Blog dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej
Wychowanie

„Mamo, zostaw telefon i chodź się bawić”

Ten wpis jest i o mnie i o Tobie. Czytasz artykuły o tym jak to tablet i telewizja szkodzi dzieciom. Kiwasz głową i przyznajesz rację, że dwulatek z tabletem w ręku to patologia. Zabawy manualne, rozwój ruchowy i edukacja językowa są dla Ciebie ważne. Dbasz o wszechstronny rozwój swojego dziecka. A nie możesz rozstać się ze swoim telefonem.

Sama zapisujesz wszystkie możliwe inspiracje w apce na Pinterest lub robisz print screeny /na później/. Pokazujesz je koleżankom w grupie na Facebooku lub wysyłasz bezpośrednio przez Whatsapp lub Massanger. Dziennie robisz 50 zdjęć swojemu dziecku i oglądasz je, jak tylko zaśnie.

Jeżeli Twój telefon gości w Twojej ręce, częściej niż dłoń Twojego dziecka – ten wpis jest dla Ciebie

Tabletowe dzieci i komórkowi rodzice

Tak wiele mówi się o tabletowych dzieciach, a tak niewiele o rodzicach wlepionych w smartfony. Nie zbadano jeszcze jakie to ma skutki na dzieci. Telewizja istnieje od kilkudziesięciu lat i dopiero teraz ludzie widzą jej wpływ na siebie. Są badania na temat czasu ile dziecko powinno spędzać przed telewizorem. A smartfony? To jeszcze zbyt „świeży rynek”, ale z pewnością używanie smartfonów w nadmiarze nie prowadzi do niczego dobrego.

Dzieciństwo unplugged

My, wychowywani w latach 80-tych głównie na trzepakach, pod blokiem z wielkiej płyty mamy wielką potrzebę bycia blisko technologii. Nasze pokolenie pierwszy raz w historii ma tak łatwy dostęp do urządzeń elektronicznych. Kiedy wprowadzono internet mobilny korzystamy z jego dobrodziejstw zawsze i wszędzie.

Jeszcze niedawno dostęp do internetu był tylko w komputerach. Ale trzeba było pójść, włączyć, odczekać swoje, komputer lubił się zawiesić… i trwało to i trwało. Więcej było zachodu z włączaniem czy wyłączaniem niż samego użytkowania. A teraz? Wystarczy przeciągnąć palcem po śliskiej szybce i już jesteś online. Bardzo to proste i  (niestety) uzależniające.

Smartfon częściej niż komputer?

Piszę ten post wieczorem około 21. Moje dzieci już śpią. 15 minut temu dodałam nowy wpis. Specjalnie weszłam w statystyki Google Analitycs żeby zobaczyć ile osób czyta mnie w tym momencie na telefonach. Wygląda to tak: 70% telefony komórkowe, 25% komputery, 5% tablety. Jest już ciemno, więc pewnie kąpiesz dziecko i czytasz lub dzieci śpią, a Ty leżysz na kanapie i czytasz co tam u nas.

Rodzicom opiekującym się dziećmi fulltime jest łatwiej być online przez smartfona. Nie ma czasu włączać komputera. A jeżeli już się uda to najczęściej tylko na chwilkę, bo dzieci lubią siedzieć u nas na kolanach jak tylko zobaczą włączony komputer. Smartfon wydaje się być bardziej dostępny i mniej ingerujący w relację rodzic-dziecko.

„Odłóż telefon i pobaw się ze mną”

Mówi moja 3- letnia córka i ciągnie mnie rękaw. Wtedy dostrzegam, że dużo go używam i zaczynam się zastanawiać dlaczego tak jest. Analizuję każdą minutę, którą spędzam przesuwając palcem po śliskim ekranie. Najwięcej czasu ucieka mi na pracy. Sporo staram się zrobić na smartfonie żeby jak najmniej mieć później na komputerze. Media społecznościowe to również element mojej pracy i nie mogę  z nich zrezygnować.

Widzę pewną zależność. Mam wyłączone powiadomienia żeby mnie nie rozpraszały, więc sprawdzam telefon bardzo często żeby móc na bieżąco Wam odpowiadać. Błędne koło.

Insta, fejs to moja pierwotna wioska

Dalej są komunikatory, na których rozmawiam ze znajomymi. Kiedyś najczęściej się dzwoniło, później popularne były SMS-y, a teraz wysyła się wiadomość na Whatsapp lub Messangerze. Moje grupy na tychże to moja pierwotna wioska, która jest mi potrzebna. To tam mogę  przyjaciółkom  wyżalić się lub czymś się pochwalić. Mamy swoją grupę doradczą oraz wsparcia. Tam z nimi „gadam”. Nie muszę dzwonić, tylko w wolnej chwili piszę.

Wspomnienia w kwadratach

Ile robisz zdjęć dzieci dziennie? Ja około 20 – 30. Tak bardzo chcę wszystko uwiecznić, że zapominam o byciu tu i teraz. Już na urodzinach Lilki zauważyłam, że wolę spędzić ten dzień bez aparatu. Robimy sobie jedno, dwa zdjęcia i wystarczy. Wolę mieć te wspomnienia w głownie niż na obrazkach. Chcę przeżywać te emocje, a nie ustawiać kadry. Robię tyle zdjęć, że nie mam kiedy ich wywoływać ani oglądać. Po co?

Antidotum?

Coraz częściej robię sobie weekendy offline. Takie totalne odłączenie bardzo mi pomaga. Skupiam się na tym co najważniejsze. Aż dziwne, że mam wtedy mnóstwo wolnego czasu, którego nie mam w tygodniu. Mogę spokojnie czytać książkę lub zafundować sobie godzinną kąpiel (albo jedno i drugie).

Nie chcę żeby moje dzieci pamiętały mnie z wiecznym telefonem w ręku. Od niedawna staram się przy nich jak najmniej go używać. Naprawdę wolę usiąść na 20 minut przy komputerze i zrobić szybką prasówkę, odpowiedzieć na meila, czy przeczytać wpis na ulubionym blogu. Kiedy sięgam po telefon to zaczyna się błędne koło: Insta, Fejs, blog, Snap i tak w kółko… Rano również staram się żeby telefon nie był pierwszą rzeczą jaką biorę do ręki. Widzę poprawę, ale wciąż myślę, że telefon zbyt często mi towarzyszy. Gdyby nie charakter mojej pracy częściej byłabym offline.

Jeżeli chcecie zmienić swoje nawyki, polecam książkę „Mama bez komórki” klik. To treści w niej zawarte odmieniły moje podejście do użytkowania telefonu.

A Wy macie jakieś swoje zasady czy nawyki odnośnie używania telefonów w domu? Chętnie o nich poczytam.

Ten wpis ma 17 komentarzy

  1. Emilia

    Bardzo potrzebny wpis dotyczący coraz powszechniejszego zjawiska spolecznego. Ja rowniez jako mama mam wyrzuty, ze za często korzystam z telefonu – nawet nie tyle dla rozrywki, co żeby szybko odnaleźć informacje, przepis, godziny otwarcia czy umówić się na spacer z koleżankami i ich dziećmi… Niby nic, a jednak przez tych kilka chwil oczy patrzą w wyświetlacz zamiast na najukochansze buźki. Kluczowe pytanie: jak z tym walczyć? Być zupełnie offline czy wyznaczyć granice,np. Raz dziennie sprawdzam maila i fb? Co radzą eksperci?

    • Nebule-Ania

      Nie mam pojęcia, ale czytałam badania, że dzieci czują się wtedy zlekceważone. Smutne to jest.
      Dla mnie telefon jest notatnikiem, czytnikiem, pogodą, kalkulatorem, kalendarzem, aparatem itd.
      Dlatego, niestety bardzo często mam go w dłoni:(
      Od niedawna ograniczam i widzę, że jak nie mam go w zasięgu wzroku to nie korzystam.
      Naprawdę wolę usiąść na pół godz przy kompie i się dowiedzieć wszystkiego niż 10 razy „siedzieć na telefonie”.

  2. Katjuszka

    Już jakiś czas temu zauważyłam u siebie ten problem. Z dnia na dzień postawiłam na zmianę. O pewnych porach po prostu odkładam telefon na półkę. Jestem w stu procentach w domu. Chociaż trudno w to uwierzyć mam dzięki temu więcej czasu!

    Aniu bardzo dobry wpis!

    • Nebule-Ania

      Taaak, dokładnie! Ja też jak mniej korzystam to mam masę wolnego czasu, nawet z dwójką dzieci.
      Nie mówiąc już o korzyściach płynących z czasu razem.

  3. Kasia

    Ja mam taki nawyk, że jeśli sprawdzam pogodę czy jakiś przepis itp. to mówię do córki co robię. Wymagamy by dzieci nie były tabletowe choc sami robimy to samo, wydaje mi sie ze trzeba im komunikować dlaczego się korzysta z komórki w danym momencie. Ale generalnie staram sie nie używać czesto przy dzieciach , choć wychodzi mi to w kratkę 🙂

  4. Dominika

    Mi dużo czasu zajmuje czytanie ulubionych blogów Ale tylko jak dzieci śpią. Ponieważ za dużo czasu spędzałam z telefonem w dłoni na spacerze, wypisałam się z wirtualnej grupy mamusiek. Teraz szukam kontaktów tylko w rzeczywistości i wolę do danej osoby zadzwonić niż pisać przez messengera. Tyle cennych chwil umyka przez nowe technologie. Że nie wspomnę o manii łapania Pokemonów…….Dlatego stawiam sobie limity i wolę chwile z książką w ręku kiedy dzieci śpią….

  5. kasia

    ja mam podobne wyrzuty sumienia jak po odebraniu córki ze żłobka zaczynam sprzątać, robić pranie, zmywać naczynia i gotować a dziecko siedzi samo w pokoju obok i układa klocki (nie narzeka ale może się już po prostu przyzwyczaiło). Czasem może należy założyć zegarek na rękę (żeby nie mieć „wymówki” do sprawdzania godziny na telefonie a przy okazji 1000 innych rzeczy) zostawić niepozmywane naczynia i kurz na podłodze (niech je licho!) i wyjść z dzieckiem na rower do parku 😉

  6. Ola

    To jest straszne. Póki zwracał mi uwagę maż, to na niego krzyczałam, kiedy robi to moja 3 letnia córka łzy stają mi w oczach. Mam ogromne wyrzuty sumienia, że zamiast z nią spędzam czas z komórką. Tylko dlaczego tak trudno się od tego nałogu uwolnić…

  7. Ania

    Strasznie czyta się prawdę o sobie ..:. U mnie zaczęło sie to odkąd mam IPhone, nie pamiętam kiedy korzystałam z laptopa. Kiedys miałam pół godziny dla sie siebie, jak dziecko poszło spać zasiadałem przed ekranem przeglądałam co trzeba . Teraz niestety telefon rządzi…. Uzależnienie…. Złodziej czasu…

  8. Magdalena

    Nie używam przy dziecku komórki, bo jak tylko ją widzi, to chce ją dostać w swoje łapki. Więc telefon ciągle schowany. Nadrabiam nocami, jak widać 😉 Od dwóch miesięcy nie włączam netu w niedziele. W ogóle. Coś wspaniałego. Więcej się bawimy, więcej czytam, piszę. Naprawdę polecam.

  9. Markdottir

    Ja jestem dinozaur widzę, bo telefon służy mi do dzwonienia i sprawdzania stanu konta w przymierzalni. Oprócz banku mam tylko aplikację z rozkładem jazdy i do opłacania parkingów. Nawet zdjęcia robi nędzne, a kont na FBi innych instach po prostu nie mam. 😛
    Ale żeby nie było, że ja taka idealna, to nadrabiam przed komputerem jak dziecko uśnie. 😉

  10. HapiMami

    ja się uczę popołudnia spędzać bez telefonu… ale jakie to trudne? o matko! a moja Ewa też czasami mówi: „Mamuś, przestań już pisać na telefonie!” – to takie smutne. Tak wiele chcemy dzieciom dać – a przecież to czas, który z nimi spędzamy jest najcenniejszy i najpotrzebniejszy! Ja będę dalej próbować być off po 16:00 ( do 16:00 jestem w pracy)! trzymajcie kciuki!

  11. Mada

    Bardzo fajny artykuł, aczkolwiek ja patrząc na tych wszystkich rodziców „zawieszonych” na telefonach obiecałam sobie, że taka nie będę. Idąc na plac z dzieckiem telefon służy mi jedynie za zegarek, wiadomo czasem na niego zerknę ale ogólnie staram się nie używać. Telefon służy mi do wyszukiwania informacji, przepisów itd, nie używam facebooka itp , nawet nie wiem co to jest snapczat. Kiedyś ktoś powiedział że technologia nas zabije i to jest niestety prawda 🙁

  12. Monia

    Mi sie wydaje, ze akurat Ty Aniu jestes w innej syt. To Twoja praca. I chyba lepsze to niz wrocic do domu po ok 9 godz i jeszcze tam nadrabiac. Fajnie, ze mozna pracowac przy dziecku i z nim. Widze, ze wielu ludziom ratuje to zycie, bo gdy dziecko zajmie sie np. Na placu zabaw to oni moga pracowac na telefonie. Nie musza tego robic pozniej po nocach dzieki czemu maja lepszy humor na drugi dzien. To tez ulatwia wiele spraw. Nie oszukujmy sie. Czasem oszczedza czas, nie musze biegac do banku, na poczte… Ulatwia tez kontakt z bliskimi, gdy mieszka sie daleko, jest za darmo i latwe w obsludze, np. Fb 🙂
    Mozna sie uczyc „on the go” 🙂 liczy kcal, nie mysze pisac w zeszycie, ktory czasem gdzies wsiaknie 😛 liczy kroki, ulub przepisy i cw w zasiegu reki.
    Maz mi kiedys wspominal, ze mozg sie przyzwyczaja i pozniej, ze sie tak wyraze prosi sie o taka stymulacje. Niestety 🙁 czlowiek bez niej bywa nerwowy, niecierpliwy itp.
    Najlep wylaczac 2godz przed snem.
    Moja rada? Chyba tylko umiar w zaleznosci od potrzeb. Wielu ludzi z tel pracuje, ale jest mnostwo ludzi, ktorym do pracy potrzebny nie jest a siedza na tel wiekszosc dnia :O widze pielegniarki przez okno i kazda (!), a widze je kilka x dziennie zanim wyjdzie do pacjentow spr tel :O cos pisze, ale tez znow po wejsciu do auta! :O
    Jaki sajemy przyklad dziecion? Nasi tel nie mieli w ogole a my tak czesto na nich potrafimy siedziec i duzo :/ moze pozniej bedzie jeszcze cos innego…

  13. Monika

    http://lulastic.co.uk/parenting/10-things-that-are-worse-for-your-child-than-playing-on-the-ipad/ troche na temat 😛
    Wczoraj siedzac na ławce na placu zabawa obok mamy z tel (ja z książką 😛 ) zastanawiałam się czym się tak naprawdę różnimy 🙂
    Kilka tyg temu bedac w kafejce obok nas siedziała starsza para 🙂 Oboje na tel. :O Ale nie na fb, a czytali gazety 🙂 jak wielu innych klientów, z tym, ze ich były w tel.

  14. Ania

    Dla mnie największym problemem jest presja otoczenia. Partner, rodzice, koleżanki z pracy – wszyscy oczekują że będę dostępna, „pod telefonem”. Jak mówię że najchętniej zrezygnowałabym z komórki to patrzą na mnie jak na wariatkę. Tymczasem kiedy zgubiłam telefon odczułam ulgę, naprawdę było mi lżej… dopóki znalazca nie zwrócił mi telefonu. Mam nadzieję że kiedyś wystarczy mi odwagi żeby zamienić komórkę na zwykły stacjonarny telefon 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *