Dla mamy

Sama to sobie robisz – dramat w Twojej głowie

Gdyby istniał zapis Twoich codziennych myśli, to powstałby elaborat, w którym znalazłyby swoje miejsce wszystkie gatunki literackie. Sama się zdziwisz, ale to prawda.

Tren

Płacz żałobny o 5.20 kiedy cały dom jeszcze śpi, ciemno jest i cicho. Otwierasz oczy i masz wrażenie, że położyłaś się godzinę temu. A dzieci Twe rześkie i wypoczęte jak po 3 sesjach w kapsule floatingowej. W głowie Twojej scenariusze czarne, w oczach gromy, a w ustach smak cierpkiej kawy. Dobrze, że chociaż mleko było. To właśnie wtedy odpalasz „sama-to-sobie-robisz”. Rozkminiasz, co jest nie tak ze mną, a może z moimi dziećmi, a może z oknem, które za dużo wpuszcza jasnych promieni, że te dzieci wstają o TAK NIEBOŻEJ GODZINIE. Siorbiesz kawę i układasz gotowe scenariusze: „Dziś położę je później”, „Albo nie! Dziś bardziej je zmęczę” „A może to dlatego, że na kolację był cukier i biała mąka?” „A może to pasożyty?”.

Sama-to-sobie-robisz i zaczynasz poranne myślenice.

Później lekka fraszka

„Na przytulanie”

Przytulanie na kolanie,

Takie fajne – więzi cementowanie,

Duszy balsamowanie,

Lila skacze po Julianie,

I już koniec fraszki „Na przytulanie”

 

Patrzysz na nich, serce rośnie, przez 5 minut nikt nie płacze.

W głowie hymny pochwalne, wznoszone do góry: „Jak dobrze, że ich mam i tak ich kocham. Co ja bym bez nich zrobiła?”. Wycierasz łzę wzruszenia i z tej  jakże wzniosłej chwili wybija Cię: „Mamooo, zabierz gooo, wlazł na stół”.

To już dramat właściwy, a prawie i tragedia, bo łapiesz berbecia dosłownie w locie. Mimo tego, że udało się uniknąć nieszczęścia to w głowie Twojej: elegia z preludium c- moll jako soundtrack. Marsz żałobny pobrzmiewa w tle, a Twoje dziecko już dawno zapomniało, że dzięki Tobie nie runęło jak Ikar. „Co by było jakby spadł, złamał rękę, nogę nos? A ja w kuchni śniadanie robię.” Już przed oczyma masz ambulans pod Twoim oknem i lekarza w białym kitlu, który palcem grozi: „Zła matko, Ty!”, „Nie rób dzieciom śniadania, tylko pilnuj ich”. Rozpamiętujesz tę sytuację jeszcze 15 razy w ciągu dnia i „sama-to-sobie-robisz”.

Psalmy dziękczynne do samego wieczora pobrzmiewają w Twojej głowie, że nic się nie stało, ale samobiczowanie w głowie nie daje Ci żyć: „To moja wina, moja bardzo wielka wina, że poszłam robić śniadanie umalować oko/ załatwić potrzebę fizjologiczną”. Oj lubisz rozpamiętywać i się zamartwiać sytuacjami, które (NA CAŁE SZCZĘŚCIE) nie doszły do skutku.

Posiłki w zależności od różnych okoliczności mogą być przyjemną fraszką, ale i dramatem z punktem zapalnym w postaci koloru talerzyka, tudzież kształtu ziemniaka.

Fraszki mogą byś rozmaite:

Biesiadne: „Na Bar mleczny”, „Na pierogi od teściowej” lub też powszechnie znana „Na słoik”. Jednak często po każdej z w/w pojawiają się też znane chyba wszystkim matkom: WYRZUTY SUMIENIA, że u innych to napewno zupa i drugie, no i kompot posłodzony ksylitolem. A wszystko eko i bio albo od wujka rolnika, co specjalnie co tydzień warzywa dowozi.

Tak myślisz?

U mnie „laptopy” po mielonych z baru mlecznego to top zabawka, a do tego DIY i z odzysku.

Sama-to-sobie-robisz, nie musisz dokonywać charakterystyki porównawczej. Kiedyś na tapecie był Cześnik i Rejent, a dziś doskonalisz ten styl porównując siebie i sąsiadkę, która wszystko ogarnia albo, co gorzej, jakąś blogerkę.

Filozoficzno-refleksyjne: te napadają Cię nad wyraz często, myślisz o tym co jest, a jednocześnie tęsknisz za dawnym życiem. Siedzisz na podłodze, lepisz z masy solnej ludziki, a myślami jesteś tam, gdzie Cię nie powinno być. Jak to było 6 lat temu? Pamiętasz ten czas, kiedy żeby wyjść z domu wystarczyło założyć buty, wziąć torebkę i wyjść? Teraz zaczynasz się zbierać dużo wcześniej, pakując cały mandżur: różnych-rzeczy-tak-niezbędnych-podczas-wyjścia-z-dziećmi, przechodząc przez poszukiwania buta, którego wywlókł gdzieś Junior. Posądzasz go nawet o wyrzucenie do śmietnika, więc i tam kierujesz swoje kroki. W końcu znajdujesz go- to takie oczywiste żeby but był na półce z książkami. Myślisz i wzdychasz do czasów, kiedy można było włóczyć się po mieście bez celu i nie wracać na porę usypiania. Tu mogłabyś wpisać wiele…

A później znów Cię nachodzi ta miłość wielka i układasz hymny pochwalne, że te dzieci jednak są super i za nic w świecie nie wróciłabyś do swojego dawnego życia.

I weź tu zrozum Matkę?

Ten wpis ma 11 komentarzy

  1. Ania

    Za fraszkę „Na przytulanie” powinnaś dostać literackiego Nobla 😀

  2. MM

    Bardzo lubię Twoje takie życiowe wpisy.
    Bycie Matką to nie tylko sama słodycz ale też i czasem łzy.. Jak to w życiu. Ważne żeby się nie nakręcać i częściej jednak widzieć te pozytywy, bo tak naprawdę to my samy kreujemy naszą rzeczywistość.

    A porównywanie się z innymi… Nauczyłam się, że u innych wszystko wygląda bardziej różowe. Może perspektywa inna? Może inni opowiadają niektóre rzeczy ubarwiając je, idealizując siebie?
    „Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma”.

    • Nebule-Ania

      Dziękuję za ten komentarz. Ja uważam, że nie można też demonizować macierzyństwa, bo takie straszne jak niektórzy piszą to ono nie jest:)

  3. Joanna

    So true!

    Ja bym do tych wyrzutów sumienia dodała jeszcze
    – wyrzuty matki wyrodnej żłobkowych dzieci
    – wyrzuty matki, która kocha swoją pracę (jak to możliwe?!?!)
    – wyrzuty matki, która potrzebuje wyjść z domu bez dzieci (nie dlatego, że idzie na kontrolę do lekarza, po prostu potrzebuje pobyć BEZ dzieci).

  4. Markdottir

    Hahaha, no samo życie i dzień matki w pigułce.

  5. Magdalena

    Jeny juz myslalam ze tylko ja tak mam a jestem na poczatku drogi zwanej macierzynstwem – 8 tygodni ma dzieć.

    Wszystkie te „minusy” kazdego dnia u mnie wynagradza ten cudowny bezzebny usmiech 😍

    Fraszka zyciowa Aniu 😉

    Dobrze ze jest ta kawa o poranku 😁 na zdrowie!

    Sciskam!

  6. Asia

    Cudo. W sam raz na wieczor. 😀

  7. Andrzej

    Kochanowski gdyby żył, to by karierę zakończył, jak by to zobaczył:) askmdaksdajsdasnd – sorki za spam, ale akurat brawo biłem.:)
    Wielkąś mi uczyniła radość w dniu moim
    Drogi Nebule blogu – swem wpisem swoim
    Pełno ich w sieci – a jakby nie było
    Jeden malutki wpisik – radości przybyło
    🙂

  8. Karolina

    Świetny tekst! Prawdziwy -czuje się jak by pisano o mnie ;). Chciałam jeszcze dodać, że jest to jedyny blog na ktorego wchodzę po nagłowku z FB czy Insta. Przekonujesz mnie do siebie tekstami na blogu, snapami z ista i wrzutkami z fb. Jesteś prawdziwa i masz dużo mądrego do powiedzenia. Często korzystam z miejsc ktore polecasz ale i artykułow pedagogiczno wychowawczych….Pozdrawiam i tak trzymaj 😉

  9. Kraina Aromatów

    Wpis jak znalazł na ten ciepły wieczór. W łaśnie relaksuję się przy mrożonej herbacie, czytając o moim życiu 😉
    NIby tęsknie za tym co było 5 lat temu, ale za nic nie oddam tego co mam teraz!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *