fbpx
Blog parentingowy dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej
Dla mamy

Kocham, nie chwalę


Tak jak pisałam Wam w tym poście jedną z zasad pedagogiki stworzonej przez Marię Montessori jest niestosowanie kar i nagród. My w domu od samego początku również stosujemy tę zasadę. Pewnie bardzo Was to zdziwi, bo macie teraz przed oczami Lilkę, która pewnie pierwszy raz zrobiła jakąś czynność  (dziś np. na Insta wrzuciłam filmik jak pierwszy raz rysuje kółka) i mnie z kamienną twarzą siedzącą obok. Byłam dumna, a jak! Pewnie zapytacie dlaczego jej nie pochwaliłam? Z prostej przyczyny. Gdybym ją pochwaliła, biła brawo, krzyczała „Super, Liluś”, dała buziaka w nagrodę itp. Lila najprawdopodobniej dziś by już nie narysowała żadnego kółka, kropki, nic. Ona zrozumiałaby to w ten sposób: „Narysowałam jakieś kółka, trudne to było, ale się udało. Mama bije mi brawo, cieszy się ogromnie, bo to najpiękniejsze  (jak dotąd) kółka jakie narysowałam. Skoro mama tak mnie chwali to już nie muszę się starać. Albo narysuje inne byle jakie i tak się będzie cieszyć”. Często dzieci w takiej sytuacji robią coś i czekają na „brawo”. Robią coś tylko po to żeby dostać naklejkę, pieczątkę, buziaka. Nie ćwiczą nowej czynności dla siebie. Robią to tylko dla nagrody. Uwierzcie mi, tak jest! Dzieci są wówczas zewnątrzsterowne, podatne na wpływ innych ludzi, ciężko im samodzielnie podejmować decyzje. Brak kar i nagród pobudza w dziecku wewnątrzsterowność. Dziecko polega na własnych opiniach, jest pewniejsze siebie, ma własne cele. Reasumując, chwaląc dziecko to my sterujemy jego zachowaniami. Pamiętajmy też, że brak nagrody jest dla dziecka karą.
A jak to wygląda w praktyce? Kiedy zupełnie nie mogę wytrzymać żebyją pochwalić nazywam spokojnie daną czynność: „Tak, narysowałaś kółko”, a w wyobraźni biję brawo, podskakuję ze szczęścia i wrzeszczę w niebogłosy: „Lila, narysowałaś kółko!!! Najpiękniejsze kółko jakie w życiu widziałam”.  
 
p.s. Kiedyś któraś z Was mnie pytała jak pracuję nad tym, że Lilka tak długo skupia uwagę na danej czynności. To jest również jedna ze składowych.
Niedawno w jednej z kafejek dla mam widziałam mamę z chłopcem. On wrzucał klocki do sortera, a mama siedziała obok. Wrzucił jeden klocek, patrzył na mamę. Mama biła brawo i tak w kółko. On wrzucał te klocki tylko po to żeby dostać brawo, a nie żeby doskonalić tę umiejętność.

Ten wpis ma 89 komentarzy

  1. Hafija

    Ja często nie wytrzymuję i pękam i chwalę a potem się gryzę w jęzora, nie jest to łatwe to co robisz ale ważne!

    • An.

      Powiem Ci szczerze, ze na poczatku mojej pracy w placówce Mintessori było mi bardzo ciezko. Dzis juz do tego przywyklam. Ale najlepszy jest moj maz, który czasami mowi w stylu: ” Lila, świeeeee(tu sie orientuje, ze chce pochwalić) świeeeeci słońce 😉

    • Mam27lat

      Mnie tak wychowano. Mam bogate życie wewnętrzne i zajmuje się własnymi sprawami, samodoskonaleniem. Natomiast mam także głębokie poczucie, że jestem niewidzialna. Dziwię się kiedy ktoś kogo nie widuje na co dzień mnie poznaje. Że niby po czym odróżnia mnie od innych? Czuję się naturalnie kiedy się mnie z kimś myli. Chociaż przez to poczuci,e że cokolwiek zrobię to i tak na jedno wychodzi obiektywnie rzecz ujmując wypadam trochę ekstrawagancko.
      Reasumując: zyskałam na rozwoju osobistym, a straciłam na relacjach międzyludzkich. Mam problem z angażowaniem się w projekty grupowe.

      • Mam27lat

        Albo ujmę to inaczej: mam silne poczucie własnej wartości, bo wiem ile potrafię ale mam problem z oszacowaniem swojej wartości w oczach innych.
        Przykład: ktoś mi powie – ale masz krzywo obciętą grzywkę! Odpowiem – ale masz niebieskie oczy. (Pełna odpornośc na oczekiwania)
        Przykład 2: chłopak mówi przed wyjazdem – jesteś taka wspaniała, nie wiem jak wytrzymam bez Ciebie te pare dni… Odpowiem: – No przecież takich ja to wszędzie na pęczki. Tam gdzie jedziesz też…no może w innym kolorze ha ha. (I dopiero po minie widzę, że coś zepsułam)

        Piszę to wszystko dlatego, że uważam, że jak matka się gryzie w język by zaprzeczyć swoim uczuciom to też tworzy dziecku nieprawdziwy obraz świata. Przez takie wychowanie dziecko coś zyska, coś straci, ale na pewno straci na relacji z matką. I jak ta powie kiedyś po latach – zawsze byłam z Ciebie bardzo dumna. To usłyszy – tak, czemu? (Bo zabrzmiało to w uszach jak – czosnkowe lody są dobre na paznokcie)

      • Karolina

        Bardzo mądrze napisane. Sporo czytam na temat dzieci, ich rozwoju, metod wychowania. Cześć z tych wiadomości wcielam w życie, ale zawsze, absolutnie zawsze zdaje się na to co podpowiada mi serce oraz intuicja. Jestem człowiekiem bardzo szczerym wobec każdego, a najszczerszym wobec dzieci i nie wyobrażam sobie udawać przed nimi niczego. Potrafię przy nich płakać i potrafię skakać pod sam sufit. Potrafię powiedzieć, że jestem smutna lub zła przez ich zachowanie i potrafię zachwalać każdą pojedynczą, najdrobniejszą czynność. Popełniam błędy i nad nimi pracuje, ale tego jednego nigdy nie zmienię. Synek jest jeszcze zbyt mały, ale córka nie ma jeszcze 3 lat, a ja już od dawna rozmawiam z nią jak z najlepszą przyjaciółką. Razem się cieszymy z sukcesów bardzo mocno i razem przeżywamy problemy i porażki. Nie stosuje kar na zasadzie „karnego jeżyka”, raczej nie stosuje nagród materialnych. Jeśli chce coś dać daję. Kary są słowne na zasadzie „zrobiłaś to źle. Tak nie wolno” itp. i nagrody też są słowne, też są brawa, uściski. Córka pomimo tego że jako niemowlę i później małe dziecko była niepewna, przesadnie ostrożna, bardzo zdystansowana teraz jest odważna, pewna siebie i otwarta, a już kiedy ja jestem obok wie że może wszystko! Bardzo dziękuję za Twój komentarz bo jest taki rzeczowy, przytomny i szczery. Po przeczytaniu wpisy na blogu za całym szacunkiem dla autorki, nie mogłam uwierzyć że mamy robią to dzieciom, że jest to powszechne, uznane za „fajne” i nie niosące więcej szkody niż pożytku.

    • Kubson

      Czy naprawdę nie można być w tym wszystkim człowiekiem i pochwalić, kiedy dziecko zrobi coś lepiej niż dotychczas? Gdy ktoś się stara i próbuje przewyższyć swoje umiejętności zasługuje na zauważenie i docenienie (nie stricte nagrodę)

  2. Listopadowa

    Muszę przyznać ze z takimi umiejętnościami jesteśmy daleko w lesie. Nie wiem z czego to wynika. Ciagle obserwuje swoje dziecko i widzę kiedy jest na coś gotowy a kiedy nie. Sorter służy właśnie do rzucania klockami. Wcześniej myślałam ze w koło siebie ma za dużo innych zabawek które go być może rozpraszają. Ale nie. To nie to. U niego to jeszcze nie ten etap i już. To na temat skupiania sie.
    Co do chwalenia:) piękny wpis:) ja chwale:) ty sie tego nauczyłas w nas siedzi to zakorzenione ze trzeba chwalić:)))
    A mąż twój mnie rozłożył na łopatki:)))))))

    • An.

      Widocznie Feliks ma teraz na cos innego okres sensytywny. Obserwuj i podsun jakies podobne zabawki. Lila obecnie ma fazę na kształty i ma wsystawione prawie same zabawki, ktore sa związane z ksztaltami.

  3. Marta Danigier

    A jak to wygląda z karami?
    Bo ja jak mam przed oczami siostrę moją 3letnią i widzę jak bawi sie psem.( celowo nie piszę z psem gdyż on robi za zabawke-kule do kregli) to po 30 zwroceniach uwagi i tłumaczeniu a nawet zabraniu psa (ktory niestety jest mobilny i moze go po chwili przechwycic) nie mamy pomysłu co zrobić.

    • An.

      Wiesz, u nas tez nie jest tak, ze pozwalam Lilce na wszytsko. Nie stawiam granic, ale jej cały czas pokazuje. Dzieci uczą sie przez doświadczanie i tak nie mowie „Lilka, nie wybiegaj na ulice”. Tylko tłumacze: Lilu zobacz, auto po ulicy jedzie szybko. Ludzie chodzą po chodniku. A małe dzieci chodzą przy ulicy za rękę. Daj mi rękę. Tak trzymam Cie za rękę, bo obok jest ulica itp itd. Ona ma 18 miesięcy i to rozumie. Mysle, ze jakby 3-latce tłumaczyć te granice, a nie tylko zakazywać z pewnością bu zrozumiała. Żyjemy w swiecie gdzie juz granice zostały dawno ustalone. Naszym zadaniem jest wlasnie ich pokazywanie.

  4. Mama SynAlka

    Staram się…ale nie zawsze mi wychodzi…bo to takie naturalne i szczere z mojej strony bo te umowne „kółka i kwadraty” naprawdę są na danym etapie najpiękniejsze na świecie! 🙂
    Przyznaję się bez bicia…zdarza mi się chwalić…

    • An.

      Wlasnie nie wiem o co chodzi z tym, ze to jest naturalne.

    • olga i okolice

      Mama Synalka nie dołuj się, ja też ciąglę pękam z dumy (na głos), gdy tylko zauważę nowe umiejętności, ba fanfary mi z buzi lecą 🙂

    • Mama SynAlka

      Naturalne w sensie że moje pochwały aż same wyrywają się z ust.
      Ty „bijesz brawo w wyobraźni” a ja po prostu robię to 🙂
      Bo tak krzyczy w danym momencie moje matczyne serce! 🙂

  5. Anonymous

    No, nie wiem… moi rodzice chyba wychowywali mnie nieświadomie w duchu tych zasad i dzisiaj mam do nich przeogromny żal, że nigdy nie potrafili mnie docenić, że wszystko czego dokonałam nie zasługiwało nawet na głupie „jestem z ciebie dumna”. Nie usłyszałam tego NIGDY a nie powiem powodów dostarczałam sporo. Zawsze słyszałam, że dobre oceny nie zasługują na uznanie, bo „jeśli się nauczyłam i dostałam 5 to ta piątka jest dla mnie nagrodą i słów pochwały nie trzeba”. I właśnie to jest jeden z tych powodów dla których nie jestem w stanie ich pokochać i jedyne co czuję to, to że zmarnowali mi dzieciństwo i na mnie nie zasługiwali. Z tego powodu mam zamiar chwalić moje dziecko, chwalić i mówić mu że jestem z niego dumna cały czas, żeby nie musiało w wieku 20 lat robić rachunek sumienia i tłumaczyć sobie, że brak słów „jestem z ciebie dumna” nie oznacza, że moja mama tego nie czuje (chociaż powiem szczerze, że raczej sobie to wmawiam). No, ale to wasze dziecko i wychowujecie je jak chcecie. Może Lili wam podziękuje, kto wie (byłoby ekstra i tego wam życzę). Ale warto czasami spojrzeć na jakiś temat z drugiej strony:)

    • An.

      Dzieki bardzo za ten komentarz. Wiesz wydaje mi sie, ze Twoi rodzice nieświadomie przegieli w druga strone. Ja Lilki nie chwale za to co robi tylko jaka jest. Z pewnością wiele razy powiem jej, ze jestem dumna, ze ja podziwiam za ogół, a nie za konkretna rzecz jaka zrobiła.

    • Pani Poślubiona

      Własnie ja czytając tego posta miałam myśli, ze co jak to dziecko będzie się kiedyś czuło jak anonim powyżej? Szczerze mnie rodzice wychowywali tak, że zawsze byłam chwalona, ale nie za byle pierdołę tylko jak naprawdę coś osiągnęłam. Mama mi zawsze wtedy mówiła, ze jest ze mnie dumna i dziękuję jej za to. Z drugiej strony zawsze mi mówiła, ze uczę się dla siebie i nigdy nie uczyłam się np. na piątkę, żeby dostać a to pochwałę od rodziców….po prostu pochwała to był miły dodatek i tyle. Niby takie nic, a czasem dla dziecka sporo znaczy…tak jak piszesz trzeba umieć to wyważyć!

    • Anonymous

      Zapewne tak jest jak piszesz, no ale my to w ogóle jakaś wybitnie dysfunkcyjna rodzina jesteśmy:). W życiu najważniejszy jest zdrowy rozsądek i umiar. Pochwała czy duma jest niezbędna to tego żeby wiedzieć, że to co się robi ma sens i dla kogoś jest ważne. Może rzeczywiście stwierdzenie „jesteś bardzo zdolna” jest lepsze od „ładnie ułożyłaś puzzle”, zostaje na dłużej w pamięci… Chyba będę tutaj wracać żeby nie przegiąć z moimi dziećmi w drugą stronę:)
      Pozdrawiam.

    • Anonymous

      a moze nie „jestem z ciebie dumna”a ” mozesz byc z siebie dumny”-to wspaniale buduje poczucie wlasnej wartosci

    • Asiula86

      Wlasnie nad tym sie zastanawialam. Ostatnio czytalam o tym w jednej z ksiazek i czy wlasnienie ‚przegnie’ sie w druga strone. Mi bylo by przykro mimowszystko… ja chwale, choc staram sie nie przesadzac. U mojej 14 lat mlodszej sios przesadzilismy z pichwalami i teraz nie musi sie uczyc na bierzaco, bo na dzien przed i tak zapamieta i w sumie poki co tak jest…

  6. pat

    Mi wszyscy specjaliści wręcz karzą chwalić, całować i doceniać nowe umiejętności, nowe słowa Zuzi. Czy w takim razie robimy dobrze, czy to inna metoda i przy dzieciach z niedosłuchem postępuje się inaczej?

    • An.

      Rzeczywiscie w terapii jest inaczej, bo tego inaczej nie mozna nazwać. Jestescie teraz w domu terapeutami Zuzi. Jezeli chcecie pracowac nad tym mozecie mowic np. „Tak, powiedziałaś auto” dodatkowo jeszcze wzmacniacie to nowe słowo przez powtórzenie.

  7. Anna

    An. Twój blog jest zdecydowanie moim ulubionym – pozwolę sobie na małą polemikę:
    Chwalę swoje dziecko z ogromną przyjemnością i w zamian otrzymuję również wiele pochwał: a najbardziej lubię ten komplement: „mamusiu jesteś dziś piękna jak ja :D” (dziecko docenia, że się umyłam, uczesałam, podkreśliłam oko i zmieniłam poplamione od gotowania ciuchy 😉 kocham chwalić moje dziecko, bić brawo i skakać z radości – radość jest dla dziecka również motywacją – uczy się, że jego postępowanie ma wpływa na otoczenie i wywołuje emocje i że swoim postępowaniem może sprawiać radość drugiemu człowiekowi.
    Czy mama nie cieszy się, gdy dziecko zjada ugotowany przez nią obiad i mówi: „mamusiu, ale pyszną zupkę dziś ugotowałaś” – po takich słowach mam ochotę, mimo zmęczenia, ugotować jeszcze dziesięć innych dań!!! Moje dziecko obsypuje mnie komplementami i tworzymy sobie takie małe kółko wzajemnej adoracji 🙂 Brak nagrody to kara – słusznie! Nie będę się cieszyć i skakać z radości, jeśli dziecko zrobi coś niewłaściwego – przecież inaczej nie zorientuje się, że powinno postąpić inaczej.
    To jest tak, jakby mężowie nie obsypywali nas komplementami, bo jeśli zaczną, to nie będziemy już ładnie wyglądały, prały, sprzątały, gotowały, pracowały, wychowywały dzieci, rozwijały etc. Czy pochwały nie uskrzydlają? 🙂 Świetny blog An. pisz pisz pisz, bo bardzo dobrze to robisz!!! 🙂 Pozdrawiam serdecznei!!! Ania 🙂

    • An.

      Haha, ale mnie tu nachwalilaś:) no taki komplement jak Ty tez bym chciała usłyszeć! Moja nie musi mowic czy dobry obiad ugotowałam, sama widze. Jak nie zje to znaczy, ze jej nie smakuje ( ostanio makaron w sosie pomidorowym z cieciorka).

    • An.

      Wiesz, to jest tak trudne, bo z jednej strony ja sama lubie i nienawidzę byc chwalona. Nie umiem przyjmować komplementów. I najabardziej jestem szczęśliwa jak sama sobie pomyśle:” Anka! Dalas rade! Brawo”. Wtedy wiem, ze ten osad jest w 100% szczery”.

      P.s. Odpisze Ci jeszcze na Twój poprzedni komentarz. Na metodę Domana (ajpon chciał mi zmienic na metodę Romana:) juz jest chyba za pozno dla Twojej Zochny. Ona juz pewnie jest na etapie, ze czasami odpoznaje litery (nazywa jakas pojedyncza literę). A Doman uczy „odczytywać” całościowo, traktuje wyraz pisany jako obraz. Na Waszym etapie polecałbym szorstki alfabet. Jak bedziesz zainteresowana to wysle Ci instrukcje. A teraz pewnie i tak coś piszecie. To dam Ci jedną radę. Jezeli cos piszesz to zawsze używaj pisma pisanego (takiego jak w 1 klasie podstawówki), bo jezeli zacznie czytać litery pisane to bez problemu przeczyta tez drukowane. A jezeli najpierw beda drukowane, to pozniej czeka ja jeszcze nauka alfabetu pisanego.
      Pozdrawiamy!
      P.s. 2 jak torba?

      • Basia

        Bardzo prosze o rade z tym szorstkim alfabetem . 🙂 POzdrawiam
        Basia

    • Anna

      Ad.1. Komplementy
      Z komplementami jest jak z ludźmi – są szczere i nieszczere – takie życie 🙂 podobno my, Polki, mamy problemy z przyjmowaniem komplementów – jak ktoś pochwali czyjąś bluzkę, to się zaczyna wyjaśnianie – że to z ubiegłej kolekcji i wogóle się gniecie itd… Ja też lubię komplementy, czasem mam syndrom jak opisany powyżej, ale świadomie z nim walczę, za komplementy szczere dziękuję i się cieszę a za nieszczere tylko dziękuję – sama należę jednak do osób szczerych i nie rozpływam się w pochwałach na temat czyjegoś starego wyciągniętego swetra, ale nie potrafię milczeć, kiedy mi się coś podoba 🙂

      Ad. 2. Alfabet
      Masz rację – wyrazy już zaczynałyśmy literować – czyli metoda się u nas zdeaktualizowała – pobawimy się z alfabetem pisanym – będę bardzo wdzięczna za instrukcję 🙂
      Torba dotarła – jestem zachwycona!!! Nawet pudło, w które była zapakowana było wyperfumowane 🙂 jest dopracowana w najmniejszym szczególe, zamówię jeszcze drugą parę uchwytów 🙂 będzie idealna na długie spacery z Zosią, na wypady do sklepów, wyjazdy za miasto, no i do pracy też ją wezmę 🙂 rewelacyjna gabarytowo i gatunkowo, ogólnie super 🙂

    • Pani Poślubiona

      Popieram w całości wypowiedzi Anny 🙂

  8. Anna

    Sos pomidorowy z cieciorką? mogę poprosić o przepis? 🙂

    • An.

      Przepis bardzo prosty. Idziesz do Piotra i Pawła i na ekopolce znajdujesz cieciorkę w sosie pomidorowym:)

  9. Anna

    Danie z serii „błyskawiczne” 🙂 dzięki – spróbujemy 🙂

  10. uanset

    Ja mam chyba tak jak większość matek pogląd, że moje dziecko jest najpiękniejsze, najmądrzejsze itd. Jeśli chodzi o chwalenie, to wydaje mi się, że nie przesadzam w tej kwestii. Mój Jurek bardzo lubi bawić się sam, chodzić po mieszkaniu, po trawie na spacerze. Gdy coś robi ja to komentuję czasami mówię mu, że to czy tamto zrobił dobrze/ świetnie/ super. Nie byłabym raczej w stanie zupełnie wyzbyć się chwalenia go. Ale z drugiej strony rozumiem to, o czym piszesz, że pochwały mogą stać się dla dziecka większym motorem do działania niż jego wewnętrzna ciekawość, czy chęć poznawania świata. Staram się więc znaleźć swój „złoty środek”.

    • olga i okolice

      no no dobrze, że An nam uzmysłowiła, żeby w przesadę nie popadać:) i tak dziś już ze dwa razy powiedziałam : ” śliiiiii” co kiedyś brzmiałoby „ślicznie” ;D

  11. Anonymous

    A ja nie do końca się z tym zgodzę ;-p ale oczywiście specjalistką w tej dziedzinie nie jestem – uważam, że UMIARKOWANE chwalenie jest wskazane.

    Moi rodzice mnie chwalili jak zrobiłam coś dobrze – wiadomo, że nie zwoływali wszystkich żeby mi brawo bili ale zwyczajne powiedzenie – Kinia super, bardzo ładnie, o super dostałaś piątkę z fizyki/matematyki (której była moją piętą achillesową). Dla mnie to wystarczyło i dawało motywację do dalszej pracy do dalszej nauki. I nie robiłam tego dlatego żeby dostać kolejne „brawa” tylko to dawało mi poczucie że ktoś docenia to że siedzę po 5 godzin nad całkami i że ktoś zauważył że jakoś udało mi się je przyswoić – dawało mi to takiego kopa – dałaś radę teraz to zobacz dasz radę następnym razem, Lilę chwalę i doceniam słownie – mówię czasem właśnie „brawo Lila ułożyłaś puzzle” – jej się to podoba i dalej ćwiczy – układa nawet jeśli akurat nie powiem że super ułożyła, nie wygląda mi to na układanie puzzli tylko po to żeby usłyszeć pochwałę. Widzę że kiedyś nie mogła skupić wzroku na tych puzzlach dłużej niż sekundę teraz może siedzieć i je układać i układać.

    Podsumowując przyjęłam zasadę – wg. moich rodziców (którzy uważam, że dobrze mnie wychowali) że nie można przesadzać ani w jedną stronę a ni w drugą. Moim zdaniem takie nie chwalenie w ogóle może zostać później przez dziecko odebrane jako jej/jego nie docenianie i moim zdaniem może skutkować takimi zimnymi relacjami typu: moja mama to nigdy nie powiedziała że zrobiłam coś super.

    / kika1983

  12. Wiola Ch.

    Warto jest chwalić, bo dziecko potem chce to powtarzać. Ale nie wiem. Mnie się tak może tylko wydaję. Ale wydaję mi się, że dziecko jak się go pochwali jest radosne i chętne by powtarzać tę czynność. Nie mówię tu o karmieniu go słodyczami czy wychwalaniu nad niebiosa, bo to może być przesadzone

  13. kejt

    Jako córka psycholożki zawsze myślałam, że nie ma nic gorszego niż bycie córką psychologa lub nauczyciela, ale widzę, że bycie córką pedagoga to również ciężki kawałek chleba…

  14. Ania JM

    Moim zdaniem trzeba najpierw poznać swoje dziecko.
    Wnerwia mnie kiedy teściowie biją brawo i skaczą pod niebo z radości bo Młoda narysowała kreskę (WTF????!!!!????). Chwalimy Młodą, ale z umiarem. Nie za wszystko, nie za byle co. Staram się chwalić bardziej wysiłek niż efekt, choć często zbyt emocjonalnie podchodzimy do sprawy.
    Do czego zmierzam….
    Są dzieci, dla których pochwała jest równoznaczna z osiągnięciem szczytu starań – skoro chwalą, to więcej się wysilać nie muszę, tak jak piszesz. Ale sa też dzieci, dla których pochwała jest zachętą, motywacją do dalszego „starania się”. Kwestia charakteru dziecka i przede wszystkim – sposobu chwalenia. Chwalić wysiłek i zauważać efekt.
    Co do systemu kar i nagród… Staram się Młodej nie karać, ale też wie, że pewne zachowania mają swoje konsekwencje (co dla niektórych już jest karą samą w sobie…). A nagrody? Cóż, wolę, żeby motywacja do robienia pewnych rzeczy była wewnętrzna a nie zewnętrzna. Więc raczej nie dostaje nagrody za np. dobrze zjedzony obiad… Ale też odpowiednia pochwała (np. zachowania, o które walczymy od jakieś czasu) jest rewelacyjną nagrodą dla niej.