Blog dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej
Wychowanie

Kiedy dziecko gorzej się zachowuje – najczęstsze przyczyny, z których często nie zdajemy sobie sprawy

Chociaż nie przepadam ze stwierdzeniem, że dzieci się źle zachowują – to specjalnie tak chciałam nazwać ten tekst. Nie lubię też stwierdzenia „niegrzeczne”, więc tak naprawdę ten wpis jest o tym, dlaczego dzieci nie robią, tak jakbyśmy tego chcieli lub nie pasuje im to, co im proponujemy. Taki tytuł najbardziej by mi tutaj pasował.

Znacie to, chcecie aby Wasze dziecko skończyło zabawę i poszło zrobić, coś o co je prosiliśmy. A tymczasem nie robią sobie nic z tego, a dodatkowo wydaje się nam jak zupełnie nas nie słuchały i nasze prośby nic dla nich nie znaczyły.


Na pewno też znacie awantury o niepasujący kolor talerzyka lub spazmy przez założenie buta nie na tę nogę.

W dzisiejszym tekście chciałabym Wam napisać o dziecięcych stresorach, czyli sytuacjach, które nam, dorosłym wydają się być normalne, a tymczasem powodują, że nasze dzieci zmieniają się nie do poznania. (stresory to pojęcie z metody Self-reg, o której pisałam TUTAJ)

Bardzo często widzimy tylko wierzchołek tej sytuacji, która spowodowała przeciążenie, a nie jego  przyczynę, więc dziś piszę właśnie o tym.

ZBYT WYSOKIE OCZEKIWANIA OTOCZENIA:


Specjalnie napisałam ten punkt jako pierwszy, bo według mnie jest kluczowy. Bardzo często mamy wobec dzieci zbyt wygórowane wymagania. Ja sama też się często na tym łapię i wtedy sobie tłumaczę, przecież to tylko dziecko (ma 2 lata i przecież nie ustoi w miejscu). Czasem przez presję otoczenia oczekujemy od nich niewiadomo czego, że np. 3 latek będzie używał wszystkich form grzecznościowych i jak ich nie używa to znaczy, że jest „niegrzeczny”

TIP:

Jeżeli Wasze dzieci nie robią tego, o co je prosicie, to zastanówcie się czy to na pewno jest w ich kompetencjach. Czasem też nie rozumieją ogólnych zwrotów typu „Posprzątaj pokój”. Potrzebują bardziej konkretnych wskazówek takich jak: „włóż klocki do koszyka”, „wrzuć piłki do pojemnika”.

SŁODYCZE:


Myślicie dlaczego tak bardzo ograniczam dzieciom cukier i zabarwione chemią lizaki/żelki/inne dziadostwa? Właśnie dlatego, że cukier niezdrowo pobudza i wprowadza dzieci w dziwny stan, który najpierw nazwałabym „naćpaniem”, a później zjazdem. Sama obserwuję to bardzo wyraźnie na kinderbalach, gdzie jest nieograniczony dostęp do słodyczy i widzę jak dzieci reagują. Nie słuchają, nie potrafią się skupić, a później kiedy poziom glukozy opada, stają się rozdrażnione.

TIP:

spróbujcie zdrowszych zamienników – naprawdę dają radę i obserwujcie dzieci.

BAJKI:


Są dzieci, które bardzo często nie nadążają za akcją w bajce i ich układ nerwowy jest zbyt pobudzony. Dodatkowo zauważyłam, że z bajkami związanych jest wiele napięć: najpierw chęć włączenia, a później niechęć przy wyłączaniu. Często dzieci nie chcą żeby wyłączać bajkę i o to się awanturują.
Jeżeli Wasze dzieci po bajkach są pobudzone i często nie radzą sobie z emocjami to spróbujcie je ograniczyć lub następnym razem wybrać inne mniej dynamiczne. TUTAJ pisałam wpis o takich bajkach

TIP:

Jeżeli Wasze dzieci nie chcą zgodzić się na wyłączenie bajki to ustalcie wcześniej ilość. Na przykład 3 Świnki peppy i narysujcie na kartce 3 kółka. Po każdej z nich skreślcie kółko i pokażcie, że została już tylko jedna. Mam też koleżankę, która nastawia dzieciom minutnik w telefonie i one widzą, kiedy mija ten czas.

ZMIANA RUTYNY:


Dzieci nie znają się na zegarku i rytm dnia ustalają czynności takie jak: śniadanie, ubieranie, obiad, spacer, kolacja, kąpiel, usypianie. Te następujące po sobie czynności dają poczucie bezpieczeństwa i dzieci wiedzą, co po sobie następuje. Kiedy zmieniamy kolejność lub coś pomijamy to często dzieci się niepokoją. Bardzo często można to zaobserwować na wyjazdach lub wakacjach.

TIP:

Zwróćcie uwagę, co robicie jedno po drugim i jak reagują na to dzieci. Kiedy wyjeżdżanie nie zwracajcie uwagi na porę, tylko na czynności, które po sobie następują. My nawet jak gdzieś dojeżdżamy o 22 to mamy ją zachowaną: książka, śpiewanie i przytulanie.

CHOROBA:


Chyba nie musze tego tłumaczyć. Małe dzieci nie potrafią powiedzieć, że są rozbite i coś je boli. Pamiętam jak dzieci były mniejsze to w takich sytuacjach, kiedy płakały z nieznanego nam powodu to najpierw sprawdzałam temperaturę.

SZYBKA ZMIANA STYMULACJI:


Znacie to? Odbieracie dzieci z kinderbalu, wyłączacie bajkę i nagle przez przysłowiowy kolor talerzyka mamy płacz i zgrzytanie zębami. Małe dzieci często mają trudności z płynnym przejściem od aktywności bardzo angażującej do spokojnej i pozbawionych wielu bodźców.

TIP:

Postarajcie się uprzedzać dzieci o tym, że niedługo nastąpi zmiana. Ja często towarzyszę dzieciom w tym końcowym etapie i już wtedy staram się je wyciszać.

PRZYSTOSOWANIE DO REGUŁ I BRAK POCZUCIA, ŻEBY MOGĄ BEZPIECZNIE WYRAŻAĆ SWOJE EMOCJE


Odbieracie dziecko z przedszkola i już, kiedy tylko przekroczycie próg domu zaczyna się trudny czas. Może to być też spowodowane punktem, który napisałam wyżej, ale również dlatego, że dzieci w domu czują się bezpiecznie i wiedzą, że mają tam pełną akceptację do wyrażania wszystkich emocji. Dlatego dzieci zawsze przy mamie zachowują się najgorzej! My też w pracy zachowujemy się w określony sposób, a kiedy przychodzimy do domu możemy dać upust swoim emocjom.

TIP:

wspierajcie dzieci w tych trudnych chwilach, kiedy wracają do domu. Kiedy zdenerwuje je błahostka, to znaczy, że kumulowały się w nich emocje z całego dnia, które bały się wyrażać.

ZMĘCZENIE (PRZESTYMULOWANIE):


Za dużo atrakcji, za dużo słodyczy, brak drzemki powoduje rozdrażnienie. To też jest największy stresor rodziców, kiedy jesteśmy zmęczeni – wystarczy jeden przysłowiowy klocek Lego żebyśmy wybuchli. Wszystkie emocje wtedy wyjdą, a przecież przyczyną wcale nie jest ten klocek. Dzieci często się wydają wypoczęte, a tak naprawdę dosłownie padają na twarz: za dużo zajęć, za dużo atrakcji plus dopalenie cukrem i mamy awanturę na 40 minut.

TIP:

zwracajcie uwagę kiedy może dziecko mieć dość. Gwarantuję Wam, że ono Wam tego nie powie. Sami musicie to zaobserwować kiedy jest już wszystkiego za dużo.

JEST IM ZA GORĄCO:


Małe dzieci wyrażają to przez płacz, starsze też mogą. Przegrzanie powoduje rozdrażnienie i naprawdę wtedy łatwo o awanturę. Pamiętam, że kiedyś gdzieś przeczytałam, że biegacze odczuwają temperaturę o 10 stopni wyższą niż jest na zewnątrz. Dziecko będące cały czas w ruchu na placu zabaw przy temperaturze 20 stopni odczuwa 30. Pytanie jest takie, czy naprawdę potrzebuje bluzki z długim rękawem?

TIP:

sprawdzajcie kark dzieciom, czy jest chłodny. Starszym dzieciom zawsze zdejmuję najpierw bluzę, bo łatwiej wyczuć, czy dziecku jest chłodno, niż za ciepło. Ewentualnie wtedy zakładam. Przegrzanie osłabia układ odpornościowy i dzieci zdecydowanie łatwiej sobie radzą z wychłodzeniem niż przegrzaniem.

MOGĄ MIEĆ ZABURZENIA SI:


Często dzieci, które mają niezdiagnozowane zaburzenia integracji sensorycznej zachowują się gorzej niż rówieśnicy. To właśnie dlatego, że nie radzą sobie z przetworzeniem otaczających bodźców i nie potrafią się dostosować. Jeżeli macie obawy, to polecam Wam wypełnić kwestionariusz online TUTAJ

Jak widzicie jest mnóstwo przyczyn, które mogą powodować takie zachowania. Warto się im przyglądać, żeby mieć ich świadomość i móc wcześniej zareagować.

Jeżeli spodobał się Wam ten wpis to kliknijcie “Lubię to” lub udostępnijcie ten wpis znajomym, podziękują Wam.

 

Ten wpis ma 12 komentarzy

  1. Agnieszka

    Dobry tekst! Dziękuję za zwrócenie uwagi na pewne oczywiste kwestie. Bardzo lubię Twój blog, dużo z niego czerpię i czasem znajduję tu nazwane i wyjaśnione coś, co robię automatycznie, bo tak czuję. A to znak, że w dobrym kierunku się posuwam :). Dzięki!

  2. paulina

    Dwa dni temu odwiedziła nas moja kuzynka. Wiadomo, jak jest gość, to trzeba też i o niego zadbać- przygotować jedzenie, porozmawiać itp. Mój starszy syn (prawie 4 lata) po jakimś czasie dostał szajby. Dosłownie. Obłęd, szaleństwo, raz śmiech i wygłupy, za moment płacz przez 40 min. Rozmowy pomagały na chwilę- przekonywało go tłumaczenie, że teraz w domu jest więcej osób, a “mama ma tylko 1 głowę, 2 ręce i 2 nogi” 🙂 Ale potem znów od nowa… Zdziwiłam się, gdy sytuacja nagle wyciszyła się po wyjściu cioci… “Mamo, super że ciocia już poszła, bo ja uwielbiam się bawić z tobą, tatą i braciszkiem.” Nie mogę powiedzieć, że mam niegrzeczne dziecko. Moje dziecko po prostu wyrzuca z siebie skotłowane emocje.

  3. Malwina

    Super tekst! Świetna sciaga by przeanalizowac chociaż troszkę zachowanie dzieci. Tekst podniósł mnie troszkę na duchu, bo ostatnio dzieci w moim towarzystwie wybuchają różnymi emocjami, co nie zdarza się im gdy są same z tata, babcia czy innymi członkami rodziny. Mąż w tedy się dziwi, komentując ze przecież jak są z nim tak się nie zachowują, i cos musi byc nie tak. A mam w domu 4,5 letnia córkę, dwuletniego syna i miesięczna córkę, wiec repertuar emocji w ciągu dnia jest bogaty. Upały dodatkowo nie ułatwiają nam dnia. Najgorsze połączenie to gdy córka jest zmęczona i mimo wcześniejszych umów na temat wylaczenia bajki, nie chce tego zrobić i robi się awantura, zakończona najczesciej drzemka, po której córka jest jak nowo narodzona. Musze chyba jeszcze raz przyjrzeć się temu jak wygląda nasz dzień może uda mi się wyeliminować cześć stresów, lub chociaż je rozpoznać. Dzięki za ten tekst na pewno pomoże! Pozdrawiam 🙂

  4. Instagramowa: nika_1802

    Zgadzam się 🤗 Chciałam tylko dodać, że bez względu na to jak zachowuje się dziecko/co mówi każde zachowanie (nawet to postrzegane przez rodziców/otoczenie za niewłaściwe) jest formą komunikacji! Sądzę, że nad tym warto zawsze się zastanowić

  5. Deli

    baaardzo trafnie napisane!!! rzeczowe, krótkie kompedium. Trzeba naprawdę “obserować” dziecko, czyli po prostu z nim być, towarzyszyć mu. Mi bardzo pomaga właśnie to, co napisałaś na końcu – świadomość. Dlatego tak dużo czytam w temacie “wychowanie”: od A. Stein, M. Musiał po Julla, Rosenberga, Kohn. Książką, która otworzyła mi oczy na wiele spraw to “Mądrzy rodzice” Sunderland (mimo iż wydawanie jakby podręcznikowe – to treść się liczy) i “Wychowanie bez porażek” Gordona. Teraz czytam ponownie “Self-reg” i zamówiłam “The yes brain. Mózg na tak” Siegel. Dzięki świadomości np. jak dziecko zachowuje się w przedszkolu a jak w domu – jest czasami zbawienne. Dzięki temu, iż wiem, że to jest “normalne”, jest mi łatwiej znieść wybuchy złości w domu po przedszkolu. I mogłabym mnożyć przykłady, kiedy świadomość pomaga – najgorzej mi chyba z własnymi emocjami i cierpliwością…;/

  6. Magda

    Świetny tekst! Mimo, że nie mam swoich dzieci to w pracy przebywam ze sporą gromadką i to w różnym wieku (jestem fizjoterapeutą). Spróbuję być bardziej cierpliwa i uważna na potrzeby moich małych pacjentów. Szkoda, że na naszych studiach nie ma dobrego przygotowania pedagogicznego..

  7. ita88

    My przywykliśmy do intensywności Zo. Była taka od początku. Każde zachowanie, czy trudne emocje widzieliśmy jako komunikaty. Po obserwacjach własnych i uwagach z przedszkola mamy diagnozę – zaburzenia SI. Niestety przedszkole Montessori powoli przestaje sobie dawać radę z “trudnymi emocjami” i “ogromnym potencjałem”, W teorii wystarczy przeczytać parę książek. W praktyce potrzeba wiadro wiedzy i morze cierpliwości. A przede wszystkim rodzicom i nauczycielom musi się po prostu chcieć.

  8. Iza

    Bardzo polecam przeczytanie książki M. Musiał “Dobra relacja. Skrzynka z narzędziami dla współczesnej rodziny” – to a’ propos niniejszego tekstu. Zupełnie zaś niezależnie czekam na tekst o metodzie Montessori w Waszym domu aktualnie, bo jeśli się nie mylę, gdzieś pomiędzy wierszami chyba wspominała Pani, że coś się zmieniło…

  9. Natalia

    Jak mam interpretować wyniki kwestionariusza SI? Wyszedl nam sluch i ruch ponad normę. Co to znaczy?

  10. Maminima

    Jesli mozna zapytac jak jest u Was z zasypianiem? Julka widzialam 🙂 a noca? Napisze od razu, ze mamy rutyne, usypia glownie tata od okolo 2l.
    Jednak ostatnio u starszego dziecka jest problem. :/ Przedluzanie, przeciaganie juz przy kolacji, do ktorej znosi rozne przedmioty. Po czytaniu trudnosci z zasypianiem. :/
    Jak to wyglada u Was? Zmieniacie sie czy glownie jedno z Was usypia? Kiedys byly trudnosci? Jak je rozwiazaliscie? Usypiacie dzieci razem, jednoczesnie czy osobno? Zostajecie do konca?

    M.in.dzieki filmikowi z placu zabaw mam pimysl jak nasze “maluchy” z niego zabrac, ale tez, ze niechec do powrotu do domu moze wynikac po prostu ze zmeczenia 😊
    DZIEKUJE! 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *