fbpx

Krzesełko do karmienia – porównanie naszych 4 modeli

Krzesełko do karmienia to nazwa mebla, która moim zdaniem powinna być zmieniona. Kojarzy mi się z karmieniem dzieci i na podstawie tej funkcji tak je nazywamy. Bo kiedy myślimy o tym, jaki model wybrać (szczególnie na początku życia dziecka) to właśnie tym się kierujemy i trochę nas to zapędza w pułapkę. Ja zdecydowanie wolę nazwę: krzesło rosnące z dzieckiem, które niekoniecznie służy do karmienia.

I kiedy inaczej spojrzymy na ten mebel, możemy znaleźć coś naprawdę świetnego, co będzie nam służyło przez lata.

Dziś chcę porównać 4 krzesła, których używaliśmy i często mnie pytacie, które jest lepsze.

Krzesełko do karmienia - porównanie 4 modeli

od lewej:

Stokke Tripp Trapp, Kidsmill Grow Up!, Ikea Antilop, Nomi

Zacznę od tego, że kiedy 5,5 roku temu szukaliśmy krzesełka do karmienia, to na rynku było niewiele ciekawych modeli, dlatego po wielu radach uznaliśmy, że najpopularniejszy model Ikea Antilop to najlepszy pomysł z takich względów:

  • jest tanie
  • łatwe w czyszczeniu
  • składa się i możne je przewieźć
  • kawałek wchodzi pod stół z Ikea

I to by było na tyle. Nie widziałam żadnych wad tego krzesła, tylko same zalety. Jednak podczas użytkowania wyszło sporo minusów, których wtedy nie widziałam. Dziś Wam o nich napiszę:

IKEA Antilop – minusy

  • oparcie nie jest regulowane i kiedy dziecko jest małe, to doły kolanowe są w zgięciu, a plecy nie dosięgają do oparcia. Jedni używają poduszki z zestawu lub innej, a niektórzy nie używają niczego. Dzieci siedzą, bez oparcia, bo żeby dotknąć do niego plecami musiałyby się położyć, co jest niebezpieczne przy jedzeniu
  • nie ma podporu dla nóg i jest to niezdrowe
  • dziecko nie jest w stanie bezpiecznie do niego wejść i wyjść
  • kilka razy moje dziecko przycięło sobie skórę zapięciem, więc je odmontowaliśmy
  • nie wspomnę ile razu uderzyłam się w mały palec u nogi w wystającą nogę krzesła
  • nie da się go wsunąć pod stół i przez to zajmuje sporo miejsca

Nasza córka odmówiła siedzenia w tym krześle około 18 miesiąca życia. A ja z przyjemnością wrzuciłam je do komórki. Od tamtej pory jadła przy stole stojąc na kolanach. Widać, że było jej niewygodnie, bo po natychmiastowym jedzeniu od razu odchodziła od stołu. Nie siedziała na nim też jak coś chciała zrobić w kuchni.

Krzesełko do karmienia

Aż w końcu miałam dość i zdecydowałam się na flagowy produkt Stokke, czyli Tripp trapp. To było coś niesamowitego, bo różnica była ogromna. Zacznę od plusów, które spowodowały, że w końcu mogliśmy siedzieć przy stole dłużej niż 10 minut, a córka zaczęła też rysować przy dużym stole

Stokke Tripp trapp plusy

  • dopasowanie do postawy i wzrostu dziecka – to jest bezsprzeczny argument – naprawdę warto kupić takie krzesło rosnące z dzieckiem już na samym początku.
  • my akurat nie lubimy tacek, bo nigdy nie chciałam „izolować” dzieci od stołu. Od początku chciałam żeby jadły na stole tym, co my. Tripp trapp bez „baby seat” idealnie wchodzi pod stół.
  • samodzielne wchodzenie i schodzenie – to ogromy plus, bo dziecko od początku jest samodzielne i dajemy mu wolnosć
  • nie można się na im przewrócić do tyłu, ani się huśtać
  • na dole krzesła można stanąć i dosięgnąć do tego, co chcemy. Moje dzieci używają tej możliowści jak w kitchen helper
  • łatwość czyszczenia po jedzeniu

Minusy, które widzę po kilku latach użytkowania:

  • cena – jest zdecydowanie droższe, ale jest do 140 kg i rośnie razem z dzieckiem. Warto pomyśleć o nim jak o inwestycji w zdrowie, w relacje przy stole i później np. przy godzinach spędzonych przy biurku
  • regulacja – aby zmienić ułożenie podpórek, dziecko musi zejść z krzesła – trochę czasu i zachodu to zajmuje zanim znajdziemy odpowiednią wysokość
  • jeżeli nie przykleicie zabezpieczeń pod nóżki krzesła to porysuje Wam podłogę
  • moje dziecko nie jest w stanie samo się przysunąć do stołu – krzesło jest dość ciężkie i nie da rady tego sama zrobić
  • mamy krzesło w kolorze szarym i gdybym jeszcze raz się decydowała to wybrałabym naturalne, bo dość szybko odprysnęła nam farba w zetknięciu ze stołem
  • baby seat nie wchodzi całkowicie pod stół z Ikea o wysokości   i dziecko musi się nachylać

Krzesełko do karmienia Stokke Tripp trapp najtaniej kupicie TUTAJ

Stokke Tripp trapp  krzesełko do karmienia
Stokke Tripp trapp  krzesełko do karmienia
dziecko siedzi na Stokke Tripp trapp  krzesełko do karmienia

Właśnie dlatego kiedy urodził się Jul zdecywoałam, że spróbujemy krzesła innej marki, która być może okaże się lepsza. Wybór padł na holenderskiego producenta. Jest ono tańsze od Stokke i ma kilka świetnych udogodnień. Przedstawiam:

Kidsmill Grow up

Kidsmill Grow up kupicie TUTAJ

Zacznę od zalet:

  • ma niższą cenę, a jakość wg mnie jest podobna do Stokke
  • według mnie mniejszym dzieciom (do roku) jest wygodniej w Kidsmill, bo ma wyższe oparcie. Kilka razy się zdarzyło, że Jul mocno się odchylił do tyłu w Stokke. Na tym krześle jest pełne podparcie pleców.
  • jest niższe i bez problemu wchodzi pod stół
  • regulacja jest podobna, aby zmienić wysokość trzeba zdjąć dziecko, następnie przykręcić śrubki
  • siedzonko dla muchów, ma regulowany pas, a nie plastik jak w Stokke, według mnie jest to wygodniejsze dla muchów
  • krzesło ma z tyłu małe kółka i dziecko może samo się przysunąć i odsunąć od stołu
  • nie da się na nim przewrócić odchylając się
  • jest trochę mniejsze i w małej kuchni nie zajmuje dużo miejsca

Minusy:

  • tak jak przy Stokke, lekko starła się farba – gdybym to wiedziała, to wybrałabym kolor naturalny, który jest pociągnięty tylko bezpiecznym lakierem
dzieci na krzesełkach do karmienia
krzesełko do karmienia test

Tak wyglądają razem przy stole:

krzesełko do karmienia test

obydwa wchodzą pod stół

Dla porównania Antilop, którego nie używamy, ale wyciągnęłam go do zdjęć

krzesełko do karmienia porównanie

Jak widać, nie wchodzi pod nasz stół i mocno wystaje.

Ostatnie krzesło to Nomi by Evomove, nasz ostatni wybór do biurka. Co ciekawe, zaprojektował je Peter Osvik, który jest autorem projektu Tripp Trappa. Ma ciekawy design i świetnie wygląda w nowoczesnych wnętrzach. Poprzednie modele, które pokazałam są raczej klasyczne. Nomi  ma w sobie coś, co bardzo przyciąga oko.

Nomi by Evomove

Kupicie je np. TUTAJ

Zacznę od zalet:

  • to jest krzesło, które Lila bardziej lubi, a to już coś mówi. Twierdzi, że wygodniej jest jej na nim siedzieć.
  • najważniejsza zaleta – krzesło można wyregulować z dzieckiem, które na nim siedzi, dlatego tak idealnie dopasowuje się do ciała. Regulacja jest płynna, więc możemy je dopasować, co do centymetra
  • jest bardzo lekkie 4,9 kg
  • nowoczesny wygląd
  • Nomi w porównaniu z poprzednimi modelami wciąż wygląda jak nowe. Chociaż nie ma styczności z jedzeniem, ale wiele razy szorowałam je gąbką z niezmywalnych mazaków. Naprawdę jestem w szoku, że wciąż jest w takim stanie
  • przez to, że ma siedzisko i podporę na nogi nie wykonaną z drewna, jest trochę bardziej „miękkie” i odrobinę dopasowuje się do ułożenia dziecka. Drewniana noga jest wykonana z drewna bukowo- dębowego
  • dziecko jest w stanie samodzielne się przysunąć i odsunąć
  • dzięki wypustce dziecko może skorygować postawę przez odepchnięcie się
  • to jest krzesło  również dla aktywnych dzieci, którym ciężko jest wysiedzieć w normalnych i potrzebują dodatkowej stymulacji np. pocieranie stóp o wypustkę
  • utrzyma nawet rodzica do 140 kg

Wady:

  • chyba tylko cena, która jest dość porównywalna do Stokke
Nomi by Evomove
mogi dziecka na Nomi by Evomove
krzesełko do karmienia

Pamiętaj, jeżeli zależy Ci żeby twoje krzesełko do karmienia długo wyglądało jak nowe kupcie kolor naturalny.

Na rynku jest szeroki wybór w kategorii krzesełko do karmienia, których niestety nie miałam okazji przetestować. Napiszę Wam modele, a może sami ich używacie i napiszecie o zaletach i ich wadach.

Sefety 1 st Timba (258 zł)  więcej info TUTAJ

Hauck  Beta (269 zł) więcej info TUTAJ

Babydan danchair (489 zł) (do 40 kg ) więcej info TUTAJ

Childhome Lambda (489 zł) więcej info TUTAJ

Fillikid (215 zł) więcej info TUTAJ

ABC design Hopper (Składane!) (715 zł) więcej info TUTAJ

Cybex Lemo  (769 zł) więcej info TUTAJ

Geuther (769 zł) więcej info TUTAJ

Roba (289 zł) więcej info TUTAJ

A tu macie inspiracje na Pokój rodzeństwa

Na pewno też zapytacie o ubranka, w których są dzieci – to polska marka Pan Robak – zachwyciły mnie wzory i fasony. Jeżeli też chcecie poznać Pana Robaka, to mam dla Was rabat na -10 % ważny do końca października, na hasło nebule.

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej

Miejsce do pracy

  • ZABAWKI
  • 3  min. czytania
  •  komentarze [56]

Wielokrotnie pytałyście mnie o nasze miejsce do pracy. Generalnie w pedagogice M. Montessori wyróżnia się dwa podstawowe: praca na dywaniku na podłodze i praca przy stoliku.

Najlepiej jest jeżeli już po ukończeniu przez dziecko roku takie dwie strefy są w pokoju lub kąciku dziecka.

Na co należy zwrócić uwagę? Przede wszystkim na umiejscowienie stolika i krzesła. Najlepiej jest żeby w ciągu dnia było oświetlone światłem dziennym. Trzeba zwrócić uwagę również na na to, którą ręką dziecko się posługuje. Jeżeli jest praworęczne to lepiej jest ustawić stolik z prawej strony okna, tak żeby podczas pracy nie zasłaniało sobie dłonią, w miarę możliwości   nic nie ustawiać na stoliku.

Kredki i inne przybory piśmiennicze lepiej jest ustawić na półce obok, tak aby cała przestrzeń stolika była dostosowana do działania.

Wcześniej miałyśmy zestaw: stolik no name +krzesełko z Ikei.

Niestety jakość obu przedmiotów była fatalna. Po jednym uderzeniu krzesłem odpryskiwała farba, a krzesło nie było odpowiednio wyprofilowane. Po roku użytkowania mebelki się bardzo zniszczyły. Tak być nie powinno.

Do nowego pokoju postanowiłam znaleźć coś bardziej odpowiedniego. W końcu zdecydowaliśmy się na biurko i krzesła francuskiej marki Les Gambettes. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Design w stylu lat 70 tak mi przypadł do gustu, że nie mogłam się powstrzymać… Uznałam, że jest to inwestycja na lata i się zdecydowałam. Biurko jest stylizowane na ławkę szkolną, a krzesełko z metalowymi nóżkami przypomina mi moje dziecięce lata. Jakość wykonania powala!

Wielokrotnie Lilka stukała krzesłami o stolik i nie mają nawet malutkiego śladu użytkowania. Byłam raz lekko przerażona jak pomazała blat czarnym mazakiem (foliopisem). Wystarczyło lekkie szorowanie szorstką stroną gąbki i wyglądało jak nowe. Z poprzedniego stolika po takim zabiegu zeszła farba. Krzesełka są idealnie wyprofilowane do pleców a nóżki są tak ustawione aby uniemożliwić popularne, mrożące krew w żyłach wszystkich rodziców, huśtanie się na krześle.

Nawet dla mnie krzesło jest wygodne, a jestem na nie o jakieś 25 lat za stara. O to mi chodziło żeby mieć mebel piękny i na lata. Jak Lilka wyrośnie  z tego zestawu to biurko może służyć idealnie za stolik nocny.

Lilce najbardziej przypadła do gustu szufladka na skarby.

Jest na tyle duża, że mieści czyste kartki i inne przybory. Ciekawym udogodnieniem jest rynienka na brzegu biurka, która uniemożliwia spadanie turlających się kredek. Uważam, że to był świetny wybór i wszystkim go polecam. Zdaję sobie sprawę, że ten zestaw nie jest tani, ale wiem, że będzie służył nam przez lata, a i pewnie za 25 lat, przyniesiony ze strychu będzie perełką dla moich wnuków.

DSC_5998
DSC_6006
DSC_6016
DSC_6008
DSC_6041
DSC_6023
DSC_6048
DSC_6054
DSC_6036
DSC_6025
DSC_6038

Komplet Les Gambettes

SMARTPARENTING - nebule.pl dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej