolory nie sa stonowane bo dominuje niebieski i jak to nazwał producent farby „mglisty krzemień”, pewnie powiedzialabys ze jest za pstrokaty i nie mozna sie w nim skupić, ale bawimy sie tam calkiem dobrze, zasypiamy tez. Niech to bedzie pokój dziecka, a nie pokój jego mamy. Ja dorastałam w czasach kiedy nir bylo takich możliwości i zeby nadrobic straconu czas, pokoj w akademiku urządziłam na pokoj nastolatki, ktorego nigdy nie mialam… A na estetykę przyjdzie jeszcze czas😁 niech mają swoje dzieciństwo 🤗 pozdrawiam!

  6. Meg

    Szanuję za wybory, ale ja nie uważam, żeby wybieranie dzieciom ciuchów było czymś dobrym. Moim zdaniem same powinny sobie wyrobić gust, styl itd. Dzieckiem jest się raz. Moja córka ma 5lat sama przygotowuje ubrania do przedszkola prosi jedynie o to, żeby sprawdzić czy ubrania będą odpowiednie do pogody. Nawet jeśli pójdzie w 20letniej kiecce z poprzedniej epoki do przedszkola to ma się w tym czuć dobrze, a panie już wiedzą, że to nie bieda, a extra weekend i szperanie w szafach u babci a nawet prababci. Dlaczego mam jej nie pozwolić założyć sweterka który robiła prababcia na drutach ? Dla małej jest ważny i jest z tego dumna, dla mnie trąci kiczem i kolor nie mój. Lubię to jak sama jest otwarta, łączy kolory i wybiera. Może kiedyś jej to w życiu pomoże rozwinąć jakąś pasję ? Myślę, że zamiast ślepo podążać za trendami, albo wierzyć, że się ma zawsze dobrze ubrane dziecko i będzie dobrze wyglądać, to trzeba dać im wolność, pole do samodzielności i akceptację.

  7. Aga

    Ja pozwalam moim dzieciom wybrac sobie rzeczy które IM się podobają i w nich chodzić. Od zawsze tak było i nigdy nie chodzili / wyglądali jak reklama kreskówki. Młody (4 lata) na 10 bluz które ma jedna jest z Zygzakiem a druga z Mario, reszta jest bez postaci z bajek ale np w ulubiony kolor, print. Starsza (8 lat) nie ma żadnej bluzy z postacią z bajek. Bo po prostu uważa że jest na to za duża. Sama wybiera sobie ubrania, przygotowuje je sobie przed szkołą, dobiera pasujące elementy stroju. I tak zawsze było. I nie widzę nic złego jeśli wśród ubrań jest coś z kreskówek. Poczucia estetyki też musimy nauczyć dzieci i fajnie jak same dochodzą do wniosku że ta ” granatowa bluza jest o wiele fajniejsza niż ta w jednorożce”.

  8. Agnieszka

    Ja jestem trochę po środku. Jak widzę dziecko ubrane od stóp do głowy w przeróżne wzory – getry w jednorożce, buty ze Skye, skarpetki z Peppą, bluzka w księżniczki Disneya i obowiązkowo czapka z uszkami a’la kotek to aż mi się robi niedobrze i mam ochotę za przeproszeniem rzygać tęczą. Przeważnie są to dziewczynki, bo chłopięce ubrania są bardziej stonowane – raczej ciężko znaleźć spodnie CAŁE we wzór z Zygzakiem czy Spidermanem, zwykle jest to pojedyncza aplikacja. Żeby nie było – nie jestem przeciwniczką pintów czy wzorów z ulubionym bohaterem, uważam natomiast, że we wszystkim kluczowy jest umiar i rozsądek. Moja Córka ma kilka koszulek, bluzek, skarpetki z ulubioną Skye, ale do tego zawsze dobieramy pozostałe ubrania jednolite. Pokój też ma urządzony tak, jak mi się podobało, bo miała wtedy dwa lata i jeszcze nie wiedziała co jej się podoba. Ale dzięki temu, że ściany są uniwersalne (szare), firanki i zasłony też bez wzorów itp, dziecko może sobie samo dobrać dodatki w postaci poduszki z bohaterem, obrazka na ścianę czy kilku pluszaków i pomieszczenie nadal wygląda ładnie (wg mojego poczucia estetyki), a jednocześnie jest pokojem dziecięcym. I wilk syty i owca cała. Zgadzam się z poprzednim komentarzem, że dzieci powinno się uczyć estetyki od początku.

Leave a Reply

%d bloggers like this: