Blog dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej
Dla mamy

Wszystko, co musisz wiedzieć o kleszczach

Wiosna rozgościła się w Polsce na dobre, a wraz z nią niestety pojawiły się kleszcze. Te niepozorne z wyglądu pajęczaki potrafią przysporzyć nie lada kłopotów zdrowotnych, dlatego absolutnie nie należy ich lekceważyć! 

Autorką tekstu jest moja czytelniczka, która sama jest zarażona i jest też mamą. Próbowała różnych metod leczenia i rozmawiałam z nią o tym sporo. Chciałam żeby przekazała swoje doświadczenie w tym temacie. Specjalnie nie poprosiłam o to lekarza, bo chciałam żeby to była osoba niezależna. Zależało mi też, że treść nie straszyła, a tylko uświadomiała.

Kleszcze są zagrożeniem zarówno dla zwierząt jak i ludzi. Przynoszą wiele niebezpiecznych chorób. Do najbardziej powszechnych należą babeszjoza, anaplazmoza, odkleszczowe zapalenie mózgu oraz borelioza. Ta ostatnia, zdiagnozowana odpowiednio wcześnie, poddaje się leczeniu. Problem pojawia się, gdy pierwsze objawy zostaną zignorowane bądź zakażenie przebiega bezobjawowo. Warto, zatem być wyjątkowo czujnym.

Kiedy i gdzie spotkamy kleszcze?

Pierwszy szczyt aktywności kleszczy przypada na maj-czerwiec, kolejną wzmożoną aktywność obserwuje się we wrześniu.  Kleszcze teoretycznie budzą się wraz z wiosennym ociepleniem, jednak warto wiedzieć, że w ostatnich latach pojawiają się również w zimnych miesiącach, co wskazuje na to, że uodporniły się one na niskie temperatury.

Wbrew powszechnej opinii najmniej kleszczy występuje w typowym lesie, bowiem nie żyją one na drzewach. Najlepiej czują się w krzakach i trawach – do półtora metra wysokości – zatem szczególną ostrożność należy zachować na łąkach, w parkach, na miejskich skwerach czy „zielonych” placach zabaw.

Kleszcze, które kojarzymy to zwykle duże formy, tymczasem warto zaznaczyć, że występują też formy małe i nimfy (stadium larwalne). Te ostatnie, ze względu na rozmiar i jasną barwę, są praktycznie nie widoczne dla oka. Warto być szczególnie czujnym!

Jak chronić się przed kleszczami?

Kleszcze wędrując po ciele szukają ciepłych miejsc. Lubią pachwiny, pachy, obszary za uszami, szyję. Wychodząc w miejsca, gdzie potencjalnie możemy spotkać kleszcze warto osłonić ciało. Założyć ubranie z długimi rękawami i długimi nogawkami, włożyć wyższe buty, które szczelnie osłonią kostkę, bądź wysokie skarpety, które należy naciągnąć na nogawki. Głowę sugeruje się zabezpieczyć czapką lub kapeluszem. Warto by ubranie miało jasny kolor. Co prawda, nie odstraszy to kleszczy, ale na pewno będzie je łatwiej zauważyć. Pamiętajmy jednak, że to działania czysto profilaktyczne i nie uchronią one przed ewentualnym atakiem kleszczy. Dotyczy to zarówno dzieci jak i dorosłych.

Na rynku dostępne są obecnie liczne preparaty odstraszające kleszcze. Ich użycie zmniejsza ryzyko, że kleszcze zaatakują, ale – o czym należy pamiętać – nie dają one całkowitej gwarancji bezpieczeństwa. Wśród środków „przeciwko” kleszczom wyróżnia się spraye, kremy, olejki, czy urządzenia oparte na zasadzie emisji ultradźwięków (np. Tickless). Te ostatnie przeznaczone są również dla dzieci od pierwszych dni życia. Warto również zapoznać się z działaniem takich ziół jak wrotycz, czystek czy popularny rozmaryn lub tymianek.

Po każdym powrocie z obszaru, na którym mogą występować kleszcze, powinniśmy dokładnie obejrzeć całe ciało. Przedtem warto zdjąć ubranie i dokładnie je wytrzepać zwracając uwagę, czy przypadkiem nie strzepujemy z niego kleszczy do mieszkania! Następnie wskazana jest kąpiel.

Co robić, jak już znajdziemy wbitego kleszcza?

Nieprawdą jest, że z wbitym kleszczem należy udać się na pogotowie. Tu czas odgrywa niezwykle ważną rolę, zatem im szybciej usuniesz go z ciała tym lepiej.

Do wyciągnięcia kleszcza posłużą „kleszczołapki” lub urządzenia działające na zasadzie pompki odsysającej. Zakupisz je w każdej aptece. Warto mieć je zawsze przy sobie w sytuacjach, gdy Ty bądź dziecko macie bezpośredni kontakt z naturą. Jeśli nie mamy wyżej wspomnianych narzędzi, użyjmy zwykłej pęsety.

Kleszcza wyciągamy ze skóry zdecydowanym ruchem, a następnie dezynfekujemy miejsce jego wbicia. Uwaga, nigdy na odwrót! Dezynfekcja wbitego kleszcza sprawia, że ten wymiotuje wpuszczając przy tym do organizmu ludzkiego bakterie i wirusy. Wyciągniętego kleszcza dokładnie oglądamy, by upewnić się, że został wyciągnięty w całości i następnie oddajemy go do badania. Nie jest to jednak wymogiem. Decyzję pozostawia się osobie zainteresowanej tematem.

Badanie kleszcza wykonują wybrane laboratoria. Mają one na celu sprawdzenie, czy dany kleszcz jest nosicielem patogenów powodujących choroby. Jeśli kleszcz był zdrowy, możesz odetchnąć z ulgą. Jeśli był chory, warto być czujnym. Borelioza może nie dawać żadnych objawów przez lata, to bardzo podstępna choroba. Tu warto dopowiedzieć, że rumień zawsze oznacza zakażenie, zaś jego brak nie oznacza, że choroby nie ma, a kleszcz może nas zarazić będąc wbitym nawet przez krótką chwilę.

Kleszcze niosą ryzyko wielu poważnych chorób, niektóre z nich są trudne w zdiagnozowaniu i jeszcze trudniejsze w leczeniu. Nie popadajmy jednak w paranoję. Dla zdrowia, znacznie bardziej niebezpieczne jest unikanie kontaktu z naturą. Zabawy na świeżym powietrzu, czy spacer po łące lub lesie to najlepsza forma aktywności dla dużych i małych. Pamiętajmy jednak o tym, że nie jesteśmy tam sami, nie ignorujmy ryzyka zdrowotnych powikłań, które niewielki pajęczak może wywołać, jeśli staniemy się obiektem jego zainteresowań. 

Tekst: Marlena Zienkiewicz 

Ten wpis ma 13 komentarzy

  1. Matka lekarka

    Wszystko w porządku, tylko błagam nie oddajemy kleszcza do badania. Leczy się ludzi a nie kleszcze, a to że kleszcz był zakażony nie oznacza, że zakaził czlowieka.
    Po takich tekstach wszędzie jest wysyp pacjentów przynoszacych usunięte kleszcze do pediatry w celu ich zbadania.
    Czy autorka tekstu jest lekarzem?

    • admin

      Dzięki za ten komentarz. A dlaczego uważasz, że nie warto oddawać kleszcza do badania? Wiem, że może być tak: zarażony kleszcz, który nie zdążył zarazić. Jednak ja, osobiście wolę mieć świadomość i podać antybiotyk zanim wyjdzie rumień po 6 tygodniach (albo i nie wyjdzie) i wtedy dowiemy się sporo za późno.

    • admin

      Ale jednocześnie i tak z tyłu głowy mam wypowiedź dr. Ozimka na ten temat: https://www.facebook.com/351287104952090/photos/a.352195241527943.83880.351287104952090/859450527469076/?type=1&theater
      Ja osobiście zbadałabym i tak.

      • Ewelina

        Aniu badasz kleszcza i wychodzi że jest zarażony- nie wiesz czy Ty jesteś zarażona lub Twoje dziecko. Co wtedy? oprócz tego że osiwiejesz ze strachu? Podasz antybiotyk profilaktycznie?

      • admin

        Ja bym nalegała. W moim rodzinie bardzo dużo osób ma już neuroboreliozę:(

      • Ewelina

        Właśnie dziwne te standardy. Ja kleszcza bym nie dała do badania bo tak jak pisze poniżej Pani która jest lekarzem, nie jego mamy leczyć, ale dzieciom bym zrobiła badania i to pewnie kilka razy dla pewności. Gdyby wyniki okazały się złe nawet bez objawów nalegałabym na leczenie. U mnie w rodzinie jedna osoba miała rumień – badania ok, objawów brak. Inna osoba miała kleszcza około rok wcześniej – brak rumienia, brak objawów, badania ( robione za moją namową tak dla świętego spokoju) fatalne- 30 dni antybiotyku- młody silny facet ledwo na nogach się trzymał.

      • Agnieszka

        U mnie pojawił się rumień (kleszcza nie znalazłam w ciele), a badania nic nie wykazały. Najpierw dostałam receptę na maść sterydową, bo lekarz był przekonany, że jeśli badania są negatywne, to rumień nie jest objawem boreliozy. Mimo stosowania maści rumień stale się powiększał, więc zażądałam antybiotyku. Po podaniu antybiotyku rumień zniknął.
        Niestety to nie jest tak, że jeśli kleszcze zaraził człowieka, to widać to zawsze w badaniach krwi.

  2. Matka lekarka

    http://www.pteilchz.org.pl/standardy.htm
    Na tej stronie są standardy postępowania w chorobach przenoszonych przez kleszcze. Nie ma tam ani słowa o badaniu kleszczy.
    Nie dajemy antybiotyku profilkatycznie. Dopiero jeśli wystąpił rumień to dajemy antybiotyk. Jeśli rumienia nie było to nie oznaczamy przeciwciał, a jeśli nadgorliwy pacjent zrobi sam to i tak nie leczymy wyników tylko pacjenta, ale pod warunkiem, że ma jakieś objawy.
    Moja czterolatka miała w swoim życiu już 5 kleszczy, każdy wyciągany po max kilku godzinach. Ani razu nie dostała z tego powodu antybiotyku.
    Ja jedyne co zalecam swoim pacjentom i dzieciom i dorosłym to uważana obserwacja miejsca ukąszenia nawet do 2 miesięcy. Jeśli pojawi się rumień to wracają po antybiotyk.

    • Ewelina

      A czemu jeśli nadgorliwy pacjent zrobi badania i wyjdą złe – nie podajecie antybiotyku? Skoro borelioza nie daje długo objawów a można oznaczyć przeciwciała i coś z takiego badania wywnioskować? Wiem że są standardy, ale czy one są dobre dla pacjenta? Pytam z czystej ciekawości. Wydaje mi się to trochę niespójne

  3. Matka lekarka

    Tak jeszcze w temacie, natknęłam się przypadkiem:
    https://www.mp.pl/pytania/pediatria/chapter/B25.QA.19.1.26
    Źródło to Medycyna Praktyczna – jedno z czołowych wydawnict specjalistycznej prasy medycznej.

  4. Dominika

    Hej Aniu. To ważny temat. Sama jestem lekarzem i codziennie drże czy jakis się do nas nie przyczepi bo wiem jakie straszne mogą być konsekwencje zarażenia. Z drugiej strony nie wyobrażam sobie ograniczać aktywności dzieci z powodu mojej obsesji, wiec walczę w sobie zaklinajac los.
    Mam jeszcze pytanie z innej beczki. Podpowiedz prosze skad sa Twoje krótkie spodenki że zdjęcia z rowerem na instagramie? Mają idealny kolor A ja nie posiadam tam konta więc jedynie tu mogę o nie zapytać pozdrawiam

  5. Agnieszka

    Tekst pojawił się co prawda jakiś czas temu, ale jako że temat wciąż na czasie (niestety) proszę o odpowiedź na poniższe pytania:
    Czy kleszcze w stadium larwalnym mogą nam zagrażać? Jak rozumiem, nie mogą wkłuć się w skórę, dopiero gdy dojrzeją są niebezpieczne?
    Czy występują tylko w kolorze czarnym czy również w innych kolorach?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *