fbpx

Akcja przedszkole – o trudnych początkach i adaptacji

Nie wiem kiedy minęły dwa lata, odkąd moje starsze dziecko przekroczyło próg przedszkolny. Czas zdecydowanie ze szybko płynie.

Często dostaję od Was wiadomości związane z przedszkolem. Jak to jest, że niektóre dzieci uwielbiają tam chodzić, a niektóre nie? Czy kiepski początek determinuje późniejszą sympatię do tego miejsca? 

Na te i wiele innych pytań odpowiem w dzisiejszym poście.

Zacznijmy od tego, że rodzicom jest trudno podjąć decyzję o zapisaniu dziecka do przedszkola lub żłobka. Naprawdę jest niewiele dzieci w wieku lat 3 i mniej, które same z siebie mówią, że chcą iść do przedszkola. Raczej gotowość widać w innych strefach.

Niby uwielbiają przebywać na placu zabaw, nawet przejawiają pierwsze próby zabaw z dziećmi jednak same pojęcie „Chcesz do dzieci?” lub „Chcesz chodzić do przedszkola?” jest dla nich zbyt abstrakcyjne.

Niektórzy muszą zapisać dziecko do przedszkola i niewerbalnie, a czasem i nawet z użyciem słów przekazują dziecku taki komunikat: 

„Nie chcę, ale muszę zapisać Cię do przedszkola lub żłobka”

Sytuacje życiowe są różne – to fakt. Ale musimy przemyśleć najpierw na spokojnie ten temat. Rodzice bardzo często mają gorsze nastawienie, niż same dzieci. Wysyłają dzieci jakby miała im się stać krzywda. Pokazują tym samym dziecku, że nie są pewni swojej decyzji i mają wątpliwości. Jeżeli myślicie o zapisaniu dziecka do przedszkola, to zadajcie sobie jedno pytanie: 

„Po co moje dziecko ma tam chodzić?”

Jeżeli odpowiedź będzie taka, że musicie pracować i nie macie co zrobić z dzieckiem to wróćcie na chwilę do początku tego akapitu. Dzieci naprawdę to czują, że muszą tam chodzić. Wtedy adaptacja może przechodzić znacznie dłużej i nie być przyjemna, ani dla dziecka, ani rodzica.

Uważam, że szczególnie trudno jest mamom, które spędziły z dzieckiem pierwsze trzy lata życia i w końcu przychodzi ten moment, że dziecko może być już zapisane do przedszkola. Przynajmniej ja tak miałam, to był dla mnie trudny czas. Moje dziecko nie musiało być przedszkolakiem. Pracuję w domu i w sumie mogłabym naciągnąć dobę, tak aby do przedszkola nie musiało chodzić. Jednak ja bardzo tego chciałam.

Naprawdę chciałam żeby moje dziecko chodziło do przedszkola.

Ten czas spędzony z dziećmi jest bezcenny, a przy okazji wiele się w tym czasie może nauczyć. Moim priorytetem był właśnie ten czas spędzony na swobodnej zabawie z dziećmi. Żyjemy w takich czasach, że dzieci są pod stałą kontrolą dorosłych, co nie jest do końca dobre. Jesteśmy zawsze blisko, na każde zawołanie i problem.

To jest ok i tak powinno być. Jednak chciałbym żeby moje dzieci same umiały sobie radzić w różnych sytuacjach. Owszem, czas z rodzicem jest wspaniały i jedyny w swoim rodzaju. Zależy mi jednak żeby miały również styczność z takimi sytuacjami, że koleżanka stwierdziła, że jej nie lubi lub też ktoś odmówił jej prośbom. Wolę aby takich problemów doświadczyły ze strony rówieśników.  A póżniej żebyśmy mogli na ten temat porozmawiać w domu.

Według mnie przedszkole to wspaniała instytucja.

Nie wszystko jest tak jakbyśmy chcieli i nigdy tak nie będzie. Na początku mnie to strasznie denerwowało, ale później się przyzwyczaiłam. Na świecie chyba nie ma takiej placówki, z której w 100% byłabym zadowolona.

Przedszkole uczy również rodziców, właśnie tej różnorodności.

Mogłam napisać wpis o tym jaki pierwszy rok bywa trudny, ile to razy dziecko będzie chore (a będzie), ile razy powie, że nie chce iść do przedszkola. Ale tego nie zrobię.

Początki wszędzie bywają trudne. Adaptacja u jednych dzieci przebiega bardzo szybko, a u innych jest rozłożona w czasie. Jedne dzieci wydają się być przeszczęśliwe w przedszkolu, a po miesiącu przeżywają kryzys. A inne adaptują się długo i wylewają przy tym morze łez.

Nie ma jednej i właściwej metody.

Wiem, że w przedszkolach państwowych nie ma możliwości łagodnej adaptacji, kiedy rodzic przebywa z dzieckiem w sali, a później stopniowo się wycofuje. Takich placówek jest najwięcej. Co można wtedy zrobić?

Obszerny wpis na ten temat napisałam Jak przygotować dziecko do przedszkola

Co jeszcze mogłabym doradzić rodzicom dzieci debiutujących w przedszkolach?

Początek września to bardzo trudny czas w przedszkolu, często tworzone są zupełnie nowe grupy i kiedy pod opiekę dwóch pań trafia 30 zagubionych trzylatków to może być nawet dramatycznie. O takiej sytuacji pisała mi jedna z czytelniczek, kiedy pierwsze dwa tygodnie dzieci właściwie tylko płakały. A wiecie jak działa płacz?

Nawet jak dziecko jest w dobrym humorze, przyszło się bawić i widzi płaczące dzieci to automatycznie też zaczyna mu się udzielać.

Z czasem jest oczywiście lepiej, ale te dwa tygodnie mogą być naprawdę trudne. Warto zapytać wcześniej w przedszkolu, czy tak też będzie u Was. Jeżeli będzie tworzona nowa grupa 3- latków to na Waszym miejscu puściłabym dziecko od trzeciego tygodnia września i wiem, co mówię. Naprawdę nie macie się co martwić, że grupa już będzie zżyta i dzieci będą się ze sobą bawić.

Trochę Was rozczaruję jak napiszę, że trzylatki bawią się raczej same ze sobą i nawet po tym czasie nie wiedzą jak koleżanka czy kolega ma na imię. Po drugie, po dwóch tygodniach już wykruszają się dzieci ze względu na pierwsze infekcje. Tak, u nas dokładnie było. Dzieci jest mniej i wtedy jest zdecydowanie łatwiej.

Co jeszcze?

Już teraz zapytałabym swojego pediatrę o probiotyki.  Pisałam o budowaniu odporności Zbuduj dziecku odporność. Jeżeli Wasze dzieci wcześniej nie miały styczności z taką ilością dzieci (czyt. patogenów) to jednak układ odpornościowy będzie reagował. U nas chorób było sporo. Właściwie do końca marca mieliśmy system dwa tygodnie w przedszkolu – dwa tygodnie z infekcją w domu. Na szczęście nie były to poważne choroby.

Kary i nagrody

Jak sobie przypomnę siebie stojącą na kolanach w kącie na woreczkach z grochem to chce mi się płakać. Naprawdę kiedyś były takie metody… Na szczęście czasy się zmieniły i dzieci nie muszą już znosić takich katuszy, które podchodzą pod znęcanie się. Gdyby podobna sytuacja zaistniałaby w naszych czasach, nie wahałabym się udać do nauczycielki, dyrekcji, a nawet Rzecznika Praw Dziecka.

Każde przedszkole ma swój system i warto o to zapytać. Jak wiadomo w przedszkolach montessoriańskich nie ma systemu kar i nagród. A w przedszkolach publicznych? To zależy od miejsca i nauczycieli. Oczywiście nagminnie używane są sformułowania „grzeczny” i ” niegrzeczny”, czyli dziecko, które słucha się nauczycielki i nie słucha. To jest temat na oddzielny wpis, bo mogłabym napisać o tym elaborat.

Absolutnie nie może być kar, które w jakiś sposób uderzają w imię dziecka. Każdą taką sytuację zgłaszałabym dyrekcji. Wiem, że niektóre placówki stosują „chmurki” i „słoneczka”. Nie wiem czy one mają jakiekolwiek przełożenie na zachowanie dzieci, ale wiem, że nauczycielki je stosują.

Czasem dzieje się również tak, że napięcie towarzyszące  chęci dostania słoneczka jest tak silne, że dzieci nie potrafią się na niczym innym skupić i wydają się być wtedy bardziej rozproszone i przez to nie słuchają. Efekt dążenia do takiej nagrody może być odwrotny.

Nie chcę iść do przedszkola

Pamiętajcie, że adaptacja jest rozłożona w czasie. Mówi się, że trwa około 6 tygodni. Jednak u większości dzieci po dwóch tygodniach widać już, że czują się w nowym miejscu bezpiecznie. Wszystko zależy od dziecka i rodzica. Rozumiem, że rodzice na początku są również przerażeni, bo do tej pory dziecko było pod ich opieką. Ale naprawdę spójrzcie na siebie z drugiej strony.

Czy nie wysyłacie dziecku sygnałów swojej niepewności, co do swojego wyboru?

Czy mówicie o przedszkolu w sposób radosny i ciekawy?

Czy z góry zakładacie, że nic tam nie zje i nie da się położyć na drzemkę?

Jeżeli tak, to jeszcze raz się zastanówcie, czy CHCECIE posłać dziecko do przedszkola. 

Ważną sprawą jest też dawanie innej opcji. Według mnie nie działa to zbyt dobrze. Chodzi mi o sytuacje, że dziecko o tym wie. Wiele dzieci zawsze woli spędzić dzień z rodzicem niż  w przedszkolu. Jest to w 100 % normalne i wcale nie oznacza tego, że przedszkola nie lubi.

Ciągłe pytania:

„Czy chcesz tu chodzić?

„Czy chcesz tu zostać?”

„Czy Ci się tu podoba?”

Mogą spowodować, że dziecko będzie porównywało czas w przedszkolu do pobytu w domu i będzie wolało być z rodzicem. Dlatego lepiej za bardzo nie drążyć takich pytań, a mówić o pozytywach przedszkola. Jeżeli dziecko nie mówi, że „jest super” albo „było świetnie” to wcale nie znaczy, że mu się tam nie podoba.

Takie sytuacje są bardzo powszechne przede wszystkim u dzieci, których rodzice pracują w domu lub zajmują się młodszym rodzeństwem. One wiedzą, że my jesteśmy w domu i tym bardziej naciskają. Najlepiej jest dać jasny przekaz, o tym, że my pracujemy w domu, mamy ważne telefony, spotkania, a przedszkole jest jak „praca dziecka”.  

Jeżeli zajmujemy się młodszym rodzeństwem to też dobrze o tym wspomnieć, że macie różne sprawy do załatwienia i jest to dla Was ważne. Każdy ma swoje obowiązkowi.

Rozstania

Oczywiście, nie ma jednej właściwej metody. Ale widzę, że rodzicom często jest trudniej się rozstać niż dzieciom. U nas właśnie takie szybkie rozstania się sprawdziły najlepiej. Mi było dość trudno opanować emocje, dlatego prosiłam męża o odprowadzanie córki. Taki model sprawdził się najlepiej. Czasami też w drodze do przedszkola „dawałam” córce zadanie do wykonania np. rysunek.

Zapytacie pewnie, co zrobić jeżeli dziecko płacze już na wejściu. Postarajcie się usiąść, porozmawiać z dzieckiem, opowiedzieć po kolei co będzie robiło. Nie oddawałabym płaczącego dziecka w ręce nauczycielki i na schodach nasłuchiwałabym czy płacze. To są bardzo trudne chwile.

Przez pierwsze dni warto też odbierać dziecko wcześniej np. po obiedzie. Dziecko w przedszkolu funkcjonuje według pór posiłków. Warto o tym dzieciom mówić i obiecać, że np. po obiedzie Cię odbiorę. Oczywiście słowa trzeba dotrzymać.

Powrót do domu

Z doświadczenia wiem, że powroty do domu mogą być naprawdę trudne dla rodzica. Dziecko przez kilka godzin przebywa poza domem, dostosowuje się do reguł tam panujących, czasami nawet hamuje swoje emocje i kiedy widzi rodzica czuje się bezpiecznie.

Wtedy może dojść do sytuacji, że przez bardzo błahą przyczynę może wybuchnąć płaczem, krzykiem. U nas tak długo się działo tuż po przekroczeniu progu mieszkania. Z czasem było zdecydowanie lepiej.

Druga kwestia jest taka, że w przedszkolu dzieci mają bardzo dużo bodźców: jest głośno, ktoś kogoś przez przypadek popycha i dzieci mogą być naprawdę pobudzone.

Pierwszy dzień przedszkola to niezwykłe wydarzenie dla dzieci i ich rodziców. Przygotujcie się do niego dobrze i nie poddawajcie się jeżeli nie będzie tak jak myśleliście. Adaptacja to proces, czasem wydłużony w czasie. Polecam Wam również książkę Agnieszkę Stein „Akcja adaptacja”.

Do kupienia TUTAJ

Pracujemy nad jeszcze piękniejszym nebule.pl jak wiecie - 2020 nie rozpieszcza:) dziękujemy za Waszą cierpliwość!

Wychowujesz dziecko dla świata

nie dla siebie.

Pamiętaj!

Wracam myślami do września ubiegłego roku i na samą myśl wilgotnieją mi oczy. Miało być wspaniale, wesoło i w podskokach. Pierwsze dni w przedszkolu okazały się o wiele trudniejsze niż mogłam się spodziewać – szczególnie dla mnie.

Byłam pełna optymizmu kiedy zapisywałam córkę do przedszkola. Wiedziałam, że ona tego bardzo chce. Chciała być wszędzie tam gdzie były dzieci, a kiedy wracałyśmy do domu opowiadała o tym jakie znajomości zawarła przy czerwonej drabince.

Cieszyła się na każde spotkanie – nawet na placu zabaw.

Uznałam, że przedszkole będzie najlepszą formą spędzania czasu kiedy ja pracuję. Przygotowywałam ją do nadchodzących zmian w jej życiu. Dużo czytałyśmy, rozmawiałyśmy i wybierałyśmy razem kapcie.

Dałam z siebie naprawdę wiele żeby nie przeżyła szoku. Po piętnaście razy opowiadałam o planie dnia w przedszkolu. Ona tylko się uśmiechała. Była gotowa.

A ja? W tym wszystkim zapomniałam o sobie. 

Spędziłam z nią w domu 3 cudowne lata pełne porannych przytulasów i wieczornych kołysanek. Dni, których może nawet nie będzie pamiętała jak będzie dorosła. Więź, którą zbudowałyśmy – codziennie wzmacniałyśmy rutynowymi czynnościami. I nagle ją oddałam. Dla świata, właśnie.

1 września wychodząc z przedszkola miałam oczy mokre od łez. Wiedziałam, że sobie poradzi, ale było mi trudno to zaakceptować. Po tym jednym dniu pojawił się kryzys, że jednak przedszkole nie jest do końca takie jak sobie wyobrażała, a ja swoim zachowaniem pokazałam jej, że nie musi tam chodzić.

Ona to zauważyła. Myślałam nawet żeby wypisać ją z przedszkola. Tak ciężko było mi ją przekazać pod opiekę innych osób, że trochę na siłę chciałam ją przy mnie zatrzymać.

Po kilku dniach było już lepiej, a ja dalej przeżywałam nasze rozstania tak samo bardzo.

Tak wiele mówię o przygotowywaniu dziecka do przedszkola. Ale bardzo żałuję, że dopiero teraz mogę Wam powiedzieć jak trudno mi było. Usłyszałam wiele razy, że koleżanki zdanie jest ważniejsze niż moje lub Pani w przedszkolu wie lepiej.

Ciężko było mi to zaakceptować, ale wiedziałam, że muszę. Mama nie będzie zawsze autorytetem, dziecko musi poznać również opinie innych ludzi żeby wiedziało co jest dla niego najlepsze. To właśnie dzięki codziennym tłumaczeniom, czasami nawet po 20 razy będzie potrafiło rozróżnić dobro od zła.

Drogie mamy, które za chwilę odprowadzą swoje pociechy po raz pierwszy – zadajcie sobie pytanie, czy wychowujecie dzieci dla siebie, czy dla świata. Swoją postawą i zachowaniem wspierajcie dziecko. Nie mówcie, że musicie zostawiać swoje pociechy w przedszkolu. Traktujcie to jako przygodę i okazję do świetnej zabawy.

Adaptacja to dość długi proces i naprawdę jest niewiele dzieci, które nie płaczą na początku. To jest całkowicie normalne. Pamiętajcie o tym!

20160806-DSC_9441

Mamy na sobie identyczne sukienki z  Lookmadewithlove

Pracujemy nad jeszcze piękniejszym nebule.pl jak wiecie - 2020 nie rozpieszcza:) dziękujemy za Waszą cierpliwość!

Jak nie pogubić rzeczy w przedszkolu?

Niestety nie mogłam być na pierwszym przedszkolnym zebraniu. Mąż przyniósł kartkę A4 zapisaną drobnym maczkiem. W jednym punkcie widniał wyboldowany i podkreślony napis:

WSZYSTKO MA BYĆ PODPISANE

Wielu rodzicom może się to wydawać fanaberią i wygodnictwem pań nauczycielek. Jednak znam ten temat również z drugiej strony. Nauczycielki nie są w stanie realnie zapanować nad wszystkimi rzeczami, które przynależą do dziecka. U nas w pracy był taki jeden zbiorczy kosz, z którego podczas awarii wyciągało się czyjeś spodnie lub bluzkę kiedy skończyły się zapasy w worku.

Stwierdziłam, że ułatwię mocno naszym paniom pracę i zamówiłam pakiet podpisane.pl

Wprasowanki

Nie umiem przyszyć nawet równo guzika, więc poszłam na łatwiznę i zdecydowałam się na gotowe naklejki, które za pomocą żelazka przykleja się do ubrania. Instrukcję przeczytałam dwa raz i przystąpiłam do pracy. Poszło gładko!

DSC_7280
DSC_7276
DSC_7279
DSC_7338
DSC_7341
DSC_7345

Naklejki do butów

Największy rozgardiasz panuje zawsze w szatni i zdarza się pomylić buty. Jest na to patent- naklejki do butów, które można przykleić do wkładki lub boku buta.

FullSizeRender

Kapcie zapasowe wymagane w naszym przedszkolu – Collegien

DSC_7310
DSC_7308
DSC_7305
DSC_7303

Kapcie Superfit

DSC_7293
DSC_7292
DSC_7297
DSC_7299

Naklejki prawy lewy

Naklejki edukacyjne prawy – lewy to świetny pomysł na ułatwienie dzieciom zakładania butów. Po wklejeniu obrazka na wkładkę nie mamy wątpliwości, który but pasuje na prawą nogę.

DSC_7337
DSC_7329
DSC_7332

Na zdjęciach nasze gwiezdne sztyblety od Mrugała, który wprowadził nowe wyjmowane wkładki (łatwiej jest dobrać rozmiar!)

DSC_7322
DSC_7324
DSC_7326
DSC_7335

Naklejki mini

Do oznaczenia innych przedmiotów takich jak kubek, szczotka, futerał na okulary

DSC_7355

Bidon Little life

Lala z uszami

Naklejki okrągłe

IMG_7699
IMG_7700-2
DSC_7315

Worek na suche ubrania na zmianę i dodatkowe kapcie

Worek na mokre ubrania

Również spersonalizowany i  dla nas w kolorze róż:)

DSC_7353

Wpis powstał w ramach współpracy z podpisane.pl

A tu macie najnowszy wpis Wyprawka do przedszkola

Pracujemy nad jeszcze piękniejszym nebule.pl jak wiecie - 2020 nie rozpieszcza:) dziękujemy za Waszą cierpliwość!

Czy przedszkole zepsuje mi dziecko?

Przedszkole to zło?

Za kilkanaście dni przyjdzie ta chwila. Zostawię moje wychuchane  dziecko na pożarcie instytucji przedszkola. Strach rodziców przed tym dniem podsycił również artykuł Pani Bogny Białeckiej tutaj. Również przeczytałam go z uwagą i … rozwagą.

Wszystkie przykłady zawarte w tym tekście są jak najbardziej prawdziwe i jako pedagog jestem w stanie się z nimi zgodzić. Jednak jako matka mam chęć z nimi polemizować.  Znam moje dziecko i widzę jak się zachowuje. Według mnie była gotowa do pójścia do przedszkola już pół roku temu i wtedy wykazywała ogromną chęć pójścia do przedszkola. Pewnie zaśmiejecie się teraz pod nosem, bo co 2,5 letnie dziecko może wiedzieć?

Dlaczego mam słuchać jej zdania skoro ledwo od ziemi odrosła i już ma swoje zdanie?

Wychowanie dla świata

Od samego początku nie traktujemy naszej córki jako własności. Ona nie jest tylko moja i mojego męża. Wychowujemy ją dla świata i dla innych ludzi, którzy w przyszłości będą mieli okazję się z nią zetknąć. Skoro ma chęć przebywania z dziećmi i uczestniczenia we wszystkich aktywnościach przedszkolnych dlaczego mam jej tego zabraniać?

Mogłabym ją zostawić w domu. Pracuję teraz zdalnie i mogłabym sobie na to pozwolić. Ale po co? Skoro kiedy przechodzimy obok jej przyszłego przedszkola ona krzyczy, że bardzo by chciała już tam być? Kiedy wyprawkę przedszkolną wybieramy już od miesiąca i jest jeden jedyny temat tak mocno wałkowany w domu? Ulubione książki są właśnie o przedszkolu.

I teraz pójdzie biedna 1 września i przedszkole mi ją zepsuje. Będzie żądać krzykiem różowych kucyków pony i bić mnie i mojego męża, bo tak jest w przedszkolu.  Zacznie wyrywać nam rzeczy i bić po twarzy. Skończy się „ładne” jedzenie i tylko będę musiała ją karmić. Kozy będzie zjadać i oblizywać gile, bo inne dzieci tak robią. Bekać po jedzeniu i nie mówić „pseprasam”.

Nie, jestem pewna, że tak nie będzie.

Wydaje mi się, że przez te trzy lata zrobiliśmy z mężem kawał dobrej roboty i stworzyliśmy jej dobre podwaliny do tego, żeby właśnie taka nie była. Założenia rodzicielstwa bliskości bardzo nam to ułatwiły. Wychowanie pełne empatii i nastawione na zdanie drugiego człowieka, także tego małego.

„Nie potrafię przewidywać, ale potrafię kłaść podwaliny. Bo przyszłość jest czymś, co się buduje”. /Antoine de Saint-Exupéry/

Przedszkole nie wychowa Ci dziecka – tę pracę musisz wykonać w domu sam.

Panie zatrudnione w przedszkolu i dzieci przebywające tam nie będą miały znaczącego wpływu na dziecko, które jest ukształtowane. Nawet lepiej, dziecko będzie mogło sprawdzić się. Te wszystkie zasady, które panują w domu nie znikną jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki po przekroczeniu przedszkolnego lub szkolnego progu.

Owszem, pewnie zachowania mogą być lekko inne, ale podstawa jest wciąż ta sama. Mało tego, uważam, że dopiero wtedy dziecko  w sytuacji trudnej myśli intensywniej.

Podziel się!

Nie jestem osobą, która ogranicza negatywne bodźce dziecku. Chcę żeby umiała sobie poradzić w każdej sytuacji. Nie ingeruję kiedy kłóci się z drugim dzieckiem w piaskownicy o łopatkę. Obserwuję tylko czy nie dochodzi do rękoczynów.  

Chciałabym żeby nauczyła się dzielić, ale nie tak: „trzeba się dzielić” tylko żeby rzeczywiście poczuła wewnętrzną potrzebę podarowania komuś czegoś.  W domu nie ma takich sytuacji, a na placu zabawa zawsze kogoś przegada, bo zabawka jest jej i jak nie chce komuś czego dać to nie wnikam. Ja też nie oddaje swojego Iphone’a  komuś obcemu kto by mnie o niego poprosił. 

W przedszkolu sytuacja jest inna, bo wszystkie rzeczy są wspólne i liczę na to, że będzie umiała na temat dyskutować i dobrze swoje potrzeby argumentować.

Nie tak źle?

Jeszcze raz powtórzę to na koniec. Największy wpływ na dziecko ma jego rodzina. Oczywiście może się zdarzyć tak, że właśnie z placówki opiekuńczo- wychowawczej „przyniesie” niepożądane zachowania. To naszym zadaniem jest modelowanie i wytłumaczenie dziecku dlaczego to może być dla innych przykre lub nawet bolesne.

p.s. Wyszło na to, że zupełnie nie boję się przedszkola. Tak nie jest. Jest jedna rzecz, która mnie paraliżuje. Są to choroby.

Jeśli komuś potrzebna to tu do dyspozycji Wyprawka do przedszkola

Pracujemy nad jeszcze piękniejszym nebule.pl jak wiecie - 2020 nie rozpieszcza:) dziękujemy za Waszą cierpliwość!