fbpx
Blog parentingowy dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej
KSIĄŻKI

„Emi i tajny klub superdziewczyn” – tak buduje się zamiłowanie do czytania, wbrew lekturom szkolnym

Od lat słyszymy, że Polacy nie czytają. I co się z tym robi poza narzekaniem? Nic. Oj, przepraszam, określenie „nic”, byłoby nadużyciem, wszak robi się wiele – by kolejne pokolenia nie lubiły czytać. A wszystko przez kanon lektur szkolnych, który mentalnie tkwi wiek lub półtora wstecz. Owszem, może fajnie się nam czytało „Akademię Pana Kleksa”, czy „W pustyni i w puszczy”, ale dzisiejsze dzieci nie fascynują się tą literaturą. Nie dlatego, że jest zła.

Ona jest świetna, ale dzieci chcą czytać to, co jest współczesne, z czym mogą się identyfikować. Dopiero oczytane sięgną do innych książek. To przyjdzie z czasem. Tymczasem są karmione LEKTURAMI. Córka mojej znajomej ma 10 lat i jest zapaloną czytelniczką. Ma własny czytnik, bo książki jej się na półkach nie mieściły. I ta dziewczynka na słowo LEKTURA SZKOLNA przewraca oczami. I nie czyta. Próbuje, ale rzadko udaje jej się dotrwać do końca. Za to czyta mnóstwo innych książek.

I to dziecko będzie miało szerokie horyzonty. Podobnie jak inne dzieci, które pokochają czytanie. Nie dzięki szkole – niestety, ale dzięki rodzicom, podsuwającym dzieciom książki, które one same chcą czytać! Takie, które je fascynują, bo poruszają ich problemy, są na czasie lub przenoszą je do magicznego świata.

 Takie książki polecam Wam na blogu i daję moim dzieciom. I dziś do ich grona dołącza kolejna część ulubionej serii Lili – „Emi i tajny klub superdziewczyn. Dookoła świata. Kalifornia”.

okładka książki „Emi i tajny klub superdziewczyn”

Dlaczego dziewczyny kochają Emi?

Fenomen książeczek o Emi wcale mnie nie dziwi. Cała historia zaczyna się, gdy Emi ma 6 lat. Wraz ze swoimi fankami rośnie i zmieniają się jej zainteresowania. Jak to w życiu. Jednak seria książek o Emi fascynuje nie tylko dlatego. Powodów, dla których dziewczynki sięgają po książki z tej serii, jest więcej. Oto dlaczego dzieci czytają Emi z przyjemnością:

  1. Identyfikują się z bohaterką – nic dziwnego, że łatwiej jest czytać dzieciom o kimś takim, jak one. O dziecku, które ma podobne problemy i dylematy.
  2. Jest na czasie – i wierzcie mi, że dla dzieci to ważne. Nie chcąc być gołosłowną, zdradzę, że w najnowszej części Emi, pojawia się wątek pandemii i spotkań online.
  3. Jest ciekawa – nie tylko dlatego, że bohaterka książki przeżywa ciekawe przygody, ale także z tego powodu, że w książce pojawiają się ciekawostki dotyczące bieżących spraw (ekologia), czy jak w najnowszej części, opisy fascynujących miejsc. Bez zadęcia, z luzem i na poziomie dzieci.
  4. Jest napisana przystępnym językiem – i to takim, którym posługują się dzieci. Jeśli coś jest napisane w trudniejszy sposób, zawiera przypis, wyjaśniający znaczenie słowa czy zwrotu.
  5. Pobudza wyobraźnię i motywuje – skoro Emi i jej przyjaciołom się udało pokonać trudności/coś zorganizować, to jest to możliwe i dla mnie!

Nienachalna edukacja

A za co mnie się podoba Emi? Poza tym, że zachęca Lili do czytania, to jest pełna „podprogowych” przekazów edukacyjnych. Mimochodem dzieci dowiadują się, czym jest recesja. I nie, nie muszą wykuć jej definicji na pamięć. W kontekście od razu zrozumieją i zapamiętają! A w najnowszym tomie „Emi i tajny klub superdziewczyn. Dookoła świata. Kalifornia.”, dzieci wspaniale poszerzają horyzonty, poznając wraz z Emi i jej przyjaciółmi nowe miejsca i dowiadując się o ich istnieniu. Przyznam, że sama byłam zafascynowana przebiegiem podróży Emi! Nie będę Wam zdradzać szczegółów, ale nawet opis lotniska w Los Angeles zrobi na dzieciach wrażenie, nie mówiąc o innych elementach wyprawy.

strona z książki „Emi i tajny klub superdziewczyn”

A na koniec Lili zapytała, kiedy pojedziemy do Kalifornii. Tak się proszę Państwa wzbudza w dzieciach ciekawość świata i pęd do jego poznawania. Brawo, Emi i Agnieszko Mielech – niezrównana autorko książek dla dzieci.

Emi i tajny klub superdziewczyn. Dookoła świata. Kalifornia.” brzmi, jak początek podróżniczych przygód Emi i liczę na kolejne, równie cudowne części, których Lila wyczekuje jak kania dżdżu. A wraz z nią zapewne całe grono SUPERDZIEWCZYN!

Inną rekomendację opisywałam wam tu – Natka i zbuntowany królik

Ten wpis ma 7 komentarzy

  1. Mama Frania

    A jakaś seria dla chłopców do samodzielnego czytania? Syn ma niespełna 7 lat i rozpoczyna dopiero przygodę z czytaniem i choć czyta coraz lepiej muszę przyznać, że niechętnie 😦 Czytamy wspólnie tj. ja jemu, a on mnie. Póki co zabraliśmy się za przygody Lassego i Mai, ale szukam już jakiejś innej chłopiencej alternatywy..

  2. Asia

    Będę ogromnie wdzięczna za podpowiedź jakiejś serii dla chłopaków.

    • Marta

      „Magiczne drzewo”, cała seria polecam
      Mojego 9latka nie mogłam oderwać od czytania

  3. Ania

    Emi „zamieszkala” z nami na kwarantannie i serio moja córka w ciągu dnia jak się nudzi to nie prosi o bajkę tylko o Emi do słuchania. Nowa Emi już zamówiona w przedsprzedaży i nie mogę się doczekać żeby odebrać paczkę. Ps. Przygody mopsika są u nas na 2 miejscu, tak że polecenia trafione idealnie.

    • Agnieszka

      Autorka dziękuje za artykuł i za udzielenie Emi „schronienia”, serdeczności. Agnieszka M.

      • Daniel Trawka

        To my dziękujemy za piękne chwile z Emi! Jesteśmy zaszczyceni:)!

Leave a Reply

%d bloggers like this: