fbpx

Sekrety pielęgnacji moich włosów

  • URODA
  • 5  min. czytania
  •  komentarze [42]

Coraz częściej dostaję od Was pytania-prośby o dodanie posta na temat pielęgnacji włosów. Z racji tego, że jest dość niestandardowa stwierdziłam, że pokażę Wam kilka moich sposobów oraz trików.

Na wstępie przedstawię pokrótce moją historię.

Od małego cieszyłam się bujną grzywą. Moja mama lubiła je czesać i pięlęgnować. Zawsze miałam długie włosy. Dopiero jak pierwszy raz wyjechałam na kolonie (6,5 roku) mocno je skróciłyśmy aby łatwiej było mi samej zadbać o ich pielęgnację.

Tak wyglądałam w wieku 5 lat:). Moje włosy wówczas trochę się kręciły i wywijały. Już wtedy używałam odżywek do włosów, bo nie dało się ich rozczesać. Całe życie nosiłam również grzywkę. Dopiero 4 lata temu ją zahodowałam.

DSC_3849

Pod koniec szkoły podstawowej zaczęłam farbować włosy szamponetkami w kolorze mahoniowym. Zdjęcia nie mam, a nawet jakbym miała to bym się nim nie podzieliła;)

Kiedy poznałam mojego męża (prawie 8 lat temu) zaczęłam sukcesywnie rozjaśniać włosy.

Mam bardzo jasną cerę oraz oprawę oczu i myślałam, że mi to pasuje.

plb075

Przed zajściem w ciążę z Lilka stwierdziłam, że jednak będę wracać do naturalnego koloru, bo odrost byłby bardzo widoczny przez 9 miesięcy. Nie chciałam truć Lilki w brzuchu rozjaśniaczami.

DSC8912

Kilka miesięcy po porodzie, dokładnie w Sylwestra, stwierdziłam, że wracam do blondu. Do platynowego blondu. Po wyjściu od fryzjera chciało mi się płakać. Wyglądałam jak Wiedźmin. Kilka razy sama ufarbowałam włosy farbą i trochę ten kolor zszedł. Jednak już po kilku dniach zauważyłam, że moje włosy są w fatalnym stanie. Kruszyły się nawet w połowie. Były do tego matowe i spuszone. Bardzo skrzywdziłam swoje włosy i musiałam to odpokutować.

Dodam również, że do tego momentu myłam włosy co drugi dzień różnymi szamponami i nakładałam odżywki bez żadnej świadomości. W moim koszyku lądowało to co mi wpadło w oko. Od Ziaji po Kerastase. Suszyłam włosy suszarką i używałam prostownicy (przez 7 lat).

Stan moich włosów był tragiczny. Było ich dużo, ale bardzo połamane, wołały o pomoc. Tak trafiłam na blogi włosomaniaczek. Przez około miesiąc chłonęłam jak gąbka wiedzę i stosowałam je u siebie. Już po miesiącu było widać pierwsze efekty. A teraz mogę śmiało powiedzieć, że uwielbiam moje włosy, które do tej pory były tylko problemem.

Tyle tytułem wstępu.

Jesteście ciekawe co takiego zrobiłam?

Na początku określiłam typ moich włosów. Korzystałam z tych pytań TEST. Dowiedziałam się, że moje włosy są wysokoporowate (długo schną, puszą się, mam szorstkie końcówki, są podatne na falowanie, nie lubią wilgoci, są matowe). Później znalazłam blogerki, które mają podobny typ włosów do moich i zaczęłam świadomą pielęgnację.

Rady, które sprawdzą się u każdego typu włosa:

1. Żegnamy się z suszarką i prostownicą. Ewentualnie raz na jakiś czas można wysuszyć włosy chłodniejszym strumieniem. Najlepiej zostawić włosy do wyschnięcia. Wiem, wiem, może to być problem np. rano. Inne włosomaniaczki myją włosy po powrocie z pracy i pozwalają im naturalnie wyschnąć.

2. Po myciu wycieram włosy w duży, bawełniany T-shirt, który jest już do tego przeznaczony. Włosów nie szoruję, bardzo delikatanie się z nimi obchodzę, bo to właśnie mokre włosy są najbardziej podatne na uszkodzenia. Można powiedzieć, że lekko wyciskam wodę w koszulkę. Robię turban i spinam szczypcami.

3. Nie można iść spać nawet z lekko wilgotnymi włosami- zawsze sprawdzam czy są suche ze względów, które podałam wyżej.

4. Do spania robię bardzo wysoko koczek. Włosy rozpuszczone podczas spania bardzo się szarpią i niszczą. Wysoki kucyk nie przeszkadza, a chroni włosy.

5. Spanie na jedwabnej poduszce lub poszewce. Jedwab nie tylko bardzo dobrze wpływa na włosy, ale również na skórę twarzy. Pisałam o tym TUTAJ

6. W czasie trudnych warunków atmosferycznych chodzenie ze związanymi włosami (mocny wiatr, słońce).

7. Delikatne rozczesywanie

8. Używanie gumek do włosów bez metalowych elementów, a najlepiej powleczonych materiałem.

9. Naprzemienne używanie odżywek i szamponów. Czyli jednego dnia myjemy szamponem A i nakładamy odżywkę B, a za 2 dni szampon C i odżywka D (później od nowa). Co to powoduje? Macie czasami wrażenie, że nowy szampon i odżywka tak cudownie działają na Wasze włosy? To dlatego, że jest nowy i włosy lepiej na niego reagują. Stosując naprzemienność możemy je lekko „oszukać”. Ale naprawdę to działa!

10. Używanie chłodniejszej wody do spłukiwania. Wtedy zamykają się łuski włosowe i włosy przyjemnie  błyszczą.

Co sprawdziło się na moich wysokoporowatych włosach?

1. Szampony bez SLS (Sodium Lauryl Sulfate i Sodium Laureth Sulfate)Pierwszą rzecz na jaką zwracam uwagę w sklepie to czy dany szampon ma  w składzie na drugim miejscu (tuż po wodzie) ten wysuszający włosy detergent. Lista łatwo dostępnych szamponów: TU

2. Rzadsze mycie włosów. Teraz myję włosy dopiero na 3 dzień. Wysokoporowate włosy nie lubią częstego mycia.

3. Odżywki i maski emolientowe,  proteinowe i humekantowe. Ważne jest żeby używać ich naprzemiennie, żeby nie nasycić za bardzo włosów. TU jest spis wszystkich tanich i łatwo dostępnych produktów.

4. Olejowanie – na początku kiedy moje włosy były bardzo zniszczone codziennie olejowałam włosy. Przed snem nakładałam na nie łyżkę stołową oliwy z oliwek, związywałam i szłam spać.  Rano myłam włosy tak jak zawsze. Już po jednym użyciu TU możecie dobrać odpowiedni olej do rodzajów włosów. Ja olejowałam oliwą z oliwek i olejkiem Alterra z Rossmanna.

5. OMO – specjalna metoda mycia włosów. TU – więcej na ten temat. Ja tak myłam bardzo krótko, bo odkryłam lepszą metodę.

6. Moja ulubiona metoda odżywiania włosów. Przed myciem głowy  (około 30 min) na zwilżone włosy nakładam maskę do włosów. Równomiernie rozprowadzam i przeczesuję delikatnie palcami. Na włosy zakładam foliowy czepek lub zwykłą reklamówkę. Na tym tworzę turban z ręcznika. Chodzę tak pół godziny i później myje jak zawsze. Moje wysokoporowate włosy kochają tę metodę.

7. Koczek na wygładzenie.

Moje włosy kiedy same schną na koniec wyglądają jak szczotka. Są spuszone i matowe. Kiedy już są suche robię z nich koczek, który ma z zadanie wygładzenie ich. Ważne jest żeby nie używać gumki tylko małych szczypiec- wtedy nie powstaną zagniecenia.

8. Farbuję włosy raz na 2 miesiące u fryzjera. Nie rozprowadza farby na całej długości- tylko na sam odrost. Na zmywaku zapienia mi na całej długości farbę i zaraz zmywa. Dzięki temu wrażliwe końce aż tak nie cierpią.

9. Obcięcie włosów na prosto. Uwierzcie mi, ten zabieg najwięcej dał moim włosom. Zawsze miałam mocno wystopniowane końce. Niestety u mnie wyglądało to dość niekorzystnie, bo końcówki zamieniały się w strąki. Dopiero ścięcie ich na prosto podkreśliło ich ciężar i objętość.

10. Czesanie szczotką Tangle Teezer

To już chyba wszystko z mich sekretów:)

p.s. Chwilowo używałam również wcierki Jantar na porost włosów – działa cuda!

DSC_4581
DSC_4588
DSC_4594

Aktualnie używam

DSC_4794
DSC_4798
DSC_4801
DSC_4802
DSC_4804
DSC_4806

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej