Blog parentingowy dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej
My

O moim niegrzecznym dziecku

Kiedyś moja koleżanka powiedziała mi wprost „Anka, na blogu Twoja córka jest idealnym dzieckiem. Zmień trochę jej wizerunek, bo to trochę wkurzające jest”. Długo nad tym się zastanawiałam, co to znaczy, że moje dziecko jest idealne? W sumie nie uważam, żebym Was z premedytacją okłamywała. To, że moje dziecko siedzi na dywaniku i coś układa, rozkłada to nie znaczy, że ona tak robi cały czas. Chyba to jest oczywiste, że skoro siedzi tam teraz to zaraz wstanie poskłada zabawkę lub też nie poskłada i pójdzie robić coś innego. Czasami nawet jak ma zły humor to porozrzuca tylko zabawki dookoła.

Lilka jest dzieckiem o typie High need baby (do poczytania tu). Od urodzenia przejawiała właśnie takie objawy. Ogromna potrzeba „bycia blisko” wygrywała z najbardziej dizajnerskimi zabawkami. Owszem, pojawiały się przebłyski samodzielnej zabawy, ale trwały niezwykle krótko. Nie jestem w stanie nawet przypomnieć sobie, żeby leżała w łóżeczku i patrzyła na kręcącą się karuzelę. Z perspektywy czasu widzę to coraz wyraźniej. Jedyną zabawkę jaką akceptowała był rodzic. Tak jest też teraz. Oczywiście czasami jak ma   okres sensytywny na daną czynność to nawet mnie nie zauważa, ale z reguły bawimy się z nią. Jest to całkowicie normalne.

Od małego potrafiła wyznaczać swoje granice oraz pokazywać potrzeby. Jako, że jesteśmy rodzicami w pełni słuchającymi próśb swojego dziecko (często absurdalnych) jej osobowość może się swobodnie rozwijać. Pamiętam jak tydzień temu wracałyśmy z zajęć adaptacyjnych, na których Lilka stworzyła obrazek z bałwanem i brokatowymi gwiazdkami. Niosła dumnie swoje dzieło, stałyśmy przy przejściu dla pieszych (ogromnym-przez dwie ulice), zapaliło się zielone światło, więc ruszyłyśmy. Ja jedną ręką pcham wózek, za drugą prowadzę dziecko. Jesteśmy już w połowie zebry, kiedy moje dziecko zauważyło, że odkleiła się jedna brokatowa gwiazdka. I krzyczy „gwiazda, gwiazda”. Bez mrugnięcia okiem zawracam na chodnik i szukamy zguby. Jest, znalazła się:) Ktoś  z boku mógłby powiedzieć, że jestem nienormalna. Może i jestem. Ale ta gwiazda była dla niej tak ważna jak dla mnie np. mój ajfon.

Nie ukrywam czasem jest mi trudno i ze sobą walczę, przesuwam lekko granice. Często też zadaję sobie pytanie „Czy naprawdę ona nie może tego robić”? i „Czy to naprawdę tak mi przeszkadza?” Na pewno nigdy nie powiem, że moje dziecko robi mi na złość lub robi coś specjalnie, żeby tylko mnie wkurzyć. Dzieci z natury są dobre, to my mamy jakieś dziwne wyobrażenia o nich.

Często dostaję też od Was meile w stylu: „A Lila to takie grzeczne dziecko”. Czy Lila jest grzeczna? Nie! Powiem Wam, że jest niegrzeczna. I ja się z tego bardzo cieszę. Grzeczny wg mnie jest ten kto bezmyślnie podporządkowuje się drugiej osobie, która nią rządzi. Ile razy w dzieciństwie słyszeliśmy „bądź grzeczny/-a”? A co to tak właściwie znaczy? Spełniaj moje żądania, bądź mi podległy, ja tu rządzę. Tak naprawdę dzieci nie rozumieją znaczenia słów „Bądź grzeczny”. Jeżeli mamy jakieś konkretne oczekiwania to warto je wyrazić, a nie wrzucać do jednego „grzecznego” wora.

Jestem bardzo negatywnie nastawiona do tych dwóch słów. Te słowa to są właściwie etykiety, które bardzo szybko przylegają do dzieci w placówkach opiekuńczych. Ciężko później tę łatkę odkleić.

Lilka ma 2-lata, czyli „przepisowy bunt dwulatka”. Nie uznaję tego określenia. To prawda częściej nie chce robić tego o co ją proszę, ok jej wola. Tłumaczę, podaję przykłady, nie zbywam „bo tak”.

Czy mamy w domu trudne sytuacje? Oczywiście, są ich tysiące, jesteśmy tylko ludźmi. Sytuacji ekstremalnych jest stosunkowo niewiele, bo udaje nam się zazwyczaj dogadać. Spazmy po wyjściu ze Smyka również były:) Akceptuję złość, nie mówię „nie płacz” „nic takiego się nie stało” itp.Tylko jeden mam sposób na takie problemy. Nie wysyłam do kąta, nie zamykam w pokoju i nie każę. Podchodzę, kucam i cichutko pytam: „Czy Cię przytulić?”. Zazwyczaj to pomaga.

Ten wpis ma 41 komentarzy

  1. Listopadowa

    Ten wpis to balsam na moja dusze:) Chyba wiecej mi dal niz ksiazki po ktore wlasnie chwycilam w akcie desperacji:)))… Dzieki ania:))

  2. mama-granda

    Ja się podpisuję pod ” Dzieci z natury są dobre, to my mamy jakieś dziwne wyobrażenia o nich.”. I dla nas bunt dwulatka nie istnieje… Ona po prostu coraz lepiej potrafi wyrazić swoje potrzeby… nawet te absurdalne.

  3. Ania

    Jak zawsze czytam Twoje posty i jakbym czytała to co sama chciałabym niektórym „mądrym głowom” wyjaśnić gdy kolejny raz słyszę że „rozpieszczam”. Ale ale..zauważyłam że im Igi jest starszy tym częściej słyszę nieśmiałe głosy uznania od tych którzy wcześniej krzyczeli o pomstę do nieba..że mądry że bystry że czuły że empatyczny. Jako typowe HNB od małego wymagał ciągłej uwagi i bliskosci kórej nigdy mu nie odmówiliśmy. Koszt? Ogromny. Ani jednej nieprzespanej nocy, 14 miesięcy spędzone na przy Nim, obok Niego i z Nim na ręku. Dla nas to normalność i po prostu nasze dziecko a nie krzyż. Jedyne pytanie na które nie znalazłam do tej pory odpowiedzi to jak pogodzić opiekę nad HNB z drugim dzieckiem bo w tym momencie jestem w 5 miesiącu ciąży.

    • Nebule-Ania

      Aniu, dziękuję za Twój komentarz. Bardzo mi się spodobał. Domyślam się, że teraz może być Ci ciężko. Dużo cierpliwości Ci życzę:)

  4. mamawsamraz

    super post. Moja dwuletnia Agata jest bardzo podobna. Często jestem zmęczona i zła, ze tak szaleje a jej brat jest taki spokojny. Jednak każdy jest inny, każdy ma swój indywidualny charakter. Ona po prostu ma swoje zdanie, jest bardzo rozgarnięta, czasami nerwowa ale tak to już jest z tym moim szkrabem

  5. Asiula

    ja natomiast pomirwaz moje dziecko bawilo sie w podskokach, dodlownie, biegalo w okolo z usmiechem na twarzy sprawdzajac szuflady, szafki i podczas rozmowy mowiac, ze my nie bijemy dzieci (zauwazajac, ze ta druga mama myslac, ze ja akurat nie patrze mocno scisnela i szarpnela dziecko), uslyszalam ironicznym glossem, ze ‚bezstresowo wychowuje’ dziecko 🙁 a ja chciala bym, bo to wychowanie zeczywiscie bylo tak bezstresowe …
    staram sie je obserwowac i zrozumiec, rowniez nie lubie okreslenia ‚grzeczny’ czy ‚nie grzeczna’. a w dziecku widze siebie sprzed lat 😀 z tym, ze ja mieszkalam na wsi, wiec hulaj dusza 😉

    • Nebule-Ania

      Hehe, dobre! To bezstresowe wychowanie na bank nie jest, bo nieraz się we mnie gotuje, ale wiem, że coś jest dla niej ważne i pozwalam. Ja już dawno przestałam się tym przejmować co inni myślą:)Jedyne co stosuję w takich sytuacjach to „zabijanie wzrokiem”;) Zazwyczaj nikt postronny nawet się nie wypowie.

  6. Hania

    Mam to samo podejście co Ty – swoboda. Dzięki temu, że pozwalam na dużo moje dziecko jest bardzo samodzielne i tutaj różnica z Lilką – umie się sama bawić. Jeśli jest krzyk o coś to w większości przypadków nie reaguję tylko zagaduję, bo wiem, że za chwilę będzie śmiech.
    Czasami mówię sobie w myślach, że jestem na pewno widziana z boku na jakąś wyrodną, ale to ja wiem jak postępować żeby było dobrze.

    • Nebule-Ania

      Dokładnie:) A moja teraz jak na zamówienie czyta książki od 15 minut:)
      Nie martw się ja też jestem wyrodną matką, bo nie kupuje lizaków albo pączków.

  7. Księżniczka w kaloszach

    Dzięki za ten wpis. Lew zdaniem większości osób jest „grzeczny”. Czasami wg nich „za grzeczny”. Choć ja dobrze wiem, że jest po prostu zwyczajnym dwulatkiem. Z kopaniem klocków i niespożytą energią w pakiecie.

    • Nebule-Ania

      Dzieci też często wśród innych osób są zupełnie inne niż w domu. „Chodząca reklama”- tak na moją często mówią. A w domu bywa różnie, no!

  8. ilonas

    i koniec kropka, nic więcej w temacie! super wpis!

  9. Gizanka

    Zgadzam się całkowicie z takim podejściem. Nasza Ala potrafiła się sama bawić, zająć się klockami czy puzzlami na dłużej od kiedy zaczęła się takimi zabawkami interesować. Teraz jednak wymaga towarzystwa do zabawy i to też uważam za normalny etap jej rozwoju.

  10. alexanderkowo.blogspot.com

    Aniu!

    Wszystko co tu zamieszczasz otwiera mi oczy. Dziękuję, że jesteś.
    Ja bardzo nie lubię, jak słyszę (od teściów często), że rozpieszczam Alexa, że przeze mnie jest taki taki rozwydrzony.

  11. Ewelina

    A ja mam wrażenie, że popełniam masę błędów, choć moja L ma dopiero skończony roczek i nasze rozmowy czy zabawy nie są na bardzo zaawansowanym poziomie…

    Mam pytanie troszkę z innej beczki – czy u Was w rodzinie też panuje „terror” wymagania od dziecka by demonstrowało różne umiejętności (typu: pokaż oczko, nosek, jaka jesteś duża, jakie masz kłopoty??? itp…)??? Jestem poirytowana jak traktuje się dziecko jak małpę na sznurku! Chętnie poczytałabym o doświadczeniach innych w tym temacie 🙂

  12. Hania

    A no właśnie zastanawiam się jak udaje Ci się napisać post? 🙂
    Nie martwić się nie da, bo zewsząd słychać jakieś uwagi 😉 Moja lizaka dostała ostatnio w knajpce, w której jedliśmy – nie wiedziała co to jest.. 🙂

  13. Asiula

    dziekuje za tekst 😀 dodaje sil. taki jeden z ulubionych 🙂
    ja niestety tu mam chyba problem 🙁 za malo pewnosci siebie :/ ale walcze, probuje i ciagle sie ucze 🙂
    jeszcze raz dziekuje
    p. s. jesli mozna zapyrac? jak to jest z chodzeniem za reke?
    u nas roznie. Syn po prostu uwielbia furtki 😛

  14. Belpla

    To nic złego, że dzieci są troszkę nieposłuszne, w końcu każdemu to przechodzi 🙂 🙂

  15. Asiula

    tez tak mysle. bedzie dobrze 🙂 i rowniez zycze cierpliwosci. choc u nas odwrotnie 😛 drugie Malenstwo hnb 🙂 i przyznaje, choc jakos nie latwo, ze w ciazy i krotko po porodzie bywalo mi baaardzo ciezko, do tego pracado siodmego ms ciazy, gdzie w raz z brzuchem rosl stres i problemy 🙁 i jeszcze nadal kp, takze teraz dwojke 🙂 roznica wieku 21,5 ms i choc roznie bywa, to nie zamienilabym tego za nic w swiecie 😀 (kolki nas ominely) 3mam kciuki 🙂

  16. Asiula

    skad ja to znam… rowniez mam dwojke, z tym, ze chlopcow 😀 majac pierwsze dziecko (spiocha :P) nie dowierzalam, ze niemowlaki czy nawet noworodki nie tylko jedza i spia, sadzilam, iz co niektore mamy przesadzaja, ze moze to nadmiar bodzcow… i zapewne w niektorych przypadkach tak jest, jednak teraz majac drugie Malenstwo widze jak bardzo sie mylilam, jak baaardzo juz jako niemowlaki moga sie roznic, nawet w takich sprawach jak spanie 🙂 mlidszy Syn spi gdzies tyle w wieku 4,5 ms ile jego brat majac okolo roku 🙂

  17. Asiula

    to samo i u nas 🙂 i te spojrzenia… jakbym Mu tym krzywde robila!
    nawet to kiedys uslyszalam :O ale na komentarze pewnych ludzi nawet nie zwracam uwagi 🙂

  18. Asiula

    u nas znow na odwrot w domu ok, a na wyjsciach czesto … 🙂 jakby chcial zwrocic na siebie uwage

  19. Nanie

    Mi sie tekst nie podobam, myślałam ze moda na bezstresowe wychowanie minęła ale nie… No ale wyrasta nam pokolenie ignorantów roszczeniowych którzy nie radzą sobie w pracy i najlepiej siedzieć przy rodzicach, ochhhh bo ten świat taki niesprawiedliwy i nie jest zawsze na tak. No chyba ze mamusia chce mieć dziecko zawsze przy sobie. No ja myślałam ze rodzic jest od wychowywania. Żeby dziecko nie było niegrzecZne, żeby umiało sie zachować i żebym nie wstydziła sie za dziecko…. No ale jak rodzic nie wychowa to ludzie wychowają. Brak mi słów, panie tu sie chyba usprawiedliwiają bo mało konsekwentne są. No ale w tej grupie łatwiej, swój swego szuka.

    • Nebule-Ania

      Hmm, jezeli bezstresowe wychowanie opiera sie na tym, ze codziennie po 10 razy tłumaczę, a nie ucinam „bo tak” lub „bo nie” i od malego z uporem maniaka uczę samodzielnosci to zgadzam sie. Dzieci wyrastaja na szczesliwych, samodzielnych ludzi i bez stresu wkraczają w dorosłosc. Swiat ma milion swoich zasad, ktorych ja nie muszę ustalać na nowo.

  20. Katjuszka

    Jakbym czytała o Mai! Nigdy nie zwracała uwagi na karuzelę! Cały czas najlepsza zabawa to ta z nami. W samotności klocki, lalki itd. potrafią ją zająć na 2 minuty, żeby zaraz potem iść mnie poszukać. : )

    Pozdrawiam
    Kasia

  21. Nanie

    Czy dziecko wymusza na rodzicu płaczem bo wiedzi ze jest efekt i osiągnie cel, tak. To są często te hnb. Czy matka mająca pięcioro dzieci będzie leżała z niemowlakiem cały dzień przy piersi i obiadu nie zrobi bo jej dziecko jest hnb.
    Moim zdaniem dziecko tez musi wiedzieć co jest dobre co jest złe a za złe rzeczy jest czasami musi być kara. Tak jak jest w życiu. Mamy organy państwowe powołane do wymierzania kary, nie mówiąc o religii.
    Stres jest tez nieodłącznym elementem życia. Stres w szkole stres w pracy w relacjach międzyludzkich. No więc powodzenia w tym bez stresu wchodzenia szczęśliwego dziecka w dorosłe czasami twarde życie i ciężkie życie.

  22. Mama Bumma

    Powinnaś takie wpisy dodawać minimum raz w tygodniu żeby mi przypominać jak należy traktować Dziecko, bo często zamiast ‚przytulić Cię’ w ekstremalnej sytuacji jest u mnie ‚przestań w końcu płakać’ i przykro mi z tego powodu…

  23. karola

    uwielbiam ten wpis! a nie cierpię pytań w stylu: czy Antoś był dzisiaj grzeczny? On zawsze jest grzeczny, dla mnie dziecko nie może być niegrzeczne, nawet jeśli zrobi coś co nam się nie spodoba to na pewno nie na złość nam

  24. Maria

    Ciekawy wpis, lubię Was 🙂
    Mój przytulak miewa gorsze dni, jak każdy z nas. Dużo rozmawiamy, dobre momenty staram się doceniać, opisując synowi dokładnie, co mi się w jego zachowaniu podoba, a co nie. No i co z tego? Przedszkole, Dziadkowie, znajomi… Mały wychodzi z sali w przedszkolu i oznajmia „Byłem dziś grzeczny” – nic mi to niestety nie mówi, podejrzewam, że po prostu słuchał Pań, a nie zaznaczał swój indywidualizm, jak ma w zwyczaju 😉 Eh, no nie da się uchronić dziecka przed tymi „dwoma słowami”…
    Tak samo opinie „Jesteś niegrzeczny” – bo biega, popiskuje, bawi się intensywnie. To dziecko, ma do tego prawo, szczególnie w swoim pokoju, w naszym domu. Ludzie czasem oczekują, że trzylatek usiądzie i przez trzy godziny będzie patrzył, jak dorośli rozmawiają. I tak, to przyczepianie dziecku łatki.
    Ach, i rozbraja mnie mój syn, w momentach zmęczenia, płaczu, rozdrażnienia – pytam go wtedy: „Kochanie, ale co się stało, o co chodzi, wytłumacz”, a on mi odpowiada: „Ja się chcę tylko przytulić”… 🙂
    To są najlepsze chwile z całego macierzyństwa.
    Pozdrawiam Was ciepło, Marysia

  25. Ola z Róża marzy...

    Fajny wpis. U nas w obu przypadkach karuzela sie nie sprawdziła. W obu przypadkach sprawdzają się tylko rączki. Ale to wymusza bliskosć – i to jest wielki plus 🙂

    A z tą gwiazdką bałwanową… 🙂 Jakbym o moim wariactwie czytała.

    Kurcze, ja czasem mówię „nie płacz”, ale tak w dobrej wierze. Że nie płacz już kochana. I też zawsze pytam – „CHcesz się przytulić?”

    Tak się cieszę, że do Was tu trafiłam!!!

  26. Pralka Frania

    Jakbym czytała o moim Wiktorze:p Nie jest to może jakiś skrajny przypadek HNB (a znam takie),ale ewidentnie potrzebuje duuużo uwagi i bliskości. Opór do granic możliwości uniemożliwia jakiekolwiek planowanie, ale kocham tego mojego szkraba:) Znamja te komentarze typu ” Wisi na cycu bo pewnie jest głodny”, „Fajny chłopak,ale rozpieszczony”, „Nie możesz mu na tyle pozwalać, bo jak będzie starszy…”. No i co ja mogę zrobić? Usypiać na siłę, zaciągnąć do samochodu, kiedy akurat przy wyjściu ze sklepu musi zajrzeć do wszystkich kotłów w poszukiwaniu drewna (casto). Pozostaje mi tylko cieszyć się chwilą. Nie mówię,że czasem nie tracę nerwów, nie przekupię bo są pewne sytuacje,gdy muszę sama z dzieckiem załatwić sto spraw. Koncepcja zero słodyczy odeszła w niepamięć, bo jak tu walczyć z całym światem …Dostosowuję swoje wcześniejsze założenia do rzeczywistości i chyba nie jest najgorzej… 🙂

  27. Ola

    Cześć. Jestem w mojej pierwszej ciąży i przez przypadek trafiłam na Twojego bloga. Mam teraz sporo czasu więc czytam po kolei, wszystkie posty i chłonę wiele ciekawych rzeczy. Nie mogę jednak przegryźć tematu: dziecko „hnb” jak to się teraz modnie nazywa, a rozpieszczanie. W ogóle irytuje mnie ta moda na hnb, to tak jak z adhd – łatwy sposób, żeby usprawiedliwić zachowanie swojego dziecka. W związku z tym mam kilka pytań. Co zrobisz gdy Lila i będzie się niewłaściwie zachowywać (owszem, niewłaściwe zachowanie istnieje i nie jest to nic wydumanego) – na przykład obrażać inne dzieci, odzywać się niewłaściwie do pani w przedszkolu? Co w takich sytuacjach robią rodzice, a co panie, pracujące w tych cudownych, alternatywnych przedszkolach? Skoro nie stosuje się kar, domyślam się, że próbuje się dziecku „wytłumaczyć”. Ale dziecko to tylko dziecko, co jeśli do niego to nie trafi i sytuacje będą się powtarzać? Co jeśli pojawi się drugie dziecko (o ile w ogóle to zakładasz)? Co zrobi wtedy Lila, która ma takie potrzeby bycia blisko rodzica? Podzieli się? Miło mi będzie jeśli odpiszesz. Pozdrawiam 🙂

    • Nebule-Ania

      Hej Olu:)
      Miło mi, że do nas zawitałaś. Po krótce postaram się Ci wyjaśnić. Są różne typy dzieci od spokojnych po bardzo żywe. Moja córka od małego nie chciała leżeć w łóżeczku i patrzeć na karuzelę. Nie jestem w wstanie sobie nawet przypomnieć żeby leżała w wózku w czasie aktywności. Najbardziej pożądaną pozycją była blisko mamy lub taty. Jest ta najzupełniej normalne. Ona cały czas potrzebowała mojej obecności. Nie uważam żebym tym rozpieściła moje dziecko. Jeżeli przestałabym reagować na jej potrzeby ona w końcu przestałaby mnie wołać. Przez to, że tak często przy niej jesteśmy jest bardzo rozwiniętą dziewczynką.
      Co do drugiej części Twojego pytania. Oczywiście, że istnieje niewłaściwe zachowanie. Jednak często takiego nie obserwuje u mojej córki, bo ona naśladuje nas. Ciągle z nią rozmawiamy i tłumaczymy różne sprawy. Wiesz ciężko jest mi sobie wyobrazić, że Lilka miałaby się tak zachowywać;) Sporo od córki wymagam i uważam, że właśnie to jej pomaga w rozumieniu świata.
      O karach… wg mnie nie pomagają zupełnie w ZROZUMIENIU błędu. Uwierz mi dzieci rozumieją wszystko, tylko w odpowiedni sposób trzeba to wytłumaczyć. U starszych dzieci często pomaga bajkoterapia. Wolę, żeby moja córka na prawdę zrozumiała błąd, a nie przeprosiła kogoś na odczepnego.
      Lilka ma już 2 lata, przez to ile czasu jej poświęcamy zaczyna mieć swój świat i zajmować się swoimi sprawami. Powoli wkracza do grupy dzieci (zajęcia adaptacyjne) i mama przestaje być najważniejsza. Trochę mnie to smuci, ale jednocześnie widzę, że jest na to gotowa.
      Mam nadzieję, że odpowiedziałam Ci wyczerpująco.
      Pozdrawiam Cię serdecznie

  28. Ola

    Dziękuję za odpowiedź. Jest wiele rzeczy, z którymi się zgadzam w kwestii RB. Są jednak i takie, które nie do końca mi pasują. Myślę jednak, że każdy rodzic odnajduje swoją drogą wychowywania, w zależności od tego, jakie jest dziecko. Często mądre książki trzeba odłożyć na półkę i posłuchać swojej intuicji.

    Pozdrawiam 🙂

  29. ewelka

    HNB… skąd my to znamy. U nas rodzic wygrywa ze wszystkim, no tak jest i już, a właściwie mama, bo to ja spędzam prawie całe dnie z Kubą. Kuba ma 1,5 roku. Każda zabawka, czy też czynność interesuje go na chwilę, dlatego jak przeczytałam Twój wpis o patyczkach kreatywnych i pudełku po butach ( mam nadzieję, że wiesz, o którym wpisie wspominam ;)) i że Lilę zajęła ta oto zabawa na 0,5 h, to sama postanowiłam spróbować, ale i tu nic… 2 minuty zabawy i to z mamą, bo samemu, to nie ma nawet o czym mówić. Jedynie książki zajmują NAS na dłużej, co mnie cieszy. Ale jakichkolwiek zabawek nie ma sensu kupować, bo u nas najlepiej zdają egzamin wygłupianki, budowanie „garażyków”, wspinanie się i skakanie na łóżko itp. Czasami zastanawiam się, czy wszystko z tym moim dzieckiem ok, że ono zabawkami bawić się nie chce, że sortera układać nie chce, co najwyżej jeden, dwa klocki wrzuci i koniec zabawy, resztę niech mama sobie powrzuca 🙂 Ale taki po prostu jest i za to go kocham 🙂 nawet kredki Bic te trójkątne połamał, a pisałaś, że są mocne 😀

  30. Katarzyna Steliga-Bryła

    Ja mam tą „niegrzeczność” w stereo i to mój jedyny kłopot. Z każdym mono daję radę bez problemu z cierpliwością Matki Teresy, ale w stereo zwyczajnie się gubię. Z tą gwiazdką u mnie byłoby tak: Matylda gubi i wracamy a Emil w tym czasie pośrodku przejścia staje i krzyczy, że do toalety mu się chce i to strasznie i że nie wytrzyma…wtedy Matylda jeszcze bardziej rozpaczająca za utratą gwiazdki- wpadłaby w histerię, że ją auto rozjedzie jak ją samą zostawimy- a ja w tym wszystkim (przekrzykując już zapewne ich roszczenia- po uprzednim kilkakrotnym usiłowaniu wytłumaczenia komukolwiek czegokolwiek)zmuszona byłabym wziąć z fraki z ruchliwej ulicy unikając nieuniknionej bójki pośrodku przejścia…więc z niecierpliwością czekam na Twoje drugie…będzie się działo…;)

  31. Kinga

    a mnie wkurza jak slysze jak ktos mowi moje dziecko jest niegrzeczne… moj synek tez ma swoje fazy.. to cos chce, tamtego nie chce, cos wysypie, cos rozrzuci, ale zeby zaraz byl niegrzeczny?? zawsze mowie, ze dobry chlopiec z niego i taka jest prawda… czasem mu nawet na za duzo pozwalam no trudno toz kiedys zrozumie… wiadomo w niektorych sytuacjach ostro interweniuje ale ogolnie uwazam ze wszelkie relacje trzeba budowac na dialogu a nie na zakazach …. dziecinstwo jest tylko jedno!

  32. Wiola

    Tak, przytulenie działa, to sprawdzone 🙂 I zgadza się, że dla dziecka ważne są inne rzeczy, dla rodzica inne: szłam kiedyś z córką od lekarza, dumnie niosła naklejkę „dzielny pacjent”, która nagle gdzieś pofrunęła, oczywiście szukałyśmy do skutku 🙂 Jak powiedział Korczak: nie ma dzieci-są ludzie… Tacy sami jak my, myślący, czujący, tylko trochę mniejszego wzrostu 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *