BibLILOteczka

„O króliku, który chce zasnąć” książka do usypiania dzieci czy manipulowania?

Książka „O króliku, który chce zasnąć” KLIK budzi wiele kontrowersji. Dla jednych jest niewinną książeczką o króliczku, a inni dopatrują się w niej manipulacji i wprowadzaniu dzieci w trans. Jak jest naprawdę? W dzisiejszym poście przyjrzę się bliżej tej pozycji, która  podobno jest światowym bestsellerem.

O króliku, który chce zasnąć

Jak pewnie wiecie byłam dziś gościem programu telewizyjnego „Pytanie na śniadanie” (materiał możecie obejrzeć TUTAJ). Zostałam zaproszona aby wyrazić swoje zdanie o w/w pozycji oraz porozmawiać na temat usypiania dzieci. Wiecie, że uwielbiam rozmawiać na tematy związane ze światem dzieci i przygotowałam się na dość długą konwersację. Niestety czasu antenowego nie było zbyt wiele i zdążyłam powiedzieć na ten temat dosłownie klika zdań. W komentarzach pod zdjęciem pytaliście dlaczego mam mieszane uczucia wobec tej książki i dlaczego jest kontrowersyjna.

Wszystko wyjaśnię Wam poniżej, ale pamiętajcie, że blog jest zapisem moich subiektywnych spostrzeżeń i zawarte tutaj informacje są opatrzone moim filtrem. Możecie się ze mną nie zgadzać.

Książka o króliku, który chce zasnąć jest wg mnie dość kontrowersyjna

Zacznę od tego, kto jest autorem tej książki i po co ona powstała.

Ma im (dzieciom) ułatwić zasypianie, umocnić poczucie własnej wartości i przygotować do pokonywania życiowych przeszkód.

Carl- Johan Forssen Ehrlin

A kim jest autor?

„Carl- Johan Forssen Ehrlin studiował psychologię na szwedzkich uczelniach, jest również licencjonowanym trenerem NLP. Pisze, pracuje jako coach, wygłasza prelekcje i szerzy wiedzę na temat rozwoju osobistego, technik motywacyjnych i szeroko pojętego przywództwa.”*

*informacja z ostatniej strony książki

Jak interpretuję tę informację? Hmmm… specjalista od NLP napisał książkę dla dzieci, która ma za zadanie pomóc dzieciom w zasypianiu. „Szeroko pojęte przywództwo” przypisuje w niej rodzicowi.

Sama tłumaczka wydania polskiego pisze:

O króliku, który chce zasnąć

Rzeczywiście w książce jest sporo „niezręczności językowych” i są one dość trudne w odbiorze.

A o czym jest książka?

Jak sam tytuł wskazuje jest o króliku Romku, który chce zasnąć i spotyka na swojej drodze różne zwierzęta. Treści nie ma co opisywać, bo generalnie jest wg mnie o niczym. Cały czas wałkowany jest temat: snu, spania, ziewania, usypiania, rozluźnienia, znużenia, łóżka, spania całą noc, obsypywaniem niewidzialnym sennym pyłem…

Od samego wypisywania zachciało mi się spać.

Wiecie dlaczego?

Ta książka BARDZO MOCNO sugeruje żeby dziecko zasnęło. Dobór słów oraz forma służy skłonieniu do zaśnięcia.

Na początku książki rodzic ma instrukcję, z którą musi przed czytaniem się zapoznać.

Jest tam wyraźnie napisane:

Uwaga! Proszę nie czytać tej książki w obecności prowadzącej pojazd mechaniczny.

Według mnie jest to chwyt marketingowy;) który rodzic bardzo szybko „łyknie”, że dzięki tej książce dziecko momentalnie zaśnie, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki ,  a raczej obsypaniem niewidzialnym sennym pyłem, którego używa się w książce.

W instrukcji jest również napisane, że wyrazy napisane tłustym drukiem należy akcentować mocniej. To są wyrazy, które wymieniłam wyżej i są związane ze snem. Tekst napisany kursywą czytamy powooooli, spokooooojnym tonem. A to co jest w nawiasie [ wymaga od nas reakcji: ziewanie, obsypanie sennym pyłem lub wypowiedzenie imię dziecka].

Moje wrażenia po przeczytaniu O króliku, który chce zasnąć

Otóż, sam sposób czytania oraz wykonywania różnych czynności budzi we mnie mieszane uczucia oraz wprowadza sztuczność. Kurczowe trzymanie się tych dyrektyw powoduje efekt odwrotny od zamierzonego. zamiast pomóc rodzicowi, wg mnie go utrudnia. Nie wiem jak Wy, ale ta książka wzmaga we mnie poczucie bycia rodzica, który jest NIEKOPEMTENTNY (ale to moja opinia). Zdaję sobie sprawę, że są dzieci, które trudno jest uśpić. Jednak szukałabym innych PRZYCZYN, a nie METOD.

Tak książka wygląda  w środku.

O króliku, który chce zasnąć

Dziecko nie może oglądać ilustracji, ma tylko leżeć i słuchać…

O króliku, który chce zasnąć

Królik Romek, o przepraszam Roooo(ziew)mek ma wzrok jak po substancjach psychoaktywnych

O króliku, który chce zasnąć

Ten fragment poniżej brzmi jak: Twoje powieki są coraz cięższe… i kojarzy mi się z hipnozą. Książkę za każdym razem trzeba przeczytać do końca nawet jak dziecko śpi (według mnie to kończenie seansu). Sami rodzice mówią o niej, że po przeczytaniu jej dziecku czują się jakby byli w transie i ciężko im cokolwiek zrobić w domu.

Nie wiem czy t0 technika relaksacji czy już seans?

„Skoro królik umie zasnąć to Ty też”- nie lubię takich kwantyfikatorów

Mi się ta  książka nie podoba, bo nie tego szukam w pozycjach dla dzieci.

Wg mnie czytanie wieczorne jest czasem „jeden na jeden” kiedy wyciszony telefon leży w innym pokoju, a ja mogę spokojnie poczytać Lilce i dowiedzieć się różnych rzeczy. Zwyczajnie nie chcę żeby usypiała na 3 stronie, bo mam wielki głód bycia z nią. Wtedy właśnie czytamy, rozmawiamy o tym co się wydarzyło w ciągu dnia itd. Kiedy już skończymy czytanie, gaszę światło i jej śpiewam, mruczę i zwyczajnie jestem, a jak zaśnie wychodzę z pokoju.

Jak wiecie w książkach dla dzieci szukam ciekawej treści, niebanlnych ilustracji, edukacyjnych tematów, czy też zabawnych historyjek.

Według mnie książka „O króliku, który chce zasnąć” nie ma żadnej z tych cech. Ani ilustracje królika o psychodelicznym wzroku, ani treść nie jest dla mnie ciekawa i wartościowa. Ta książka jest tak nudna, że dziecko usypia.

Książki czytamy właśnie po to żeby budować wyobraźnię dziecka, które w przeciwieństwie do bajek oglądanych pobudzają ją. Czytamy również po to żeby WZBOGACAĆ słownictwo, a nie programować przed snem znużenie, ociężałość i powtarzanie  w kółko tych samych słów, które mają wpływać na świadomość dziecka.

Kiedy zostałam zaproszona do PNŚ to kupiłam książkę i postanowiłam przetestować (dobre słowo) ją na Lilce. Pierwszego wieczoru czytał ją mąż i Lilka zasnęła na trzeciej stronie, a drugiego dnia już nie chciała jej czytać. Byłam bardzo ciekawa dlaczego. Powiedziała, że ta książka jest niefajna i woli czytać inną. Mąż był bardzo ciekawy działania tej pozycji i przkonał Lilkę, że jak przeczytamy ” O króliku, który chce zasnąć” to ona wybierze jeszcze jedną (w tym wpadku była to Jaś i Małgosia). Tak się oczywiście nie stało, bo  zasnęła tym razem w połowie. A jak się obudziła to miała poczucie porażki, które ja np. znam z autopsji kiedy zasnę na ciekawym filmie wieczorem i rano mam  wyrzuty sumienia z tego powodu.

Ten wpis ma 17 komentarzy

  1. Malwina

    Jako ze moja córka nie raz miewa kłopoty z zasypianiem, zaciekawiona ta książka, przeczytałam o czym jest i kto ją napisał. Nie kupiłam jej, bo skojarzyło mi się to z manipulacja. Ciesze się ze się nie myliłam:) jak można zabronić dziecku oglądania ilustracji? To aż niewykonalne dla mnie. Autor chyba nie czyta często dzieciom 😉 pozdrawiam serdecznie!

  2. Kasia

    a co myslisz o puszczaniu muzyki dziecku, zeby ulatwic mu zasypianie? wieczorem czytamy ksiazki, ale niestety w dzien nie jestem w stanie syna uspic i wtedy sluchamy melodii z filmow Disneya na pianino i bardzo latwo sie przy tym zasypia i teraz nie wiem czy dobrze robie…

  3. Magda

    Książka nudna wręcz irytująca . A Pani Rogalska tak uparcie jej dziś broniła, że słysząc o Twoim Aniu odmiennym zdaniu na jej temat najzwyczajniej nie pozwoliła Ci dokończyć wręcz w pewnym momencie się nawet zirytowała 🙂 Bez sensu zapraszać gości do programu tylko po to żeby samemu zadać pytanie i samemu na nie odpowiedzieć :/ buziaki :*

    • Wrrrmatka

      Pani Rogalska w swej przasnosci nie dostrzega innych punktow widzenia niz swoj. Za czesto zauwazam wspomniane zachowanie, tak mnie irytuje ze nie daje rady jej ogladac. No nie moge i juz

  4. Kinga

    A jak się ma sprawa z Misiami-szumisiami.?Mój syn jak był jeszcze całkiem malutki, to miał problemy ze spaniem i położna nam poleciła białe szumy, które uspokajają dziecko. I faktycznie zadziałało, również
    muzyka klasyczna jest jego melodią do spania. Czy zacząć to ograniczać? Bo dla mnie to nie jest problem, synek ma 10 miesięcy i wydaje mi się, że jeszcze ma prawo spać „przy czymś”, ale mój mąż wciąż powtarza, że nie potrzebnie tak go nauczyliśmy. Swoją drogą, on uważa, że jak śpiewam synkowi kołysanki, to ten zasypia żeby mnie nie słuchać :p
    A co do książki : O zgrozo! Trans jak nic. Nieźle ryje głowę.
    Oglądałam krótki fragment PNŚ, biegając za Młodym i (tak mi wstyd) nawet nie ogarnęłam, że Ty to Ty. Haha

    • Ania

      Moi synowie dość długo zasypiali przy białym szumie (w czasach, gdy nie było jeszcze Szumisia – drzemki miewali w kuchni przy okapie :D), potem przy moich kołysankach czy czytaniu książek – dziś w już w ciszy (bo wieczorem najzwyczajniej w świecie nie mam już siły czytać przez 2 godziny, każdy wybiera po jednej książce, a potem leżymy), więc myślę, że nie ma się czym martwić, tak przynajmniej wynika z mojego doświadczenia 🙂

      • Kinga

        Nasz Młody też odpływał kilka razy przy okapie. 😉
        Dzięki za odpowiedź. Może uspokoję niepokój męża.

  5. Ewelka

    No właśnie! Zabronić dziecku oglądać ilustracje? Dom wariatów… to po co one tam są… To tak jak lizanie cukierka przez papierek 😀

  6. Ewelina

    Mam bardzo podobne odczucia.
    Mamy tę książkę – zakup podyktowany był głównie ciekawością. Nasz syn, pomimo kilku podejść, nie chciał jej czytać, nudziła go i prosił o coś innego.
    Zresztą u nas czytanie nie ma w sumie służyć zasypianiu 🙂 Czytamy, bo nas coś ciekawi, lubimy się tak wyciszyć, jest to wstęp do fajnych rozmów.

  7. Karo

    Nie widziałam książki ale z tego co piszesz to jestem na nie. Jestem zdania ze zasypiania uczy rutyna, stałe pory, poczucie bezpieczeństwa. Co dzien czytamy corce, po przeczytaniu wychodzimy. Po przeczytaniu ksiazki ona lubi ja sobie jeszcze przy lampce przejrzec i ma do tego prawo. Dziecko nie musi zasypiać na pstryknięcie palców bo ja tak chce. Czytamy, przytulamy sie, śpiewamy a potem mówimy ze idziemy napić sie herbaty i jestesmy obok. Jesli jest zmęczona to układa sie do snu, jesli nie jest to sobie ogląda obrazki i kiedy czuje sie senna poprostu odkłada książkę. Oczywiście nie było tak od urodzenia, nad tym sie pracuje ale dzis corka ma 3,5 roku i conajmniej od roku tak funkcjonujemy bez większych trudności w zasypianiu. Mysle ze trans nie jest tu potrzebny.

  8. Aniversum

    To nie jest książka dla dzieci. To narzędzie do usypiania. A mówiąc o nim w ten sposób jest również maszynką so zarabiania, bo wielu rodziców ma problem z położeniem dziecka spać. Genialny pomysł ale wg. mnie szkodliwy eksperyment. Już dawno widziałam takie bajki-usypianki, ale nikt ich tak nie promował. Jeśli książka jest zbudowana tak jak mówisz, to jest to po prostu wprowadzanie ludzi w trans. Nie hejtuję tego, bo hipnoza może być używana w różnych celach: relaksacja np. Ale dzieje się to za zgodą świadomego podmiotu. Jako psycholog, który nie odrzuca NLP ale też nie ekscytuje się nim tak bardzo, nie wykorzystałabym tych technik do usypiania dzieci (czy pracy z dziećmi). Ale sposób na zrobienie kasy genialny.

    Gratuluję wystąpienia w PnŚ! 🙂

  9. Monika

    Dobrze, że masz bloga, to się przynajmniej tu możesz spokojnie wypowiedzieć 😉
    czy zanim Cię zaproszono do udziału w programie pytano Ciebie o zdanie na temat tej książki? Bo wyraźnie nie „wpasowałaś się” w nurt prowadzącej 😉
    ja nie mam problemu z usypianiem mojego trzylatka, problem mam z tym, żeby przespał całą noc. Jak będziesz kiedyś o tym pisać to pochyl się nad rodzicami, których pociechy już przed północą wędrują do łóżka rodziców 😉
    mój argumentuje to tym, że samemu spać jest smutno a z nami mu weselej i przyjemniej 🙂
    na razie nie przeszkadza nam to aż tak bardzo, ale lada dzień na świecie pojawi się córka i wtedy sen całej rodziny zostanie z pewnością nadszarpnięty. A gdyby mój synek chciał spać u siebie całą noc to przynajmniej on byłby wyspany 🙂

  10. mamacórki

    Też byłam ciekawa tej książki, Pooglądałam w księgarni i odstawiłam na półkę, nie przekonała mnie zupełnie. PS Aniu powiedz proszę jakie buty wybrałaś dla Lili na wiosnę? Bardzo ciekawi mnie Twój wybór. PS myślisz, że warto dla 2-latki kupić trampki Igor? Czy powinnam szukać czegoś innego? Z butów skórzanych mamy Mrugały… 🙂 pozdrowienia 🙂

    • Nebule-Ania

      Mamy Bobux i Mrugałę, ale Igory napewno na lato też zamówimy, bo to są jedyne buty, które nie obcierają Lilki bez skarpety. Jednak dopytaj w sklepie, bo wg mnie te buty są dla dzieci o normalnym i niskim podbiciu.

  11. KAJA

    ponieważ mój 3-latek chodzi bardzo późno spać, zakupiłam ową książkę, myśląc, że naprawdę uśpi mojego synka. Sama okładka w ogóle go nie zainteresowała.
    Jeżeli chodzi o treść, po przeczytaniu pół strony z 1 strony powiedział:
    Mamo, wybierz inną książkę, bo ta jest męcząca. Ja niestety mam takie samo zdanie.
    Nie wiadomo o co chodzi, Rodzic skupia się jak ma akcentować dane słowo a nie o czym jest ta historia.
    Również obrazki są mało atrakcyjne.
    Książka musi sprawiać przyjemność dziecku a nie wprowadzać go w trans.
    My co noc wałkujemy teraz ,,DZIURKI W NOSIE ,,. Książka genialna wg mnie i mojego synka. A nie ukrywam, że ocenia surowo i bardzo trafnie :).

    Pozdrawiam

  12. Urszula

    Bardzo trafiona recenzja! Dla mnie ta książka trafiła ostatnio w ręce, ale po przejrzeniu samych ilustracji nie zdecydowałam się na jej zakup – po prostu mnie „odrzuciła”. Podzielam Twoje zdanie w 100% – książka powinna dawać jakiś przekaz, pobudzać wyobraźnię, sprawiać, aby chciało się do niej sięgnąć ponownie, jeśli dziecko uśnie np. w połowie. Pozdrawiam serdecznie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *