fbpx

Nauka czytania dla najmłodszych – ciekawa i skuteczna metoda

  • CZYTANIE
  • 6  min. czytania
  •  komentarze [9]

Nauka czytania wcale nie jest nudna – można przyswajać litery w bardzo atrakcyjny sposób. Dziś chciałbym Wam napisać o bardzo ciekawej metodzie, którą możecie stosować w domu. A jeżeli pracujecie w przedszkolach, to myślę, że ją znacie.

Często piszecie, jak poznać, że dziecko jest już gotowe na naukę czytania. Czy przejawia jakieś specjalne zainteresowania?

Faza na litery zaczyna się stopniowo i ten początek czasami jest trudno wychwycić.

Napiszę o naszych początkach, które zauważyłam u jednego i drugiego dziecka (a nie przeczytacie o nich w żadnych podręcznikach).

Kiedy mowa czynna i bierna została opanowana w dobry stopniu (okolice 3 roku życia u moich dzieci) to zaczęłam obserwować bardzo duże zainteresowanie … (tu się zdziwicie) markami samochodów.

Jedno i drugie z naszych pociech uwielbiało chodzić między samochodami i rozpoznawać marki samochodów po ich znakach. Po pierwsze była to świetna rozrywka, która zawsze urozmaicała drogę jednostajnie prostą, a po drugie nauka symboli.

Rozpoznanie znaku np. Mazdy i zapamiętanie go, a następnie przy ponownym zauważeniu tego samego logo jest nie czym innym, ale umiejętnością, której używamy przy czytaniu. Tylko zamiast litery jest logo.

Prawda, że genialne? Nauka czytania ma z tym wiele wspólnego.

Moje dzieci szybko poznały wszystkie marki i zaczęły ich używać z ogromną precyzją. Wypatrywały ich też na blillboardach i z daleka krzyczały „Tam jest Peżot”.

Zobaczcie, jak doskonały jest dziecięcy mózg, który nie potrafi czasami poradzić sobie z kolorem kubka, a ze 100 metrów rozpozna mały znaczek Peugeota.

W obu przypadkach dla mnie był to sygnał, że powoli nadchodzi czas na litery.

Co robić dalej żeby pociągnąć temat?

Bez sensu już uczyć globalnego czytania (czyli rozpoznawania całych wyrazów).

Bez sensu uczyć po kolei wszystkich liter alfabetu.

Za wcześnie na czytanie sylabowe skoro dziecko nie umie jeszcze podzielić wyrazu na sylaby.

To mam dla Was podpowiedź – prosta metoda, która wprowadzi bardzo łagodnie dzieci w świat liter.

Mowa o odimiennej metodzie czytania autorstwa dr I. Majchrzak – nauka czytania dla najmłodszych

Spotkałam się z nią pierwszy raz w przedszkolu Montessori, gdzie dzieci od pierwszego dnia oswajały się z … literami w swoim imieniu.

Według mnie jest to idealny pomysł na sam początek przygody z literami. Dlaczego?

Od czego zacząć?

Do tej metody nie potrzebujecie żadnych skomplikowanych pomocy. Wystarczy, że dokładnie przeczytacie o co w niej chodzi na przykład TUTAJ. Z powodzeniem możecie stosować ją w warunkach domowych.

Dla jakiego wieku?

W przedszkolach zaczyna się już od 3 roku życia, ale wiadomo, że dzieci są inne i będą takie, które zainteresują się wcześniej, a inne później.

Jak zacząć?

Zaproście dziecko, posadźcie tak żeby widziało, jak piszecie jego imię. Dużymi literami po kolei napiszcie imię dziecka i zróbcie jego wizytówkę.

Używać pisanych liter, czy drukowanych?

W Montessori używa się liter pisanych. A w przedszkolach systemowych widziałam, że Panie piszą drukowanymi.

My próbowaliśmy Lilę uczyć czytać pisanymi literami, niestety wg mnie jest to bardzo trudne w warunkach domowych, kiedy wszystko otaczające nas jest napisane drukowanymi. Zupełnie inaczej jest już w przedszkolu Montessori, gdzie używa się tylko pisanych liter. Po kilku tygodniach porzuciliśmy litery pisane na rzecz drukowanych i uważam, że to była dobra decyzja, bo i tak nauczyła się szybko czytać (jak to zrobiliśmy – Jak nauczyć dziecko czytać).

No to mamy już wizytówkę dziecka (najlepiej napisać wyraźnym mazakiem). Jeżeli macie laminarkę, to można ją zalaminować. A jeżeli nie macie, to polecam moją metodę: szeroką przezroczystą taśmą klejącą „laminujecie” wizytówkę dziecka żeby był trochę sztywniejsza.

Na samym początku zapisujecie i nazywacie powoli wszystkie litery imienia dziecka.

Ważne! Wszystkie litery czytamy dziecku bez elementu wokalicznego, czyli zamiast: a, be, ce, de, e, ef czytamy króciutko, tak jak jest napisane: a, b, c, d, e. Bo gdybym tak nazywała litery w imieniu Julek, to brzmiałoby to: Jot-u-el – e – ky. Zwracajcie na to uwagę, bo później dzieciom trochę zejdzie żeby się przestawić i tak będą czytać.

Możecie też napisać swoje imię i porównać, które litery się powtarzają, które są wspólne.

Ogólnie chodzi o zabawę literami: możecie na samym początku poprosić dziecko żeby zaniosło swoje imię do swojego łóżka albo żeby położyło na swoim krześle.

Później możecie wypisać imiona wszystkich członków rodziny i zrobić im koszyczek. Czyli na małych wizytówkach wypisujemy wszystkie imiona i rozdajemy wszystkim. Kiedy dziecko już zna swoje imię to możemy poprosić dziecko o wyjęcie tylko swojego imienia z koszyka. Kiedy już zna pozostałe imiona może na przykład porozdawać je członkom rodziny.

Pamiętajcie tylko, że wizytówka dziecka jest czymś BARDZO WAŻNYM dla niego. Nie możecie jej zabrać, lepiej jej pilnujcie (bo może się zgubić), nie możecie przekreślać itd. Nie może być żadnych negatywnych emocji wokół wizytówki.

Co możecie robić dalej?

Kiedy dziecko zna już litery swojego imienia to możecie na przykład:

Kiedy macie już to przećwiczone – dziecko doskonale już zna swoje imię i litery to możecie przejść do podpisywania świata – czyli przedmiotów w domu i zanoszenia wizytówek w odpowiednie miejsca w domu.

W taki sposób szybko nauczycie liter dziecko, a najważniejsze, że od razu będzie znało ich znaczenie.

Jest mnóstwo zabaw z literami, które możecie razem robić. Dzięki nim nauka czytania będzie super zabawą.

A ja jeszcze Wam pokażę dwie pomoce, które też mogą być przydatne i urozmaicą zabawę z literami.

Układanki imienne polskiej marki Woobiboo – według mnie to świetna opcja do nauki i zabawy. Myślę, że to must have na półce.

(myślałam nawet o tym – szkoda, że nie są oznaczone samogłoski i spółgłoski czerwonym i niebieskim kolorem, ale dla tak małych dzieci to nie ma znaczenia – a kolorowe są bardziej atrakcyjne)

Układanki są świetnie wykonane, zamawiacie imię dziecka, a z tyłu można dopisać cytat. Kiedy dziecko wyrośnie możecie zostawić ją na pamiątkę. Pięknie też wygląda na ścianie. Nauka czytania plus fajna zabawa.

My się pracujemy z nimi jeszcze tak:

Odbijamy w ciastolinie (ciastolina brokatowa TUTAJ)

Układamy fasolę lub pestki (pamiętajcie, że im więcej zmysłów jest zaangażowanych – tym szybciej mózg się uczy)

odrysowujemy kształty i wycinamy

Mamy też cały alfabet KLIK, z którego na razie wybieramy litery z Jula imienia, ale w przyszłości przyda się też do innych celów.

Jeżeli szukacie ciekawych pomocy z literami to polecam Wam te. Do tego to fajny pomysł na prezent dla dziecka na roczek, dwa, trzy, cztery.

Komentarze

    Bardzo dziękuję za ten post 🙂 Od dawna szukałam układanki z polskimi głoskami. Ta wydaje się być idealna. I te piękne kolory <3

    Świetny wpis, bardzo Ci za niego dziękuję i te pomysły na zabawy 🙂 ! U nas było podobnie z markami samochodów 🙂 Kiedy mój syn miał ok 3 lat kupiliśmy „ZABAWA W CZYTANIE – zestaw edukacyjny do nauki czytania”, bardzo polecam, nadal korzystamy 🙂
    Ale taki drewniany alfabet i tabliczka z imieniem są super!

    Mój synek zaczął się interesować literami w okolicach 3 urodzin, teraz ma 3,5 roku i zna cały alfabet, ale jak przeczyta wyraz po literce to nie jest w stanie złożyć w całość. Może to jeszcze za wcześnie?

    świetny post!!! Mój Tymek jest trochę młodszy od Julka (ur. w lipcu) i ostatnio ma fazę na literkę T („t, Tymek!”), szuka jej gdy widzi tekst, nazwy układanek, napisy na samochodach. Kupiłam karty z literami od Kapitan Nauka, ale narazie nie wykazuje zainteresowania. Spróbuję Twoich pomysłów, dzięki!

    Czy mogłabyś napisać dlaczego uważasz, że na czytanie globalne jest już za późno w przypadku trzylatka? Podobno w niektórych przedszkolach nauczyciele uczą dzieci właśnie tą metodą.

    W tym wieku pojawia się powoli zdolność do analizy i syntezy sylabowej. Według mnie jest trochę jak krok w tył, skoro dziecko zaczyna powolutku wyraz dzielić.

    Mój synek ma 17 miesięcy i nauczył się literek (oczywiście jeszcze nie wszystkich :D) z magnesików-literek na lodówkę, które ktoś nam dał w prezencie. Teraz oglądając Pucia pokazuje mi literki, które zna. Sam z siebie! Jestem z niego niemożliwie dumna 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

%d bloggers like this: