fbpx

Jak wyjść z domu rano z dziećmi i nie wyjść z siebie?

  • DZIECKO
  • 5  min. czytania
  •  komentarze [22]

Szczerze podziwiam rodziców, którzy wstają przed dziećmi żeby mieć czas na jogę, kawę albo samotną wizytę w łazience. Ale żeby nie było – próbowałam! Jeden raz, ale się liczy!

Ustawiłam budzik o godzinę wcześniej niż normalnie. I na wszelki wypadek drugi na godzinę później – to był mój błąd amatora, bo kiedy rano (a właściwie w środku nocy zadzwonił pierwszy budzik), to przez 3 sekundy mojego przebudzenia doszłam do wniosku, że jednak to nie dla mnie i poszłam w kimę, dalej, bez stresu (bo przecież mam drugi budzik).

Miałam też drugie podejście do poranków uważności. Tym razem nie popełniłam błędu amatora – 1 budzik na godzinę wcześniej. Zadzwonił, a ja nie otwierając oczu wyszłam z sypialni. Zeszłam cichutko na dół i nawet mnie ten poranny stan ucieszył. Włożyłam ciepły szlafrok, kapciuszki z futerkiem, po omacku dotarłam do źródła kawy. Pstryknęłam ekspres i już po kuchni rozniósł się mój ulubiony zapach. Usiadłam w fotelu z filiżanką w ręku, zamknęłam oczy na chwilkę i pomyślałam, że to jednak miłe te wcześniejsze wstawanie. Dokładnie w tym momencie usłyszałam tupot małych stóp na schodach i ton, który wcale nie zwiastuje dobrego dnia:

“Mamooo, ekspres mnie obudził”

To w tym momencie uznałam, że nie ma sensu wstawać godzinę wcześniej.

I tyle by było z poranków uważności.

Jednak wolę się wyspać, a później robić wszystko na wariata, bo tak wyglądają u nas poranki. Ale już i tak uważam, że jesteśmy na dobrej drodze.

Dziś wrzucam Wam mój poradnik z przymrużeniem oka “Jak wyjść z domu rano z dziećmi i nie wyjść z siebie?”

Piękny tytuł – prawda? Jednak jest w nim ziarenko prawdy (Pozdrawiam wszystkie perfekcyjne Panie Domu)

  1. Pobudka – ostatnio każdy dzień zaczynam od głębokiego oddechu, który nic nie ma wspólnego z jogą, ale towarzyszy mu ruch gałek ocznych tak dobrze znany wielu rodzicom. Wtedy sobie myślę, że nie będę źle się nastrajać i myślę o kawie.
  2. Schodzimy na dół – jedno dziecko leży na podłodze pod stołem, bo ciepła, a drugie wyciąga klocki LEGO, które specjalnie schowałam na okoliczność poranka. Kiedy zacznie się bawić, to koniec – jestem do tyłu o min. 10 minut, które w porannej osi czasu są zbyt cenne
  3. Śniadanie – na ten temat mogłabym napisać tragifarsęheroikomiczną. Nie wiem, jak u Was, ale u nas jak dobrze zadam to pytanie, to reszta tego poranka pójdzie spoko. Nauczyłam się już czego nie robić:
  • nie pytać: “Kochanie, co zjesz na śniadanie?”, bo równie dobrze może paść “A gofry chętnie” – a jest godzina za dwadzieścia ósma i wtedy tłumaczysz, że za czasu za mało, że chętnie coś innego nagotujesz i może to być powodem do złych nastrojów, a nawet małej awanturki
  • nie gotować czegoś po raz pierwszy tylko dlatego, że widziałaś wczoraj nowy, zdrowy przepis na blogu u znanej blogerki – takie eksperymenty lepiej zostaw na dni, kiedy nie goni Was czas: tu wszystko może pójść nie tak ( nie wyjdzie lub nie posmakuje)
  • nie wymieniać po kolei dania, jakie możesz zaserwować na śniadanie – u nas zazwyczaj wtedy jedno i drugie dziecko ma swój pomysł zasadniczo się różniący od drugiego

No to co w końcu robić?

U nas po jednej takiej akcji kiedy wymieniałam śniadaniowe dania i reakcji pełnej entuzjazmu: “tego nie lubię, tego nie chcę, a na to nie mam ochoty” poprosiłam moje piśmiennie dziecko żeby usiadło i wypisało mi 3 śniadania, które lubi. Łatwo jest mówić czego nie chce, ale znacznie lepiej co chce. I tak powstała nasza długa i skomplikowana lista śniadaniowa, którą mogłyby się poszczycić wykwintne restauracje:

1 miejsce i długo, długo nic:

  • płatki z mlekiem, a te zaś mają 4 wersje: z podgrzanym mlekiem i z zimnym mlekiem. Jedno dziecko je z mlekiem owsianym, a drugie z krowim. Jak widzicie płatki śniadaniowe też mogą być ŹLE zrobione

Bo najlepiej jak są z zimnym, bo wtedy dziecko samo może je zrobić i wtedy ma większą satysfakcję i plus 100 do swojego bycia super.

Płatki z ciepłym mlekiem są zdrowe, bo to prawie jak zupa (w mojej opinii;P), ale mają jeden niewybaczalny minus: W CIEPŁYM MLEKU SZYBCIEJ ROZMIĘKAJĄ PŁATKI, a to wiadomo jest FUJ.

2 miejsce to owsianka:

kiedy proponuję owsiankę i widzę lekkie zwątpienie na twarzach, to wtedy szybko proponuję, że posypię czymś ekstra ( mam jakieś różne zdrowe poppingi i ekspandowane ziarna, które nazywam głosem pełnym entuzjazmu popcornem) – to zawsze przechodzi! Mam też starą posypkę do pierników, którą trzymam na czarną godzinę i czasem odpalam kilka kolorowych ziaren

3 miejsce to jaglanka

Tutaj potrzebuję trochę więcej czasu, więc jest rzadko.

ALE 3 pozycje do wyboru to już jest coś i mogę powiedzieć, że moje dzieci jedzą różnorodnie:P

Nie taki kolor kubka?

Żeby uniknąć rozczarowania miską lub talerzem kieruję dzieci do swojej szuflady żeby same wybrały – to jest gamę changer! Kiedy kilka razy musiałam przelewać płatki do innej miski (bo w tamtej dno chrobocze o łyżkę albo już nie lubi Bardzo Głodnej Gąsienicy) to uznałam, że kiedy ktoś sam wybiera to najlepiej jak potrafi.

Starsza zawsze czyta przy śniadaniu i tutaj też muszę kontrolować czas żeby się nie zagapić.

Proszę Państwa – kolejny punkt programu – przez niektórych rodziców znienawidzony – UBIERANIE

Tutaj też doszłam do większej wprawy i mogę sprzedać Wam moje protipy:

  • próbowałam opcji z wybieraniem ubrań dzień wcześniej – niestety rano też się gust może zmienić – przecież to CAŁE 12 godzin później
  • samodzielne wybieranie ubrań jak widzę, że od rana jest dobry humor, aby ten punkt wyżej miał sens i dziecko nie wybrało np. krótkich spodni na mróz to mam taki patent, że w szafie lub komodzie są ciuchy tylko aktualne, które nadają się na daną porę roku. Szuflada lub komoda dostosowana do dziecka to też super pomysł. My mamy w każdej szufladzie, co innego i czterolatek wie, że tu ma T-shirty, a tu skarpety. Jak wstanie prawą nogą, to naprawdę gość jest w stanie wybrać ciuchy i nawet je włożyć.
  • samodzielne ubieranie – gdzieś mam oddzielny wpis na ten temat, ale jest naprawdę super: Dlaczego warto nauczyć dziecko samodzielnego ubierania się?
  • jak zmotywować dziecko do ubrania się? A ma się różne sposoby! Nasz czterolatek lubi wyścigi, lubi też kiedy odliczam i sprawdzamy, czy do 20 da się ubrać i próbujemy pobić np. rekord z wczoraj. Często też proponuję, że jak szybko się ubierze, to w aucie będzie czas żeby znaleźć jego ulubioną piosenkę na tel. (to też często działa i jest atrakcyjne). Zobaczcie też te 3 sposoby na ubieranie płaszcza
  • ośmiolatka – ubiera się sama od 3 lat – wtedy skończyły się nasze poranne sprzeczki o ubrania. Kiedyś usiadłam z nią wieczorem przy szafie i umówiłyśmy każde ubranie, czy je lubi i czy będzie w nim chodzić – potwierdzam – to działa (to nic, że zostaje 20 ubrań) ale stresu mniej

Czyli już ubrane i najedzone, a ja od samego opisywania tej logistyki się zmęczyłam. W międzyczasie ja się ubieram i szykuję śniadaniówkę nie pokazując co jest w środku 😛

Przed nami mycie zębów i czesanie włosów: sami to ogarniają, co czasem się kończy nie do końca tak, jak bym chciała, bo wieczorem nie mogę znaleźć szczotek do zębów.

No i na koniec, coś czego nie lubię – nerwówka przed drzwiami. Tak jak zazwyczaj staram się być zen, to nad tym momentem porannej logistyki muszę popracować i idzie mi coraz lepiej.

Dużym stresem było szukanie spodni zimowych, rękawiczek itd. więc odkryłam lifehack – zostawiam je w przedszkolu i szkole. Dzięki temu nie muszę szukać rano, bo wiem, że tam są! No to jeszcze tylko się ubrać i lecimy.

Wtedy się okazuje, że jeszcze coś do zabrania 😛 więc biegamy i szukamy.

A tak to luz, wdech i wydech.

Ach, zapomniałam – w tym czasie używam wyrażeń zaklinających rzeczywistość, ale muszę Wam powiedzieć, że naprawdę działają. Moja lista TOP:

  • to będzie dobry dzień
  • to jest taki miły poranek
  • coś fajnego Cię dziś spotka

A kiedyś w mojej głowie jak mantrę powtarzałam i zobaczyłam, że bardzo źle mnie to nastraja:

  • zaraz oszaleję
  • znów taki zrypany poranek, że na nic czasu nie ma
  • znów się spóźnimy
  • nic im nie pasuje

A jak wyglądają Wasze poranki?

Komentarze

    Wstaję o 5.30 i szykuje się do pracy. Ubrania szykuje dzieciom dzień wcześniej A na śniadanie jedzą to co zrobię. Jak nie pasuje to trudno. O 6.30 wychodzę i wstaje mój mąż który podaje lub ewentualnie konczy przygotowanie śniadania, ubiera młodego i o 7.30 wyjeżdżają do szkoły i przedszkola. Wszystko co się da szykuję wieczorem dnia poprzedniego.

    Poranki to koszmar. Co rano boli mnie gardło bo bezskutecznie próbuje przekrzyczeć wrzask i pisk mojej 5-latki. Zen na nią kompletnie nie działa. Nic jej z rana nie pasuje. W sumie jak się zastanowię, to nigdy nic jej nie pasuje. Generalnie od pięciu lat spędzam każdą możliwą chwilę z nią (najpierw urlop macierzyński, potem depresja po poronieniu, potem praca w domu a teraz od prawie roku bezrobocie :/) i szczerze to stwierdzam, że się do rodziny nie nadaję. Już mi się nie chce.

    Nasze poranki to tragedia. Oczywiście ubieram i 5-latke i 2-latka. Najgorzej u nas z tym, że 5-latce zawsze coś nie pasuje w skarpetkach, majtkach albo rajstopach. No i to mycie zębów i czesanie. Wychodzimy w sumie 40 min od wstania, więc może nie jest źle. Śniadań nie jemy w domu, bo wychodzimy po 6, więc nawet nie ma czasu. U nas edukowanie ubrania wieczorem się sprawdza i trochę przytulania rano 🙂

    Ja wstaje 6:50, dzieci przewaznie zaraz po mnie. Póki nie ogarniają bazy ją szybko szykuje śniadaniowki (wiadomo, bez pokazywania co w środku, bo wtedy wszystko jest nie takie jak trzeba). Potem szybkie ubieranie, zęby, włosy i wyjście. W międzyczasie modlitwa żeby nie zaczeli się bawić 😉

    Aha! Mój game changer: jak widzę kwaśną minę na samym wstępie, to od razu uderzam w ton np. “a co to za puchaty kotek wstał taki zaspany?” I zaraz potem prowadzę miauczace, zadowolone (mniej lub bardziej) kotki do kociego przedszkola. Albo koalkowego, albo kroliczkowego…
    Jakby mi ktoś to przepowiedział parę lat temu, to odesłalabym go do psychiatry. Nie pojmie granic absurdu ten, kto nie miał.dzieci… 😂

    Hehe
    Nie lubię zimy za dużo ubierania 😇
    Mój budzik 7:30 ogarniam sie, chłopaki albo sami wstają albo budzę ich 7:55 No i zależy jaki humor maja albo idzie gładko albo muszę 10x powtarzać – śniadanie płatki – ja to z dzieciństwa swego pamietam ze płatki czy inna kasza z mlekiem była oj długo 🙂
    I na 8:30 sa w przrdszkolu. Od września trochę mi sie zmieni.

    Mój Mąż mawia (i ja także przejęłam to powiedzenie): “Kto ma dzieci, ten w cyrku się nie śmieje”. :)) Temat zwierzaczkowy to silna broń 😉

    Mój tip na śniadanie: owsianka gotowana wieczorem!Rano tylko podgrzać-to chwila! Tak nam się to sprawdza,że syn je ją codziennie od 6lat😂A gdy czasem jedzą płatki kukurydziane,wsypuję je do oddzielnej miseczki i wsypują do mleka po troszku-wtedy nie rozmiękają!💪

    A ja wstaje ok 5:50, 5:20 – czasem poleżę,ale jestem rannym ptaszkiem od zawsze.
    Rano zazwyczaj modlę się, szykuję resztę na lunch i śniadanie – poprzedzony dzień wcześniej wieczorem – krojenie warzyw zależy co księżniczka sobie zażyczyła na lunch (przeważnie by jadła makaron świderki z groszku plus warzywa które sama mi mówi jakie mam dać ).
    Generalnie ustalam sobie menu choć nie trzymam się kurczowo i mam wypisane ulubione śniadania i kolacje córeczki.
    Gęsina jest budzona o 7 rano ,bo może jeszcze ciut poleżeć i mąż pomaga jej się ubrać z rajstopami i też ona lubi jak ktoś zwraca uwagę na nią i poświęci chwilę czasu, takie mizianie poranne.
    Na śniadanie jaglanka, granola lub koktajl z jaglanki – owoce mrożone wyciągam dzień wcześniej.
    8 rano je śniadanie , 8:25-30 wychodzimy do auta. Córka 6,5 lat – tak chodzi do szkoły już trzeci rok – mieszkamy w innym państwie.

    Jako mam 3 dziewczyn 7,5 i 5,5 oraz malutkiej 7,5 miesiąca mamy wyzwanie szczególnie teraz gdy mała raczkuje 😊😁
    Wizja września była przerażająca.
    Jednak w rzeczywistości okazało się super ponieważ okazało się, że starsze super sobie radzą i pamiętają o wszystkim, pomagają sobie.
    Wstaje 6.30 karmienie małej, brzuszek pełny więc jest super.
    Rano przutulasy w łóżku i zaczyna się szaleństwo które kończy o ok 7.30 odechem.
    Najgorsze są poniedziałki jak zapomnę naszykować pościeli i piżamki dla średniej 🤣🤣🤣
    Mała zasypia w drodze do domu po odwiezieniu starszych i wtedy jest kawa i czas dla mnie lub drzemka z małą 😍

    Od razu mi się lepiej na sercu zrobiło jak przeczytałam ten tekst 😉 jakbym widziała swój poranek i cały ten harmider zwiazany z wyjściem z domu. Tak naprawdę to wszystko jeszcze przede mną, bo do tej pory musiałam wyprawić do szkoły ” tylko” 8 latka. Od marca wracam do pracy i trzeba będzie ogarnąć jeszcze szykowanie się do żłobka. Na pewno skorzystam z Twoich protipow:)

    Mam 3 latka, rano wstaje i płacze za tata 😒 wiec muszę stawać na rzęsach żeby zadowolić, wiec robie mega maszynę i lecę z nim do łazienki lub inne a czasem jak wstanie dużo za wcześnie to czekam aż zawoła mamę, pół roku nie może przeboleć że tatusia nie ma rano 😜. Później śniadanie było spoko dopóki nie zachorował i odkrył że rano jest psi patrol w tv (dzięki tato 😒) śniadanie, pianka z ekspresu i wsypuje sobie płatki (wiadomo musi chrupać wiec ma w pojemniku) ubieram jak kończy się bajka, później już jest bieg na autobus mamy 3 minuty 🤪 2 miesiące bez bajki to byliśmy pół godz wcześniej w przedszkolu…. Do żłobka ogarniał go ojciec miał gorzej dużo gorzej bo mój syn ma tatozę i chodzili na 7, ale ta bywał gościnnie bo tak chorował.

    Ten styl pisania znacznie różni się od innych treści na blogu – nie jest spójny z reszta, jakby pisał go ktoś inny. Gdyby taki był od początku, nie czytalabym tego bloga. Pozdrawiam

    witam, niestety, ale zgadzam sie z przedmówczynią. kiedyś czytalam / sprawdzałam bloga każdego dnia, a od kilku miesięcy przewaga rozczarowań. reklamy, diety/gimnastyka, wnetrzarstwo, powtórki z rozrywki. szkoda.

    komentarze bez “och, ach, jak wspaniale” są usuwane. kolejny dowód, że blog stał się slupem reklamowych z peanami na czesc autorki. szkoda, ale widać, że to miejsce tylko potwierdza regułę. pozdrawiam, nie wracam.

    Moje dzieci są już duże i ubierają się same w to co lubią i chcą ale gdy były całkiem małe to moim top patentem było tzw. Ubieranie na śpiocha. Zaczynałam budzić dzieci dopiero gdy już miałam przygotowane śniadanie na stole i ubranie dla każdego. Wtedy powoli budziłam maluchy i gdy były oporne zabierałam się za powolne ubieranie ich i jednoczesne wybudzanie. To pomagało, wstawały już ubrane 😉 a powolne ubieranie pomagało się dobudzić. No i odpadał problem „mamo ziiiiimno mi” przy wyjściu spod kołdry bo już były ciepło ubrane 🤣 patent sprawdził się na medal w moim domu! Polecam 😉 Aha No i wstawanie do muzyki i koniecznie lista ulubionych energicznych piosenek dzieci – to w większości dni dawało gwarancję dobrego humoru! Polecam wszystkim!

    Haha oj bardzo podobnie 🙈❤️
    Ale powiem że pandemia i praca z domu pozwoliła mi na maksa wyluzować bo 10 minut przestało mieć znaczenie a to mega odbiło się na naszych porankach bo moje zen w temacie i dzieciaki wyczuły i jakoś wszyscy bez tak zwanej spiny wychodziliśmy. No i ja w wakacje wymieniłam szafę na taką aby sami ogarniali wszystkie bluzki są na wieszakach które sami są w stanie sięgnąć w szufladach mają spodnie a osobno majtki skarpety a ja zamykam oczy na kolorystykę ich wena, jak ja przygotowywałam to skarpetki muszą pasować do bluzki 🙈
    Ze śniadaniem sporadycznie jest problem bo głównie są płatki tu opcję mamy 3 bez mleka z mlekiem zimny bądź ciepłym 😂

    Dobrze ze nie tylko u nas tak. O której nie wstaniemy te ostatnie 10 monit to jest sprint, nie wiem dlaczego… i w końcu biegniemy żeby się nie spóźnić.
    W Hiszpanii przedszkole zaczyna się od 3 lat i musisz być punktualnie jak w szkole. Nie można się spóźnić, to samo dotyczy odbioru dziecka. Jeśli chodzi o śniadania, cóż mleko owsiane z kasza do picia jest to jedyne co przechodzi a że w ciągu dnia jedzą dobrze to się nie przejmuje.

    Zawsze myślałam, że im dłużej dam moim 5-latkom pospać rano, tym lepiej. Teraz na prośbę mojego męża budzimy je wcześniej ok. 6.50, do tego jakaś wyciągająca z łóżka muzyka taneczna… ale nie każdy musi to lubić (to też pomysł męża). Potem poranna toaleta i albo samodzielnie się ubierają (w tym celu zostawiam na łóżeczku każdej z nich przygotowane ubranka) lub pomagamy im w ubieraniu, jeśli nie wykazują inicjatywy. Dzięki wcześniejszemu budzeniu, mają tak naprawdę czas na jakąś zabawę itp., widać, że tego potrzebują.
    Na śniadanie głównie jaglanka z jabłkiem prażonym lub w wersji z serkiem wiejskim i ogórek zielony. Kaszę przygotowuje nasz tata, który lubi rano wcześnie wstawać 🙂 Inna opcja to pieczywo. Potem jeszcze do przygotowania śniadaniówka….
    Zakładamy mundurki i to jest super rozwiązanie, bo nie ma marudzenia i zbyt dużo wyboru, co założyć i dzieci naprawdę pozytywnie to akceptują. Jedna z mam powiedziała mi kiedyś, że kiedy jej córka nie wiedziała co na siebie włożyć, to przygotowywała dla niej wcześniej dwie wersje np. sukienek i taki wybór działał.
    Po śniadaniu zbieramy się do wszystkie do wyjścia i to jest czasami trudniejszy moment wymagający naszego wsparcia, zwłaszcza teraz zimą, ale w końcu wiosna tuż tuż 🙂

    Rzadko jestem w domu w porze wychodzenia dzieci. Ale jak jestem to błogosławię moją pracę, że od 7 rano😁 Zazwyczaj szykuję Młodemu ubrania i herbatę, starsza córka sama ogarnia co włoży. Dla niej tylko szykuję śniadanie do szkoły. A potem tylko sprawdzam czy na pewno nastawili sobie budzik i z pieśnią na ustach spadam z domu zanim się obudzą😁😁😁 Cały ten majdan ogarnia o poranku pan domu. I całe szczęście, bo chyba bym oszalała jakbym miała całe to towarzystwo zebrać i zawieźć do oświaty a potem dotrzeć do roboty o zdrowych zmysłach😁😁😁😁

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Bądź z nami na bieżąco
Dołącz do nas na Facebooku
NEBULE NA FACEBOOKU
Możesz zrezygnować w każdej chwili :)
close-link