Blog dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej
Dla mamy

Każdy ma prawo do szczęścia?

W dzisiejszych czasach tak dużo się mówi na temat szczęścia. Od wielu lat filozofowie dywagują na ten temat, pisarze próbują zamknąć je w ciągu liter, artyści próbują nakreślić za pomocą pędzla, a zwyczajni ludzie po prostu dążą do szczęścia. Czasami są nawet oślepieni łuną połyskującego szczęścia gdzieś daleko. Każdy ma swoją teorię tego nie dającego się zmierzyć „szkiełkiem i okiem” uczucia. Ale czy warto walczyć za wszelką cenę i burzyć szczęście innych osób?

Dziś o książce, którą pochłonęła mnie na długie godziny, a ja wciąż nie mogę przestać o niej myśleć. 

„Nie oddam szczęścia walkowerem” najnowsza powieść Agnieszki Jeż i Pauliny Płatkowskiej

To powieść dla kobiet takich jak my. Po trzydziestce zaczynamy się głębiej zastanawiać nad sensem naszego życia, przewartościowujemy pewne sprawy i rzadziej myślimy o przeszłości. To jest też ten czas kiedy dzieci są już trochę odchowane, my wracamy na rynek pracy i zastanawiamy się co dalej. Czy jestem szczęśliwa?- to pytanie zadaje sobie wiele kobiet, ale mało która potrafi odpowiedzieć na nie ze 100% pewnością.

20160416-DSC_6436

Przede wszystkim to piękna powieść o relacji dwóch kobiet, których losy splotło życie po raz pierwszy w szkolnej ławie. Później jak to w życiu bywa – ich losy rozeszły się w różne strony. Każdą z nich pochłonęło życie rodzinne i zawodowe. Zabrakło czasu (pewnie trochę też chęci) aby przyjaźń pielęgnować.

„… przyjaźń to relacja najwyższej próby. Nie łączy Cię z drugą osobą kod genetyczny, wspólny kredyt, powołane na świat potomstwo, poczucie obowiązku lub winy. To uczucie i cnoty z nim związane  w najczystszej postaci.” (str. 113)

Magda i Jagoda przypadkowo spotykają się podczas łowów w warszawskim second handzie. Wspomnienia i przygody jakie przeżyły kilkanaście lat temu powracają. Każda z nich ma już bagaż doświadczeń, a życie łączy ich losy na nowo. Niby takie same jak dawniej – jednak stoją na życiowym zakręcie i nie wiedzą, w którą stronę pójść. Wieloletnia przyjaźń tak łatwo na nowo odżywa, że nie pamiętają kilkuletniej przerwy.

Jak pogodzić swoje potrzeby z tym czego oczekują od nich inni? Rodzina, praca zawodowa ustępują lekko uczuciom tak mocnym, że są gotowe na życiową rewolucję.

Powieść napisana jest dość nietypowo – to zapis e-mailowych rozterek przyjaciółek. Dzięki takiej formie, jako czytelnicy, możemy poznać lepiej bohaterki. W końcu łatwiej jest napisać co nam leży na sercu niż o tym powiedzieć. Bardzo żywa wymiana zdań (i myśli) wprowadza nas w umysły Magdy i Jagody. Obie dziewczyny są zawodowo związane ze słowem pisanym, więc ich wyznania czyta się z fascynacją. Trafne pointy i zabawne bon moty sprawiają, że książkę dosłownie pochłania się w całości.

Magda, mama 3-letniej Irenki, rozwódka i redaktor w czasopiśmie poznaje czarującego mężczyznę, który kradnie jej serce. Oczywiście nic nie jest proste ponieważ jej wybranek jest żonaty. Łamie własne przekonania i brnie w obietnicę szczęścia. Czy ona się spełni?

Jagoda, również mama chłopca i dziewczynki jest nieszczęśliwa w swoim małżeństwie. Mimo prób ratowania związku nie udaje jej się utrzymać przysięgi danej mężowi. Los ją łączy z dużo starszym mężczyzną, z którym będzie próbować odnaleźć pasję i miłość.

Obie bohaterki nie mają łatwo. Z jednej strony życzymy im powodzenia i trzymamy za nie kciuki, a jednocześnie potępiamy. Podobno nie da się budować szczęścia na czyimś nieszczęściu… Czy jest to prawda? Obie mają dzieci, które jak papierek lakmusowy chłoną ich emocje i problemy.

„Dzieci to taki czuły barometr. Pokaż mi dziecko, a powiem ci jak wygląda jego dom rodzinny. Mój musi wyglądać źle…” (str. 84)

20160418-DSC_6454

Powieść Agnieszki Jeż i Pauliny Płatkowskiej nie jest łatwa i przyjemna – jakby się mogło wydawać. To historia słodko-gorzka, która wzbudza wiele emocji u czytelnika. Każda  z nas może w pewnym stopniu odnaleźć w ich kreacjach siebie. Bardzo podoba mi się forma – zapisy korespondencji sprawiają, że dosłownie siedzimy w głowach bohaterek i znamy ich prawie każdą myśl. To nowoczesna epistolografia, która w dzisiejszych czasach pomaga utrzymać przyjaźń na odległość lub kiedy nikt nie ma czasu na spotkania. Ja po lekturze wzięłam telefon i od razu zadzwoniłam do przyjaciółki. „Nie oddam szczęścia walkowerem” to powieść przede wszystkim o pięknej przyjaźni, która nie osądza, nie radzi i nie szufladkuje.

 „Nie oddam szczęścia walkowerem” Agnieszka Jeż, Paulina Płatkowska wyd. Czarna Owca, 2016 r. do kupienia tutaj

Wpis powstał w ramach współpracy z wydawnictwem Czarna Owca

Ten wpis ma 12 komentarzy

  1. Zuzia

    Zapowiedź bardzo ciekawa i chyba coś dla mnie? Chyba się skusze

  2. djeco

    Przyjemna recenzja, zachęca do kupna
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie
    http://mamawobcasach.blog.pl/

  3. Kasia

    Polecam przeczytac Niebezpieczne zwiazki-klasyke gatunku epistoralnego 😉

  4. Anna

    Pogubiłam sie – historia zon i matek, szukających szczescia poza małżeństwem??? Chyba tytuł powinien brzmieć: oddałam szczęście walkowerem ;))
    sama recenzja całkiem niezła ? wole jednak Dzieci z Bullerbyn 😉 i czekam na recenzje kolejnych książeczek dla dzieci 🙂
    Pozdrawiam serdecznie!

  5. Ania

    „To powieść dla kobiet takich jak my. Po trzydziestce zaczynamy się głębiej zastanawiać nad sensem naszego życia, przewartościowujemy pewne sprawy i rzadziej myślimy o przeszłości.”

    Ej, czemu założyłaś, że wszystkie Twoje czytelniczki są już po trzydziestce? 😀

  6. Pingback: Nie oddam szczęścia walkowerem! | Mataja

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *