fbpx

Dlaczego dzieci biją innych? Zrozum swoje dziecko.

Dlaczego dzieci biją dzieci, dorosłych, siebie? Chyba nie znam dziecka, które nigdy w życiu nie podniosło na nikogo ręki. Nie dalej jak w ubiegłym tygodniu spotkałam się z koleżanką i jej dziećmi w kawiarni z salą zabaw. W rogu sali siedziała dziewczynka, około 2,5- letnia i bawiła się klockami. Była zajęta swoją pracą i nie zwracała uwagi na innych. Po chwili podeszła do niej 18-miesięczna córeczka mojej znajomej. Niewiadomo po co przyszła, ale ni z tego ni z owego zarobiła od starszej dziewczynki ogromnym klockiem w głowę. Trwało to dosłownie sekundę, a ja widziałam to kątem oka. Moja znajoma była przerażona, bo guz na głowie rósł bardzo szybko, a jej córka strasznie płakała. Widziałam w oczach jej mamy ogromną złość i współczucie dla swojego dziecka, a jednocześnie ogromne zdenerwowanie na zaistniałą sytuację.

Dlaczego dzieci biją?

Chyba każdy z nas doświadczył lub jeszcze doświadczy takiego uczucia, kiedy ktoś bije nasze dziecko lub to nasze dziecko krzywdzi inne.

W dzisiejszym wpisie  chciałabym spróbować wyjaśnić mechanizmy jakie władają dziećmi podczas takich sytuacji, aby w przyszłości móc im zapobiegać.

„Zawsze pierwszy podnosi rękę ten, który się boi”

Pamiętajcie, to jest bardzo ważne stwierdzenie. Boi się, że druga osoba może coś nieprzyjemnego, niemiłego zrobić. W sytuacjach zagrożenia aktywuje się odruch walki lub ucieczki. Dzieci, które jeszcze nie nauczyły się innych sposobów „walki” w postaci słów, czyli np. powiedzenia do innego dziecka:

„Ja się teraz tym bawię.”

„To moje”

„Poczekaj na swoją kolej”

Często używają swojego ciała żeby się obronić. Nawet dziecko, które potencjalnie im nie przeszkadza, nie wykonało jeszcze żadnego ruchu, ale możliwe, że to zrobi. Małe dzieci nie potrafią jeszcze przewidywać, że ktoś nie ma złych zamiarów. W obronie własnej potrafią ugryźć, uderzyć lub rzucić przedmiotem. Przecież to bardzo skutecznie odstraszy zagrożenie. Tylko konsekwencje tego czynu nie będą miłe, ale małe dziecko tego nie przewidzi. Nie zdaje sobie również sprawy, że zadają ból i nie wiedzą dlaczego biją dzieci.

Dzieci biciem mogą reagować na te wszystkie emocje

  • złość, bo ktoś dotknął ich zabawki
  • ból, bo ktoś lekko je potrącił
  • skrępowanie, szczególnie w nowym miejscu poziom stresu może się podnieść
  • zlekceważenie i próba zwrócenia uwagi na siebie
  • irytacja, bo klocek nie przyczepił się w dobrym miejscu
  • obawa, bo on może mi coś zabrać
  • lęk i poczucie zagrożenie, bo nie potrafi przewidzieć zachowania drugiego dziecka

Dzieci naprawdę nie są świadome, że wszystkie te zachowania sprawiają ból fizyczny. Dlatego, ja zawsze powtarzam, że „TO BOLI!”

Takie reakcje ze strony dzieci najczęściej występują kiedy obciążony jest ich układ nerwowy np. kiedy są już zmęczone, chore lub będą zaraz chore, przestymulowane. O pretekst jest wtedy o wiele łatwiej.

Dlaczego dzieci biją? Żeby rozładować emocje.

Jak widzicie nie użyłam nawet tego słowa na „a”.

Według mnie takie zachowania nie są agresją. To my, dorośli patrzymy na to z tej perspektywy: oprawcy i ofiary i dlatego aż tak bardzo przejmujemy się takimi sytuacjami. Nakładamy na takie zachowania swoje filtry i dorabiamy ideologie. Dzieci nie postrzegają tego w ten sposób. Według ich toku rozumowania jest to normalne. Bronią się jak potrafią. Kiedy są starsze i nabywają innych umiejętności komunikowania to np. z języka ciała potrafią wyczytać, że drugie dziecko im nie zagraża. A kiedy już potrafią werbalizować swoje obawy, to jest o wiele łatwiej, już z daleka mogą powiedzieć, że:

„Jak skończę to Ci dam”

„Poczekaj na swoją kolej”,

„Zabolało mnie, jak stanąłeś na mój palec”.

Kora przedczołowa u 4-latka nie pozwoli mu zwerbalizować komunikatu: Mamo, kocham Cię, ale chciałbym Cię uderzyć, bo zabrałaś mi zabawkę.

Warto też wspomnieć, że dzieci, które same doświadczają w domu przemocy, będą tak samo postępować na zewnątrz

Nie ma absolutnie niczego złego we wściekaniu się i byciu sfrustrowanym. Potrzeba jedynie odpowiedniego języka, który to wyrazi bez obrażania innych osób wokół. Chodzi mi o bardzo osobisty język, który opisuje sytuację z naszego punktu widzenia i wyraża wprost to, co nam się podoba, a co nie, czego chcemy, a czego nie.

Jesper Juul
  • bycie blisko – jeżeli Wasze dzieci już wcześniej wykazywały takie skłonności i możecie się po nich takich zachowań spodziewać – nie zostawiajcie ich w niepewnych sytuacjach np. w kawiarni w sali. Ja zawsze czuwam i obserwuję. Ewentualnie staram się zapobiec (np. kiedy widzę, że Lila pracuje przy stoliku, a Jul pakuje się żeby jej „pomóc” to go zabieram, bo wiem, że z tego może coś wyniknąć nieprzyjemnego dla obu stron. Przy okazji tłumaczę, żeby nie przeszkadzać jak ktoś pracuje)
  •  jeżeli już tak się zdarzy, że Wasze dziecko kogoś uderzyło lub ktoś je uderzył – ZACHOWAJCIE SPOKÓJ i mówię to poważnie. Dzieci bardzo szybko przejmują nasze nastroje i jeżeli będziemy przeżywać to bardziej niż one, to nie pomożemy.
  • nazywać EMOCJE – obszerny wpis pisałam o tym we wpisie Pozwólcie dzieciom płakać, a książka która szczegółowo tego dotyczy jest TUTAJ
  • krótko po wydarzeniu (dziecko w stresie nic i tak nie zrozumie) pogadać o tym co się stało, czy kogoś bolało i ktoś płakał. Samo „NIE WOLNO BIĆ” nie wystarczy.
  • mocne przytulanie – taki uścisk uspokaja układ nerwowy i pomaga się uspokoić (chyba, że ktoś za tym nie przepada)
  • KARA czy BRAK NAGRODY- nie jest rozwiązaniem, bo możliwe, że i tak dziecko nie będzie wiedziało, że zrobiło coś źle. Tak jakbyśmy je karali za swoje emocje. Czy nas ktoś karze, że krzyknęliśmy na dziecko? To jest bardzo podobna sytuacja, bo my też podnosimy głos kiedy się denerwujemy.

Rodzice często nie zwracają uwagi, co mogło być przyczyną. Tylko wałkują sam skutek (czyli uderzenie). Warto pytać, co się stało jak do tego doszło. Czasami pomagam moim dzieciom zrozumieć intencje drugiego dziecka i mówię np. „Chodź weźmiemy inną zabawkę, bo chłopiec nie chce żebyś brał jego traktor”.

A co jeżeli dziecko jest starsze i wciąż bije dzieci, rodziców, przedmioty?

W tej sytuacji trzeba poszukać przyczyny gdzieś głębiej np. w integracji sensorycznej lub szukać pomocy u psychologa. Dzieci, które potrzebują takiej stymulacji, aby rozładować napięcie trzeba obserwować:

  • w jakich sytuacjach zdarza się to najczęściej?
  • czy bije innych bez wyraźnej przyczyny?
  • czy bicie innych sprawia mu przyjemność? bo tak też może być
  • co się dzieje z dzieckiem po takim wydarzeniu?
  • czy bije również siebie? uderza głową, ciałem np. o ścianę lub podłogę?

Dlaczego dzieci biją?

Dzieci, które tak postępują, mogą potrzebować różnych bodźców, których codzienne sytuacje nie są w stanie im dostarczyć. Z bardzo dużym prawdopodobieństwem dziecko  w ten sposób dokonuje samoregulacji, a co za tym idzie organizuje układ nerwowy. Dzieci dostarczają sobie bodźców, których tak bardzo potrzebują.

Może to być lekko przerażające, ale tak właśnie jest. Uderzenie dostarcza bodźców z układu czucia głębokiego, którego receptory są umieszczone w mięśniach i ścięgnach. Silny ucisk, zderzenie pobudza ten układ i dlatego dzieci w ten sposób szukają stymulacji. To uczucie można porównać do pragnienia: musimy się napić i zaspokoić naszą potrzebę. Dzieci mają tak samo, tylko nie potrafią powiedzieć: „Muszę poczuć swoje mięśnie i ścięgna” tylko walą prosto w głowę młodszego brata lub siostrę.

Nasilone zachowania są najczęściej spowodowane ogromnym zapotrzebowaniem na bodźce. Niektóre  dzieci w tak mocny sposób mogą okazywać swoją czułość i miłość. Nie potrafią wyregulować napięcia i np. podczas bardzo przyjemnej zabawy kogoś ugryźć. Takie doznanie sensoryczne znacząco poprawia ich samopoczucie.

Jeżeli macie podejrzenia, że to jest  ten powód dlaczego dzieci biją, to warto je obserwować pod tym kątem. Nie muszą to być od razu zaburzenia integracji sensorycznej. Pamiętajcie, że wszyscy ludzie mają preferencje sensoryczne i u wszystkich występują objawy sensoryczne. Jest to zupełnie normalnie.

a tu ważny wpis – Jak oswajać dziecięce lęki

W jednym z kolejnych wpisów zapropnuję Wam ciekawe zabawy, które pomogą dostarczyć takich bodźców w warunkach domowych.

A na koniec Julek, który jest zły 🙂

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Czy Twoje dziecko chodzi na palcach?

I czy powinno Cię to martwić?

Chodzenie na palcach. Często widzimy dzieci poruszające się w ten sposób. Najczęściej  boso, w skarpetkach lub w rajstopach. Zdarza się również, że dzieci chodzą na palcach w kapciach lub butach. Czy takie zachowania powinny nas niepokoić? Z pewnością nie można tego lekceważyć i warto przyjrzeć się takiemu wzorcowi poruszania się bliżej.

W trakcie mojej pracy w przedszkolu wielokrotnie byłam proszona o przyjrzenie się dzieciom, które chodzą na palcach w trakcie swobodnej zabawy. Najczęściej komunikaty nauczycieli brzmiały tak: „Aniu, proszę rzuć okiem na Kazia, Franka, Maję, bo chodzą na palcach”. A wiecie dlaczego? Bo chodzenie na palcach jest niby zwykłą czynnością, a jego przyczyna może być naprawdę poważna. Dlatego dziś chciałabym Wam dziś ten problem przybliżyć. Najczęściej jest kojarzone z zaburzeniami ze spektrum autyzmu. Jak się okazało zależne jest od  grupy zawodowej  w jakieś się poruszamy, bo np. fizjoterapeuta, który zobaczy dziecko chodzące na palcach najpierw będzie podejrzewał obniżone napięcie mięśniowe.

Jak wygląda chodzenie na palcach?

O ile nie mamy problemu z zauważeniem czy dziecko chodzi w danej chwili na palcach  to bardzo ciężko jest nam dostrzec przyczynę tego zachowania. Uważane jest za normę rozwojową ok. 2-3 roku życia.  W tym wieku bez ŻADNEJ zdrowotnej przyczyny dziecko MOŻE chodzić na palcach. Chodzenie na palcach ułatwia utrzymanie równowagi i pomaga w regulacji napięcia mięśni prostujących tułów.

Dlaczego dzieci chodzą na palcach?

O ile na poprzednie pytanie było bardzo łatwo odpowiedzieć tak z znalezieniem przyczyny może być trochę więcej kłopotu. Istnieje naprawdę wiele powodów takiego wzorca poruszania się. Czasem nawet nie da się znaleźć jednoznacznej odpowiedzi. Co nie zmienia faktu, że warto jej poszukać.

Najczęstszymi przyczynami chodzenia na palcach są:

1. Silna nadwrażliwość dotykowa w podeszwach stóp.

Dłonie i ręce są częściami ciała, które mają miliony receptorów dotykowych. O ile na dłoniach wydaje nam się to oczywiste to unerwienie stóp może wydawać nam się dziwne. Jest to pewnie pozostałość po naszych przodkach.

Wracając do nadwrażliwości dotykowej stóp. Jeżeli podejrzewamy takie u dziecka warto udać się na diagnozę do terapeuty Integracji Sensorycznej. Dlaczego tak się dzieje? Dziecko idąc na palcach unika pełnego obciążenia stóp, aby zapewnić stopie jak najmniejszą powierzchnię styczną z podłożem.

Dziecko odczuwa ogromny dyskomfort stawiając całą stopę, a może to być nawet bolesne. Często dzieci nie są w stanie powiedzieć co im przeszkadza- są tylko rozdrażnione i nie mogą skupić się na jednej czynności. Warto wtedy obserwować również stopy- co się dzieje z nimi pod stolikiem.

Zazwyczaj w tym przypadku chodzenie na palcach towarzyszy innym objawom:

  • niechęć do noszenia niektórych typów ubrań, metek, butów, luźnych  skarpet
  • preferowanie obcisłej odzieży, za małych butów, długich rękawów
  • niechęć do zabiegów pielęgnacyjnych tak jak np. obcinanie paznokci
  • niechęć do chodzenia na boso. Pojawia się nawet kiedy buty nie są jeszcze zdjęte, a dziecko wie, że zaraz to nastąpi np. na plaży lub trawie
2. Niezintegrowany odruch pierwotny TOB (Toniczny Odruch Błędnikowy)

pozycja zgięciowa – pojawia się w 12 tygodniu życia płodowego, a integruje się (czyli zanika) ok 2-4 miesiąca życia, ale może występować w formie wygaszonej do 3 roku życia

pozycja wyprostna – pojawia się podczas porodu siłami natury, a integruje się stopniowo aż do 2-3, ale może występować formie wygaszonej do 3 roku życia

Jeżeli po tym  czasie odruch w pozycji wyprostnej nie zaniknie dziecko może chodzić na palcach, a do tego mogą wystąpić inne zaburzenia.

3. Niewłaściwa regulacja układu proprioceptywnego (odpowiedzialnego za czucie głębokie) i zmysłu równowagi.

Przez chodzenie na palcach dzieci próbują regulować napięcie mięśniowe całego ciała. Warto zwrócić na to uwagę, jeżeli wyraźnie widać napięte mięśnie trzeba  skonsultować się terapeutą Integracji Sensorycznej.

4. Hipotonia (czyli obniżone napięcie mięśniowe)  lub  hipotonia w połączeniu z dysplazją stawów biodrowych.

Obniżone napięcie powoduje nierówną pracę  mięśni w okolicach bioder i może wywoływać kompensacyjne chodzenie na palcach

5. Biochemiczne zmiany w kręgosłupie jako powikłanie po zapaleniu płuc (badania D.Pomarino).
6. Wrodzone skrócenie ścięgna Achillesa

diagnozowane jest o wiele wcześniej

7. Dystrofia mięśniowa (zanik mięśni)

charakterystyczne dla tej choroby jest to, że stopa jest  tej pozycji również podczas leżenia. Wizyta u ortopedy jest konieczna, gdyż może doprowadzić do skracania ścięgien Achillesa.

Tak jak wspomniałam wyżej- nie każde chodzenie na palcach ma swoją przyczynę. Ważne jest obserwowanie własnego dziecka i w razie potrzeby  odpowiednia konsultacja u specjalistów (ortopedy, fizjoterapeuty, terapeuty Integracji Sensorycznej).  Najczęściej zanika około 5 roku życia, ale jednak po 3 roku życia szukałabym przyczyny. Najbardziej może być niepokojące kiedy towarzyszą inne zaburzenia takie jak: opóźniony rozwój psychoruchowy, opóźniony rozwój mowy, trudności w skupianiu uwagi, wrażliwość na bodźce.

Bibliografia:

  1. Sally Goddard -,,Odruchy, uczenie i zachowanie klucz do umysłu dziecka”
  2. Ewa Grzybowska „Integracja sensoryczna” nr 1 styczeń 2012
  3. Mazur R. (1998), Odruchy i ich znaczenie kliniczne [w:] Podstawy kliniczne neurologii, red. R. Mazur, W. Kozubski, Prusiński A., Warszawa, PZWL.

Zapraszam też do wpisu – Stopy dziecka

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Dajcie mi już spokój

O dyktaturze na placach zabaw

Plac zabaw zawsze mi się kojarzy z wolnością. Od ok 5-6 r. ż. sama wychodziłam na kilka godzin i bawiłam się tak jak chciałam. Wisiałam głową w dół na trzepaku i huśtałam się do pety na metalowych huśtawkach. Z racji nadwrażliwego przedsionka często te ekscesy kończyły się w krzakach na mocnych mdłościach. Nienawidziłam karuzeli i nikt nigdy nie kazał mi się na niej kręcić.

Nie musiałam nawet na nią wchodzić. Od samego patrzenia było mi niedobrze. Nikt za mną nie chodził i nie strofował. Kiedy z kolanami zdartymi do kości i bluzką mokrą od płaczu wbiegałam do domu mama wiedziała, że najpewniej znów się wywróciłam na prostej drodze lub zahaczyłam o gwóźdź wychodząc przez okno z piwnicy.

Lubiłam bawić się w piaskownicy dość długo- kopaliśmy wielkie doły i wchodziliśmy w nie do kolan. Później nas zakopywali. Sama dobrze wiedziałam czego potrzebuję. Powisieć głową w dół- biegiem na trzepak, poczuć wiatr we włosach (i piasek) zjechać głową w dół ze zjeżdżalni. Pamiętacie, że dziś pewnie miałabym diagnozę i terapię?  Gdybym urodziłą się 5 lat temu

A tak dzięki wielu godzinom na placu zabaw trochę te deficyty narobiłam.

To tylko plac zabaw

Często słyszę ten tekst od rodziców. W dobie gadżetów i kultury zajęć dla dzieci ten plac zabaw wg nas- dorosłych jest słabą atrakcją dla dzieci. Dlaczego? Bo jest za darmo!

Kiedyś rodzice od wielkiego dzwonu zabierali dziatwę na wielkie wydarzenia jak kino, teatr czy zoo. Mam wrażenie, że teraz jest wręcz pożądane aby gdzieś zabierać swoje dziecko. Dużo. Często. Czasami z grubą kasę. Też się dałam złapać w tę pułapkę.

Przechodziliśmy obok Teatru Palladium. Tłumy rozentuzjazmowanych dziewczynek przed wejściem zwróciły naszą uwagę. Postanowiliśmy wstąpić i zapytać co to za wydarzenie. Okazało się, że za chwilę zaczynają się „Najpiękniejsze bajki baletowe”. Lilka obecnie lubi takie klimaty, więc stwierdziliśmy, że to będzie świetna rozrywka rodzinna.

Bilet dla mnie i dla męża 90 zł – Lilka za free, bo na kolanach. Na sali tłum. Krzesła tak blisko siebie jak fotele w Rajanerze. Zaczyna się. Wszyscy lekko podekscytowani. Po 15 minutach moje dziecko głośno i wyraźnie rzecze: „Wolałabym żeby to się już skończyło”. Wszyscy się odwracają. My się śmiejemy.

Wychodzimy i idziemy na plac zabaw. Miejsce wolności i swobodnej zabawy. Jednak nie dla wszystkich.

Terror na placach zabaw

Podczas pobytów na placach zabaw wciąż słyszę komendy matek, ojców, babć, opiekunek:

Lekceważące i burzące pewność siebie:

„Nie właź tam”

„Zaraz spadniesz”

„Nie wchodź do piachu, bo będziesz miał piasek w butach”

„Zostaw te kamienie”

„Nie chce mi się Ciebie huśtać”

Troskliwe:

„Chodź pokażę Ci drabinki. Wyjdź już z piaskownicy, bo pupę sobie przeziębisz.”

„Tam jest za wysoko”

„A zobacz jaka tam jest świetna karuzela”

Naprawdę nie musimy dziećmi dyrygować ani ich ciągle animować. Plac zabaw powinien być miejscem swobodnej zabawy. Poniżej Wam napiszę dlaczego jest to tak ważne

Wyobraźcie sobie, że macie ogromną ochotę na obejrzenie filmu w telewizji. Dawno temu był w kinie i nie zdążyliście na niego pójść. Już tydzień temu zauważyliście, że będzie i nawet ustawiliście przypomnienie w telefonie. Jednak Wasz partner lub partnerka tak bardzo nalegają na wyjście do kina.

Propozycja wydaje się absurdalna, bo macie już tak wielką chęć obejrzenia filmu w kapciach i pod kocem, że żadne argumenty do Was nie przemawiają. „Będzie fajne”- mówi, „No chodź zobaczysz”-nalega, „Co tak będziesz tu siedzieć?”-pyta, „To idę sam/-a”- grozi.

Jak się czujecie? Ja źle. Ktoś mnie namawia na coś innego niż bym chciała.

Dokładnie te sam teksty słyszę na placach.

„Będzie fajnie”- to nic, że tego nie lubisz

„No chodź zobaczysz”- ale mnie to nie interesuje

„Co będziesz tak siedzieć?” i sypać ten piach do butów

„To idę sam/-a” skoro nie chcesz zobaczyć tej karuzeli

Dlaczego plac zabaw jest ważny dla rozwoju motorycznego dziecka?

Z reguły mieszkamy teraz w klitkach. Dzieci w domu nie mają możliwości aby się wybiegać, pohuśtać, poskakać i wspinać. Często te aktywności ze względów bezpieczeństwa są w domu zabronione. A układ nerwowy dzieci do prawidłowego rozwoju potrzebuje mocnej, wielozmysłowej stymulacji.

Naprawdę taki plac zabaw jest w stanie wszystkich tych bodźców, które potrzebuje dziecko, zapewnić.

JEST TYLKO JEDEN WARUNEK

Ta zabawa nie może być kierowana. To musi być swobodna zabawa. Musimy dać dzieciom swobodę, żeby to ich UKŁAD NERWOWY zdecydował na co jest teraz zapotrzebowanie. Podczas gdy dajemy komendy, nakazy, zakazy, lub nawet grzecznie prosimy to dziecko nie ma okazji wykorzystania tego zapotrzebowania.

Pewnie nawet nie wiecie jak dużą wartość terapeutyczną mają place zabaw. Dzieci wybierają same to czego potrzebują. A jeżeli unikają jakiś atrakcji to również jest to ważna informacja zwrotna.

Taka zwykła huśtawka dostarcza do układu nerwowego tak wielu bodźców, że podczas zwykłych zabaw nie moglibyśmy im  zapewnić. Mało kto wie, że można dzieciom śpiewać podczas huśtania, szczególnie tym z zaburzeniami rozwoju mowy.

Bezsensowne przesypywanie piasku stymuluje zmysł dotyku i ćwiczy koordynację ręka-oko. Chodzenie na boso w piaskownicy bardzo mocno stymuluje układ dotykowy.

Wchodzenie po drabinkach wzmacnia siłę mięśniową oraz ćwiczy praksję (planowanie ruchowe).

I wiele, wiele innych…

Place zabaw są świetne, a do tego są darmowe.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej