Blog parentingowy dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej
Wychowanie

Jak przygotować dziecko na pojawienie się rodzeństwa?

Kiedy na teście ciążowym nieśmiało malują się dwie kreski zaczynacie się zastanawiać jak przygotować dziecko na pojawienie się rodzeństwa? 

Ci co nie mają dzieci lub posiadają tylko jedno dziecko często powielają najbardziej absurdalne stwierdzenie jakie kiedykolwiek słyszałam: „A Ty jakbyś się czuła żeby któregoś dnia Twój mąż/partner przyprowadził do domu drugą kobietę i powiedział, że od dziś macie dzielić się garnkami, deską do prasowania, a co najważniejsze – mężem?”

Kiedy pierwszy raz usłyszałam te stwierdzenie to również się z nim zgadzałam. Sama jestem jedynaczką i bardzo łatwo było mi wyobrazić sobie tę sytuację. Jednak kiedy pod moim sercem pojawiło się nowe życie moje podejście zmieniło się o 180 stopni.

Do tej pory byliście tylko we troje. Ty, partner i dziecko. Ono prawie zawsze w centrum uwagi. Każda jego prośba zawsze jest wysłuchana, każda potrzeba spełniona, a czas jemu poświęcony  jest mierzony w godzinach. Byliśmy pełni obaw jak starsze dziecko odbierze wiadomość o rodzeństwie i jak sobie z tym poradzimy.

Więc jak przygotować dziecko na pojawienie się rodzeństwa?

Podeszliśmy do tego tematu zdroworozsądkowo. Nie kupiliśmy również żadnego poradnika. Cały proces był całkowicie podporządkowany potrzebom i wymaganiom starszego dziecka.

A było to tak.

Pierwszy trymestr był dla nas bardzo męczący. Ciągle chciało mi się spać, było mi niedobrze i od 8 tc. musiałam leżeć. Po powrocie Lilki z przedszkola kładłyśmy się razem na drzemkę lub włączałam jej bajkę na 40 minut, kładłam się obok, włączałam budzik i spałam. Od początku nie mogłam jej podnosić. Było mi ciężko psychicznie, ale się przyzwyczaiłam. Nigdy jej nie powiedziałam, że nie mogę jej podnosić, bo mam w brzuchu dziecko. Z każdym razem kiedy była potrzeba przytulenia, otarcia łez to ja kucałam lub siadałam na podłodze, ławce w parku i ją przytulałam. Pierwszy raz podniosłam ją w 39 tc., wydawało mi się, że waży tonę;)

Kiedy skończyłam pierwszy trymestr, tuż po usg genetycznym uroczyście oświadczyliśmy Lilce, że w maju zostanie starszą siostrą, bo w moim brzuchu jest dziecko. Nie drążyliśmy za bardzo tematu, bo widzieliśmy ogromne zdziwienie na jej twarzy. Czuliśmy, że musi ta wiadomość do niej dotrzeć i wtedy sama będzie zainteresowana tematem. Podaliśmy kilka przykładów rodzeństw z naszego otoczenia. „I Ty też będziesz miała brata lub siostrę wiosną”- skwitowaliśmy.

Na jej zainteresowanie nie musieliśmy długo czekać. Zadawała mnóstwo pytań na temat ciąży i dziecka, które rosło w moim brzuchu. Pisałam o tym tutaj.

Bardzo poważnie podeszliśmy do tematu przygotowań, bo chcieliśmy żeby nie było to dla niej trauma lub szok.

Badanie USG- zabierać dziecko czy nie?

Wg mnie badanie USG służy wyłącznie potrzebom medycznym, a nie zaspokojeniu ciekawości jak wygląda dziecko. Może jest dość niepopularne podejście, ale tak właśnie to badanie traktuję. Nie wyobrażam sobie żeby dziecko mogło towarzyszyć przy badaniu, na którym są sprawdzane bardzo ważne parametry takie jak np. przezierność karkowa czy długość kości nosowej. Każda pomyłka o milimetr mogłaby spowodować niepotrzebny stres. Znam moje dziecko, które obecnie zadaje 400 pytań na godzinę i wiem, że jej obecność rozpraszałaby mnie i lekarza wykonującego badanie. Badania USG robiliśmy na tyle rzadko, że każda wizyta trwała około godziny. Wiem, że ten czas byłby dla niej o wiele za długi. Dodatkowo obraz na badaniu nie jest zbyt wyraźny i mogłaby się lekko przerazić jak wygląda brat lub siostra.

Po jednym z badań pokazałam jej zdjęcie i nie była w stanie nawet określić gdzie dziecko ma oko.

Rozmowy, książki i filmy

Bardzo dużo rozmawialiśmy na temat ciąży i późniejszego życia w czwórkę. Córka była wyraźnie zainteresowana tematem. Czytaliśmy różne książki o ciąży i o pojawianiu się rodzeństwa. Zaczynając od takich typowo technicznych jak np. Czekamy na dzidziusia, przez książki przedstawiające pojawienie się rodzeństwa w samych superlatywach Zuzia i nowy dzidziuś , po lektury o różnych emocjach związanych z tym wydarzeniem: Basia i nowy braciszek. Kilka razy oglądaliśmy razem z nią „Było sobie życie” o ciąży. Bardzo podobał jej się ten odcinek.

Najważniejszą częścią przygotowań do przyjęcia nowego członka rodziny są rozmowy z dzieckiem. Od zawsze uważamy, że nie należy dziecka okłamywać. Byłam na tyle szczera, że mówiłam córce jak naprawdę będzie. Kiedy pytała, czy będzie mogła się  z nim bawić (a w jej głowie wyglądało to tak, że siedzą razem na dywanie i się bawią klockami) odpowiadałam, że nie, nie będą się razem bawić. Jeżeli odpowiedziałabym: „Tak kochanie, oczywiście” Ona by tego oczekiwała już po powrocie ze szpitala. Byłaby rozczarowana, że nie może pobawić się z własnym bratem. Tłumaczyłam, że  brat musi najpierw urosnąć, a to zajmie trochę czasu. Wg niej zabawa to nie jest machanie grzechotką przed oczami, więc wolałam być szczera. Pytała też, czy będzie mogła go nosić. Oczywiście, że nie. Kilka razy jak już się urodził poprosiła mnie czy może go potrzymać, więc posadziłam ją na łóżku i pokazałam jak ma trzymać główkę (trwało to może 6 sekund, ale była bardzo zadowolona).

Od początku mówiłam, że brat będzie: płakał, jadł, troszkę otwierał oczy, robił  w pieluchy. Cała prawda o noworodku. Mówiłam też, że będzie dużo płakał. Pytała, dlaczego, bo jej płacz kojarzy się ze smutkiem i bólem. Powiedziałam całą prawdę, że  małe dzieci nie potrafią mówić, a ich płacz to próba komunikacji z nami. Jest to trudne, bo my nie wiemy co dany płacz oznacza. Chciałam ją uspokoić, że płacz brata wcale nie będzie oznaczał krzywdy, bólu czy smutku.

Wiem, że z drugiej strony może to wyglądać drastycznie. Ale tak naprawdę było. Myślę, że dzięki temu, że tak ją przygotowałam teraz jest ok i jestem dumna z mojej córki, że tak przyjęła swojego brata.

Wielkie zmiany

Przyjście na świat nowego członka rodziny to wielkie wydarzenie dla wszystkich. Zależało nam żeby w okresie kwiecień-maj-czerwiec w jej życiu było jak najmniej zmian. Co prawda, prawie wszystkie kroki milowe już za nami, ale wciąż pilnowaliśmy tego żeby te 3 miesiące były bardzo spokojne. Bez żadnych wywrotowych wydarzeń: takich jak np. zmiana przedszkola, odstawianie od różnych rzeczy, przeprowadzki. Narodzeniu brata miał towarzyszyć spokój.

Samodzielność

Bardzo pomagało nam to, że wcześniej pracowaliśmy nad jej samodzielnością. Ta praca się opłaciła, bo naprawdę dało nam to poczucie, że nie jesteśmy jej już tak bardzo do wszystkiego potrzebni.

Osłabianie więzi?

Podobno w jakiś czytadłach dla matek  w artykułach „Jak przygotować dziecko na pojawienie się rodzeństwa?” piszą takie bzdury, że trzeba przez okres ciąży osłabiać więź ze starszym dzieckiem żeby nie doznało szoku po porodzie. Uważam, że to jest totalna bzdura. Traktowałam Lilkę tak samo jak przed ciążą, poświęcając jej tyle czasu ile tylko dałam radę.

Co z przedszkolem?

To był temat, który najbardziej mnie nurtował. Najpierw miałam pomysł żeby Lilkę zabrać po porodzie. Jednak uznaliśmy, że to będzie dla niej wielka zmiana, bo do tej pory chodziła do przedszkola. Obecnie bardzo potrzebuje kontaktu z rówieśnikami, więc siedzenie ze mną w domu nie byłoby dla  niej korzystne. A przyznam szczerze, że było to dla mnie spore ułatwienie.

Prezent od młodszego dla starszaka

Jedną z najczęściej powielanych rad jest kupienie prezentu od młodszego dziecka dla starszego. Sporo osób robi to bez żadnego zastanowienia. Jak to ja, zaczęłam nad tym dumać i uznałam, że ten pomysł jest totalnie bez sensu. Tak jakbyśmy, my rodzicie chcieli dziecku wynagrodzić jakąś krzywdę. A tak naprawdę rodzeństwo to coś najlepszego co możemy jedynakowi podarować i wcale nie musimy się czuć winni z tego powodu. Taki prezent wg mnie jest jak łapówka, którą dajemy z nadzieją, że może dziecko lepiej przeżyje ten szok. My podeszliśmy do tego zdrowrozsądkowo i jak zwykle nie okłamywaliśmy dziecka (no bo jak młodszy mógłby kupić prezent starszemu?).

Mało tego, nic nawet nie wspominaliśmy na temat żadnych prezentów Lilce.  Ona sama po rozmowie z tatą, który powiedział jej, że jak brat się urodzi to będą jego zerowe urodziny, stwierdziła, że chciałaby jemu wybrać jakiś prezent i czy możemy pojechać w tym celu do sklepu. Uznałam, że jest to świetny pomysł, bo wyszedł od niej samej. Zupełnie nie ingerowałam co to ma być. Wybrała maskotkę z bajki Zwierzogród, do pary jaką już sama miała. Rozczuliłam się totalnie jak szła z tą wielką torbą do brata jak wróciliśmy ze szpitala.

Moje obawy

Jak zwykle – najwięcej dzieje się w głowie matki. Do tego dochodzą ciążowe hormony. Wiele razy siedziałam i się zastanawiałam jak to będzie po porodzie. Układałam w głowie scenariusze, że nie będę jej uciszać, mówić: „ostrożnie”, „leciutko”. Jest oczywiście inaczej i z tym nie walczę. Czasami delikatnie upominam. Widzę, że to dla niej bardzo ważne, bo sama się całą trzęsie kiedy go dotyka. Obiecałam sobie, że dam z siebie wszystko (przynajmniej na początku) żeby być dla niej. Żeby nie miała szoku. A później stopniowo poddawać się wydarzeniom dnia codziennego. Często wychodzę z nią sama. Nie chciałam żeby tylko tata był od fajnego czasu, a ja od obowiązków. Czasem czytam jej jak karmię młodszego.

Czuję się spełniona. Nie myślę o wyrzutach sumienia kiedy włączam jej bajkę. Przewartościowałam swoje życie. Nie mam za bardzo czasu dla siebie, w domu też nie jest zbyt czysto, ale mam cudowną rodzinę. W sprzątaniu pomaga mi Pani, a obiady często kupuję w barze mlecznym. Dzięki temu mam czas na bycie  z dziećmi i pracę, czyli mój blog.

Myślę, że nie ma złotej rady jak przygotować dziecko na pojawienie się rodzeństwa. Każdy powinien postępować tak jak uważa za słuszne.

Nowy członek rodziny jest już z nami prawie trzy miesiące. Co prawda po wielkiej atencji nad moją ciążą oraz całym procesem przygotowania myślałam, że będzie bardziej zainteresowana bratem. Jednak nie ma ani scen zazdrości, ani trudnych sytuacji, więc jest ok. Z dnia na dzień coraz bardziej widzę, jak buduje się ich relacja. Przychodzi, głaszcze, całuje. Staram się bardzo żeby to odbywało się na jej prawach, a nie moich. Nie oczekuję pomocy i zabawy z młodszym. Jeżeli tylko sama tego będzie chciała to da mi znać.  A jak będzie dalej to zobaczymy…

 

Ten wpis ma 43 komentarzy

  1. W

    Ale to jest mądre. Tyle chcę powiedzieć. Jakie to jest logiczne, proste.. I ma moc.

  2. Monika

    I brawo! Ja zrobiłam podobnie. Zdroworozsądkowo i normalne. Nie nadaliśmy ciąży jakiegoś magicznego-lepszego znaczenia. Owszem wiele się zmieniło ale te zmiany są też w pewien sposób naturalne. Mi podoba się to rozwinięcie samodzielności u Stacha. Zresztą on sam już zauważa, że potrafi więcej, lepiej 🙂
    Zaskoczyło mnie to, że to młodszy (obecnie 10miesięcy) jest bardzo zazdrosny o brata. Sądziłam, że będzie raczej odwrotnie 😉

    • Bernisia

      My mielismy podobnie. Nasz ma rok. Bylo kilka sytuacji, bo nawet nie scen z uczuciem zazdrosci zze strony straszej. Ale idze, ze to synus….bedzie tym zazdrosnikiem. Ja zabralam satrsza na badanie usg. I nie zaluje. Jak wrocilam ze szpitala z mlodym weszlam do domu pierwsza. Tam czekala starsza z babcia. Myslalam, ze rzuci mi sie na szyje, a ona zobaczyla mnie i zapytala”a gdzie Adas?” Bardzo mnie to rozczulilo;) niestety syn malo spal i wymagal mojej uwagi a starsza nie chodzila do przedszkola. Musiala bardzo czesto czekac… gotowalam nocami, zeby miec czas dla niej w dzien;)) owocuje to kazdego dnia. Suoerowo jest zobaczyc jak starsze dziecko przychodzi kilka razy dziennie do mlodszego, zeby dac buziaka lub sie przytulic;)

      • Nebule-Ania

        O, to u nas było podobnie. Tata niósł Jula i wszystkie siaty żebym ja mogła uściskać córkę, a ona zamiast do mnie podbiegła do fotelika:) świetna mama z Ciebie, wiesz?

    • Nebule-Ania

      O, to może być i tak. Ciekawe jak będzie u nas:)

  3. Marta

    Staramy sie podobnie:) ale boję się…boje bo rodzę końcem października a we wrześniu idzie córa do przedszkola…mam nadzieje ze potrzeba jak piszesz rówieśników plus sama sympatią do instytucji sprawi że będzie chętnie chodzić..
    Nie chce jej zostawiać w domu ale nie chce pchać na sile w takim ciężkim=nowym dla niej i całej rodziny okresie…no nic zobaczymy,czasem matka więcej się martwi niż powinna;)
    A powiedz mi jak Lila przyjęła ze brat jej śpi z rodzicami a ona nie? Córką chce by brat spał z nią w pokoju;)ja absolutnie z nami:)dyskusji na ten temat nie ma bo ja nie wiem jak to tłumaczyć a ona nie mówi dużo o tym…córka lat 3:)

    • Nebule-Ania

      To powodzenia życzę w przedszkolu:)
      Hmmm, pamiętam, że w jakiejś książce młodszy spał ze starszą siostrą w pokoju i rzeczywiście Lilka pytała czy ona też może. Na spokojnie jej wytłumaczyłam, że to tylko dlatego jest z nami, bo u niej by ją budził. Pewnie około roku (Jula) będą razem w pokoju.

  4. Jula

    Genialny wpis. Jeśli kiedykolwiek zdecydujemy się na drugie dziecko, z pewnością będę się starała zainspirować Pani sposobem przygotowania starszaka na rodzeństwo. Dziękuję 🙂

  5. Nelka

    Baardzo fajny post. Przepełniony rozsądkiem i miłością 🙂

  6. Ela

    U nas pomimo tego że wydawało mi się przygotowaliśmy Miłosza do pojawienia się pierwszego brata (miał wtedy 2lata i 3 miesiące) pierwsze pół roku było straszne ze wgłębi na zazdrość, bił mnie, był zły na mnie bardzo. I było to straszne. Pojawienie się drugiego brata było zupełnie inne. Wszystko zalezy od dziecka.

    • Nebule-Ania

      Tak mi właśnie mamy piszą. Nie wiem czy jest to jakaś prawidłowość czy nie, że dziewczynki troszkę lepiej przyjmują młodsze rodzeństwo.

      • Ela

        Taką teorię ma moja mama w tej kwestii że dziewczynki łatwiej przyjmują rodzeństwo. Ja nie wiem, ale przy pojawieniu się trzeciego dziecka w naszym przypadku jest milion razy lepiej ?

    • sylwia

      U nas tez pojawienie sie Młodszego, gdy Starszy miał 2 lata i 4 mc wywołało istny „Armagedon”… Starszy bardzo źle reagował,mimo moich starań by nie czuł sie odsunięty… Młodszy byl naprawdę bezproblemowym niemowlęciem,wiec czas jaki przy nim spędzałam ograniczony byl praktycznie do minimum- dla Starszego to i tak było za dużo! A przed porodem praktycznie wszystko zrobiliśmy tak jak Wy…
      Zgadzam sie z tym, ze wszystko zależy od charakteru, płci i wieku starszego rodzeństwa .

  7. atram86

    Aniu, świetny wpis 🙂 Zgadzam się z nim w 98% – pozostałe 2 dotyczą prezentu dla starszego rodzeństwa. Sami z mężem długo myśleliśmy, co można by córce sprezentować, żeby zarówno czerpała z tego radość, jak i kojarzyła pozytywnie z przyjściem na świat młodszego brata. Wybraliśmy książki, w której główny bohater spodziewa się rodzeństwa oraz lalkę anatomiczną rodzaju męskiego. 🙂 Dzięki temu córka ma swojego dzidziusia, którego wózkuje, karmi, przewija, kołysze do snu i darzy podobną miłością, co młodszego brata. 🙂 A książki czytaliśmy zarówno w ciąży, jak i po na rodzinach synka (dziś 5-miesięcznego) i podejrzewam, że jeszcze przez jakiś czas będziemy do nich wracać z radością. Pozwalają „przetrawić” temat, oswoić emocje i zaakceptować nową sytuację. Także ze swojej strony akurat drobne prezenty polecam. 🙂

    • Nebule-Ania

      Oj tak, na wiele problemów świata dziecięcego pomagają książki- też je kochamy. U nas tych prezentów zrobiło się sporo przy odwiedzinach.

  8. Patrycja

    Myślę i czuję podobnie. Za kilka tygodni moja 3,5 lenia córka powita swojego braciszka 🙂 nie mogę się doczekac!
    Przygotowuje ją i jestem szczera, tez opowiadam jak może być, ze maluszki płaczą, a nie potrafią jeszcze mówić itp., ze piją mleko mamy itd., W prezencie po pobycie w szpitalu nie wyobrażam sobie przynieśc corce zabawki, to takie odwrócenie uwagi, zupelnie jakby brat i powrót mamy nie były juz dla dziecka wspaniałym prezentem i wydarzeniem!
    Świetny wpis!

  9. Inga

    U nas podobna różnica wieku jak u Was (córka 3,5, syn 3 mce). W wielu rzeczach się zgadzam i fajnie przeczytać, jak ktoś tak ładnie i spójnie przełożył na pisane te moje myśli nieuczesane, które krążyły wokół tego tematu.
    Co do tego przykładu z żoną, to ja myślę, że coś jednak w tym jest – ale na początku. Kiedy świat dziecka pojedynczego zmienia się mocno i musi poukładać swoją rzeczywistość, dotychczas podporządkowaną jemu, na nowo. Potem dopiero przychodzą profity z posiadania rodzeństwa.
    Inaczej podeszliśmy do tematu podnoszenia córki w czasie ciąży- podobnie jak w innych tematach, poszliśmy w prawdę – że jest dziecko w brzuchu i mama nie może dźwigać, ale może przytulać i brać na kolana itp. Temat i tak wyszedłby przy okazji zakupów, toreb lub z ust kogo innego. Córka zrozumiała i czekała na poród i powrót do domu bo „mamusia będzie już mogła mnie wziąć na opa”. Obyło się bez dramatu i strat w ludziach;)
    Jak już pisałam na IG największy mam problem z moim zachowaniem teraz – mnie samą denerwują te pouczenia (ale nie za główkę, no nie ciągnij tak mocno tej nóżki, nie podnoś go!). Córka nie przejawiała jakiejś mocnej zazdrości czy złości w stosunku do brata, ale właśnie taka „mocną” miłość. Buziaka w czoło daje całą sobą – aż do zaczerwienienia głowy, jak chce przytulić, to przyciąga jego ciałko na siłę do siebie, jak potrzymać za rączkę, to ne patrzy że reszta ciala pozostała daleko w tyle już itp. I jak tu reagować, jak to okazywanie miłości, tyle że w dość silny sposób.. Rozmawiamy, na spokojnie przypominamy, że ciałko jest małe i delikatne, że ją też chroniliśmy i chronimy nadal przed urazami itp, ale pamięć trwa do następnej fali miłości:P

    • Nebule-Ania

      Tu u nas jest podobnie, czasami „kocha” aż za bardzo. Widzę jakie ogromne emocje są w niej. Staram się nie upominać, ale czasami mówię żeby uważała np. jak wstanie na łóżku i chodzi obok jego głowy.
      Myślę, że moja też powiązała brzuch z nie podnoszeniem.

  10. markdottir

    Jeśli chodzi o prezenty ja zamierzam tylko dyskretnie przypomnieć gościom, którzy przyjdą zobaczyć nowego członka rodziny, żeby nie zapomnieli o pierworodnej. 😉

    Dziękuję za ten post. Czekałam na niego. 🙂

    • Nebule-Ania

      To u nas wszyscy świadomi, bo zawsze z prezentami dla obojga. Mało tego- przy wejściu każdy do L.:” Liluś, ale urosłaś, pokażesz nam swojego brata?” Ale żeby nie było tak kolorowo to na każdych odwiedzinach Lilka jest w centrum uwagi, tak że się pogadać nie da .

  11. Monika

    Ja podobnie przygotowywała starszaka na pojawienie się brata. Dużo rozmawialiśmy, byłam szczera do bólu (zwłaszcza o placzu- że będzie mały dużo płakał). To owocuje – starszy brata by tylko glaskal, rozmawiał, przytulal. I też chce go czasami brać na rece- pozwalam- gdy on siedzi, a ja i tak młodszego trzymam. Starszy ma teraz 3,5 roku. Młodszy tak jak twoj- z maja.
    Szwankuje mi tylko teraz poswiecanie czasu dla starszego. Młodszy jest bardzo absorbujacy, rzadko kiedy ktoś inny niż ja ds radę go uspokoić, kolki męczą. O wyjściu sama ze starszym nie mam co myslec- młodszy jak się obudzi to od razu jeść chce… Jak to robisz że dajesz radę? Ja mam wyrzuty :/

    • Nebule-Ania

      Odciągam mleko i zostawiam tacie. Sama też czasami wychodzę jak potrzebuję. Tata, też wypracował sobie swoje techniki uspokajania młodszego:) W sytuacjach kryzysowych dawał mu swój palec do ssania. Teraz już jest trochę lepiej ze smokiem.
      Ehhhh te wyrzuty sumienia…
      Ja właśnie włączyłam Lilce bajkę żeby odpisać na Wasze komentarze pod tym postem.

  12. Monika

    Temat dla mnie też ciekawy, ponieważ my planujemy drugie. Podejrzewam jednak, że będzie ciężko, bo synek (2l, 9 miesięcy) jest bardzo przytulaśny. Tylko mama i mama. Do zasypiania mama, do całowania gdy się potłucze mama. Więc ja już mam obawy jak to będzie, gdy będę rodzić w szpitalu. Jeszcze nigdy nie zasypiał beze mnie. Każda próba usypiania przez tatę kończy się histerią. Niedawno został odstawiony od piersi a dalej wkłada mi rękę za dekolt i prosi o mleko… mam nadzieję, że do czasu narodzin drugiego to już zapomni o tym, bo w innym przypadku zlinczuje mi młodego/ą 😉 ostatnio koleżanka mnie prosiła, żebym potrzymała na chwilę jej dziecko (10 miesięcy) a mój zrobił buźkę w podkuwkę, zaczął płakać i wołać „przytul mnie mamo” Także spodziewam się masakry w stylu teksańskiej piły mechanicznej. Ale kto wie, może się miło zaskoczę 🙂

    • Nebule-Ania

      Poproszę o odpowiedź moją przyjaciółkę, bo ona miała tak samo:)

      • Sylwia

        Cześć, ja mam synka 11miesięcy i starszego 3 latka, 3 miesiące i staram się też jak mogę być dla starszego, pierwsze pół roku było też bardzo skupione na nim ( nie zapominając oczywiście o Maluszku), ale też widzę emocje zazdrości i nie wiem też czasami, jak do tematu podejść. Mamy ciągłą walkę o zabawki, o pokój. Myślę, że to nasiliło się zwłaszcza teraz jak Młodszy synek zaczął raczkować , stawiac kroczki i wchodzić w miejsca, które wcześniej były może oazą starszego. Macie jakieś doświadczenie w tym zakresie?Dużo osób mi mówi, że to rodzeństwo, to tak musi być, i że to naturalne, ale gdzieś w głębi serca tego nie czuję w ten sposób i jak czytam właśnie albo słyszę o takich pięknych powitaniach rodzeństw, to się zastanawiam, czy może mogłabym coś zmienić?

    • Monika

      Ja odstawilam starsze dziecko od piersi gdy byłam w ciąży z młodszym,a starsze miało 2l10m-cy. Do porodu przytulal się do cycy, glaskal, całował gdy miałam koszulki z dekoltem. Przez ciążę tłumaczyłam, że maluch będzie jadł mleczko z cycy, bo jest malutki i kotletow nie może jeść ;). Jemu to się właśnie podobało, że dzidzia je tylko mleko, a on może np.czekolade ;). Po porodzie był luz, czasami nadal się przytula do cycy (mały ma już 3 m-ce) ale zazdrości nie ma 🙂

    • Ann85

      My też tak mieliśmy (różnica wieku między chłopcami 2 lata 2 mce). Synek spał z nami prawie do samego porodu, ręce wkładał za bluzkę (odstawiłam go od piersi jak się dowiedziałam że jestem w ciąży), ciągle chciał na ręce, beze mnie nie umiał zasnąć – no pieszczoch na całego. Bardzo bałam się porodu i tego jak on, tata i babcia poradzą sobie beze mnie. W dodatku okazało się, że musiałam przed porodem 2 dni leżeć w szpitalu więc w sumie nie było mnie 5 dni w domu.
      A synek zaskoczył nas wszystkich. Zrozumiał bez problemu, że mama jest w szpitalu, po powrocie do domu braciszek był w centrum uwagi starszaka (wcale nie mama), karmienie piersią traktował jako ciekawostkę i sam stwierdził, że idzie spać do siebie do pokoju, bo z rodzicami śpi dzidzia. Tyle, że teraz ma prawie 4 lata i nadal wkłada mi ręce za bluzkę 😉

  13. Magda

    Tak właśnie wyglądałyby przygotowania i u mnie. Tylko że córka miała 15 miesięcy, gdy urodził się jej brat, więc za dużo ponad „tu w brzuchu jest twój braciszek” nie wydawało się rozumiane (a i to średnio). No i w końcu komuś (Tobie to znaczy) prezent od noworodka wydaje się niedorzeczny 😉

  14. mama okruszkowa

    Ja też uważam , że porównanie rodzeństwa do nowej żony to absurd. To są przecież inne rodzaje miłości i inne relacje. Wspaniale, że Lila tak dobrze przyjęła brata, myślę, że to najwspanialsze co może dać rodzicom starsze dziecko- akceptacja młodszego rodzeństwa. U nas zazdrość o młodszego brata się pojawia, ale wypracowałyśmy z córką metody jej wyrażania. To znaczy ja w pełni akceptuje jej uczucia, a Ona mi o nich po prostu opowiada. Kiedy czuje się zazdrosna mówi mi :” Mamo, bo Ty się ciągle zajmujesz tylko Leosiem”, „mamo, bo Ty się tak słodko zajmujesz tylko nim, a mną już nie” itp. Ja wtedy mówię, że rozumiem, że może tak się czuć itd, że jest mi bardzo przykro z tego powodu i postaram się bardziej, żeby nie czuła się mniej kochana, bo przecież kocham ją aż do kosmosu( uwielbia kosmos). Przytulam ją i całuje. To pomaga, uspokaja ją od razu, a ja przypominam sobie wtedy, że muszę bardziej uważać. Kiedy już mówię do niej tak jak do Leosia widzę jak jej twarz się rozpromienia i dostaje od niej informacje zwrotną ” Teraz mamo mówisz do mnie właśnie tak słodko jak do Leosia”:)
    Trzymam kciuki za wszystkie mamy:)
    Pozdrawiam

  15. Monika

    Ania, pokazywałaś Lili jak ona wyglądała w wieku brata? 😀

  16. Magdalena

    Świetny, mądry wpis. Fajnie, że nie uciekacie się do drobnych kłamstw, choć to trudniejsza droga. Zdrówka dla Dzieciaków!

  17. Olivka

    Fajnie,ze Lilka dobrze przechodzi ten czas. Wspaniale. My w sytuacji pojawienia sie drugoego dziecka zabralismy jednak corke z przedszkola. Chodzi teraz tylko dwa razy w tyg na zajecia-ogolne-czyli idzie sie pobawic z innymi i to w zupelnosci naszym zdaniem wystarczy 3latce.Plus dzieci sasiadow,na placach zabaw. Nie chcialam absolutnie by rodzenstwo widywalo sie/przebywalo/spedzalo chwile tylko w weekendy. To dla mnie zmora tych czasow. Chcemy by byli ze soba prawdziwie zwiazani,by laczylo ich milion wspomnien,by uczyli sie wielu rzeczy razem, poznawali swiat razem. Jak najdluzej. Corka chodzila i tak tylko do klubu malucha na 4-5 h trzy dni w tyg,nie jestesmy zwolennikami 8-9h przedszkoli,wiec nie odczula jakos zmiany. Uczestniczy w naszym zyciu codziennym,pomaga,przynosi,podaje,czuje sie wazna,sluzy jej to i wszystkim innym:) super stan,polecam:)

  18. Ania

    A ja z innej beczki,skąd te pingwinie ciuchy?

  19. Mariola

    A skąd ta cudna pościel?

  20. Ola

    Świetny post! My w grudniu przywitaliśmy druga córę (tez Lila 😉 i tez miałam ogromne obawy. Kwestia prezentu sama sie rozwiązała bo wyszłam ze szpitala w Wigilie 😉 okres ciazy pominę bo pomimo dobrego przebiegu hormony szalały, a maź od 5 mca ciazy był za granica, i wtedy starsza pokazała różki (bunt trzylatka, czy jakoś tak ;)) wiec moja cierpliwość byla na granicy. Początek był łatwy bo Lilka dużo spała wiec i czas dla Jagody był. Teraz jest rożnie, choć bez większych zazdrości. Raz nawet kiedy trzymiesięczna Lilka płakała a ja robiłam obiad, Jagoda wykrzyknęła: Mamo Lilka płacze muszę jej zaśpiewać! I tak kolędy towarzyszyły nam do kwietnia 😉 pozdrawiam serdecznie !

    • Nebule-Ania

      u Was też kolędy???:) Najważniejszy moim zdaniem jest czas. Trzeba dać go sobie i dzieciom do przyzwyczajenia się do nowej sytuacji.

  21. Asia

    Dziękuję Ci, Aniu za ten wpis.
    I za każdy inny.
    Po każdym z nich utwierdzam się w przekonaniu, że żyjąc z sobą w zgodzie daję wszystko co najlepsze ze mnie dla dziecka.
    Że zasada: ‚Nic na siłę. Bez kłamstw. Relacja oparta na szczerości” zdaje egzamin.
    W lipcu pojawi się w naszym domu druga Córka (Pierworodna jest w wieku Twojego Juniora) i też przyjęłam postawę szczerej rozmowy. Owszem, zdaję sobie sprawę z tego, że na początku będzie trudno, pojawią się sceny zazdrości, ale gdy uznamy to za emocję, którą ma prawo odczuwać dziecko, to ona szybciej zostanie przez M. zrozumiana, sytuacja zaakceptowana.
    Aktualnie M. często głaszcze brzuszek, całuje go na dzień dobry – jest rozczulająca. Swoje lale karmi piersią, bo wie, że Bobo będzie piło mleczko by być duże jak ona.
    Dziękuję Aniu!
    Naprawdę BARDZO doceniam Twoją pracę!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *